*Trzy tygodnie później*
Dzisiaj jest koncert R5 w Starbucks. Koncert niespodzianka dla dziewczyn. To już jutro R5 wyjeżdża w trasę, więc z tej okazji R5 chciało zrobić koncert porzegnalny. Od 9:00 wszyscy są na miejscu by wszystko przygotować. O 13:00 zaczyna się koncert. Riker, Rocky i Ross właśnie idą po dziewczyny. Za to Rydel i Ellington szykują się na koncert, dokańczają nawet najmniejsze szczegóły.
*Oczami Angeli*
Siedze sobie spokojnie na kanapie, oglądając film i zajadając chipsy. Było pięknie, SPOKOJNIE do czasu aż jakiś kretyn nie zaczą walić w drzwi. Jak myślicie kto to? A to nasz szanowny Ross.
-Pali się czy co do cholery -wydarłam się na przywitanie.
-Nie, ale choć -powiedział łapiąc mnie za rękę.
-Gdzie?
-Niespodzianka
-Czekaj, idę wyłączyć TV
-Okay, czekam przy bramce
Weszłam do salonu i wyłączyłam TV, ubrałam czarne vansy i wgszlam z domu. Zauważyłam ze przy bramce jest Ross z jakąś laską. No nie, on mnie wyciąga gdzieś a z nim laska. Tak to bawić się nie będę. Podeszłam do nich. Chwyciłam Rossa za rękę i powiedziałam.
-Idziemy skarbie? -no co? Nigdy nikt z was zazdrosny nie był? Czy ja tak na prawdę pomyślałam? F*ck.
-Tak, przedstawie cię. Angela to Lori, Lori to Angela
-Milo cię poznać -powiedziala miło dziewczyna
-Ciebie również. -powiedzialam ale nie tak miło jak ta laska.
-Dobra Lori widzimy się o 13:00 -powiedział
-Tak, do zobaczenia.
Ruszyliśmy w drogę, chciałam póścić rękę Rossa ale ją mocno chwycił.
-Skarbie?
-No..umm
-To moja kuzynka zazdrośnico -zaśmiał się. WTF?! Ale zrobiłam z siebie kretynke. Wyrwałam rękę a on zaczął się głośniej śmiać. Przyśpieszyłam a on mnie dogonił.
-Aż tak mnie kochasz że o kuzynke zazdrosna jesteś?
-Po pierwsze, nie kocham cię. To w Twoim pokoju to był impuls. Po drugie nie wiedziałam że to twoja kuzynka.
-Jasne-powiedział.
Ja mu będę wmawiać że go nie kocham. Co z tego że bardzo mi się podoba i że najchętniej to bym go teraz pocałowała. Jutro jedzie w trasę.
*Oczami Rikera*
Idziemy z Susan przez park. Muszę ją zaprowadzić do Starbucks na ten koncert ale najpierw pochodzimy. Nie wiem czy jej powiedzieć że ją kocham, czy nie. Jutro jadę. Umm..nie powiem jej. Gdy przyjadę to jej wszystko powiem. Może. W tej chwili zajwazyłem że Alex i Izzy idą w naszą stronę,
-Siema-powiedział Alex
-Hej -przywitaliśmy się
-Gdzie idziecie? -zapytała Susan
-Do ginekologa -odpowiedziała Izzy
-Po co? -dopytywała
-Angela wam nie mówiła? Izzy jest w ciąży -powiedział
-Gratulację, jak się cieszę -powiedziala Susan
-Gratulacje stary -powiedziałem.
-Dzięki. Musimy iść by się nie spóźnić. Widzimy się później. -powiedział Alex, no tak oni też idą.
*Oczami Rockyego*
Czekam na Tesse od 20 minut ile można się przebierać. Boże. W sumie to lepiej bo nie będziemy się włóczyć tylko pójdziemy do Starbucks.
-Już jestem -powiedziała wchodząc do salonu. Była pięknie ubrana. Jasno różowe spodnie i biały T-shirt. Jej piękna twarz dodawała uroku.
-Pięknie wyglądasz -powiedziałem
-Dziękuję
-Idziemy?
-Tak, choć -uśmiechneła się
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy powoli w stronę Starbucks. Jest piękny dzień, szkoda że ostatni w Los Angeles. Później dwa miesiące w Europie. Tak bardzo będę tęsknić za Tessą.
*Koncert*
*Oczami Rydel*
Po przyjściu dziewczyn z chłopakami były bardzo zdziwione liczbą osób i tym że stoimy na scenie. Zapewne tego się nie spodziewały. Taka miła niespodzianka. Bardzo będę tęsknić za dziewczynami. Aktualnie to jestem zdziwiona tym co Riker powiedział 20 minut temu. Alex będzie ojcem. Mega słodkie.
-Cześć, no zaczynamy koncert -powiedział Riker
-Jest on specjalnie dla naszych przyjaciółek. Porzegnalny. -dokończył Rocky
-Zaczynamy!-powiedział Ross i zaczeliśmy grać. Było super, naprawdę się ciesze że zrobiliśmy ten koncert i że jedziemy w trase.
Ostatnią piosenką była One Last Dance. Dziewczyny się popłakały a widząc je to z moich oczu też poleciało kilka słonych łez.
Koncert dobiegł końca, ludzie się porozchodzili a my zostaliśmy w knajpce.
-Tak bardzo wam dziękujemy, to byli kochane -powiedziala Tessa, dziewczyny przytakneły i zaczeły nas tulić.
-Nie wiem jak wytrzymam dwa miesiące bez moich najlepszych przyjaciółek -powiedziałam
-My też -zaśmiałyśmy się i wszystkie dziewczyny zrobily grupowego przytulasa.
-Ej a my?
-To inna bajka -zaśmiała się Susan
-Ale przyznajcie że będziecie za nami tęsknić -powiedział Rocky
-Tak, tak, będziemy i to bardzo -powiedziała Angela zerkając na Rossa. Coś czuje że ta dwójka zaraz się pocałuje.
-Idziemy do domu? -zapytała Tessa.
-Tak, dziewczyny bardzo was przepraszam ale my mhsimy iść dokończyć się pakować. Rodzice niedługo przyjadą. -powiedziałam
-Delly spokojnie, idzcie -zaśmiała się Tessa -widzimy skę jutro na lotnisu.
-Tak, do jutra. -przytuliłyśmy się.
#Następny dzień#
Od samego rana R5 biegają po domu szukając drobiazgów których wczoraj nie spakowali. Tak bardzo cieszyli się na ten wyjazd że zapomnieli o szczegółach.
-Riker idziemy -zawołał tata rodzieństwa
-Tak, już idę -odpowiedział blondyn.
Wybiegli z domu kierując się do taxówki. Za godzinę mieli samolot. Nim się obejrzeli byli na lotnisku. Z dala zauważyli dziewczyny które już na nich czekały. Chłopcy na sam widok dziewczyn tak się ucieszyli że nie zwracali uwagi na słowa rodziców którzy przypominali o walizkach. Dopiero jedno walnięcie Delly w tył głowy spowidował iż bracia zabrali swe torby. Poszli w stronę dziewczyn które zniecierpliwością czekały na zespół.
-Hej laski -powiedziała Rydel?
-O już jesteście. -uśmiechneła się Susan -za ile macie samolot.
-Dokładnie 30 minut ale za 20 musimy wsiadać. -powiedział Riker.
-Okay, to...macie codziennie dzwonić, pisać, opowiadać jak jest w innych krajach -powiedziała Tessa
-Zrobic zdjęcia...my tez chcemy wiedzieć ja jest w Europejskich krajach. -powiedziala Angela
-I szybko wracac -dokonczyła Susan
-Nie ma sprawy -zaśmiała się Delly
-Przywiozę wam pizze z Włoch -powiedział Ellington
-Włochy ostatnie?
-Nie, trzecie.
-Ile jest wszystkich krajów które odwiedzicie?
-20
-Dziękuję za pizze Ell ale jednak wolę świerzy pokarm -poklepała go po ramieniu Susan.
-Musimy iść, za 5 minut musimy wsiadać.
-Okay,to do zobaczenia za dwa miesiące kochane -przytuliła ich Susan -Będę tak tęsknić
-My również, nawet bardziej. -powiedziała Susan
-Teraz ja! -krzyknął Ell -Moje kochane siostrunie, żadnych chłopaków, macie byc grzeczne bo wójkiem być jeszcze nie chce
-Haha, bardzo śmieszne. Będziemy tęskinć za tymi żartami Elluś -zasmiala się Tessa
-Kochanie! A ja? -zapytał Rocky
-Za tobą najbardziej. -pocałowała go.
-Ja myśle -zaśmiał się i pogłębił pocałunek.
-Susan...ja..będę tęsknił -powiedział tuląc blondynkę
-Ja też, bardzo,bardzo,bardzo -powiedziała
-To widzimy się za dwa tygodnie -powiedzial Ross podchodząc do Angeli która rozmawiala z Rydel i Ellem. Para odeszla zostawiając ich samych
-Tak -powiedziała. Ross podszedł blizej i przytulił dziewczynę. Wyszeptał do jej ucha ciche ,,kocham cię" ona przytuliła go mocniej. W myślach mówiła sobie ,,Nie mów mu że go kochasz, wmawiaj że to w jego pokoju to impuls" Tylko ona wiedziała czemu taak musi robić.
-Dobra dzieciaki idziemy -powiedziala Pani Stormie. Porzegnali się jeszcze raz i ruszyli do samolotu.
Po ruszeniu samolotu, chłopaki nie mogli oderwać oczu od okna, dopóki było widac dziewczyny patrzeli i latrzeli. Lecz gdy znikneły z pola widzenia zasiedli wygodnie na fotelaxh. Rydel od samego początku wtulila się w Ella i zasneła, Państwo Lynch czytali książki, Ell i Ryland zaczeli rozmawiać o tym jak będzie fajnie i co mogą robić w krajach które zwiedzą. Rocky zaczął słuchać piosenek, nawet nie myślał że przez tak długi okres czasu nie będzie widział ukochanej, cieszył się że zwiedzi tyle państw. Riker, on w spokoju oglądał obłoki. Ross, także oglądał to co dzieje się za oknem i rozmyślał o słowach Angeki. Czyvona na serio go kocha czy nie i to co mówiła w jego pokoju to był impuls. Sam już nie wiedział. Postanowił się tym teraz nie martwić.
*Oczami Tessy*
Mineło 5 godzin od ich odlotu. Tak bardzo tęsknie a to dopiero kilka godzin, co z resztą? Nie wyobrażam sobie tego. Teraz siedzę z dziewczynami u mnie i oglądamy TV. Mój brat jak zawsze musi siedzieć z nami. Zawsze, ale to może lepiej, nie mogę na niego narzekać. Ciesze się że go mam. Jest kochanym małym chłopcem.
-Dziewczyny słuchajcie -krzykneła Susan i włączyła głośniej telewizję.
-Dziś, 40 minut temu rozbił się samolot na terenie Hiszpani. Samolot leciał z Los Angeles do Polski. Prawdopodobnie nikt nie przeżył. Więcej informacji o 20:00 w ABC.
-O mój Boże. Czy oni lecieli tym....samolotem? -zapytała Angela
Ja nic nie odpowiedziałam, zobaczyłam czarne plamki przed oczami i straciłam kontakt.
Gdy się obudziłam poczułam cos mokrego na mojej twarzy. Nade mną stał Jacob ze szklanką w dłoni.
-Co jest? Dziewczyny ale miałam sen, to było okropne...w TV mówili że samolot....-i dokończyłam bo przerwała mi Susan
-To nie był sen.
-Jak to?
-Po prostu, samolot się rozbił ale nie wiadomo czy oni nim lecieli. Musimy zadzwonić.
Angela wybrała numer do Rydel ale ta nie odbierała, później do Rossa ale on też nie dawał znaku życia. Rozdzwoniła się tak pokolei do wszystkich ale nikt nie odbierał. To co dziewczyny teraz czuły przeszło wszelkie granice. Nie mogły się na niczym skupić. Były tak przejęte że na zauważyły jak 12 letni Jacob zniknął. Mały poszedł do siebie.
*************************************************************************************************************
Skończyłam, nie jest za bogaty ale....no. Następny sądze że niebawem, ale to nie zależy ode mnie. Myśle że dalsza część będzie ciekawa... mi się podoba. XD Życzę miłego dnia/wieczoru/nocy (w zależności kiedy czytasz )
Czytasz = Komentujesz
Nie wiem coś ty wymyśliła, ale mam nadziję, ze oni przeżyją, bo to dopiero 21 rozdział, a chce żeby ten Blog był dłuższy... Teraz musze czekac na wyznanie Rikera do Susan, że ją KOCHA <33 <33
OdpowiedzUsuńżyczę VENY :) :) :) :)
Bardzo dziękuję, to strasznie miłe. Nawet nie wiesz ile siły dodaje nam taki komentarz. Ciesze się że poświęcasz czas na czytanie tego co piszemy. Nie martw się, blog będzie co najmniej do 30 rozdziału. :))
UsuńTo super <3
UsuńSuper! Kiedy next?
OdpowiedzUsuńDokładnie nie wiem, ale sądzę że dziś późnym wieczorem :)
Usuń