poniedziałek, 23 marca 2015

Rozdział 15

*Oczami Susan*
Czekałam na brunetkę od 10 minut. Rozumiem że ma daleko ale ludzie to jest pilne! Nagle ją zobaczyłam idącą w moją stronę, wyjęła słuchawki i podbiegła do mnie. W tym samym czasie była też Delly.
-Hej, Sus co jest? - zapytał na wstępie
-Hej, chodzi o Alexa
-Zamieniam się w słuch. - powiedziała Delly a Angela jej przytaknęła
-No bo wczoraj jak poszłam po Alexa na trening....to...to gdy wychodził zobaczyłam go obejmującego jakąś dziewczynę. - powiedziałam gdy parę słonych kropelek łez wypłynęło z moich oczu.
-Wiedziałam że coś kretyn narobi. Susan nie przejmuj się nim to debil. Ty o tym wiesz i wiesz też to że ty do niego nic nie czujesz. U ciebie w sercu jest miejsce tylko dla Rikera. Widać to ale ty sobie wmawiasz że tak nie jest...mam rację?
-Tak, ale myślałam że jeśli będę z Alexem po poznaniu Rikera to się odkocham ale tak nie jest.
-Słuchaj..zrób tak. Powiedz Alexowi co czujesz a następnie spróbuj zaprzyjaźnić się jeszcze bardziej z Rikerem. Ja spróbuje się dowiedzieć co on do ciebie czuje.
-No dobrze, dziękuję - powiedziała Delly a ja ją przytuliłam
-Teraz..idź do mnie a ja idę do sklepu, muszę coś zrobić na obiad bo rodzice dziś wracają później. Pa - powiedziała Angela i odeszła. Delly poszła z nią a ja ruszyłam w stronę domu Dashnerów z nadzieją że zastane Alexa. Moje myśli się powiodły, na prawdę tam był. Gdy się z nim przywitałam weszliśmy do salonu, postanowiłam zrobić to szybko.
-Alex.........musimy zerwać.
-Jak to?
-Widziałam cię wczoraj jak obejmowałeś jakąś dziewczynę, ale to nie o to chodzi. Zdałam sobie sprawę że tak naprawdę nic do ciebie wielkiego nie czuję. Owszem podobasz mi się ale nie tak bardzo. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy
-Susan...przepraszam, nie powinienem jej obejmować ani nic w tym rodzaju ale jestem zmęczony. Riker..on ciągle coś od ciebie chce.
-Okay, rozumiem masz prawo bo byłam twoją dziewczyną a czas spędzałam z Rikerem.
-To co? Zgoda?
-Jasne że tak, przyjaciele. Zostańmy tylko nimi - powiedziałam przytulając go.
-Dobrze
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę a później ruszyłam do mojego domu. Jutro spotkam się z Rikerem. Bardzo chcę mu powiedzieć o tym ale gdy tylko mam zamiar to wszystko co może być nie tak przychodzi mi na myśl i wtedy po prostu siedzę cicho. Czemu ja jestem taka nieśmiałą w tych sprawach? Jestem beznadziejna.

*Narrator*
Gdy Angela wróciła do domu, zauważyła że Alex jest w kuchni. Nic się do niego nie odzywając wyminęła go i trącąc go w ramie otworzyła lodówkę.
-Co ci jest? -zapytał chwytając ją za rękę.
-Co ma mi być? - odwarknęła
-Nie odzywasz się, zwykle to od drzwi się wydzierasz.
-Po co mam się do ciebie odzywać? Huh? Leć do tej swojej nowej dziewczyny głąbie a nie zawracaj mi głowy!
-Czekaj, Susan ci powiedziała że zerwaliśmy?
-A jak myślisz?! - warknęła
-Może tak grzeczniej małolato
-Zamknij się! Wiesz co? To chyba lepiej że zerwaliście, będziemy mieć święty spokój  Susan.
-Ja i Susan to przyjaciele więc będziemy się spotykać czy tego chcesz czy nie!
...

#Miesiąc później#
Minął miesiąc a nasi bohaterzy dalej przeżywają każdy wspaniały dzień lata. Ale zmieniło się dość dużo w ich życiu. A mianowicie. Rocky i Tessa są razem. Rocky pod wpływem Delly zdołał zaprosić Tesse na randkę po której okazało się że oboje coś do siebie czują. Ale to nie tylko to zmieniło się w życiu bohaterów, nasza grupka przyjaciół poznała nową dziewczynę Alexa. Izzy..okazało się że nie jest taka zła. Z biegiem czasu nawet Angela zmieniła zdanie i pogodziła się z Alexem i zaakceptowała jego wybór. Może przejdźmy do teraźniejszości.
Nadszedł kolejny dzień w ciepłym Los Angeles. Dziś tak jak codziennie wszyscy zebrali się w domu Angeli i Alexa by później udać się na plażę. Dziewczyny jako pierwsze znalazły się na plaży by od razu zacząć się opalać. Chłopaki, jak to chłopaki od razu weszli w wodę. Dziewczyny w między czasie dużo rozmawiały. Można bowiem powiedzieć iż lepiej się poznawały z Tessą i Izzy. Susan, każdy z przyjaciół myślał że wydrapie Izzy oczy po tym jak odebrała jej chłopaka którego prawdę mówiąc nie kochała ale...chyba można powiedzieć że to te dwie dziewczyny się najlepiej dogadują.
-Dziewczyny a może o 15:00 pójdziemy na zakupy jakieś?
-Jasne, czemu nie. - wszystkie się zgodziły. Gdy chłopaki dowiedzieli się o ich intencjach nie byli zadowoleni. Dlatego postanowili że zrobią sobie męski wieczór i pograją w gry na konsoli.


*Oczami Rydel*
Razem z dziewczynami zaraz po przyjściu z plaży ruszyłyśmy na zakupy. Nie powiem obkupiłyśmy się. Ja na przykład kupiłam dwie sukienki i bluzeczkę. Są śliczne. Za to gdy nas chłopaki zobaczyli o mało im gały nie wyszły. A oni myślą że bycie pięknym jest od tak. Mylą się oj mylą. Wszystkie postanowiłyśmy ubrać się w sukienki w kształcie są takie same tylko każda wybrała inny kolor. Ja mam różową, Susan niebieską, Izzy czerwoną, Tessa fioletową i Angela żółtą. Gdy zeszłyśmy na dół chłopaki ustawili się w jednym rządku i wskazali dłońmi byśmy siadały. Zrobiłyśmy to a później w nasze ślady weszli chłopaki.
-Coś nie tak? -zapytałam
-Nie, czemu?
-Jesteście dziwni - powiedziałyśmy wszystkie razem.
-Wydaje się wam-zaśmiali się
-Jasne, trudno wam wierzyć ale okay.
Zapadła niezręczna cisza którą przerwał mój kochany Ell.
-A może pójdziemy do klubu?
-Jasne, czemu nie.
-To co idziemy?
-Tak, tylko zadzwonię do Tobiasa że wrócę później - powiedziała Susan.
Po niecałych 20 minutach byliśmy już w drodze do klubu. Przed samym klubem Susan ruszyła w bieg a my za nią. Ciekawe co się stało. W końcu dobiegliśmy do miejsca w którym okazało się że został pobity Tobias. Na szczęście nic się mu poważnego nie stało. Tobias po tym zdarzeniu poszedł z nami do klubu. Na dobry początek zamówiliśmy sobie po drinku. Usiedliśmy przy stoliku który znajdował się w rogu sali. Po trzech mocnych drinkach ruszyliśmy na parkiet gdzie zaczęliśmy tańczyć. Po niecałych 30 minutach znów usiedliśmy przy stoliku. Siedzieliśmy kończąc nasze drinki gdy do mnie podszedł jakiś nawalony typ. Zaczął się do mnie dobierać ale nim się obejrzałam ktoś walnął mu w nos. Tym kimś był mój chłopak. Żyła na czole Ella była tak widoczna że chłopak od razu zwiał, no trudno. Ellowi widocznie puściły nerwy.
Jest dokładnie godzina 02:00. Powoli wyszliśmy z klubu który był pełny po brzegi. Najbardziej nawalona była Susan, Tessa i Izzy. Mają słabe głowy, mi też już nie dobrze się robiło ale gdy wyszłam na świeże powietrze przeszło mi.
-Bierzemy je do nas? -zapytał Rocky
-Tak, Tobias zostajesz? -zapytałam chłopaka
-Nie, ja wracam do domu, rodzice pewnie wrócili na noc.
-Szkoda - powiedziałam
-Dajcie Susan, zabiorę ją - powiedział
-Nie. Zostaw ją, będzie mieć przegwizdane gdy w takim stanie ją twoi rodzice zobaczą
-Racja.
-Tak
-To do jutra - powiedział i odszedł
-A ty Alex?
-Ja wracam do domu, biorę ze sobą Izzy - powiedział i jak na zawołanie się ulotnił. No nic, zabieramy je.
Po 20 minutach dotarliśmy do domu. Otworzyłam drzwi i wpuściłam ich do środka. Ja zabrałam do siebie Ellingtona, Rocky nawaloną Tesse, Riker śpiącą Susan, a Ross Angele. Wyszliśmy na górę po czym zaraz klapnęliśmy na łóżko.

*Oczami Angeli*
Jak było fajnie. Szkoda że już wyszliśmy. Ja się dziwię tylko jednego, że ja po dwóch mocnych drinkach mam jeszcze świadomość tego co robię. Dziewczyny nawaliły się gorzej niż chłopaki a ja, mi nic nie ma. Ross też trzeźwy ale co ja się dziwię skoro on prowadził. Wszyscy się porozchodzili do pokoi, ja też weszłam do pokoju który mi został przydzielony, co ja gadam zostałam zmuszona do niego. Niestety lub stety muszę spać z Rossem. Ściągnęłam kurtkę i powiesiłam ją na krześle.
-Dać ci moją koszulkę czy iść do Delly? -zapytał Ross
-Daj koszulkę, nie będziesz ich budził.
Ross wyjął z szuflady dużą czarną koszulkę która sięgała mi dużo nad kolano. Ale i tak była w miarę. Weszłam do łazienki by się odświeżyć.Gdy to zrobiłam wyszłam z wanny i lekko zakręciło mi się w głowie. Szybko się ubrałam i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam Rossa że był obok łóżka, gdy usłyszał otwierające drzwi odwrócił się w moją stronę. Podeszłam bliżej by odstawić sukienkę gdy potknęłam się na moich szpilkach. Dobrze że Ross stał blisko co mnie złapał a raczej wylądowaliśmy na łóżku. Tak że ja leżałam na nim.
-Przepraszam, głupie buty - powiedziałam wstając.
-Spoko, nic się nie stało.
Wstałam i odniosłam sukienkę później znów położyłam się na łóżku. Ross poszedł się myć a ja leżałam patrząc w sufit. Serio szkoda że nie zostaliśmy dłużej.
Minęło 20 minut a dopiero teraz Ross wrócił z łazienki.
-Siedziałeś dłużej nisz ja. Baba - zaśmiałam się
-Śmiej się ale takie włosy nie układają się same.
-No tak, takiego fryza z lat 60 to trzeba wieczności układać - śmiałam się
-Jakiego fryza? -zaczął mnie łaskotać. Gdy na chwilę przestał wyrwałam się z jego ramion i biegałam po pokoju. Niestety on i tak mnie złapał. Chwycił mnie jedną ręką w pasie a drugą chwycił moje obie ręce w nadgarstku.
-Przeprosisz i powiesz że moje włosy są piękne?
-Nigdy
-To czeka cię kara. - powiedział całkiem poważnie.
-Boje się - zakpiłam
-To nie będzie bolesne - powiedział nadal z powagą w oczach.
-Nie rozumiem. - zdziwiłam się jego słowami.
Dziwnie to brzmiało. Ale co zrobisz, żarty se stroi tylko, tak sądzę. On puścił moje łonie i chwycił mój policzek. Zaczął się do mnie zbliżać, z każdą sekundą był bliżej. Nagle nasze usta się złączyły w jedną całość. Jego malinowe usta pasowały do moich jak brakująca część w puzzlach. To już drugi pocałunek a za każdym razem czuję to samo, motyle w brzuchu to wspaniałe uczucie. Tego nie da się opisać. Gdy skończyliśmy, popatrzyliśmy sobie w  oczy, głęboko w oczy. Po chwili jak by nas coś odciągało oderwaliśmy się od siebie.
-Umm...Emm...ja idę spać. Dobranoc - powiedziałam i się położyłam.
-Angela, muszę ci coś powiedzieć - powiedział Ross siadając na skraju łóżka gdzie leżałam.
-Jutro, teraz idź spać.
Ross bez dalszych słów położył się za mną i w takiej pozycji z dala od siebie zasnęliśmy.
#Następny dzień#
*Oczami Ellingtona*
OMG! Jak mnie boli głowa, chyba mi zaraz pęknie. Pić...błagam..wody, ja chce wody! Nigdy więcej tyle nie wypije przysięgam. Zszedłem na dół gdzie znajdowali się wszyscy, no prawie. Nie było tylko Angeli. Przywitałem się z nimi i zasiadłem do stołu. Rydel podała mi naleśniki.
-Ryd kochanie najpierw daj tabletkę, zaraz mi głowa pęknie.
-Zjedz to ci dam.
-Dzień dobry - przywitała się Angela która weszła do jadalni.
-Dzień dobry
-To kto ma wielkiego kaca? -zaśmiała się
-Ja- powiedzieli wszyscy oprócz Rossa który siedział jakoś tak cicho.
-Ja też, ale małego - powiedziała i usiadła obok mnie.
Także zaczęła jeść naleśniki podane przez Rydel. Ross co jakiś czas zerkał na nią. Chyba wszyscy to zauważyli bo dziwnie się na nich patrzeli. Może  coś się wydarzyło nie tak. Nie mam bladego pojęcia.


*********************************************************************************
Finally!! Męczę się z nim od soboty jak nie piątku. Krótki ale napisany z trudem. Następny podobno już niedługo. Pisany przez....Zuzie. Więc czekajcie. Życzę miłego dnia/nocy *.~

piątek, 20 marca 2015

Rozdział 14

*Oczami Angeli*
Ross i Angela weszli na górę. Gdy doszli do niewielkiego pokoju otworzyli brązowe drzwi za którymi krył się ich dzisiejszy pokój. Pierwsze co zrobili to oboje popatrzeli  na łóżku. Tak, było tam tylko jedno łóżko.
- Czyli ... śpimy na jednym łóżku? - zapytałam poprawiając włosy
- Na to wygląda
- Eh... zajmuje lewą połowę ! - krzyknęłam i pobiegłam do łóżka, a następnie usiadłam.
- Niech ci będzie- powiedział i usiadł koło mnie. Następnie się przeciągnął i położył się kładąc ręce pod głowę. Spojrzałam na niego i widziałam, że ma zamknięte oczy.
- idziesz spać ? - zapytałam trochę załamanym głosem bo miałam ochotę z nim trochę pogadać.
-Co? Nie, jeszcze nie - powiedział gwałtownie otwierając oczy.
- To dobrze...
- A czemu ? - zapytał siadając naprzeciwko mnie.
- Tak po prostu, chciałam pogadać - chłopak przytaknął jakby chciał abym mówiła. - Twoja babcia zawsze taka jest?
- Nawet tak. Zawsze jak do niej przychodziłem z dziewczyną to przeważnie mówiła to samo. Kiedyś nawet przyjechałem z Lori, naszą kuzynką to i tak mówiła, że to moja kuzynka - mówił z uśmiechem.
- Serio ? - próbowałam powstrzymać śmiech.
- Przecież bym cie nie kłamał
- No nie wiem - powiedziałam znowu z uśmiechem krzyżując ręce na piersi. Nic na to nie odpowiedział tylko podniósł jedną brew. Zaczął wyciągać ręce w moim kierunku jakby chciał mnie łaskotać.
- Tylko mnie nie łaskocz ! - automatycznie chwyciłam jego ręce. - Zamiast możemy pograć w łapki !
- Okej - Puściłam jego ręce i zaczęliśmy grać. Oczywiście ta gra nie jest jakoś specjalnie trudna. Ani tym bardziej fascynująca czy np. porywająca. W tym temacie powiem tylko, że przegrałam każdą ' rundę". Po chwili spojrzałam na mój telefon którego włączył sie ekranik bo dostałam SMS od Susan, przy okazji zobaczyłam godzinę. Była 23:54.
- Dobra, idę sie przebrać - powiedziałam wstając
- Nie! ja będe pierwszy. Szybko się ogarne a nie wiem ile ty tam będziesz siedzieć - powiedział i poszedł
Wykorzystałam okazję i odczytałam SMS od przyjaciółki.
 "Hej Angela, masz jutro czas?",
 " Tak jasne, a coś sie stało?". 
 "chce z wami pogadać... Chodzi o Alexa.'".
' Spoko, to sie jeszcze jutro dogadamy"
Od razu jak skończyłam przyszedł Ross.
- Coś się stało? - zapytał przeczesując włosy ręką
- Nie.. nic. - powiedziałam wstając do łazienki.
Pierwsze co zrobiłam to umyłam zęby na noc. Nie zajęło mi to dużo czasu. Następnie przebrałam się w piżamę. Uznałam, że jutro rano sie umyję. Ostatnią rzeczą było przeczesanie włosów. Ku mojemu zdziwieniu ogarnęłam sie dosyć szybko. Od razu wyszłam z łazienki. Chciałam wręcz pobiec na łóżko, ale przed drzwiami stał Ross co mnie trochę zdziwiło. Zatrzymałam sie przed nim, a on zaczął się do mnie zbliżać.
- Co Ty robisz? - zapytałam marszcząc  brwi.
- Zaraz zobaczysz, jeśli będziesz na mnie za to zła to przepraszam. - powiedział gdy był już bardzo blisko mnie. Teraz juz znałam jego zamiary, jednak nie protestowałam jakoś za bardzo. Ross jedną ręką ujął moją twarz i zaczął bardzo ostrożnie przysuwać swoją do mojej. Po chwili nasze twarze były złączone w lekki pocałunek. Jednak zaczął on się trochę pogłębiać w bardziej pewnym. Oddawałam jego każdy pocałunek. Stanęłam lekko na palcach i założyłam ręce na jego szyi. Nasz pocałunek trwał około 2 -3 minut. Nie wiem, nie liczyłam. Skończyliśmy dlatego bo zabrakło nam powietrza. Kiedy sie od siebie oderwaliśmy to spojrzeliśmy głęboko w oczy. Następnie wyminęłam Rossa, bo nie chciałam rozmawiać na ten temat. Chłopak stał tam gzie stał ciągle.
- Idziesz spac? - zapytałam
- T-tak. Już idę
Powiedział i następnie położył się obok mnie. Specjalnie zaczęłam udawać, że jest mi zimno.
- Jest Ci zimno? - nic nie powiedziałam tylko przytaknęłam głową. Chłopak gdy to zobaczył od razu przysunął mnie do siebie, a następnie objął. Było mi bardzo przyjemnie. Skończyło się tak, że zasnęłam w objęciach Rossa.

Rano obudziłam się już bez Rossa. Nie rozmyślałam za bardzo gdzie on jest tylko chciałam pójść do łazienki szybko się ogarnąć. Wstałam z łóżka i spojrzałam na zegarek i była 7:30. Kiedy kierowałam się już do łazienki, ktoś nagle pociągnął mnie gwałtownie za rękę. Ja natomiast strasznie się przestraszyła.
- Spokojnie to tylko ja - powiedział Ross. Tak, wiedziałam, że to on. Spokojnie wyrwałam od niego swoją rękę. - Chodźmy na śniadanie, zaraz się ogarniesz. - Powiedział i ruszył ku kuchni, a ja poszłam w jego ślady.
Pierwsze co poczułam wchodząc do kuchni to zapach świeżo zrobionych tostów. Byłam bardzo zadowolona bo je uwielbiam.
- Siadaj i jedz - powiedział z wielkim uśmiechem
- Dziękuję, Sam zrobiłeś?
- A co? smakują ci ?
- No oczywiście !- krzyknęłam i wzięłam kolejny gryz
- Tak to ja z.... - W tym momencie weszła babcia Rossa.
- Jak wam smakują? Specjalnie dla was wcześnie zrobiłam i obudziłam Rossa, że niby to on zrobił ! -w tym momencie Ross zrobił się cały czerwony, a następnie zrobił mega facepalma. Ja natomiast zaczęłam się z niego śmiać.
- Em.. Babciu... czy ty... czy nie powinnaś przypadkiem tego nie m... a nie ważne - powiedział zrezygnowany i przeczesał ręką włosy.
-Co? Nie powinnam mówić ? Ale ty bys tego nie powiedział i byś kłamał, że to ty się trudziłeś
- Babciu... to tylko tosty  ... - powiedział z miną " Serio?"
- ale... no dobra.. już idę - powiedziała i wyszła lekko trzaskając drzwiami
- Wybacz, że tak wyszło... po prostu wstałem za późno i by nic z tego nie wyszło - w tym momencie wstałam aby odstawić talerz - i ogólnie ten dzień miał sie fajnie zacząć... a tu du,.. - podeszłam do niego i pocałowałam go lekko w policzek
- I tak miło się zaczął - powiedziałam i poszłam na górę aby sie ogarnąć. Przez cały czas czułam wzrok chłopaka na sobie.
Gdy weszłam do pokoju wzięłam swoje ciuchy i udałam się do łazienki. Pierwsze co zrobiłam to wzięłam szybki prysznic. Tym razem nie myłam włosów. Gdy wyszłam wytarłam sie i ubrałam. Mianowicie ubrałam zwiewną różową sukienkę, a do tego czarne wysokie trampki. Najlepszy zestaw. Dzisiaj wyjątkowo  postanowiłam zrobić sobie lekkiego kłosa. Gdy wyszłam z łazienki od razu dostrzegłam Rossa jak trzymał mój telefon. Zmierzyłam go wzrokiem i podniosłam jedną brew do góry.
- Sus dzwoniła, prosiła abyś oddzwoniła. - podał mi telefon.
- Dziękuję - powiedziałam a chłopak wyszedł. Od razu wykręciłam numer przyjaciółki.

*Rozmowa telefoniczna*
A : No hej. dzwoniłaś
S : No tak.. mam sprawę
A : Jaką?
S: ja wiem, że jesteś teraz z Rossem ale o której wrócicie ?
A : No... za 30min? jakoś tak
S : O to fajnie! Spotkamy się jeszcze wtedy z Delly,ok?
A : Tak jasne
S: To paa !

*Koniec rozmowy *

- Rooooooss ! - krzyknęłam
- Co? - szybko pojawił się w moim pokoju
- O której wracamy?
- Em... Możemy już teraz jeśli chcesz- przeczesał włosy ręką
- Okej to ja tylko spakuję - powiedziałam i poszłam po torbę. Chłopak zrobił to samo co ja. Nie  mieliśmy dużo rzeczy więc szybko nam to zajęło, Nosząc nasze torby zeszliśmy na dół.
- A wy już jedziecie ? - zapytała babcia
- Tak, juz niestety - powiedziałam
- Dobrze to jedźcie ! Paa - powiedziała i przytuliła każdego z osobna. Następnie daliśmy torby do bagażnika, wsiedliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Przez dłuższą drogę każdy milczał
- O czym tak myślisz? - zapytał chłopak
- A... o niczym
- Przecież widzę. Mów.
- O Sus... mówiła, że ma ważną sprawę co do Alexa i...- chłopak mi przerwał
- Zastanawiasz sie o co chodzi ?
- Dokładnie.
- Spokojnie, już jesteśmy i zaraz się z nią spotkasz.
- Coo? Już tak szybko ?- zapytałam przeciągając się
- Taak, to twój dom - powiedział śmiejąc sie
- Okej, Dzieki ! - krzyknełam wysiadając
Gdy wysiadałam podbiegłam do drzwi i  z impetem weszłam do domu. Był tylko mój brat. Postanowiłam z nim pogadać.
- Hej - mówiłam z uśmiechem
- No siema - odpowiedział sucho
- Jak tam z tobą  i Susan ?
- Y... Czemu pytasz ? - był zakłopotany
- dobra... później pogadamy. - tak... bardzo inteligentna rozmowa... Postanowiłam rzucić torbę byle gdzie i iść na spotkanie z przyjaciółkami.
- Wychodzę ! - krzyknęłam i wyszłam z domu. Od razu zadzwoniłam do Sus.

*Rozmowa telefoniczna*
S; Halo?
A: No ja juz wróciłam. gdzie się spotykamy ?
S:O!hm... To chodź do parku
A: Okej zaraz będę. Paa

* Koniec rozmowy*
Od razu kierowałam się w stronę parku. Miałam dość długą drogę, ale na szczęście miałam przy sobie słuchawki. Założyłam je i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witam Witam !
Tak wiem. rozdziału bardzo dłuuuuuugo nie było ;-; Bardzo was za to przepraszam ! Ale ruszamy z powrotem z blogiem ;33 Teraz kolejny rozdział ( Tak sądzę) będzie pisać Angela ;3
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba ^^
Miłego dnia czy tam wieczoru XD