Strony

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 9

- Sus... A tak właściwie to czemu jesteś taka szczęśliwa jak twierdziłaś ? - zapytała mama
- A... No bo... Tak jakoś..- nie chciałam jej mówić
- Bo ma chłopak ! - wykrzyczał mój "kochany" braciszek
- Czemu nic nam nie mówiłaś ? Z kim chodzisz? - wiedziałam, że będą takie pytanie. Kiedy już otwierałam usta nagle Tobias wtrącił
- Z Alexem !
- Serio? z nim? - Tym razem mówił tata
- Wiecie co... idę się przejść - pospiesznym krokiem zeszłam na dół, chwyciłam bluzę gdyż może być już zimno. Dodam, że była około 21. Następnie po prostu wyszłam z domu. Zaczęłam szukać telefonu w kieszeni od spodni. Byłam już kawałek od domu kiedy zorientowałam się, że go zostawiłam w pokoju. Znowu pospiesznym krokiem poszłam do domu. Następnie gwałtownie weszłam do niego i od razu kierowałam się do swojego pokoju. O dziwo każdy siedział ciągle w tym samym pomieszczeniu.
- O ... już wróciłaś ? Skoro tak to możemy wrócić do tematu A... - mówiła mama a ja jej przerwałam
- Ja tutaj tylko po telefon i słuchawki przyszłam - powiedziałam i wyszłam. Szybko założyłam słuchawki na uszy i włączyłam tą piosenkę. Kiedy sobie tak spacerowałam co chwilę odpisywałam na SMS które dostawałam od Angeli. Nagle w pewnym momencie kiedy byłam zapatrzona w telefon wpadłam na jakąś osobę. Szybko zdjęłam słuchawki. W tym momencie było tylko słyszeć tekst piosenki wypływających z moich słuchawek, Nawet nie podnosząc głowy do góry przeprosiłam ową osobą i chciałam ją szybko wyminąć i pójść dalej. Kiedy odchodziłam usłyszałam znajomy mi głos.
- Susan? - zapytał się mnie chłopak. Tak, to był chłopak. Nawet chyba wiem kto to był.
- Riker? - Nie powiem, byłam trochę zdziwiona.
- Co ty tu robisz?
- Hm.. no jestem na spacerze. a ty? - zapytał równie ciekawa jak on
- No ja też. Gdzie szłaś?
- Znaczy na początku bez celu a teraz już do Angeli. A ty? - mamy bardzo ciekawą rozmowę...
- Też bez celu. Do Angeli czyli do Alexa idziesz ? - zapytał takim... zawiedzionym głosem, który wypełniła zazdrość.
- No nie... Będę nocować u Angeli - powiedziałam i skrzyżowałam ręce na piersi - A jeśli nawet to czemu ?
- Nie no... Tak się pytam - powiedział i się uśmiechnął. - podprowadzić cię?
- Jeśli chcesz to chodź - powiedziałam i ruszyłam do przodu, a chłopak poszedł za mną
- I tak nie mam gdzie iść
- No to chodź - powiedziałam z małym uśmiechem

- Macie jakieś plany z nowym koncertem? - zapytałam miło
-Tak, to znaczy Rocky coś planuje
-Szczegółowo można? - zaśmiałam się
-Jasne - zawtórował mi - Rocky zadzwonił do gościa który ma lokal na Flower Street i zapytał czy możemy zagrać ale ten gościu powiedział że odpowie nam jutro
-Dlaczego jutro?
-Ponieważ..sam nie wiem - powiedział z dziwnym wyrazem twarzy
-Hahaha - zaczęłam się z niego śmiać. No bo jak można nie śmiać się z tej jego mordki.
-Co? - zapytał - Co cię tak bawi?
-Ty - wybuchłam jeszcze większym śmiechem - To znaczy twoja mina
-No wiesz ty co! Jak śmiesz śmiać się ze mnie! - powiedział niby poważnie ale mina mówi za siebie
-Wybacz
-Więc..masz plany na jutrzejszy dzień? - zapytał zmieniając temat
-Nie, ale może gdzieś z dziewczynami się wybiorę lub z Alexem
-No tak, Alex - szepnął do siebie choć i tak to usłyszałam ale nie chciałam robić zamieszania dlatego udałam że nie było tego komentarza.
- A ty?
- Co ja?
-Masz jakieś plany?
-Nie, choć miałem ale już nie
-Co takiego? No powiedz - prosiłam
-No miałem że cię zaproszę do moich dziadków bo miałem pomóc dziadkowi w sadzeniu drzewek przy oczku wodnym
-Aaa.. a reszta nie jedzie?
-Nie
-Dlaczego?
-Nie wiem, w zasadzie to dziadek do mnie dzwonił czy bym nie przyjechał..o reszcie nić nie mówił - powiedział
-Wiesz co? Z chęcią pojadę..poznam twoich dziadków - powiedziałam pewnie. Pewnie i tak nie miałabym co robić bo Angela by do Rossa poszła, Alex na pewno pójdzie na trening a po treningu do warsztatu ojca. Delly musiała w domu siedzieć i coś tam robić, Tobi by do Rockyego lub Ella poszedł, więc co mi szkodzi. Nawet nie zauważyłam gdy doszliśmy do domu Dashnerów. Pożegnałam się z Rikerem i umówiłam jutro na 12:00 pod moim domem. Kiedy stałam przy domu Angeli od razu do niego weszłam nawet nie pukając.
- Angela? - krzyknęłam będąc na środku ich salonu. Nikt się nie odzywał, więc zaczęłam jej szukać. Właściwie to w ich domu było cicho. Nagle kiedy wchodziłam do kuchni zgasły wszystkie światła. Nie powiem, przestraszyłam się tego trochę ale wyciągnęłam telefon i zaczęłam oświecać sobie drogę. W pewnym momencie ktoś zasłonił mi oczy. Automatycznie poczułam zimne ręce na swojej twarzy. Następnie usłyszałam męski głos, który mówił szeptem
- Angela jest na górze. A tak właściwie to co ty tu robisz?- Tak, to był Alex. Automatycznie odwróciłam się i niechcący poświeciłam chłopakowi prosto na oczy.
- Ej! - powiedział i szybko zakrył oczy
- Przepraszam. Angela mówiła, żebym przyszła na noc do was.
- Ale... gdzie masz swoje rzeczy ? - zapytał zdziwiony
- No bo to było tak, że Angela do mnie napisała żebym przyszła jak była na spacerze - chciałam coś jeszcze powiedzieć ale chłopak mi przerwał
- Z Rikerem ? - Zapytał zakładając ręce na piersi
- O co ci chodzi? Spotkałam go po drodze
- Nie no o nic... - powiedział patrząc w inną stronę
- Co, zazdrosny jesteś? Że spotkałam go po drodze i najzwyklej w świecie mnie podprowadził ?
- Myślisz, że nie widzę jak on się na Ciebie patrzy? Jaki ma smutny i głos pełen zazdrości kiedy mówię o tobie albo ty o mnie? Susan... po prostu boję się, że on mi ciebie zabierze.... - mówił mi parząc głęboko w oczy a mnie zamurowało ... Zastanawiałam się, czy powinnam iśc teraz z Rikerem do jego dziadków
- Przecież wiesz, że cię kocham - powiedziałam i złapałam go za ręce
- Ja ciebie też - powiedział i ujął moją twarz. Gdy prawie się pocałowaliśmy nagle światło się zapaliło i do kuchni weszła Angela a my od razu od siebie odskoczyliśmy.
- Tak coś sądziłam... - odezwała się - choć już, zostaw mojego brata.
Powiedziała i pociągnęła mnie za rękę do swojego pokoju.

*Oczami Angeli*
Wiedziałam, wiedziałam, że tam będzie. Czyli co? Teraz jak będzie przychodziła do mnie to będzie pretekst żeby spotkać się z Alexem? Mam nadzieję, że nie.
- Co tam u ciebie ?- zapytałam przerywając ciszę,
- Nawet dobrze. A tam?
- Doskonale...
- Coś się stało?- zapytała
- Nie nic...
- Mów.
- Nie no bo... teraz jak przychodzisz do mnie to ciągle jesteś z Alexem...
- Jezusie... - westchnęła ciężko
- Co? -byłam zdziwiona
- Nie no nic... Alex się mnie czepia, że kawałek przeszłam się z Rikerem. Ty się mnie czepiasz, że pogadam z Alexem będąc u ciebie. Każdy ma jakiś problem... - powiedziała w wstała
- Chyba mam prawo powiedzieć co myślę... - również wstałam
- Tak.. ale to są pretensje o taką bezsensowną rzecz - powiedziała i kierowała się ku moich drzwi
- Gdzie idziesz?
- Nie wiem, ale wychodzę- powiedziała i wyszła. Ciągle stałam w jednym miejscu. Byłam zaskoczona, nie powiem. W sumie była już 22:30 więc się trochę o  nią martwiłam...  Nagle dostałam SMS z nadzieją, że to ona. Jednak nie.. Dostałam od Rossa. Też w sumie dobrze. "Spotkamy się jutro? Mam do ciebie jedną propozycję na temat pracy ;)" Odpisałam mu na to "Tak jasne, do jutra."
Nie chciałam już o niczym myśleć i po prostu poszłam spać...

*Rano*
Obudziłam się koło godziny 9. W sumie to idealnie się obudziłam. Od razu zerwałam się z łóżka. Następnie podeszłam do szafki i wzięłam nowe ciuchy. Mianowicie czarne legginsy i jasną przewiewną koszulę w kwiaty, a następnie udałam się do łazienki. Gdy się ubrałam uczesałam włosy. Tak naprawdę zostawiłam je rozpuszczone. Dzisiaj wyjątkowo postawiłam zrobić sobie kreski. Kiedy byłam już gotowa wyszłam z łazienki i spojrzałam na zegarek. Byłam 10... Ogarniałam się godzinę.. no nic. Na szybko ubrałam jeszcze czarne niskie Converse i zeszłam na dół. Od razy poczułam zapach naleśników. Następnie ujrzałam moją mamę stojącą za kuchenką. Przywitałam się z nią i usiadłam do stołu. Od razu dostałam talerz ciepłych naleśników.
- Uważaj, są gorące - Nic nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam.
- A tak właściwie, to gdzie jest Sus? Mówiłaś, że u ciebie nocuje
- No tak, miała. Wyszło tak, że no.. jakbyśmy się lekko pokłóciły i po prostu wyszła - powiedziałam i zaczęłam jeść dalej. Katem oka widziałam, że moja mama tylko pokręciła głową na boki i wyszła z pomieszczenia. Gdy skończyłam jeść dostałam SMS Od Rossa "Pasuje Ci o 12?" Spojrzałam na zegarek, była 11:30. Od razu  odpisałam mu "Jasne, przyjdź po mnie". Odpowiedzi już nie dostałam. Odłożyłam talerz do zlewu i zaczęłam grzebać coś na telefonie. Napisałam 2 SMS do mojej przyjaciółki, lecz ta nie odpisała. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi. Od razu wstałam aby je otworzyć

 *Oczami Rossa*
-Hej Ross - powiedziała Angela gdy zapukałem do jej drzwi
-Hey Angela, to co idziemy?
-Gdzie?
-Do parku - powiedziałem jakby to było jasne
-A nie mieliśmy porozmawiać o pracy?
-No o tym chce rozmawiać
-Nie chce mi się iść do parku - zamarudziła wpuszczając mnie do środka
-Leń! Ale okay - powiedziałem - jest Alex?
-Nie, wyszedł gdzieś, chyba do sklepu..choć na górę
Weszliśmy powoli po schodach prowadzących do pomieszczenia które zwie się pokojem Angeli. Zwinnym ruchem weszliśmy do jego wnętrza.
-No więc co za praca?
-Opieka nad dziećmi, 4-6 lat, przedszkole - powiedziałem
-Gdzieś ty taką prace wytrzasnął? - zaśmiała się
-Moja mam przyjaźni się z panią Kariną, a to jest dyrektorka przedszkola
-Hmm..ile płacą za godzinę?
- $5 za godzinę, godzina luchu, godzina obiadu lecz to też się liczy - powiedziałem
-Okay, co tam muszę robić?
-pilnować dzieci, pomagać im w czymś w czym sobie nie radzą..karmić ich gdy to potrzebne - powiedziałem z uśmiechem
-ile godzin pracy?
- 8 godzin od 9:00-16:00
-soboty też?
-nie, weekend wolny
-Umm.. ile nas tam będzie?
- Ty i 5 kobiet w wieku od 30-40 lat wiesz taki starsze
-to dlaczego ja taka młoda?
-czy taka młoda to wątpię byś była ale to dlatego że masz miało roboty, nie musisz sprzątać tylko ich pilnować
-No dobra to kiedy mam iść zanieść papiery do pracy?
-już to zrobione, wszystkie się zająłem..zaczynasz od poniedziałku - uśmiechnąłem się od ucha do ucha
-ale to pojutrze
- a jak sobie nie poradzę?
- nie przejmuj się, będę tam co drugi dzień
- po co?
- pani Karina prosiła mnie bym Ci pomógł w wolnym czasie
-to dlaczego co drugi dzień?
-próby, parę spraw do załatwienia..
-np.? - zapytała podejrzanie
-umm..
-Ross jesteśmy przyjaciółmi?
-Oczywiście, co za pytanie
-to mi powiedz
-no ja pomagam załatwić koncert Rockyemu, Tobiasowi z wyścigiem, np. z motorem, naprawiamy go w warsztacie twojego taty wraz z panem Thomasem
-Aaa.. okay
-czyli idziesz do pracy?
-tak, warto spróbować, może być fajnie..Ross dużo jest dzieci?
-ty zajmujesz się 4 latkami czyli z 20 ich jest - zaśmiałem się
-no dobra..co robimy?
-ja muszę już lecieć - powiedziałem. Miałem jeszcze do warsztatu wpaść i z Delly kolacje zrobić bo ciągle sama jest
-spotkamy się wieczorem? - zapytała z nadzieją
-Może wpadniesz do nas na kolacje? Oczywiści Alex też - powiedział
-Nie wiem, rodzice dziś wracają wcześniej z pracy i wieczorem się raczej nie wyrwę ale wy możecie do nas wpaść - powiedziała z pełnym zachwytem w oczach
- Umm.. no dobra, możemy.. będziemy o 18:00
-Dobrze, pa Ross - powiedziała i pocałowała mnie w policzek na co się lekko zarumieniłem

-Paa - odpowiedziałem z uśmiechem

*Oczami Rydel*
Niedawno Ross gdzieś wyszedł. Nawet nie chciał powiedzieć gdzieJak na razie siedzę sama w domu o ile się nie mylę. Nie mam co robić. Tak wiem, normalna dziewczyna kiedy by nie miała co robić od razu umówiła by się z jaką koleżanką ale szczerze mówiąc nie mam ochoty się widzieć Ani a Angelą ani Susan, Nie, że ich nie lubię ale po prostu chcę być troszkę w ciszy. Poszłam na chwilkę do pokoju Rikera do góry i chciałam wziąć jakąś książkę, której jeszcze nie czytałam. Tak do Rikera, on ma dużo książek których nie czyta. Z impetem wparowałam do jego pokoju i dopiero po chwili zauważyłam, że chłopak jeszcze śpi. W jego pokoju wyglądało jak w piwnicy. Wszystkie okna były zasłonięte. Spojrzałam na zegarek i była 13. I on jeszcze śpi? Nie, nie ma tak dobrze. Odsłoniłam wszystkie okna, a promienie słoneczne od razu wpadły do owego pokoju. Niektóre promienie od razu "skierowały" się na jego oczy co skutkowało to obudzeniem się blondyna,
- Co ty robisz ? - zapytał się z wyrzutami zasłaniając oczy
- Budzę cię. Riker, jest już 13!
- No i co?! Daj mi spokój - powiedział i rzucił mnie poduszką. Ja natomiast chwyciłam książkę i wyszłam strasznie głośno trzaskając drzwiami.
- Trzeba było mocniej ! - słyszałam jak mój brat krzyczy z pokoju. Postanowiłam to zignorować i weszłam na dół. Usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać. Minęło może 30 minut gdy nagle zobaczyłam Rikera jak schodzi na dół. Oczywiście był nie ubrany (nie tak dosłownie), a jego włosy były w strasznym nieładzie. Obserwowałam chłopaka wzrokiem. Byłam ciekawa co robi.
- Nie zamierzasz się ubrać? - zapytałam miłym głosem
- Nie. - odpowiedział strasznie szorstko  wchodząc do kuchni. Postanowiłam wejść za nim
- Co się stało? Czemu taki jesteś?
- Jaki? - zapytał podnosząc jedną brew
- Jakiś niezadowolony i chamski.... - mówiłam patrząc mu w oczy. Widziałam, że jest jakiś przybity - zakochałeś się czy co ? - kontynuowałam z uśmiechem. Basista miał uśmiech na twarzy do czasu kiedy nie dodałam drugiej części swojej wypowiedzi,
- Nie Rydel nic się nie stało - mówił z wymuszonym uśmiechem
- Przecież widzę, mów co się stało.. - powiedziałam, a chłopak przewrócił oczami
- Eh... Nie chodzi, że się zakochałem. Po prostu mam 23 lata... od dłuższego czasu nie miałem dziewczyny... Ross znalazł sobie Angelę z którą pewnie sobie wszystko ułoży. Ty zapewne ułożysz sobie z Ratliffem. Myślisz, że nie widzę jak na ciebie patrzy? ( tutaj lekko się zaśmiał). Ryland ma Savannah. Rocky na 100% sobie lada moment kogoś znajdzie. A ...
- Susan ma Alexa - powiedziałam podnosząc na niego wzrok.
- No właśnie.. A ja? Jak na razie jestem sam... - powiedział o dziwo lekko się uśmiechać. Nic nie powiedziałam tylko po prostu przytuliłam się do brata.
- Idź się ubierz... Pogadamy co będziemy dzisiaj robić.- nagle do domu wparował Ross.
- Nie umawiajcie się z nikim! O 18 idziemy do Angeli! Krzyknął Ross
- Yhym, może zapytasz się mnie o zdanie, co? - zapytałam
- Ale po co.. i tak pójdziemy. Może zabierzemy przy okazji Tobiasa i Sus.
- Wiesz... skoro ona zaprosiła nas to można to uznać jako wpraszanie..
- Zadzwonię do niej - powiedział i pobiegł na górę. Parę minut później zszedł Riker. Teraz wyglądał o niebo lepiej. Miał ubraną niebieską koszule, czarne spodnie i tego samego koloru trampki. Jego włosy były już ładnie ułożone. Po chwili zszedł też Ross.
- Załatwione.
- Idę na spacer - odezwałam się po chwili i po prostu wyszłam

*Oczami Tobiasa*

-Hey Delly - krzyknąłem gdy zobaczyłem dziewczynę idącą tuż przede mną. Blondynka odwróciła się i stanęła tak bym mógł ją dogonić
-Hey Tobias
-Gdzie idziesz? - zapytałem brązowooką
-Tak bezczynnie chodzę, nudzę się w domu a ty?
-Idę do warsztatu pana Dashnera
-po co?
-naprawiają mi motor
-naprawiają? kto taki oprócz taty Angeli
- Ell, Rocky i mój tata - powiedziałem
-Rocky i Ell? Oni mieli być u Ciebie - powiedziała z dziwnym wyrazem twarzy
-Bo byli ale poszli do warsztatu jakieś pół godziny temu
-Aaa..po co ci ten motor?
-za tydzień w sobotę mam wyścig
-No tak, Sus mi mówiła..wiesz że nawet płakała gdy to mówiła? Nie wiem dlaczego bo mi nie chciała powiedzieć ale była smutna. - W tym momencie poczułem głupie uczucie w sercu. Tobias chłopie ogar. Nie jesteś mięczakiem z uczuciami. Jesteś chamem.
-Co konkretnie mówiła? - zapytałem choć sam nie wiedziałem dlaczego
-Że się boi o ciebie, nie chce byś zrobił to co ostatnio itd - wymieniała ze smutkiem w oczach - powiesz mi co się stało? ja powoli też się martwię
- Usiądziemy? -wskazałem na ławkę obok której przechodziliśmy. Ona potwierdziła kiwnięciem głową i zasiedliśmy na brązowej ławce.
-Na ostatnim wyścigu połamałem kości i byłem miesiąc w śpiączce - powiedziałem
-O mój Boże, teraz wiem dlaczego Sus tak to przeżywa..nie pomyślałeś by dla niej samej z tego zrezygnować
-Nie, to jest moje hobby i z tego nie zrezygnuję - powiedziałem stanowczo
-No dobra już dobra - wtedy zadzwonił mój telefon..na wyświetlaczu widniał numer Angeli
-Przepraszam - powiedziałem i odebrałem
T(Tobias) : Hallo?
A(Angela) : Hey Tobi tu Angela, nie wiesz co się dzieje z Susan? Nie odbiera
T: Susan w domu, ogląda film
A : Okay dzięki, Umm.. zapytaj jej czy przyjdziecie dziś do mnie na kolacje
T : ja chętnie, Lynchowie i Ell będą?
A: Tak
T : to super, do później
- Co my? -zapytałą Delly
-Idziecie na kolację do Angeli i Alexa
-Tak, wiem
- to może przyjdę po ciebie? - zapytałem
-wiesz, ja idę z chłopakami  - powiedziała - ale okay
-super, będę o 18:00
-okay, wiesz ja już lecę..do zobaczenia wieczorem
-Pa Delly

*Oczami Rikera*
Jest już około 16. Wszyscy wrócili do domu i nikt nie ma co robić. Tak jest zawsze. Całkiem zapomniałem o tym aby powiedzieć Susan, że dzisiaj nie jedziemy do mojego dziadka bo Angela zaprosiła nas wszystkich do siebie. Kiedy chciałem już do niej dzwonić nagle ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi, Rydel poszła otworzyć, Było słychać jak się cieszy i zaprasza osobnika do środka. Dopiero później zobaczyłem uśmiechniętą Sus.
- Susan jest sprawa - podszedłem do dziewczyny i szybko jej to powiedziałem.
- Tak wiem, nie jedziemy do twojego dziadka tylko do Angeli bo nas wszystkich zaprosiła. - poszło o wiele szybciej niż myślałem.
- Och... To już nic - powiedziałem i szeroko się do niej uśmiechnąłem.
- Dobra, ja idę się szykować a wy sobie pogadajcie, - powiedziała moja siostra
- Ale.. jest dopiero 17...  - odezwałem się
- No tak .. ale ja ... wychodzę wcześniej - powiedziała i poszła. Ja natomiast razem z dziewczyną usiedliśmy do chłopaków i zaczęliśmy rozmowę. Po ok 45 minutach widziałem Rydel, która była już gotowa.
- Widzimy się u Angeli ! - powiedziała i wyszła
- Ja natomiast razem z Susan podeszliśmy do okna i zauważyliśmy jak szła z Tobiasem
- No nie źle. - odezwała się Susan.
- Może też już pójdziemy ? - zaproponowałem
- Jasne - odeszła od okna  i oświadczyła każdemu, że już idziemy. Wszyscy się ubraliśmy i kierowaliśmy w stronę domu Dashnerów.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dobry wieczór XD Dzisiaj to ja pisałam rozdział Hyhyhy xd Następny będzie autorstwa Angeliki xd Mam nadzieję, że spodobał się wam on i życzę miłego weekendu :333

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz