*oczami Angeli *
Nie. To nie może być prawda. Nie. Każda dziewczyna jest zaniepokojona. Boję się o nich. Zajebiście się o nich boję! Nie wyobrażam sobie żebym nagle mogla ich wszystkich stracić.
- A co jeśli to prawda ? - odezwała się zaniepokojona Susan gapiac się w okno.
- To nie może być prawda - oznajmilam
Zauważyłam też w pewnym momencie Tessie zaczęły spływać pojedyncze łzy. Jednak żadna z nas nie zareagowała na to. Każda była zbyt roztrzesiona.
*narrator *
Wówczas kiedy dziewczyny były przestraszone, całe R5 bawiło się w najlepsze. Tak naprawdę przez pomysł Rocky'ego nikt nie odebrał telefonu. No bo skoro to pierwszy dzień to ustalił aby wyciszyć telefon i mieć wszystko głęboko gdzieś... Szkoda tylko że najpierw zapomnieli do nich zadzwonić. Gdy tak spacerowali po Polsce, (tak sa w Polsce ) zglodnieli. Nie jedli nic od czasu kiedy wylecieli a jednak trochę czasu minęło. Weszli do pierwszej lepszej knajpki. Zajęli stolik i zaczęli przeglądać menu. Nie chcieli eksperymentować z polskim jedzeniem. Zamówili hamburgery z frytkami. Bardzo podobało im się w tej knajpie. Gdy usłyszeli wyraźnie jakieś polskie słowo to próbowali je powtórzyć. Oczywiście nie wychodziło im więc cała sytuacja wyszła dość śmiesznie. W pewnym momencie Riker postanowił sprawdzić telefon czy ktoś do niego nie dzwonił. Ku jego zaskoczeniu miałam z 17 nieodebranych połączeń i parę wiadomości. Czuł, że coś musiało się stać.
- Czekajcie.. Zaraz wrócę idę na chwilę na zewnątrz - powiedział wstając gapiac się w telefon
- Po co? - zapytał Rocky
- Susan, Angela i Tessa do mnie dzwoniły i to nie raz. - w tym momencie doczytywal SMS od Sus - więc obawiam się że coś się stało
- co mogło się stać ? - zapytał Ross
Podnosił głowę i spojrzał na nich
- W wiadomościach było że jakiś samolot spadł i myślą że my tam byliśmy. Raczej będzie lepiej jak do niej zadzwonię.
- Dobra tam! Zadzwonisz jak zjemy. Jedzenie już idzie. - powiedział Rocky
Chłopak spojrzał na Rydel.
- Napisze tylko SMS...
Rocky wyrwał mu telefon
- Jaki mieliśmy układ...? Zero telefonów! Maniaku jeden!
Chłopak usiadł a w tym momencie kelnerka podała im ich jedzenie. Nie wiadomo czemu ale podczas jedzenia ciągle się śmiali. Ludzie się na nich dziwnie patrzyli ale oni mieli to gdzieś. Przesiedzieli tam dobre 3 godziny. Każdy już zapomniał żeby zadzwonić do dziewczyn. Kiedy po woli już zamykali lokal to byli zmuszeni go opuścić. Nie byli z tego powodu zadowoleni no ale cóż... Nie chciało im się już dłużej chodzić więc udali się do swojego hotelu. Mieli wynajete 2 pokoje. Delly poszła już spać do swojego pokoju, Rocky z Ellen poszli zapewnie się napić do baru a Ross i Riker zostali w swoim pokoju i gadali.
- Riker! - nagle zerwał się Ross
- Co? - zapytał spokojnie
- zapomnieliśmy o jeden bardzo ważnej sprawie ! Mieliśmy zadzwonić do dziewczyn. Pewnie strasznie się denerwują. - Blondyn gdy tylko to usłyszał to gwałtownie zerwał się na równe nogi i poszedł do łazienki.
* oczami Rossa *
Nie powinniśmy wyłączyć dźwięku w telefonie. To był głupi pomysł. Teraz Angela się martwi. Najlepiej jak zadzwonię do niej od razu.
-Halo?-ktoś odebrał po drugiej stronie. Zakładam ze to Angela, przeciez ja wlasnie do niej dzwonie.
-Hej -przywitałem się
-Ross?! Ross to ty?-krzyczala, no nie jest źle. Gardełko to ona posiada.
-Tak, a kto inny? -zaśmiałem się
-Ty kretynie jeden!! Jak mogłeś nie zadzwonić? Ja od zmyslow odchodze a ty na luzie po kraju chodzisz? Poczekaj, niech tylko cie zobacze to golymi rekoma udusze!!!
-Tez za tobą tęsknie skarbie.
-Skarbie?! Ross do cholery ja sie martwilam ze ty w tym...samolocie, ze ty tam byles i ....ze wiecej cie nie zobacze. Jak mogles nie zadzwonic co? -zaczela panikowac
-Ej, spokojnie. Zyje, jestem caly i zdrowy. Nie martw sie o mnie. Jesli cos bedzie nie tak zadzwonie.
-Tak samo jak po wyladowaniu w Polsce?! -Nie, ja naprawde przepraszam. Obiecuje ze od tej pory bede dzwonil
-Trzymam cie za slowo. Tak bardzo sir martwilam
-Chyba chcialas powiedziec "tak bardzo się matwilam i tak bardzo cię kocham"
-Jesli to sprawi ze bedziesz czul sie lepiej i będziesz dzwonil to tak
-Mowie ze będe dzwonil.
-Oby
-Na pewno...przeciez ja tez tesknie, nawet bardzo.
-Aww...-rozczulila się
-Slodkie wiem, ja jestem slodszy ale sprobujesz dopiero za dwa miesiace
-Hahaha, jasne. Nie moge sie doczekac -powiedziala z sarkazmem
-No tak
-Ehee...
-Dobra, musze konczyc. Rocky przylazl.
-Szkoda, zadzwon jutro
-Zadzwonie. -odpowiedzialem
-Pa
-Paaaa...
Mialem juz przycisnąc czerwoną słuchawkę gdy uslyszalem jeszcze ciche "kocham cie" i "piii"
*oczami Rikera*
Totalnie zapomniałem do niej zadwonic.. Szybko wyciągnąłem telefon z kieszeni i szukałem jej kontaktu. Przez chwilę zastanawiałem się czy to jest dobry pomysł, jednak jest dość spora różnica czasu. E tam, zadzwonię do niej.
- Śpisz? - tak, bardzo fajny początek rozmowy
- Yhym... - była zaspana
- a dobra to ja zadwonie rano..
- nie! Czekaj! Riker?! To Ty? - teraz dopiero się przebudziła
- Tak to ja.
- Jezu Co Ty takiego robiłeś że nie mogłeś telefonu odebrać?
- mieliśmy wyciszony. To był pomysł Rocky'ego. Kompletnie zapomniałem żeby do was zadzwonić jak wyladuje. Przepraszam
- Nie przepraszaj, rozumiem. Najbardziej się cieszę, że wam nic nie jest. Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś się wam stało... Gdybyś coś Tobie się stało.. - zaakcentowala słowo "tobie "
- Spokojnie, nic nam się nie stało - jakoś sam nie wiem czemu uśmiechnąłem się.
- i masz dzwonić do mnie codziennie! - zaśmiała się
- obiecuję !
- dobra, ja idę spać bo jestem zmęczona
- Spooko, Dobranoc Susan
- Dobranoc Riker.
*oczami Ellington *
Kiedy wróciłam z Rockym do naszych pokoi starałem się być jak najciszej, zeby nie obudzić śpiącej Rydel. Spala tak uroczo. Przytulała się do poduszki i leżała na prawym boku. Jako, że była cała odkryta, postanowiłam ją nakryć. Następnie usiadłem na krawędzi łóżka i zacząłem zdejmować buty. Kiedy wstałem ujrzałem dziewczynę, miała już otwarte oczy.
- Przepraszam, nie chciałem Cię obudzić - podeszlem do niej i pocałowałem w czoło.
- To nic - ziewała - pogadajmy
- o czym chcesz gadać? - usiadłem obok niej
- ogólnie. O zespole, moich braciach o nas - pocałowała mnie w policzek.
- No okej... To co o zespole?
- myślisz, że ta trasa to byl dobry pomysł?
- tak, każdemu dobrze zrobi taki wyjazd.
Położyłem się koło dziewczyny a ona położyła głowę na moim torsie.
- pogadajmy o Rossie. - stwierdziła po prawej przerwie.
- Po co? - byłem zaskoczony
- Tak po prostu. Każdego możemy obgadać. - powiedziała z uśmiechem.
- no okej... To co chcesz o nim mówić?
- Myślisz, że on kocha Angele?
- no pewnie. Jestem tego prawie pewny! Tak samo, ze Riker czuję coś do Susan.
- o nim to zaraz. Teraz o Rossie - zaśmiała się.
- Ale co tu dużo mówić? W niektórych sytuacjach po prostu widać, że Ross jest o nią zazdrosny. Widać, że ją kocha. Możliwe, że ona go też. Nie wiem. Tak samo nie wiem czy jej to powiedział, ale znając go to bardzo możliwe. W sumie było by fajnie jakby byli razem. Co może za niedługo się stać, wiesz jaki on jest.
- tak wiem. To prawda mogą być razem. Nawet bym obstawiała że wtedy jak wrócimy z trasy lub trochę po tym czasie. - To co.. Teraz Riker? - zaśmiałem się
- Tak. Myślę tak o nim i o Susan. Widać, że on ją kocha. Nie zdziwiłabym się sczerze mówiąc jakby ona go też. Ale Riker w przeciwieństwie do Rossa będzie czekać " na ten idealny moment " ale najczęściej jest tak, że kiedy chce powiedzieć już to danej dziewczynie to ona już kogoś ma. - wzięła głęboki oddech
- Martwisz się o niego?
- Troszkę.
- to może mu pomożemy! Powiemy coś tu i ówdzie. Pobawimy się w swatanie. Zobaczysz... - przerwała mi
- Nie. Zawsze się irytował jak chciałam mu pomóc. Chce żeby teraz sam zrobił krok do przodu, jeśli tego nie wykorzysta to może naprawdę dużo stracić.
- Masz rację.
- O Rocky'm nie ma co dużo mówić. Ma Tesse i jest szczęśliwy, a Ryland ma Savannah. Widzisz... Nawet najmłodszy ma dziewczyn, a najstarszy nie...
- jeszcze. - spojrzałem na nią robiąc brewki
- ale serio... Nie pomagaj mu tym razem. No chyba, że o to poprosi.
- no okej, Okej.
- Ja idę spać dalej. Dobranoc - powiedziała i odwróciła się do mnie tyłem.
- Dobranoc - powiedziałem i pocałowałem ja w policzek, a następnie poszedłem spac.
*narrator *
Po paru chwilach wszyscy już spali. W pewnym momencie Riker zaczął mówić imię dziewczyny, która mu się podoba. Tak, mowa tu O Susan. Powiedział je może dwa razy bardzo cicho ale to starczyło żeby obudzić Rossa. W pokoju co prawda był jeszcze Rocky ale chłopak ma tak mocny sen, że go nie obudził. Ross usiadł na łóżku i patrzał się na swojego brata. Po chwili klepnal go w ramie, co spowodowało że obrócił się na bok i przestał mówić przez sen. Najmłodszy z zespołu zaczął się już irytować tym, ze jego brat nie chce powiedzieć co czuję do swojej przyjaciółki więc wymyślił pewien plan o którym dowiecie się rano...
* oczami Rossa *
Wstałem rano koło 10, dobra to już nie tak rano. Zobaczyłem, że w pokoju jest tylko Riker który zakładał buty.
-A Ty gdzie idziesz? - zapytałem zaspany
- Idziemy na śniadanie - powiedział dość smutny. Natychmiast wstałem z łóżka kiedy chciał wychodzić.
- Czekaj, czekaj...
- Hm? - nawet na mnie nie spojrzał tylko wkładał sluchawki do kieszeni.
- Może o tym nie wiesz, ale... Przez sen mówiłeś jedno imię, dodam, że damskie imię. Imię Twojej przyjaciółki. Domyślasz się o kogo mi chodzi?
- Tak. Serio mówiłem? - był zaskoczony
- TaK. Kiedy zamierzasz jej to powiedzieć? Czy chcesz jak zwykle zwlekać?
- Pewnie tak i będzie jak zwykle.
- No to patrz.. Dzisiaj po śniadaniu idziemy na miasto i kogoś Ci znajdziemy - mówiłem uśmiechając się.
- Nie Ross.. - zaczął sprawdzać cos na telefonie.
- Riker... Skoro nie chcesz jej mówić to chce wybić Ci ją z głowy i znaleźć kogoś innego... - w tym momencie usiadłem na łóżko i zacząłem umierać skarpetki. Blondyn dziwnie się na mnie spojrzal i odłożył odblokowany telefon
- Yhym, okej. Jak się Ubierzesz to chodź na śniadanie. - wyszedł z pokoju zadawajac telefon który był dalej włączony. Postanowiłam skorzystać z okazji i przejrzeć go sobie. Oczywiście zacząłem czytać SMS. Akurat w tym momencie dostał SMS od Sus "Heej, co tam u Ciebie? " postanowiłam przeczytać sobie ich SMS. Gdy skończyłen to odłożyłam jego telefon i zacząłem się dalej ubrać. Kiedy chciałem zejść na dół to wziąłem telefon Rikera po drodze.
- Dostałeś wiadomość. - powiedziałem podając telefon.
- o dzięki. -od razu odebrał żeby go przeczytać.
Ja natomiast z resztą jedzenia jedliśmy śniadanie. Rocky skończył najszybciej.
- idę do pokoju. Umówiłem się xd Tessa na Skype.
- To jak Riker, idziemy? - zapytałem brata - Tia... Idziemy - nic nikomu nie mówiąc po prostu wyszliśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam xdd
Mam nadzieję, że podoba wam się ten rozdział :") nie czytałam go więc za wszelkie błędy przepraszam.
Miłego dnia / wieczoru :3 XD
Rozdział super. Kocham.
OdpowiedzUsuńJezu... ja kiedys zamorduje Rockyego za te jego durne pomysly.. laski się tak martwią, a oni szaldją w najlepsze 😂😂😭Kto pozwolił Delly i Ellingtonowi ludzi obgadywac? JA Jak o kims innym cos powiem to w leb dostaje.. To nie fair. Oni na luziku a ja sie kryc musze
/MARTYNA/
Tsaa... nie ma to jak Rocky i te jego zwariowane pomysły :) No, teraz ciekawe czy Riker znajdzie kogoś zamias Susan, ale wg mnie oni pasują do siebie... <33 dlaje nie znaudzam tylko Weny życzę i czekam na Naxta :*
OdpowiedzUsuńDaria ;)
Super, kiedy next??
OdpowiedzUsuń