sobota, 23 maja 2015

Rozdział 25

Kolejny wieczór,  a mój humor coraz lepszy. Jedna osoba odmieniła całe moje życie. Dalej chodze z Susan przy jeziorze tyle,  że trzymając się za rękę, dziewczyna jeszcze położyła głowę na moim ramieniu. Szliśmy tak w ciszy. Nie potrzebowalismy się odzywać. Nagle jednak Sus przerwała ciszę.
- Powiemy im?  - zapytała nieśmiało
- Ale o czym - stanęła przede mną trzymając mnie za dwie ręce.
- O tym że jesteśmy razem.
- Jeśli chcesz to możemy powiedzieć,  a je...  - przerwała mi.
- Może jeszcze im nie mówmy?  - zapytała z nadzieją.
- Jeśli nie chcesz to nie ma sprawy.  - Dziewczyna w odpowiedzi się do mnie przytuliła,  a ja Odwzajemnilem uścisk. - wracamy?
- Tak. - powiedziała i znowu chwyciła mnie za rękę. Znowu nastała cisza. Teraz była ona dłuższa bo to jezioro jest dość daleko od domu. Tak swoją drogą była już  ok 22. Dziewczynie zrobiło się chłodno,  ale nie chciałam mojej bluzy.  Kiedy już byliśmy dość blisko odezwalem się.
- Zróbmy jutro impreze
- Hm...  To w sumie nie głupi pomysł - oparła się plecami o swoje drzwi wejściowe.
- Serio?
- No tak.  Można zrobić u was...  Albo u mnie.  Coś się wymyśli będzie fajnie.
- To jutro się zgadamy. - powiedziałem i podszedłem do niej bliżej. Susan wiedziała o co mi chodzi.  Kiedy byłem już naprawdę blisko to położyłem swoje ręce na jej biodrach, a ona swoje ręce na mojej szyi. Po chwili nasze usta złożyły się w pocałunek.  Był on czuły i pełen uczucia.  Nagle dziewczyna gwałtownie się ode mnie oderwała.
- Myślałam,  że to ktoś od Ciebie  - powiedziała śmiejąc się. Odwróciłem się i ujrzałem wysokiego bruneta. - Dobra,  to ja lecę.  Dziękuję i dobranoc
- Doobranoc  - powiedziałem i udałem się do mojego domu.

- Mamy pomysł!  - krzyknąłem ledwo co wchodząc do domu.
- Jaki?  - zapytał Ross
- Miałem taki pomysł razem z Susan abyśmy zrobili imprezę  !
- Gdzie?  - zapytała Rydel
- Nie wiem jeszcze...  Albo u nas..  Albo u niej.
- Chyba lepiej u nas.  - powiedział Rocky wchodząc do salonu.
- Mnie i Angeli nie będzie - powiedział znudzony Ross
- Czemu?
- Jadę z nią nad jezioro.  Chciałem właśnie to mówić ale ty wpadłeś. A tak w ogóle...  Chodź zaraz do pokoju. - w odpowiedzi pytająco na niego spojrzałem.
- Ale będziemy mogli wam tam pomóc w przygotowaniu - dokończył
- W sumie to nie głupi pomysł.  - powiedziała Rydel. - to wy idźcie pogadać a my idziemy spać.
Nic nie powiedzieliśmy tylko udaliśmy się na górę tym razem do pokoju Rossa. On wszedł pierwszy. Kiedy już tam byłem to usiadłem na parapecie,  a on na łóżko.
- To...  O Co chodzi?
- "Miałem taki pomysł RAZEM Z SUSAN... " - zacytowal.  - Czy ja o czymś nie wiem?
- W sensie? - udawałem ze jest jak dawniej.
- No w jakim...?
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi.  Mieliśmy dzisiaj przyjacielskie spotkanie.  A teraz wybacz,  idę spać.  - nie czekałem na jego odpowiedź tylko po prostu wyszedłem z jego pokoju i kierowalem się do swojego.  Pierwsze co zrobiłem to położyłem się na łóżko,  napisałem SMS do Susan "dobranoc :3 " i zasnąłem nawet się nie przebierajac.

*Perspektywa Ellingtona*
Obudziłem się dzisiaj wyjątkowo wcześnie. Była około  6:45 co mnie bardzo zdziwiło.  Kolejną rzeczą dziwną było to że obudziłem się w pokoju Rydel ale jej nie było. Wątpię żeby spała tu co miejsce nie było "uleżane". Postanowiłem zejść na dół.  Idąc przez pokój Rydel zauważyłem w lustrze ze zasnąłem w ciuchach.  Ten poranek jest już dość dziwny...  Kiedy dotarłem do salonu ujrzałem Delly śpiąca na kanapie.  Miała na sobie ubrany szlafrok, dodam że różowy. Była przykryta kocem.  Tak słodko się nim owinęła. Przez chwilę się na nią patrzyłem i podszedłem na górę do pokoju się ogarnąć. Pierwsze co zrobiłem to poszedłem się wykąpać.  Następnie ubrałem świeże ciuchy. Mianowicie czarne rurki, biały t-shirt z nadrukiem, a na to czerwoną koszule w kratę.  Po wykonanych czynnościach poszedłem do kuchni aby zrobić sniadnie.  Z powodu,  iż wszyscy śpią uznałem że będzie to miły gest.  Postanowiłem zrobić danie, które wychodzi mi najlepiej - omlety. Szybko wziąłem potrzebne produkty i od razu wziąłem się do pracy.  Nie zajmowało mi to dużo czasu, mianowicie około godzinę. Kiedy skończyłem nałożyłem jedzenie na talerze. Ku mojemu zdziwieniu nagle pokazała się Delly. Stała z rękami na piersi z uroczym uśmiechem.
- Daj..  Pomogę Ci zanieść. - powiedziała i wzięła dwa talerze.  Podczas wymijania mnie dala mi szybki pocałunek u usta. Kiedy postawiliśmy wszystkie talerze na stole dziewczyna poszła obudzić resztę, a ja szybko posprzątałem kuchnie.
Po chwili wszyscy byliśmy przy stole jedząc posiłek.
- Mmm...  Rydel to jest pyszne!  - powiedział Ross 
- Dziękuję - odezwalem się
- Jesteś Rydel?  - zapytał blondyn.
- Nie, ale ja to zrobiłem.  - powiedziałem poważnie.
- A to sorry...
Reszta siedziała ledwo przytomna.  Reszta, mianowicie Rocky i Riker.  Rocky to już prawie zasypiał, a Riker grzebał tylko w talerzu.
- Coś się stało?  - zapytałem.
Nie zareagował.
- Riker  !
- Co? 
- Coś się stało? 
- Nie...  - powiedział i wstał biorąc swój talerz.
- Dobra,  ja idę po Angele i pojedźmy na zakupy.  - powiedział Ross. - Paa! 
Pożegnał się i wyszedł.

* Perspektywa Angeli*
Siedziałam sobie spokojnie na łóżku grając na telefonie w Flappy bird. Jeszcze wcześniej pisałam z Susan i się dowiedziałam, że robią dzisiaj imprezę. Akurat dzisiaj jadę z Rossem nad jezioro na cały dzień.  Z tego co wiem zostajemy tam na noc.  Nawet  lepiej.  Nie mam ochoty na żadne imprezy, a nad jeziorem możemy sobie na spokojnie pogadać.  Mam tylko jeden plan!  Z tego,  że Izzy nie będzie pić to pożyczę jej moja mała kamerę i poproszę aby wszystko nagrała.  Chociaż... Z tego co wiem to ma swoją.  Nie chce aby coś ciekawego mnie ominęło.  W pewnym momencie kiedy mój wynik był już dosyć wysoki to przegrałam i rzuciłam telefonem w drzwi. Niespodziewanie akurat do mojego pokoju wszedł Ross. Był trochę zdziwiony.
- O...  Dzięki - powiedział podnosząc mój telefon.
- No przepraszam  ! Wkurzyłam się!  - wyrwałam mu telefon
- Na co?
- Na grę!  Flappy Birds!  - mówiłam głosem małego dziecka.
- Yhm...  A teraz chodź do sklepu - powiedział ciągnąć mnir za rękę.
Chwile późnej byliśmy już w samochodzie, a następnie udaliśmy się do najbliższego sklepu.
- To co kupujemy ? - zapytałam
- Jakieś rzeczy na imprezę i wypadałoby coś na nasz wyjazd.
- No tak.  To co na imprezę?
- Myślałem o jakiś przekąskach... - przerwałam mu.
- i alkoholu ? - mówiłam z uśmiechem
- no tak,  nie oszukujmy się.
Gdy tylko to powiedział, ja chwyciłam za koszyk i poszłam na dział z alkoholem.  Chwyciłam paręnaście piw. Starałam się wybrać jakieś dobre. Kiedy zobaczyłam Rossa trzymał trzy butelki alkoholu
- Nie przeszdzasz? 
- Nie  - powiedział z dużym uśmiechem. Następnie poszliśmy na chipsy oraz paluszki. Wzięliśmy po parę paczek. Następnie wzięliśmy jakieś picie oraz też jakieś przekąski ale to już na nad jezioro.  Po chwili udaliśmy się do kasy.  Kiedy Ross płacił za zakupy ja pakowałam rzeczy do osobnych toreb żeby nie pomylić które jest kogo.
- To co teraz robimy ?
- Teraz jedziemy do mnie żebym mógł to odstawić i szykujemy się nad jezioro - powiedział i objął mnie ramieniem. Nic się nie odezwałam tylko wsiadłam do samochodu.

- która jest do nich?- zapytał jak już byliśmy pod jego domem.
- No na prawdę trudno się domyślić... - Chłopak pokazał mi język.
Na spokojnie weszliśmy do domu i położyłam zakupy na stół.  Kiedy weszłam dostrzegłam Izzy.  Od razu do niej pobiegłam i dogadałam się co do mojego planu. Dziewczyna bez problemu się zgodziła. Kiedy już wychodziliśmy każdy się z nami pożegnał i życzył miłej zabawy. Mam nadzieję, że tak będzie.
Następnie poszliśmy na chwilę do mojego domu w celu wzięcia toreb. Zostawiłam je w salonie więc nie zajęło mi to dużo czasu.  Po chwili byliśmy już w samochodzie Rossa.
- Gotowa?  - zapytał z uśmiechem
- Owszem - też się uśmiechnęłam.  - masz plany co będziemy robić?
- Em..  Nie.  Ale coś się wymyśli.
- No okej - mówiłam ciągle z uśmiechem.
Byliśmy na miejscu po dwóch godzinach.
Kiedy wysiedliśmy to od razu wzięliśmy nasze torby i zanieślimy je do domku.  Całe to miejsce było piękne.  Domek był od razu przy jeziorze.  Wszędzie było pięknie i zielono.
- I jak ? Podoba Ci się?  - zapytał
- Tak!  Tu jest pięknie - mówiłam ciągle się rozglądając - to co robimy?
- Wziąłem parę gier planszowych.  Jak chcesz to możemy sobie pograć
- Okej! Ale nie w domku,  lepiej przy jeziorze.
- No tak.  To Ty weź koc,  a ja wybiorę jakąś grę.
Nic nie powiedziałam tylko od razu poszłam po koc i wybrałam idealne miejsce.  Chwile po mnie przyszedl Ross z grą Monopoli.
- Oryginalne - powiedziałam śmiejąc się.
- No co...  Idź i wybierz inną! 
- Ja żartuje,  jest okej - podeszłam do niego i pocałowałam go lekko w policzek.  Chłopak się uśmiechnął. - gramy?
- Tak.
Cała gra zajmuje dość długo czasu,  ale ja uwielbiam.  Graliśmy dwie godziny
- Ha!  Wygrałem!  - krzyknął.
- Ale... Jak to? 
- No normalnie.  Pogódź się z przegraną!
- Nie!  Zagrajmy jeszcze raz!  - krzyknęłam śmiejąc się
- Serio?  Ta gra zajęła nam 2 godziny.  Chcesz tylko grać? 
- Nie no.  Żartuje.
- To dobrze.  Chodź,  przejdziemy się.  - powiedział i chwycił mnie za rękę.
- Okej...  Ale mnie puść.  - wyrwałam swoją rękę.
Szliśmy koło jeziora.  Było pięknie bo był zachód słońca.  Wyglądało to przepięknie jak promienie słoneczne odbijały się od tafli wody.  Aż się zatrzymałam żeby obejrzeć zachód.
- Widzisz...  Wiedziałem gdzie cię zabrać - powiedział Ross przytulając mnie od tyłu.  - Przepiękne.  Zostańmy tu trochę.
- Jasne - mówił ciągle do mnie przytulony. Nagle Ross zaczął mi się przyglądać.  Również na niego spojrzałam.  Chłopak zaczął delikatnie przybliżać swoją twraz do mojej.  Ja stałam w miejscu i nic nie robiłam.  Kiedy prawie się pocałowalismy zadzwonił telefon Rossa.  Od razu się ode mnie odsunął i odebrał.  Gadał wyjątkowo krótko.
- Kto dzwonił - zapytałam
- Rocky.  Chciał zadzwonić do Tessy ale się pomylił. - mówił patrząc na telefon  - Ugh.
- Och...  Dobra chłodno już.  Chodź do domku.  - powiedziałam a chłopak chwycił mnie za rękę.  Tym razem nie protestowałam.

*W tym samym czasie.  Perspektywa Rydel *
- Przychodzi ktoś jeszcze?  - zapytałam, Rikera.
- Z tego co wiem to ma być jeszcze Tessa, ale pewnie Rocky kogoś jeszcze zaprosił więc wiesz...
- Rocky!  Kto jeszcze przyjdzie?  - zapytałam
- Tessa, Savannah,  Brandon - rozejrzał się...  - No i Susan.
- A właśnie. Dobra,  dzięki.
Po paru minutach wszyscy już byli.  Na początku planowane było tylko nasze towarzystwo,  ale oczywiście Rocky z Rylandem uznali,  że będzie nudno więc zaprosili jeszcze parę osób.  Mieli w sumie rację.  Na stołach było dużo alkoholu. Dlatego też,  że większość jeszcze przyniosła więc było dużo.  Cała impreza była na dole,  ale oczywiście były osoby które chciały wejść na górę.  Jednakże od razu z Izzy ich przepędzałyśmy.  Postanowiłam,  że nie będę pić dużo.  Jedynie jeden albo dwa drinki.  Izzy nie mogła pić,  więc trzymałam się teraz z nią. Gadałyśmy i analizowałyśmy co kto robi. O dziwo Susan ciągle trzymała się z Rikerem.  Powiedziałam o tym Izzy,  ale ona powiedziała,  że przecież są przyjaciółmi no to nic dziwnego że ze sobą gadają.  Przez chwilę chciałyśmy zadzwonić do Rossa i zapytać jak się bawi,  ale uznałysmy że jak to Ross może się wkurzyć. Rozmawiałyśmy jeszcze o związku Izzy oraz moim.  Długo tak gadałyśmy.  Kiedy impreza zaczęła się rozkręcać,  mianowicie było coraz głośniej, urządzali jakies konkursy z piciem,  Izzy powiedziała mi o planie Angeli.  Od razu ruszyłyśmy z kamerą.  Po kryjomu nagrywałyśmy moich braci,  potem "każdego po kolei". Zostałyśmy przepychane oraz co chwilę ktoś proponował nam alkohol. Po chwili poszłyśmy na górę. Nic dziwnego że na schodach siedziały osoby które się całowały.  Nikogo z tych osób nie znałam.  Nagle ujrzałyśmy dwie osoby, które całowały się przy drzwiach Rikera.  Przez chwilę myślałam,  że to on ale nie mogłam. Rozpoznać drugiej osoby dlatego że bylo tam ciemno,  a nie chciałam go włączać.  Troszkę się przybliżylam żeby dostrzec kto to.  Przez chwilę miałam wrażenie, że to Susan. Nagle  chłopak spojrzał się na mnie,  a następnie dziewczyna.  Szybkim ruchem weszli do pokoju mojego brata żeby ich nie nagrywać.  Miałan rację.  Była to Susan i Riker. 
- Widziałaś ? - zapytałam
- No oczywiście. Ross podejrzewał podobno że są razem.
- I mi nic nie powiedział...
Nagrywałyśmy dalej,  ale już nic ciekawego nie było, więc skończyłyśmy nagrywać.  W obecnej chwili stałyśmy na schodach patrząc się na całą sytuację. 
- Poradzą sobie?  - zapytała Izzy.
- Tak. Raczej tak.  - spojrzałam na nią.  - chodź,  idziemy spać. 
- Pokażemy im wszystko jutro?
- Oj tak,  będzie fajnie.  - powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.  Ja poszłam spać na małą kanapę,  a dziewczyna na moje łóżko.

piątek, 22 maja 2015

Rozdział 24

*Oczami Rikera*
Wstałem dziś o 7:00, na twarzy gościł mi uśmiech a w środku radość. Tak, byłem szczęśliwy. Szybko wstałem i zabrawszy ubrania poszłem do łazienki. Gdy byłem gotowy zszedłem na dół. Wchodząc do kuchni zauważyłem że wszyscy już są.
-Siema rodzinko -powiedziałem
-No cześć
Usiadłem obok Rydel i Rockyego. Zacząłem jeść tosty które już czekały na moją osobe.
-Co macie dziś w planach?
-Zostaje w domu, musze go ogarnąć -powiedziała Delly.
-Ja i Ell idziemy do ogrodu,widzieliscie nasz basen? Musimy go wyczyscić -powiedział Rocky
-Ja nie wiem. Pomoge  chyba Delly-odpowiedział Ross
-A ty?-zapytała mnie Delly
-Nie wiem.
Po paru minutach wszysc rozeszliśmy się we własną stronę. Ja postanowiłem iść do Susan. Może już wstała.
Po 15 min doszedłem do domu Susan. Otworzyła mi jej mama, ponieważ Susan jeszcze spała. W sumie nie dziwie się. Ona lubi sobie pospać, ja też. Pani Fox zaprowadziła mnie do kuchni. Mówiła mi żebym szedł do Susan ale nie chciałem jej budzić więc Pani Fox zaproponowała mi kawe. Nie piłem jej przy śniadaniu więc teraz wypije.
-Jak po trasie koncertowej? -zapytała miło kobieta
-Fantastycznie. Było naprawde świetnie. Widzieliśmy się z Tobiasem.
-Wsomniał coś że się spotkaliście
-Tak
-Macie zaplanowany jakis koncert?
-Tak, za dwa tygodnie w clubie na Beverly Street. A później za miesiąc na urodziny Angeli. -powiedziałem
-Faktycznie. Angela ma niedługo urodziny.
Nagle w kuchni pojawiła się Susan. Była jeszcze w słodkiej piżamie w motylki. Ślicznie wyglądala.
-Cześć mamuś, cześć Riker -powiedziała ziewając. Chyba nie kontaktowała dobrze bo ledwo mówiła -Ej chwila...Riker?! Co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie
-Oh...-powiedziała, chwile stała ale później ruszyła w strone jej pokoju. Pewnie zorientowała się że jest w piżamie.
Po pół godziny zeszła na dół już w pełni gotowa. Czekając na nią postanowiłem że zabiore ją nad jezioro.

*Oczami Angeli*
Od 6:00 jestem na nogach. A przez kogo? Przez mojego durnego braciszka. Ten cymbał od rana łazi po domu i krzyczy że znalazł dom. Tak, razem z Izzy  chcą zamieszkać razem. Ślub za 2 miesiące mają więc myśle że za tydzień już będą u siebie w nowym domu. Eh..fajnie było jak jeszcze grał w football i codziennie oglądaliśmy filmy po szkole. Jak udawalismy ze jesteśmy chorzy bo do szkoły nie iść. A teraz? Teraz Alex będzie miał swoje życie. Czasy się zmieniają.
-Angela jadę do Izzy. Mama w sklepie a tata w pracy. -powiedział Alex wchodząc do mojego pokoju
-Okay
Postanowiłam iść do Susan. Napisałam do mamy że wychodze. No i ruszyłam. Gdy stałam przy drzwiach wyszli z domu Susan i Riker. Jest 8:45 a Sus nie śpi? Woah.
-No hej -powiedziałam zdziwiona
-Hej
-A wy gdzie idziecie? Myślałam że posiedzimy dziś razem.
-Sorry ale dziś nic z tego. Zabieram Susan nad jezioro -powiedział Riker
-Uu..randka. Słodko -zaśmiałam się
-W pewnym stopniu -odpowiedział
-No fajnie, ej jest Ross w domu?
-Chyba tak
-Super -powiedziałam i ruszyłam do Lynchów. -Papa
-Pa
Szłam w strone posiadłości sławnej grupki osób. Nie za ładna pogoda się robi. Zbliżają się chmury. Trudno. Gdy doszłam do domu nikt mi nie otwierał. Postanowiłam że zajrze do ogrodu. Otworzyłam furtke a w samym środku basenu stał Ell, Rocky i Ross.
-Hej, co wy robicie?
-Hej, czyścimy basen -odpowiedział Rocky
-Oookay. Delly jest?
-Tak, razem z Tessa sprzątają dom.
Weszłam do domu przez drzwi ogrodowe i ujrzałam Tesse i Rydel jak walczą z płynem do szyb. Hahaha. Świetnie do wygląda.
-Hej dziewczyny
-O hej Angela.
-Dajcie pomoge wam -wyrwałam im płyn z rąk i jedyne co zrobilam to przekręciłam korek. -Dziewczyny było ustawione na "stop" -zaśmiałam się
-Ojć
-Co wam jeszcze zostało?
-Kuchnia, jadalnia i okna w tych pomieszczeniach.
-To ja mogę posprzątać kuchnie -zaproponowałam.
-Dzięki wielkie.

*Oczami Tobiasa*
Jak fajnie że spotkałem Lynchów. Tęsknie za LA. Tam było fajnie. Tu tez jest ale tam mam bliskich. Tu mam tez fajną dobrze płatną prace. Eh..nie będe narzekał. Idę na obiad. Późny obiad. Otworzyłem drzwi od mojego mieszkania i wszedłem do środka. Skierowałem się od razu do kuchni gdzie z lodówki wyjołem wczorajszą zupe. Odgrzałem ją.
___
Po godzinie postanowiłem że pójdę do parku. Dziś mam wolne. Co z tego że chciałem mieć wolne gdy teraz strasznie się nudze. Wyszedłem z mieszkania i skierowałem się w wyznaczone przeze mnie miejsce. Gdy doszedłem do pierwszej z ławek usiadłem na niej. Dosiadła się do mnie pewna brunetka, około 20 lat dość wysoka. Ale nie była sama, byla z dzieckiem. Dziewczynka miała z 3-4 latka.
-Hej, możemy?
-Jasne
-Jestem Camila a to Tosia -przedstawiła się a później to małą
-Ja jestem Tobias
-Nie jestes polakiem c'nie?
-Imię zdradza prawda?
-Nie tylko, akcent. Akcent masz taki..umm..amerykanmński
-Jestem z LA.
-Farciarz. Zawsze chciałam mieszkać w LA
-Śliczne miasto ale gdy tam zamieszkasz zobaczysz że nic nadzwyczajnego.
-Mówisz? Hmm..może kiedys się przekonam
-Może

*Oczami Alexa*
Jak już dojechałem do Izzy wysiadłem z samochodu i szybko podszedłem do drzwi. Zadzwoniłem a po chwili w drzwiach pojawiła się złotowłosa.
-Hej kochanie -powiedziałem i ją przytuliłem.
-Hej, zapraszam -wskazała ręką na wnętrze domu.
-Jesteś sama?
-Tak
-Mam super wiadomość
-Słucham? Czekaj, chcesz coś do picia?
-Nie dzięki. No więc...znalazłem dom. Nie duży i nie daleko.
-A po co?
-No jak to po co? Żeby mieszkać
-A co z tym?
-Twoi rodzice są jeszcze młodzi. No może nie młodzi, ale w średnim wieku. Nie będziemy im głowy zawracać. Cena to 130 000$ nie drogo.
-Czy ja wiem. Kiedy można obejrzeć?
-Jutro o 14:00
-Okay

*Oczami Angeli*
Skończyłyśmy sprzątać ok. 12:00. Efekt końcowy cieszy. Postanowiłyśmy zrobić naleśniki. W końcu po tak męczącym ranku się należy. Tessa która sprawdziła co robią chłopaki poinformowała nas że puszczają wode do basenu. Wszystkie trzy zaczełyśmy robić posiłek. Delly ciasto, ja różne dodatki takie jak nutella, dżem itd. za to Tessa zajeła się sztućcami i talerzami.
-Może zjemy na tarasie? -zapytała Delly
-Czemu nie.
-To ja ci pomoge zanosić talerze itd. -powiedziałam do Tessy
-Dzięki.
Gdy wszystko było gotowe nawet naleśniki, zawołałyśmy chłopaków którzy skończyli z basenem. Delly rozdała każdemu po 3 naleśniki. Zaczeliśmy jeść najlepsze placuszki ever. Ja już przy pierwszym nie mogłam. Za słodko mi było.
-Smakuje? -zapytała Rydel
-Jeszcze pytasz kochanie -odpowiedział Ell cały w czekoladzie
-Ktoś  chce mojego naleśnika? -zapytałam odkładając talerz. -Już nie mogę dojeść.
Popatrzyłam na Rossa który kończył swoją porcje i przysunełam mu mój talerz. On się uśmiechnął i zaczął pałaszować.
-Ciekawe jak tam u Rikera i Susan
-Tak, coś czuje że będzie nowa para -zaśmiała się Tessa.
Nagle jej telefon zaczął dzwonić. Okazało się że to jej mama. Tessa ma wracać do domu pilnować Jackoba.
-Ej to przyprowadz go do nas. Posiedzimy razem -zaproponował Ellington
-Właśnie. -poparliśmy go.

*Oczami Susan*
Nad jeziorem jest cudownie. Zapach natury a nie spalin z samochodów. Kocham nature.
-Podoba Ci się? -zapytał mnie Rik stojąc za mną
-Tak, jest ślicznie
-Wiesz bo ja chcłem cię o coś zapytać-powiedział a moje serce przyśpieszyło
-Ale to później - i znowy zwolniło.
-Okay
-Przejdziemy się?
-Jasne, ej o czym rozmawiałeś z moją mamą?
-O trasie, najbliższycy koncertach itd.
-Męczyła cie?
-Haha, nie
-Trudno uwierzyć ale nich ci będzie.
...
Siedzimy w tym pięknym miejscu już ponad 3 godziny. Nie żałuje że tu przyjechałam, jak już mówiłam. Kocham nature.
-Dobra, powiesz mi to co miałeś powiedzieć?
-Aa..tak
-No więc...?
-Susan jak już wiesz...kocham cię..no i chciałem zapytać czy..-moja adrenalina się podnosi coraz wyrzej. Albo mi się wydaje albo za pare minut będę mieć chłopaka -czy ty..zechcesz, zgodzisz się -co mu jest? Ale się jąka
-Riker wysłów się.
-Susan będziesz moją dziewczyną? -zapytał na jednym tchu. Spodziewałam się tego ale jak to wypowiedział to odjeło mi mowe.
-Nie milcz tak. Powiedz coś
Ja dalej nic nie mówiłam. Szok. Nagle on wstał i zaczął odchodzić. Zrobiłam to samo ale ja za nim pobiegłam.  Stanełam przed nim tak że musiał się zatrzymać. Stanełam na palcach i zbliżyłam się do niego by wykonac czyn który tak bardzo chciałam. Pocałowałam go. Ten gest miał oznaczać "tak" i chyba zrozumiał bo się uśmiechnął przez pocałunek.

niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 23

*Oczami Rockyego*
Wyszedłem na górę i biorąc laptopa siadłem na łóżku. Do pokoju wszedł Ryland z rodzicami.
-Możecie wyjść? Chciałbym pogadać z Tessą. Proszę - powiedziałem do rodzinki.
-Dobrze - powiedziała mama
-Ja zostaje - powiedział z uśmiechem Ryland
-RyRy wyjdź - wskazałem na drzwi. - Kupie Ci loda jak będziemy szli gdzieś - powiedział
-Sam sobie kupię. Ale okay - powiedział i opuścił pokój. Ja zalogowałem się na Skype. Udało mi się Tessa jest dostępna. Zadzwoniłem do niej. Ona jak zawsze odebrała.
-Hej kochanie - przywitałem się z dziewczyną
-Rocky? Ty żyjesz! Ty naprawdę żyjesz! - powiedziałam. O co jej chodzi?
-A czemu miał bym nie żyć?
-Samolot się rozbił. Lecący z LA do Polski. - powiedziałam. A tak, Riker coś tam mówił.
-Aa, faktycznie. Lecieliśmy drugim.
-Tak się cieszę że nic wam nie jest.
-Taa
-Tak przy okazji. Czemu nie dzwoniłeś po wylądowaniu
-Bo mieliśmy wyciszone telefony. - powiedziałem
-No dobrze, ale dzwoń. Codziennie masz dzwonić - powiedziała
-Tak, będę.
-Kocham Cię - powiedziała
-Ja Ciebie też - odpowiedziałem
-Słuchaj Rocky, zadzwoniłbyś wieczorem?
-Czemu?
-Umówiłam się z Angelą i Susan na zakupy
-Aa, okay. Zadzwonię.
-Pa..kocham Cię, tak bardzo
-Ja ciebie też.

*Oczami Susan*
Idę z dziewczynami na zakupy. Postanowiłyśmy się oderwać na chwilę. Ten szok po wiadomości, ten stres, ta  chęć zabicia Rockyego za ten durny pomysł. Teraz musimy wyluzować. To dobrze nam zrobi.
-Ej, dziewczyny. A może to? - wskazała Tessa na piękny zestaw. Składał się on z jeansowych spodenek i fioletowo białej koszulki. Niby nic takiego ale naprawdę ładne.
-Tak, weź sobie. Pasuje do ciebie fiolet. - powiedziałam
-Okay. To teraz wy. - powiedziała z uśmiechem
-A ty? Tylko tyle kupujesz? - zapytałam zdziwiona
-Nie. To dopiero pierwszy sklep. Spokojnie.
-No dobrze. Idziemy szukać coś dla Angeli - powiedziałam.
-Do Angeli pasuje kolor zielony, żółty lub różowy - mówiła Tess
-A może weźmiemy coś na czym będą wszystkie te kolory? - powiedziałam z "cwaniackim" uśmiechem
Podeszłyśmy do paru wieszaków i szukałyśmy coś w tych kolorach. Nagle znalazłam super ciuch. Była to zwiewna sukienka w kwiaty. Były tam wszystkie te kolory plus trochę granatu.
-Dziewczyny, mam- krzyknęłam. Aż parę osób się na mnie popatrzyło. -To będzie świetne. -wskazałam na sukienkę.
....
O 15:00 wróciłyśmy do domu. W sumie to dużo nie kupiłyśmy. Powiem nawet że jak na nas, a jesteśmy dziewczynami to bardo mało kupiłyśmy. Co to jest te trzy torby? Nic.
-Ej dziewczyny patrzcie - powiedziała Tessa wskazując na telefon. Wzięłam komórkę i zaczełam czytać.
-"Dziś rano w Polsce był widziany Ross Lynch i jego brat Riker. Z tych zdjęć wnioskujemy że spotkali się ze swoimi bliskimi koleżankami. Może nawet dziewczynami." - Przewinęłam na dół i zobaczyłam zdjęcia Rossa z jakąś dziewczyną którą całuje w policzek a drugie zdjęcie było z Rikerem i jakąś dziewczyną którą obejmował. Pokazałam to Angeli a ona ze zdziwieniem w oczach powiedziała tylko "aha".
-Słuchajcie, przecież to kpina. Jak oni sami w Polsce kogoś znajdą. - powiedziałam
-Rocky wspominał coś o znajomych - powiedziała Tessa
-Dobra nie ważne, może oni coś tam...ale nie ważne - powiedziała brunetka. Widać że to ją troszkę zasmuciło.

#Miesiąc później# *Oczami Rydel*
Jaka szkoda że do reszty krajów nie pojechaliśmy. Byliśmy w 16 krajach z 20. Eh.. może innym razem. Z jednej strony się cieszę bo w końcu zobaczę dziewczyny. Nie mogę się doczekać jak będę już w domu. Już za 20 minut będę w moim królestwie. Najlepsze w tym wszystkim jest to że one nic o tym nie wiedzą. Będą miały niespodziankę. Tylko Izzy i Alex wiedzą którzy mieli zebrać je u Angeli.
...
-Rydel!! Idziemy? -zapytał Ross. Minęły dwie godziny od naszego powrotu. Przez cały czas któryś z chłopaków jęczy czy idziemy. Nawet rozpakować się było ciężko.
-Ross, do cholery. Idziemy za 20 minut. Dopiero co rodzice odjechali, za 20 minut. - powiedziałąm.
-Okay - powiedział i odszedł. Ehh...co za dzieci.
-Rydel..- powiedział Ratliff wchodząc do kuchni.
-Co?
-Nic, tak tylko.
-Okay, kochanie błagam cię. Jak tylko wrócimy nie proś mnie o kolację. Jestem zmęczona. - powiedziałam
-Okay
15 minut później w kuchni zjawiła się reszta. Byli gotowi na spotkanie z dziewczynami. Co zrobisz? Nic nie zrobisz, trzeba iść.

*Oczami Angeli*
Ciekawe po co Alex kazał przyjść dziewczyną do nas.Nic ważnego dziś nie ma, tak sądzę. Tak czy siak idę się przebrać. Dziewczyny już przyszły bo słyszę ich śmiech a ja nadal w starych dresach i koszulce. Postanowiłam ubrać zwykłe jeansy i kremową koszulkę z granatowym nadrukiem "Kiss me or kill me" ubrałam jeszcze kremowe baletki i zeszłam na dół. Wiecie co się okazało dwa tygodnie po tych zdjęciach? Że to ich znajome. Dokładnie siostry jedna z nich chodziła z Rikerm do szkoły. Zeszłam na dół i przywitałam się z dziewczynami po pewnym czasie znów ktoś zadzwonił do drzwi.
-Otworzę powiedziałam.
-Nie! Ja otworze - powiedziała Izzy. Dziewczyna ma już nie duży brzuch.
-Okay? - powiedziałam zdziwiona
-Chodźcie do ogrodu - powiedział
-Okay, ja idę jeszcze spiąć włosy - powiedziałam i wleciałam po schodach na górę. Weszłam do mojego pokoju i zabrałam gumkę ze stolika. Zaczęłam spinać włosy w lekkiego koka gdy ktoś mnie objął od tyłu. Tak strasznie się przestraszyłam że o mało nie dostałam zawału. Odwróciłam głowę i ujrzałam Rossa? O Boże mam już omamy.
-Alex, skąd wziąłeś taką maskę? Wiesz że nigdy nie będziesz tak przystojny jak Ross i puszczaj mnie bo oberwiesz. - powiedziałam, nawet nie wiem czemu.
-Dziękuję - powiedział. Nawet głos ma jak Ross. Chyba za bardzo tęsknie. Przecież on wraca z 3 tygodnie. Ej chwila, to Ross!
-Ross? - zapytałam, a może bardziej stwierdziłam? A nie wiem.
-Tak - powiedział. Bez zastanowienia rzuciłam się na niego mocno go ściskając.
-Co ty tu robisz?
-Stoję
-Mam na myśli czemu tak wcześnie? Miałeś wrócić dopiero za trzy tygodnie - poiwedziałam
-Odwołali koncerty bo mało osób było.
-Oh.. jak się cieszę że jesteś - powiedziałam z uśmiechem.
-Fajna koszulka - powiedział patrząc na kremowy materiał.
-Wiem - zaśmiałam się
-Pamiętasz naszą rozmowę przez telefon?
-Dzwoniłeś wiele razy.
-Ale tą pierwszą. W Polsce co byłem.
-Aa.. tak a co?
-Powiedziałem że jestem słodszy i spróbujesz po powrocie. Teraz masz koszulkę "Kiss me or kill me" a ze względu że cię nie zabiję bo to jest karane i za bardzo bym to przeżył to pozostaje mi tylko jedno. - powiedział - Kiss you. - Nie wiedziałam co powiedzieć. Dlatego się nie odezwałam i chwytając go za rękę pociągnęłam do ogrodu. Tam przywitałam się z resztą. Wszyscy ciągle ze sobą gadali i się śmiali.  Wspominaliśmy jak to się o nich martwilysmy,  a oni bawili się w najlepsze.  Po może godzinie utworzyły się tzw.  grupki.  Mianowicie Rydel z Ellem (co było dla mnie dziwne bo widzieli się cały czas)  Rocky z Tessa,  Susan i Riker.  Tak tylko szybko wspomnę ze oni to najbardziej ze sobą rozmawiali,  najbardziej się śmiali i co jakiś czas się przytulali.  Ostatnia grupką byłam ja z Rossem i całą resztą.  Po minie blondyna można było zauważyć że nie jest zbytnio zadowolony,  że nie siedziemy razem.  Kiedy patrzał się na mnie niezadowolonym spojrzeniem to wzruszyłam tylko ramionami i gadała dalej.

*Oczami Rikera *
-Dalej!  Zbieramy się już! - krzyknęła Rydel.  Zawsze jak jest już zmęczona to jest wkurzona na wszystkich i wszystko więc lepiej z nią nie igrac z tym stanie. 
- Szkoda,  że już idziecie  - powiedziała Susan
- Spokojnie,  jutro też przecież można się spotkać  - powiedziałem z uśmiechem
- Czyli...  Spotykamy się jutro?  - patrzała mi w oczy.
- Na to wychodzi - poprawiłem grzywkę.
- Riker chodź już  ! - Rydel się wkurzyła...
- Dobra,  leć już  - powiedziała dziewczyna nieśmiało się do mnie przytuliła. Ja przytuliłem ją mocniej. - To do jutra
- Do jutra 
Jeszcze przed wyjściem się z każdym pożegnaliśmy i w ciszy powolnym krokiem szliśmy do domu.  Kiedy byliśmy pod domem Ross pchnął mnie na bok i krzyknął ze zaraz wracamy.
- Kiedy zamierzasz jej to powiedzieć? 
- Co?  Komu?  - Chłopak w odpowiedzi zrobił facepalma.
- Susan, ze Ci się podoba.  Nie mogę patrzeć jak się przytulacie a ona nic nie wie. 
- A jeśli ja jej to powiem, a ona nic do mnie nie czuję? I nic nie będzie tak jak wcześniej...
- Wolisz jej tego nie mówić? Zobaczysz...  Za parę miesięcy stracisz tą okazję bo może kogoś sobie znajdzie, a Ty znowu będziesz żałował.  Pamiętasz sytuację z  Mią?  Zwlekales tak długo aż straciliście ze sobą kontakt,  a później widziałeś z nią z jakimś innym chłopakiem. Chcesz żeby znowu tak było?
Przez chwilę nic nie mówiłem,  myślałem o tej sytuacji.  Nagle zatrzymałem się i ruszylem w zupełnie innym kierunku.
- A Ty gdzie idziesz?  - krzyczał Ross
- Powiedz że późno wrócę!

*Oczami Susan *
Siedziałam na parapecie w swoim pokoju patrząc się w niebo.  Miałam otwarte okno. Wiatr stawał się coraz silniejszy co powodowało że moje włosy były rozwiane do tyłu oraz troszkę na mojej twarzy.  Pomimo chłodnego wiatru nie poszłam po koc.  Na uszach miałam słuchawki, a z nich wypływająca ostatnio moja ulubiona piosenka  "standing in the dark". Lubie jej słuchać wyobrażając sobie idealne sytuacje.  Teraz akurat myślałam o Rikerze jakby był przy mnie.  Tak,  jestem w nim zakochana.  Najsmutniejsze jest to,  że mam wrażenie,  iż on nie jest we mnie.  Dlatego wyobrażam sobie takie sytuacje.  Nagle usłyszałam jak drzwi od mojego pokoju się otwierają,  a za nich wychyla się Riker.  Od razu zdjęłam słuchawki i położyłam je w kąt.  Nie odłączyłam ich od telefonu i przez to ciągle było słychać ową piosnkę. Podeszła do blondyna i otworzyłam drzwi tak żeby mógł wejść.
- Co Ty tutaj robisz?  - zapytałam zaskoczona
-Ja?  - przeczesał ręka włosy. - Chciałam Cię zobaczyć i...
- i...  ?
- I coś ważnego Ci powiedzieć.
- No to mów  - byłam ciekawa o co chodzi
- A To później  - zaśmiał się.
Ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się i wróciłam na swoje miejsce.  Chłopak szybko podszedł do mnie i usiadł kolo mnie.  Wymieniliśmy się spojrzeniami i oboje patrzyliśmy na gwiazdy. W pewnym momencie chłopak nieśmiało objął mnie swoim ramieniem, a ja przysunęłam się do niego i oparłam o niego głowę.  Było mi bardzo ciepło na sercu.  Siedzieliśmy tak w ciszy dość długi okres czasu.  Nie potrzebowalismy się odzywać,  wystarczyła nasza obecność.  W pewnym momencie podniosłam głowę i wpatrywałam się w niego.  Po pewnym czasie chłopak też zaczął.  W tym momencie tak bardzo chciałam go pocałować. Nagle niezauważalnie zaczęłam się przysuwac,  a Riker to zauważył.  Zaczął naśladować moją czynność. Teraz bez zawachania się pocałowalismy. Od razu zeszłam z parapetu i założyłem swoje ręce na jego szyję. Chłopak też z niego zszedł i położył swoje ręce na moje biodra.  Całowaliśmy się .... No dłużej o wiele dłużej niż za pierwszym razem.  Chciałam aby ta chwila trwała długo.  Nagle chłopak oderwał się ode mnie i odszedł na drugi koniec pokoju.  Bacznie go obserwowałam. Założył ręce za głowę. Nagle podszedł do mnie. Bardzo blisko o patrzyliśmy sobie w oczy.
- Chciałem Ci coś powiedzieć - mówił patrząc się w podłoge.
- Słucham 
- Od momentu kiedy zaczęłaś chodzić z Alexem brew pozorom byłem smutny.  Byłem smutny jak widziałem was szczęśliwych.  Tak byłem o Ciebie zazdrosny.  Kiedy dowiedziałem się, ze z nim zerwałaś poczułem ze mam jakąś szanse.  Chciałem Ci powiedzieć to już dawno ale ciągle zwklekalem.  Czemu?  Bałem się twojej reakcji.  Bałem się,  że po tym nasze relacje się zmienia.  Dzisiaj Ross uświadomił mi, że później jak będę chciał Ci to powiedzieć to może być już za późno.  Teraz z mojej wypowiedzi można wywnioskować,  że Cię kocham.
Skończył swój monolog a ja stałam jak wryta. Nie potrafiłam się nic odezwać.
- C...  Co?  - tylko to umiałam powiedzieć.  Chłopak promiennie się uśmiechnął.
- Susan, ja cię kocham. - powiedział i chwycił moje ręce.
- Wiesz czemu zerwaliśmy z Alexem?  - patrzałam sie na niego.  Chłopak pokręcił przeczaco głową.
- Bo uświadomiłam sobie, że kocham tylko ciebie. - powiedziałam i spuściłam głowę.
- Serio?  Kochasz mnie?  - zapytał zdziwiony.
- T-tak - nadal nie podniosłam głowy.  Nagle Riker podniósł moją głowę i znowu mnie pocałował.  Tym razem pocałunek był krótki bo do mojego pokoju weszła moja mama.
- Nie chciałam wam przeszkadzać,  ale...  Riker, Twoja siostra dzwoniła do mnie i mówiła że nasz wrócić do domu.   - w tym momencie sprawdził telefon  - podobno nie odbierasz 
- Wyciszylem go.  Dobrze,  dziękuję.
Moja mama wyszła z pokoju z uśmiechem.
- To..  Widzimy się jutro?  - zapytał
- Oczywiście
- To ja będę już lecieć - powiedział, a ja od razu się do niego mocno przytuliłam.  Chłopak odzywzajemnil uścisk.  Po chwili odprowadziłam ich do drzwi wyjściowych z mojego domu.  Przed samym wyjściem spojrzał na mnie i pocałował mnie w policzek.
- Dobranoc  - powiedział z uśmiechem.
- Dobranoc 
Kiedy wyszedł oparłam się plecami o drzwi i zamknęłam oczy.
- No no...  - odezwała się mama
- No co?
- Nie no nic. Idź spać. 
Posłusznie poszłam, a raczej pobiegłam do pokoju.  Od razu położyłam się na łóżko. Odwróciłam się na plecy i patrzyłam się w sufit.
-"on mnie kocha " - pomyślałam i zakrylam sobie twarz rękami ze szczęścia.  Nakrylam się kołdrą i z tą myślą poszłam spać.

*Oczami Rydel*
-no gdzie on jest?!  - byłam wkurzona,  chodziłam w kółko po jego pokoju.
- Rydel,  daj spokój w końcu,  zaraz przyjdzie.
- A jak coś mu sir stało?
- Na Pewno nie  !
Nagle było słychać czyjeś kroki. Na 100% to byl on.  Owa osoba zaczęła biec po schodach, a następnie wpadła do swojego pokoju.
- Powiedziałem jej  ! - krzyczał zdyszany
Co?  O Co chodzi?
- Zartujesz?  - Ross był zaskoczony
- Nie!  Powiedzualaw,  że też mnie kocha,  rozumiesz to?  - ciągle krzyczał
- Czekaj czekaj czekaj!  O kogo Ci chodzi? -nie byłam w temacie.
-To Ty nie wiesz?  - zapytał najstarszy
- No nie...
- To ja powiem  - mówił Ross.  - od pewnego momentu Riker jest zakochany w Susan i dzisiaj jej to powiedział. 
- I Co ? Jesteście razem?
- No..  Wlasnie..  Nie  - mówił już spokojny
- Czemu?  - zapytał się Ross.
- No...  Tak wyszło.  Dobra,  wypad chce iść spać  !
Nic nie powiedzieliśmy tylko poszliśmy do swoich pokoji.  Położyłam się do łóżka. Byłam zaskoczona tym co powiedział Ross.  Po chwili zasnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że podoba wam się ten rozdział  :3 także... Dobrej nocy albo miłego dnia xD