*Oczami Susan*
Czekałam na brunetkę od 10 minut. Rozumiem że ma daleko ale ludzie to jest pilne! Nagle ją zobaczyłam idącą w moją stronę, wyjęła słuchawki i podbiegła do mnie. W tym samym czasie była też Delly.
-Hej, Sus co jest? - zapytał na wstępie
-Hej, chodzi o Alexa
-Zamieniam się w słuch. - powiedziała Delly a Angela jej przytaknęła
-No bo wczoraj jak poszłam po Alexa na trening....to...to gdy wychodził zobaczyłam go obejmującego jakąś dziewczynę. - powiedziałam gdy parę słonych kropelek łez wypłynęło z moich oczu.
-Wiedziałam że coś kretyn narobi. Susan nie przejmuj się nim to debil. Ty o tym wiesz i wiesz też to że ty do niego nic nie czujesz. U ciebie w sercu jest miejsce tylko dla Rikera. Widać to ale ty sobie wmawiasz że tak nie jest...mam rację?
-Tak, ale myślałam że jeśli będę z Alexem po poznaniu Rikera to się odkocham ale tak nie jest.
-Słuchaj..zrób tak. Powiedz Alexowi co czujesz a następnie spróbuj zaprzyjaźnić się jeszcze bardziej z Rikerem. Ja spróbuje się dowiedzieć co on do ciebie czuje.
-No dobrze, dziękuję - powiedziała Delly a ja ją przytuliłam
-Teraz..idź do mnie a ja idę do sklepu, muszę coś zrobić na obiad bo rodzice dziś wracają później. Pa - powiedziała Angela i odeszła. Delly poszła z nią a ja ruszyłam w stronę domu Dashnerów z nadzieją że zastane Alexa. Moje myśli się powiodły, na prawdę tam był. Gdy się z nim przywitałam weszliśmy do salonu, postanowiłam zrobić to szybko.
-Alex.........musimy zerwać.
-Jak to?
-Widziałam cię wczoraj jak obejmowałeś jakąś dziewczynę, ale to nie o to chodzi. Zdałam sobie sprawę że tak naprawdę nic do ciebie wielkiego nie czuję. Owszem podobasz mi się ale nie tak bardzo. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy
-Susan...przepraszam, nie powinienem jej obejmować ani nic w tym rodzaju ale jestem zmęczony. Riker..on ciągle coś od ciebie chce.
-Okay, rozumiem masz prawo bo byłam twoją dziewczyną a czas spędzałam z Rikerem.
-To co? Zgoda?
-Jasne że tak, przyjaciele. Zostańmy tylko nimi - powiedziałam przytulając go.
-Dobrze
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę a później ruszyłam do mojego domu. Jutro spotkam się z Rikerem. Bardzo chcę mu powiedzieć o tym ale gdy tylko mam zamiar to wszystko co może być nie tak przychodzi mi na myśl i wtedy po prostu siedzę cicho. Czemu ja jestem taka nieśmiałą w tych sprawach? Jestem beznadziejna.
*Narrator*
Gdy Angela wróciła do domu, zauważyła że Alex jest w kuchni. Nic się do niego nie odzywając wyminęła go i trącąc go w ramie otworzyła lodówkę.
-Co ci jest? -zapytał chwytając ją za rękę.
-Co ma mi być? - odwarknęła
-Nie odzywasz się, zwykle to od drzwi się wydzierasz.
-Po co mam się do ciebie odzywać? Huh? Leć do tej swojej nowej dziewczyny głąbie a nie zawracaj mi głowy!
-Czekaj, Susan ci powiedziała że zerwaliśmy?
-A jak myślisz?! - warknęła
-Może tak grzeczniej małolato
-Zamknij się! Wiesz co? To chyba lepiej że zerwaliście, będziemy mieć święty spokój Susan.
-Ja i Susan to przyjaciele więc będziemy się spotykać czy tego chcesz czy nie!
...
#Miesiąc później#
Minął miesiąc a nasi bohaterzy dalej przeżywają każdy wspaniały dzień lata. Ale zmieniło się dość dużo w ich życiu. A mianowicie. Rocky i Tessa są razem. Rocky pod wpływem Delly zdołał zaprosić Tesse na randkę po której okazało się że oboje coś do siebie czują. Ale to nie tylko to zmieniło się w życiu bohaterów, nasza grupka przyjaciół poznała nową dziewczynę Alexa. Izzy..okazało się że nie jest taka zła. Z biegiem czasu nawet Angela zmieniła zdanie i pogodziła się z Alexem i zaakceptowała jego wybór. Może przejdźmy do teraźniejszości.
Nadszedł kolejny dzień w ciepłym Los Angeles. Dziś tak jak codziennie wszyscy zebrali się w domu Angeli i Alexa by później udać się na plażę. Dziewczyny jako pierwsze znalazły się na plaży by od razu zacząć się opalać. Chłopaki, jak to chłopaki od razu weszli w wodę. Dziewczyny w między czasie dużo rozmawiały. Można bowiem powiedzieć iż lepiej się poznawały z Tessą i Izzy. Susan, każdy z przyjaciół myślał że wydrapie Izzy oczy po tym jak odebrała jej chłopaka którego prawdę mówiąc nie kochała ale...chyba można powiedzieć że to te dwie dziewczyny się najlepiej dogadują.
-Dziewczyny a może o 15:00 pójdziemy na zakupy jakieś?
-Jasne, czemu nie. - wszystkie się zgodziły. Gdy chłopaki dowiedzieli się o ich intencjach nie byli zadowoleni. Dlatego postanowili że zrobią sobie męski wieczór i pograją w gry na konsoli.
*Oczami Rydel*
Razem z dziewczynami zaraz po przyjściu z plaży ruszyłyśmy na zakupy. Nie powiem obkupiłyśmy się. Ja na przykład kupiłam dwie sukienki i bluzeczkę. Są śliczne. Za to gdy nas chłopaki zobaczyli o mało im gały nie wyszły. A oni myślą że bycie pięknym jest od tak. Mylą się oj mylą. Wszystkie postanowiłyśmy ubrać się w sukienki w kształcie są takie same tylko każda wybrała inny kolor. Ja mam różową, Susan niebieską, Izzy czerwoną, Tessa fioletową i Angela żółtą. Gdy zeszłyśmy na dół chłopaki ustawili się w jednym rządku i wskazali dłońmi byśmy siadały. Zrobiłyśmy to a później w nasze ślady weszli chłopaki.
-Coś nie tak? -zapytałam
-Nie, czemu?
-Jesteście dziwni - powiedziałyśmy wszystkie razem.
-Wydaje się wam-zaśmiali się
-Jasne, trudno wam wierzyć ale okay.
Zapadła niezręczna cisza którą przerwał mój kochany Ell.
-A może pójdziemy do klubu?
-Jasne, czemu nie.
-To co idziemy?
-Tak, tylko zadzwonię do Tobiasa że wrócę później - powiedziała Susan.
Po niecałych 20 minutach byliśmy już w drodze do klubu. Przed samym klubem Susan ruszyła w bieg a my za nią. Ciekawe co się stało. W końcu dobiegliśmy do miejsca w którym okazało się że został pobity Tobias. Na szczęście nic się mu poważnego nie stało. Tobias po tym zdarzeniu poszedł z nami do klubu. Na dobry początek zamówiliśmy sobie po drinku. Usiedliśmy przy stoliku który znajdował się w rogu sali. Po trzech mocnych drinkach ruszyliśmy na parkiet gdzie zaczęliśmy tańczyć. Po niecałych 30 minutach znów usiedliśmy przy stoliku. Siedzieliśmy kończąc nasze drinki gdy do mnie podszedł jakiś nawalony typ. Zaczął się do mnie dobierać ale nim się obejrzałam ktoś walnął mu w nos. Tym kimś był mój chłopak. Żyła na czole Ella była tak widoczna że chłopak od razu zwiał, no trudno. Ellowi widocznie puściły nerwy.
Jest dokładnie godzina 02:00. Powoli wyszliśmy z klubu który był pełny po brzegi. Najbardziej nawalona była Susan, Tessa i Izzy. Mają słabe głowy, mi też już nie dobrze się robiło ale gdy wyszłam na świeże powietrze przeszło mi.
-Bierzemy je do nas? -zapytał Rocky
-Tak, Tobias zostajesz? -zapytałam chłopaka
-Nie, ja wracam do domu, rodzice pewnie wrócili na noc.
-Szkoda - powiedziałam
-Dajcie Susan, zabiorę ją - powiedział
-Nie. Zostaw ją, będzie mieć przegwizdane gdy w takim stanie ją twoi rodzice zobaczą
-Racja.
-Tak
-To do jutra - powiedział i odszedł
-A ty Alex?
-Ja wracam do domu, biorę ze sobą Izzy - powiedział i jak na zawołanie się ulotnił. No nic, zabieramy je.
Po 20 minutach dotarliśmy do domu. Otworzyłam drzwi i wpuściłam ich do środka. Ja zabrałam do siebie Ellingtona, Rocky nawaloną Tesse, Riker śpiącą Susan, a Ross Angele. Wyszliśmy na górę po czym zaraz klapnęliśmy na łóżko.
*Oczami Angeli*
Jak było fajnie. Szkoda że już wyszliśmy. Ja się dziwię tylko jednego, że ja po dwóch mocnych drinkach mam jeszcze świadomość tego co robię. Dziewczyny nawaliły się gorzej niż chłopaki a ja, mi nic nie ma. Ross też trzeźwy ale co ja się dziwię skoro on prowadził. Wszyscy się porozchodzili do pokoi, ja też weszłam do pokoju który mi został przydzielony, co ja gadam zostałam zmuszona do niego. Niestety lub stety muszę spać z Rossem. Ściągnęłam kurtkę i powiesiłam ją na krześle.
-Dać ci moją koszulkę czy iść do Delly? -zapytał Ross
-Daj koszulkę, nie będziesz ich budził.
Ross wyjął z szuflady dużą czarną koszulkę która sięgała mi dużo nad kolano. Ale i tak była w miarę. Weszłam do łazienki by się odświeżyć.Gdy to zrobiłam wyszłam z wanny i lekko zakręciło mi się w głowie. Szybko się ubrałam i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam Rossa że był obok łóżka, gdy usłyszał otwierające drzwi odwrócił się w moją stronę. Podeszłam bliżej by odstawić sukienkę gdy potknęłam się na moich szpilkach. Dobrze że Ross stał blisko co mnie złapał a raczej wylądowaliśmy na łóżku. Tak że ja leżałam na nim.
-Przepraszam, głupie buty - powiedziałam wstając.
-Spoko, nic się nie stało.
Wstałam i odniosłam sukienkę później znów położyłam się na łóżku. Ross poszedł się myć a ja leżałam patrząc w sufit. Serio szkoda że nie zostaliśmy dłużej.
Minęło 20 minut a dopiero teraz Ross wrócił z łazienki.
-Siedziałeś dłużej nisz ja. Baba - zaśmiałam się
-Śmiej się ale takie włosy nie układają się same.
-No tak, takiego fryza z lat 60 to trzeba wieczności układać - śmiałam się
-Jakiego fryza? -zaczął mnie łaskotać. Gdy na chwilę przestał wyrwałam się z jego ramion i biegałam po pokoju. Niestety on i tak mnie złapał. Chwycił mnie jedną ręką w pasie a drugą chwycił moje obie ręce w nadgarstku.
-Przeprosisz i powiesz że moje włosy są piękne?
-Nigdy
-To czeka cię kara. - powiedział całkiem poważnie.
-Boje się - zakpiłam
-To nie będzie bolesne - powiedział nadal z powagą w oczach.
-Nie rozumiem. - zdziwiłam się jego słowami.
Dziwnie to brzmiało. Ale co zrobisz, żarty se stroi tylko, tak sądzę. On puścił moje łonie i chwycił mój policzek. Zaczął się do mnie zbliżać, z każdą sekundą był bliżej. Nagle nasze usta się złączyły w jedną całość. Jego malinowe usta pasowały do moich jak brakująca część w puzzlach. To już drugi pocałunek a za każdym razem czuję to samo, motyle w brzuchu to wspaniałe uczucie. Tego nie da się opisać. Gdy skończyliśmy, popatrzyliśmy sobie w oczy, głęboko w oczy. Po chwili jak by nas coś odciągało oderwaliśmy się od siebie.
-Umm...Emm...ja idę spać. Dobranoc - powiedziałam i się położyłam.
-Angela, muszę ci coś powiedzieć - powiedział Ross siadając na skraju łóżka gdzie leżałam.
-Jutro, teraz idź spać.
Ross bez dalszych słów położył się za mną i w takiej pozycji z dala od siebie zasnęliśmy.
#Następny dzień#
*Oczami Ellingtona*
OMG! Jak mnie boli głowa, chyba mi zaraz pęknie. Pić...błagam..wody, ja chce wody! Nigdy więcej tyle nie wypije przysięgam. Zszedłem na dół gdzie znajdowali się wszyscy, no prawie. Nie było tylko Angeli. Przywitałem się z nimi i zasiadłem do stołu. Rydel podała mi naleśniki.
-Ryd kochanie najpierw daj tabletkę, zaraz mi głowa pęknie.
-Zjedz to ci dam.
-Dzień dobry - przywitała się Angela która weszła do jadalni.
-Dzień dobry
-To kto ma wielkiego kaca? -zaśmiała się
-Ja- powiedzieli wszyscy oprócz Rossa który siedział jakoś tak cicho.
-Ja też, ale małego - powiedziała i usiadła obok mnie.
Także zaczęła jeść naleśniki podane przez Rydel. Ross co jakiś czas zerkał na nią. Chyba wszyscy to zauważyli bo dziwnie się na nich patrzeli. Może coś się wydarzyło nie tak. Nie mam bladego pojęcia.
*********************************************************************************
Finally!! Męczę się z nim od soboty jak nie piątku. Krótki ale napisany z trudem. Następny podobno już niedługo. Pisany przez....Zuzie. Więc czekajcie. Życzę miłego dnia/nocy *.~
Jestem pierwsza! Nareszcie!
OdpowiedzUsuńCUDO po prostu CUDO!
Świetny rozdział
Kiedy następny?