*Oczami Rossa*
Koncert graliśmy dwie i pół godziny. Było świetnie, dawno tak się wspaniale nie czułem. Ale mniejsza o to, koncert się skończył więc możemy się gdzieś wybrać. Może do pizzerii? Nom, dobry pomysł głodny jestem.
-Ej ludzie idziemy coś wszamać?
-Tak!! - krzyknął Ell, ten to zawsze pusto w odchodzie ma.
Szybko wyszliśmy z klubu i pokierowaliśmy się w stronę pizzerii. Zamówiliśmy pizze hawajską. W czasie czekania rozwinęła się nam dość nieprzyjemna rozmowa. Dobrze że Tobiasa nie było.
-Delly, czemu kłóciłaś się z Tobim? -zapytała Susan
-No bo on się we mnie zakochał..no i..no ja nic do niego nie czuję, zaczął krzyczeć że narobiłam mu nadzieję choć wiedziałam że nic z tego nie będzie. - powiedziała
-Ouh, przykro mi - powiedziała Angela
-Nic nie szkodzi, przejdzie mu może.
-Przejdzie mu - zaśmiała się Susan
-A tobie nic nie jest? Widziałam jak cię uderzył - powiedziała Rydel
-Jest dobrze, nie kiedy mu się to zdarza, już prawie nie czuję tego bólu.
-Że co proszę? - wrzasnął Riker a wszystkie oczy skierowały się na nas.
-Wiem, to jest kretyn, debli, nieczuły idiotyczny śmieć ale to mój brat.
-Ale on cię bije - powiedziałem
-Ross przestań, to nic nie zmieni.
-Jak chcesz
-Ej co powiecie na jezioro? Możemy tam jechać? - zapytał Rocky. Ten to nawet w takim momencie nie umie się chamować. Kretyn.
-Taki, ja chcę jechać - powiedziała Susan - kocham jeziora
-To może wyjedziemy jutro rano? - zapytał Ell
-Nom, teraz przepraszam ale muszę już iść. Zobaczymy się jutro rano, będę u was o 16:00. Do zobaczenia - powiedziała Angela i wyszła.
....
*Oczami Ellingtona*
Skoro Delly nic nie czuje do Tobiasa to mam szansę poprosić czy zostanie moją dziewczyną. Tak, nareszcie. Zrobię to dziś wieczorem. Oby się zgodziła, inaczej się załamię.
-Ellington idziesz? Czy zostajesz na noc? -zaśmiał się Rocky gdy ja siedziałem a oni zbierali się do wyjścia
-Idę, idę
-Co ci jest?
-Nic
Droga niemiłosiernie się mi dłużyła. Jak ja chcę być już w domu i jej to powiedzieć. Jak ona to przyjmie? Całowaliśmy się ale to może być tylko dla niej zwykły impuls nic dużego.
...
Nadeszła już godzina 19:00. Muszę do niej iść i jej to powiedzieć. Kierowałem się w stronę pokoju blondynki i lekko zapukałem. Nie czekając na reakcję z jej strony wszedłem do jej pokoju i usiadłem na łóżku.
-Ell coś się stało? - zaśmiała się
-Tak..nie..tak
-No więc słucham
-No bo ty, ty mi się podobasz i chciałem zapytać...zostaniesz moją dziewczyną?
-Ell ja...O mój Boże..oczywiście że tak - powiedziała i mnie pocałowała
-Nie wiesz nawet jak się cieszę - powiedziałem gdy się oderwaliśmy od sobie.
-Ja też..Ell..- nie pozwolono jej dokończyć bo w drzwiach stali chłopaki
-No nareszcie, ile mogłeś jeszcze czekać - zaśmiał się Rocky
-Najwyższy czas to uczcić - zaśmiał się Riker - jutro nad jeziorem was ochrzcimy
-Co masz na myśli? - zapytała Rydel
-Oj my już wiemy co - zaśmiał się cwaniacko Ross
*Oczami Susan*
Weszłam do domu, od progu zobaczyłam obuwie mamy więc jest w domu.
-Mamo,wróciłam - krzyknęłam ściągając moje vansy - gdzie jesteś?
-W kuchni
Podążyłam w tamtym kierunku, gdy już byłam w pomieszczeniu usiadłam na krześle przy blacie.
-Mamuś mogę jechać jutro z Lynchami i Angelą nad jezioro?
-Pewnie że tak
-To idę się pakować
-Dobrze, Susan wiesz że jutro Tobias ma wyścig prawda?
-Wiem, w dodatku Alex mesz..ale i tak nie idę, jadę nad jezioro
-No dobrze
Wybiegłam na górę do pokoju i biorąc jedną dużą walizkę spakowałam do niej potrzebne rzeczy. Weszłąm jeszcze na facebooka i popisałyśmy trochę z Angelą o jutrzejszym wyjeździe. Chyba będzie fajnie. Duhh na pewno w końcu mojego walniętego braciszka nie będzie.
*Oczami Tobiasa*
Co ja narobiłem. Wkurzyłem się na maksa to prawda. Nie powinienem był krzyczeć na Delly ani bić Susan. Choć sobie zasłużyły. Rydel narobiła mi cichej nadziei a tak naprawdę miała mnie w dupie. Susan nie powinna się wtrącać. Mam ich dość. Dobrze że jutro wyścig to się odstresuję.
-Witam, witam pani Tobias co cię sprowadza do tej jakże ciemnej uliczki co?
-Siema Luke, przyszedłem zapalić, nie wolno?
-A czy twoja siostrunia wie?
-A czy twoja wie?
-Emily ma 5 lat więc luz stary
-Luke zamknij się...gadaj lepiej czy udało ci się namówić Angelę na tą randkę podobno ci wpadła w oko - zaśmiałem się
-Tak, ale jakoś mi nie podchodzi
-Eh..dobrze że nie wie że na motorach jeździsz, wtedy by tym bardziej nie chciała
-No możliwe, ale odpuszczam ją sobie..
-Jak chcesz
~~Następny dzień~~##Godzina 16:10##
*Oczami Rikera*
Od 10 minut jedziemy a ja już się boję. Wiecie dlaczego? Bo Rocky prowadzi. On jeździć nie umie. Kto mu prawko dał się pytam? On nas pozabija.
-Riker co ci jest? - zaśmiał się Ross
-Pytasz się co mi jest? Ty ślepy jesteś? Rocky prowadzi.
-No i co?
-Pozabija nas!!
-Idź spać bo majaczysz - zaśmiała się Angela
-Eh.. z wami pogadać.
-Wytrzymasz, jeszcze tylko godzina - zaśmiał się Ellington
##Godzinę później##
Nareszcie, ziemia. Jak ja się cieszę. Nareszcie na miejscu.
-No to tak, są dwa pokoje 4 osobowe, chłopaki jeden dziewczyny drugi - powiedziała Delly
-Okay, o jest 17:20 więc o 17:40 wszyscy przed domek, ognisko rozpalany - powiedziałem
Wszyscy poszli się rozpakować i przebrać. Po chwili wszyscy chłopaki wyszliśmy przed dom i rozpalaliśmy ognisko. Dziewczyny przyniosły prowiant i tak zaczęło się nasze ciepłe ognisko.
-Angela idziemy na spacer? -zapytał Ross
-Uuu.. - powiedzieliśmy chórkiem
-No co? - zapytał speszony
-Nic, nic..-zaśmiała się Susan
-To idziesz?
-Tak
No i poszli, coś się kroi ja to wiem. Oni też to wiedzą. Heh..dzieci.
-Delly może my też pójdziemy?
-Czemu nie? Ale idziemy w drugą stronę by im nie przeszkadzać
-Okay.
*Oczami Rockyego*
No to klops. Zostaliśmy sami. Czemu ja takiego szczęścia nie ma co? Też chce mieć dziewczynę.
- no to... Zostaliśmy sami. O czym pogadamy? - zapytałem
- myślisz, że Ross i Angela już się pogodzili? - zapytała dziewczyna
-
no tak, pogodziła się ze wszystkimi kiedy ty gdzieś tam poszłaś z
Rikerem
- Och, tak szybko? Tak łatwo? Zapytał mój brat śmiejąc się
- no tak, co w tym dziwnego?
- nie no nic -powiedział poprawiając włosy
- a... Jak tam z Tobiasen? Często taki jest? - zapytał blondyn
Dziewczyna
nic nie powiedziała tylko przytaknęła i robiła tak oczami jakby
próbowała zatrzymać płacz. Riker przytulił się do niej ale ona tego nie
odwzajemniła.
- nie możesz sobie pozwolić aby Cię bił - odezwałem się
- mu to powiedz
- okay! Pogadamy z nim!
- Nie! Będzie jeszcze bardziej zły...
- to jak jeszcze taż zrobi takie coś to wtedy. Okay?
- Okay.
***********************************************************************************
Nuuu i skończyłam ;D Eh.. następny będzie napisany przez.....Zuzę!! :D Oh yeah :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz