Strony

sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 22

*oczami Angeli *
Nie.  To nie może być prawda.  Nie.  Każda dziewczyna jest zaniepokojona.  Boję się o nich.  Zajebiście się o nich boję! Nie wyobrażam sobie żebym nagle mogla ich wszystkich stracić. 
- A co jeśli to prawda ? - odezwała się zaniepokojona Susan gapiac się w okno.
- To nie może być prawda  - oznajmilam
Zauważyłam też w pewnym momencie Tessie zaczęły spływać pojedyncze łzy.  Jednak żadna z nas nie zareagowała na to.  Każda była zbyt roztrzesiona.

*narrator *
Wówczas kiedy dziewczyny były przestraszone, całe R5 bawiło się w najlepsze.  Tak naprawdę przez pomysł Rocky'ego nikt nie odebrał telefonu.  No bo skoro to pierwszy dzień to ustalił aby wyciszyć telefon i mieć wszystko głęboko gdzieś... Szkoda tylko że najpierw zapomnieli do nich zadzwonić.  Gdy tak spacerowali po Polsce,  (tak sa w Polsce ) zglodnieli. Nie jedli nic od czasu kiedy wylecieli a jednak trochę czasu minęło. Weszli do pierwszej lepszej knajpki.  Zajęli stolik i zaczęli przeglądać menu. Nie chcieli eksperymentować z polskim jedzeniem.  Zamówili hamburgery z frytkami.  Bardzo podobało im się w tej knajpie.  Gdy usłyszeli wyraźnie jakieś polskie słowo to próbowali je powtórzyć. Oczywiście nie wychodziło im więc cała sytuacja wyszła dość śmiesznie.  W pewnym momencie Riker postanowił sprawdzić telefon czy ktoś do niego nie dzwonił.  Ku jego zaskoczeniu miałam z 17 nieodebranych połączeń i parę wiadomości.  Czuł,  że coś musiało się stać. 
- Czekajcie..  Zaraz wrócę idę na chwilę na zewnątrz  - powiedział wstając gapiac się w telefon
- Po co?  - zapytał Rocky
- Susan, Angela i Tessa do mnie dzwoniły i to nie raz. - w tym momencie doczytywal SMS od Sus  - więc obawiam się że coś się stało
- co mogło się stać ? - zapytał Ross
Podnosił głowę i spojrzał na nich
- W wiadomościach było że jakiś samolot spadł i myślą że my tam byliśmy.  Raczej będzie lepiej jak do niej zadzwonię.
- Dobra tam!  Zadzwonisz jak zjemy.  Jedzenie już idzie. - powiedział Rocky
Chłopak spojrzał na Rydel.
- Napisze tylko SMS...
Rocky wyrwał mu telefon
- Jaki mieliśmy układ...?  Zero telefonów! Maniaku jeden!
Chłopak usiadł a w tym momencie kelnerka podała im ich jedzenie.  Nie wiadomo czemu ale podczas jedzenia ciągle się śmiali.  Ludzie się na nich dziwnie patrzyli ale oni mieli to gdzieś. Przesiedzieli tam dobre 3 godziny.  Każdy już zapomniał żeby zadzwonić do dziewczyn.  Kiedy po woli już zamykali lokal to byli zmuszeni go opuścić.  Nie byli z tego powodu zadowoleni no ale cóż... Nie chciało im się już dłużej chodzić więc udali się do swojego hotelu. Mieli wynajete 2 pokoje.  Delly poszła już spać do swojego pokoju,  Rocky z Ellen poszli zapewnie się napić do baru a Ross i Riker zostali w swoim pokoju i gadali.
- Riker!  - nagle zerwał się Ross
- Co?  - zapytał spokojnie
- zapomnieliśmy o jeden bardzo ważnej sprawie ! Mieliśmy zadzwonić do dziewczyn.  Pewnie strasznie się denerwują.  - Blondyn gdy tylko to usłyszał to gwałtownie zerwał się na równe nogi i poszedł do łazienki.

* oczami Rossa *
Nie powinniśmy wyłączyć dźwięku w telefonie.  To był głupi pomysł.  Teraz Angela się martwi.  Najlepiej jak zadzwonię do niej od razu.

-Halo?-ktoś odebrał po drugiej stronie. Zakładam ze to Angela, przeciez ja wlasnie do niej dzwonie.
-Hej -przywitałem się
-Ross?! Ross to ty?-krzyczala, no nie jest źle. Gardełko to ona posiada.
-Tak, a kto inny? -zaśmiałem się
-Ty kretynie jeden!! Jak mogłeś nie zadzwonić? Ja od zmyslow odchodze a ty na luzie po kraju chodzisz? Poczekaj, niech tylko cie zobacze to golymi rekoma udusze!!!
-Tez za tobą tęsknie skarbie.
-Skarbie?! Ross do cholery ja sie martwilam ze ty w tym...samolocie, ze ty tam byles i ....ze wiecej cie nie zobacze. Jak mogles nie zadzwonic co? -zaczela panikowac
-Ej, spokojnie. Zyje, jestem  caly i zdrowy. Nie martw sie o mnie. Jesli cos bedzie nie tak zadzwonie.
-Tak samo jak po wyladowaniu w Polsce?! -Nie, ja naprawde przepraszam. Obiecuje ze od tej pory bede dzwonil
-Trzymam cie za slowo. Tak bardzo sir martwilam
-Chyba  chcialas powiedziec "tak bardzo się matwilam i tak bardzo  cię kocham"
-Jesli to sprawi ze bedziesz czul sie lepiej i będziesz dzwonil to tak
-Mowie ze będe dzwonil.
-Oby
-Na pewno...przeciez ja tez tesknie, nawet bardzo.
-Aww...-rozczulila się
-Slodkie wiem, ja jestem slodszy ale sprobujesz dopiero za dwa miesiace
-Hahaha, jasne. Nie moge sie doczekac -powiedziala z sarkazmem
-No tak
-Ehee...
-Dobra, musze konczyc. Rocky przylazl.
-Szkoda, zadzwon jutro
-Zadzwonie. -odpowiedzialem
-Pa
-Paaaa...
Mialem juz przycisnąc czerwoną słuchawkę gdy uslyszalem jeszcze ciche "kocham cie" i "piii"

*oczami Rikera*
Totalnie zapomniałem do niej zadwonic..   Szybko wyciągnąłem telefon z kieszeni i szukałem jej kontaktu.  Przez chwilę zastanawiałem się czy to jest dobry pomysł,  jednak jest dość spora różnica czasu. E tam, zadzwonię do niej.

- Śpisz?  - tak,  bardzo fajny początek rozmowy
- Yhym...  - była zaspana
- a dobra to ja zadwonie rano..
- nie!  Czekaj!  Riker?!  To Ty? - teraz dopiero się przebudziła
- Tak to ja.
- Jezu Co Ty takiego robiłeś że nie mogłeś telefonu odebrać?
- mieliśmy wyciszony.  To był pomysł Rocky'ego.  Kompletnie zapomniałem żeby do was zadzwonić jak wyladuje.  Przepraszam
- Nie przepraszaj,  rozumiem.  Najbardziej się cieszę,  że wam nic nie jest.  Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś się wam stało...  Gdybyś coś Tobie się stało..  - zaakcentowala słowo "tobie "
- Spokojnie,  nic nam się nie stało  - jakoś sam nie wiem czemu uśmiechnąłem się.
- i masz dzwonić do mnie codziennie! - zaśmiała się
- obiecuję  !
- dobra,  ja idę spać bo jestem zmęczona
- Spooko,  Dobranoc Susan
- Dobranoc Riker.

*oczami Ellington *
Kiedy wróciłam z Rockym do naszych pokoi starałem się być jak najciszej,  zeby nie obudzić śpiącej Rydel.  Spala tak uroczo.  Przytulała się do poduszki i leżała na prawym boku.  Jako,  że była cała odkryta,  postanowiłam ją nakryć.  Następnie usiadłem na krawędzi łóżka i zacząłem zdejmować buty.  Kiedy wstałem ujrzałem dziewczynę, miała już otwarte oczy.
- Przepraszam,  nie chciałem Cię obudzić  - podeszlem do niej i pocałowałem w czoło.
- To nic  - ziewała - pogadajmy
- o czym chcesz gadać?  - usiadłem obok niej
- ogólnie.  O zespole,  moich braciach o nas - pocałowała mnie w policzek.
- No okej...  To co o zespole?
- myślisz,  że ta trasa to byl dobry pomysł? 
- tak,  każdemu dobrze zrobi taki wyjazd. 
Położyłem się koło dziewczyny a ona położyła głowę na moim torsie.
- pogadajmy o Rossie.  - stwierdziła po prawej przerwie.
- Po co?  - byłem zaskoczony
- Tak po prostu.  Każdego możemy obgadać.  - powiedziała z uśmiechem.
- no okej...  To co chcesz o nim mówić? 
- Myślisz,  że on kocha Angele? 
- no pewnie.  Jestem tego prawie pewny!  Tak samo, ze Riker czuję coś do Susan. 
- o nim to zaraz.  Teraz o Rossie  - zaśmiała się.
- Ale co tu dużo mówić?  W niektórych sytuacjach po prostu widać,  że Ross jest o nią zazdrosny.  Widać,  że ją kocha.  Możliwe,  że ona go też.  Nie wiem. Tak samo nie wiem czy jej to powiedział,  ale znając go to bardzo możliwe.  W sumie było by fajnie jakby byli razem.  Co może za niedługo się stać, wiesz jaki on jest.
- tak wiem.  To prawda mogą być razem.  Nawet bym obstawiała że wtedy jak wrócimy z trasy lub trochę po tym czasie. - To co..  Teraz Riker?  - zaśmiałem się
- Tak.  Myślę tak o nim i o Susan.  Widać,  że on ją kocha.  Nie zdziwiłabym się sczerze mówiąc jakby ona go też.  Ale Riker w przeciwieństwie do Rossa będzie czekać  " na ten idealny moment " ale najczęściej jest tak,  że kiedy chce powiedzieć już to danej dziewczynie to ona już kogoś ma.  - wzięła głęboki oddech
- Martwisz się o niego?
- Troszkę.
- to może mu pomożemy!  Powiemy coś tu i ówdzie.  Pobawimy się w swatanie.  Zobaczysz...  - przerwała mi
- Nie.  Zawsze się irytował jak chciałam mu pomóc.  Chce żeby teraz sam zrobił krok do przodu, jeśli tego nie wykorzysta to może naprawdę dużo stracić. 
- Masz rację.
- O Rocky'm nie ma co dużo mówić.  Ma Tesse i jest szczęśliwy, a Ryland ma Savannah.  Widzisz...  Nawet najmłodszy ma dziewczyn, a najstarszy nie...
- jeszcze. - spojrzałem na nią robiąc brewki
- ale serio...  Nie pomagaj mu tym razem.  No chyba, że o to poprosi.
- no okej, Okej.
- Ja idę spać dalej.  Dobranoc - powiedziała i odwróciła się do mnie tyłem.
- Dobranoc  - powiedziałem i pocałowałem ja w policzek, a następnie poszedłem spac.

*narrator *
Po paru chwilach wszyscy już spali. W pewnym momencie Riker zaczął mówić imię dziewczyny,  która mu się podoba.  Tak,  mowa tu O Susan.  Powiedział je może dwa razy bardzo cicho ale to starczyło żeby obudzić Rossa.  W pokoju co prawda był jeszcze Rocky ale chłopak ma tak mocny sen,  że go nie obudził. Ross usiadł na łóżku i patrzał się na swojego brata.  Po chwili klepnal go w ramie,  co spowodowało że obrócił się na bok i przestał mówić przez sen.  Najmłodszy z zespołu zaczął się już irytować tym, ze jego brat nie chce powiedzieć co czuję do swojej przyjaciółki więc wymyślił pewien plan o którym dowiecie się rano...

* oczami Rossa  *
Wstałem rano koło  10, dobra to już nie tak rano.  Zobaczyłem, że w pokoju jest tylko Riker który zakładał buty.
-A Ty gdzie idziesz?  - zapytałem zaspany
- Idziemy na śniadanie  - powiedział dość smutny.  Natychmiast wstałem z łóżka kiedy chciał wychodzić.
- Czekaj,  czekaj... 
- Hm?  - nawet na mnie nie spojrzał tylko wkładał sluchawki do kieszeni.
- Może o tym nie wiesz,  ale...  Przez sen mówiłeś jedno imię,  dodam,  że damskie imię.  Imię Twojej przyjaciółki.  Domyślasz się o kogo mi chodzi? 
- Tak.  Serio mówiłem? - był zaskoczony
- TaK.  Kiedy zamierzasz jej to powiedzieć?  Czy chcesz jak zwykle zwlekać? 
- Pewnie tak i będzie jak zwykle.
- No to patrz..  Dzisiaj po śniadaniu idziemy na miasto i kogoś Ci znajdziemy  - mówiłem uśmiechając się.
- Nie Ross..  - zaczął sprawdzać cos na telefonie. 
- Riker...  Skoro nie chcesz jej mówić to chce wybić Ci ją z głowy i znaleźć kogoś innego...  - w tym momencie usiadłem na łóżko i zacząłem umierać skarpetki. Blondyn dziwnie się na mnie spojrzal i odłożył odblokowany telefon 
- Yhym, okej.  Jak się Ubierzesz to chodź na śniadanie.  - wyszedł z pokoju zadawajac telefon który był dalej włączony.  Postanowiłam skorzystać z okazji i przejrzeć go sobie.  Oczywiście zacząłem czytać SMS. Akurat w tym momencie dostał SMS od Sus "Heej,  co tam u Ciebie?  " postanowiłam przeczytać sobie ich SMS.  Gdy skończyłen to odłożyłam jego telefon i zacząłem się dalej ubrać. Kiedy chciałem zejść na dół to wziąłem telefon Rikera po drodze.
- Dostałeś wiadomość.  - powiedziałem podając telefon. 
- o dzięki.  -od razu odebrał żeby go przeczytać.
Ja natomiast z resztą jedzenia jedliśmy śniadanie.  Rocky skończył najszybciej.
- idę do pokoju.  Umówiłem się xd Tessa na Skype.
- To jak Riker,  idziemy?  - zapytałem brata - Tia... Idziemy - nic nikomu nie mówiąc po prostu wyszliśmy. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam xdd
Mam nadzieję,  że podoba wam się ten rozdział  :") nie czytałam go więc za wszelkie błędy przepraszam.
Miłego dnia / wieczoru :3 XD

środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 21

*Trzy tygodnie później*
Dzisiaj jest koncert R5 w Starbucks. Koncert niespodzianka dla dziewczyn. To już jutro R5 wyjeżdża w trasę, więc z tej okazji R5 chciało zrobić koncert porzegnalny. Od 9:00 wszyscy są na miejscu by wszystko przygotować. O 13:00 zaczyna się koncert. Riker, Rocky i Ross właśnie idą po dziewczyny. Za to Rydel i Ellington szykują się na koncert, dokańczają nawet najmniejsze szczegóły.

*Oczami Angeli*
Siedze sobie spokojnie na kanapie, oglądając film i zajadając chipsy. Było pięknie, SPOKOJNIE do czasu aż jakiś kretyn nie zaczą walić w drzwi. Jak myślicie kto to? A to nasz szanowny Ross.
-Pali się czy co do cholery -wydarłam się na przywitanie.
-Nie, ale choć -powiedział łapiąc mnie za rękę.
-Gdzie?
-Niespodzianka
-Czekaj, idę wyłączyć TV
-Okay, czekam przy bramce
Weszłam do salonu i wyłączyłam TV, ubrałam czarne vansy i wgszlam z domu. Zauważyłam ze przy bramce jest Ross z jakąś laską. No nie, on mnie wyciąga gdzieś a z nim laska. Tak to bawić się nie będę. Podeszłam do nich. Chwyciłam Rossa za rękę i powiedziałam.
-Idziemy skarbie? -no co? Nigdy nikt z was zazdrosny nie był? Czy ja tak na prawdę pomyślałam? F*ck.
-Tak, przedstawie cię. Angela to Lori, Lori to Angela
-Milo cię poznać -powiedziala miło dziewczyna
-Ciebie również. -powiedzialam ale nie tak miło jak ta laska.
-Dobra Lori widzimy się o 13:00 -powiedział
-Tak, do zobaczenia.
Ruszyliśmy w drogę, chciałam póścić rękę Rossa ale ją mocno chwycił.
-Skarbie?
-No..umm
-To moja kuzynka zazdrośnico -zaśmiał się. WTF?! Ale zrobiłam z siebie kretynke. Wyrwałam rękę a on zaczął się głośniej śmiać. Przyśpieszyłam a on mnie dogonił.
-Aż tak mnie kochasz że o kuzynke zazdrosna jesteś?
-Po pierwsze, nie kocham cię. To w Twoim pokoju to był impuls. Po drugie nie wiedziałam że to twoja kuzynka.
-Jasne-powiedział.
Ja mu będę wmawiać że go nie kocham. Co z tego że bardzo mi się podoba i że najchętniej to bym go teraz pocałowała. Jutro jedzie w trasę.

*Oczami Rikera*
Idziemy z Susan przez park. Muszę ją zaprowadzić do Starbucks na ten koncert ale najpierw pochodzimy. Nie wiem czy jej powiedzieć że ją kocham, czy nie. Jutro jadę. Umm..nie powiem jej. Gdy przyjadę to jej wszystko powiem. Może. W tej chwili zajwazyłem że Alex i Izzy idą w naszą stronę,
-Siema-powiedział Alex
-Hej -przywitaliśmy się
-Gdzie idziecie? -zapytała Susan
-Do ginekologa -odpowiedziała Izzy
-Po co? -dopytywała
-Angela wam nie mówiła? Izzy jest w ciąży -powiedział
-Gratulację, jak się cieszę -powiedziala Susan
-Gratulacje stary -powiedziałem.
-Dzięki. Musimy iść by się nie spóźnić. Widzimy się później. -powiedział Alex, no tak oni też idą.

*Oczami Rockyego*
Czekam na Tesse od 20 minut ile można się przebierać. Boże. W sumie to lepiej bo nie będziemy się włóczyć tylko pójdziemy do Starbucks.
-Już jestem -powiedziała wchodząc do salonu. Była pięknie ubrana. Jasno różowe spodnie i biały T-shirt. Jej piękna twarz dodawała uroku.
-Pięknie wyglądasz -powiedziałem
-Dziękuję
-Idziemy?
-Tak, choć -uśmiechneła się
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy powoli w stronę Starbucks. Jest piękny dzień, szkoda że ostatni w Los Angeles. Później dwa miesiące w Europie. Tak bardzo będę tęsknić za Tessą.

*Koncert*
*Oczami Rydel*
Po przyjściu dziewczyn z chłopakami były bardzo zdziwione liczbą osób i tym że stoimy na scenie. Zapewne tego się nie spodziewały. Taka miła niespodzianka. Bardzo będę tęsknić za dziewczynami. Aktualnie to jestem zdziwiona tym co Riker powiedział 20 minut temu. Alex będzie ojcem. Mega słodkie.
-Cześć, no zaczynamy koncert -powiedział Riker
-Jest on specjalnie dla naszych przyjaciółek. Porzegnalny. -dokończył Rocky
-Zaczynamy!-powiedział Ross i zaczeliśmy grać. Było super, naprawdę się ciesze że zrobiliśmy ten koncert i że jedziemy w trase.
Ostatnią piosenką była One Last Dance. Dziewczyny się popłakały a widząc je to z moich oczu też poleciało kilka słonych łez.
Koncert dobiegł końca, ludzie się porozchodzili a my zostaliśmy w knajpce.
-Tak bardzo wam dziękujemy, to byli kochane -powiedziala Tessa, dziewczyny przytakneły i zaczeły nas tulić.
-Nie wiem jak wytrzymam dwa miesiące bez moich najlepszych przyjaciółek -powiedziałam
-My też -zaśmiałyśmy się i wszystkie dziewczyny zrobily grupowego przytulasa.
-Ej a my?
-To inna bajka -zaśmiała się Susan
-Ale przyznajcie że będziecie za nami tęsknić -powiedział Rocky
-Tak, tak, będziemy i to bardzo -powiedziała Angela zerkając na Rossa. Coś czuje że ta dwójka zaraz się pocałuje.
-Idziemy do domu? -zapytała Tessa.
-Tak, dziewczyny bardzo was przepraszam ale my mhsimy iść dokończyć się pakować. Rodzice niedługo przyjadą. -powiedziałam
-Delly spokojnie, idzcie -zaśmiała się Tessa -widzimy skę jutro na lotnisu.
-Tak, do jutra. -przytuliłyśmy się.

#Następny dzień#
Od samego rana R5 biegają po domu szukając drobiazgów których wczoraj nie spakowali. Tak bardzo cieszyli się na ten wyjazd że zapomnieli o szczegółach.
-Riker idziemy -zawołał tata rodzieństwa
-Tak, już idę -odpowiedział blondyn.
Wybiegli z domu kierując się do taxówki. Za godzinę mieli samolot. Nim się obejrzeli byli na lotnisku. Z dala zauważyli dziewczyny które już na nich czekały. Chłopcy na sam widok dziewczyn tak się ucieszyli że nie zwracali uwagi na słowa rodziców którzy przypominali o walizkach. Dopiero jedno walnięcie Delly w tył głowy spowidował iż bracia zabrali swe torby. Poszli w stronę dziewczyn które zniecierpliwością czekały na zespół.
-Hej laski -powiedziała Rydel?
-O już jesteście. -uśmiechneła się Susan -za ile macie samolot.
-Dokładnie 30 minut ale za 20 musimy wsiadać. -powiedział Riker.
-Okay, to...macie codziennie dzwonić, pisać, opowiadać jak jest w innych krajach -powiedziała Tessa
-Zrobic zdjęcia...my tez chcemy wiedzieć ja jest w Europejskich krajach. -powiedziala Angela
-I szybko wracac -dokonczyła Susan
-Nie ma sprawy -zaśmiała się Delly
-Przywiozę wam pizze z Włoch -powiedział Ellington
-Włochy ostatnie?
-Nie, trzecie.
-Ile jest wszystkich krajów które odwiedzicie?
-20
-Dziękuję za pizze Ell ale jednak wolę świerzy pokarm -poklepała go po ramieniu Susan.
-Musimy iść, za 5 minut musimy wsiadać.
-Okay,to do zobaczenia za dwa miesiące kochane -przytuliła ich Susan -Będę tak tęsknić
-My również, nawet bardziej. -powiedziała Susan
-Teraz ja! -krzyknął Ell -Moje kochane siostrunie, żadnych chłopaków, macie byc grzeczne bo wójkiem być jeszcze nie chce
-Haha, bardzo śmieszne. Będziemy tęskinć za tymi żartami Elluś -zasmiala się Tessa
-Kochanie! A ja? -zapytał Rocky
-Za tobą najbardziej. -pocałowała go.
-Ja myśle -zaśmiał się i pogłębił pocałunek.
-Susan...ja..będę tęsknił -powiedział tuląc blondynkę
-Ja też, bardzo,bardzo,bardzo -powiedziała
-To widzimy się za dwa tygodnie -powiedzial Ross podchodząc do Angeli która rozmawiala z Rydel i Ellem. Para odeszla zostawiając ich samych
-Tak -powiedziała. Ross podszedł blizej i przytulił dziewczynę. Wyszeptał do jej ucha ciche ,,kocham cię" ona przytuliła go mocniej. W myślach mówiła sobie ,,Nie mów mu że go kochasz, wmawiaj że to w jego pokoju to impuls" Tylko ona wiedziała czemu taak musi robić.
-Dobra dzieciaki idziemy -powiedziala Pani Stormie. Porzegnali się jeszcze raz i ruszyli do samolotu.
Po ruszeniu samolotu, chłopaki nie mogli oderwać oczu od okna, dopóki było widac dziewczyny patrzeli i latrzeli. Lecz gdy znikneły z pola widzenia zasiedli wygodnie na fotelaxh. Rydel od samego początku wtulila się w Ella i zasneła, Państwo Lynch czytali książki, Ell i Ryland zaczeli rozmawiać o tym jak będzie fajnie i co mogą robić w krajach które zwiedzą. Rocky zaczął słuchać piosenek, nawet nie myślał że przez tak długi okres czasu nie będzie widział ukochanej, cieszył się że zwiedzi tyle państw. Riker, on w spokoju oglądał obłoki. Ross, także oglądał to co dzieje się za oknem i rozmyślał o słowach Angeki. Czyvona na serio go kocha czy nie i to co mówiła w jego pokoju to był impuls. Sam już nie wiedział. Postanowił się tym teraz nie martwić.

*Oczami Tessy*
Mineło 5 godzin od ich odlotu. Tak bardzo tęsknie a to dopiero kilka godzin, co z resztą? Nie wyobrażam sobie tego. Teraz siedzę z dziewczynami u mnie i oglądamy TV. Mój brat jak zawsze musi siedzieć z nami. Zawsze, ale to może lepiej, nie mogę na niego narzekać. Ciesze się że go mam. Jest kochanym małym chłopcem.
-Dziewczyny słuchajcie -krzykneła Susan i włączyła głośniej telewizję.
-Dziś, 40 minut temu rozbił się samolot na terenie Hiszpani. Samolot leciał z Los Angeles do Polski. Prawdopodobnie nikt nie przeżył. Więcej informacji o 20:00 w ABC.
-O mój Boże. Czy oni lecieli tym....samolotem? -zapytała Angela
Ja nic nie odpowiedziałam, zobaczyłam czarne plamki przed oczami i straciłam kontakt.
Gdy się obudziłam poczułam cos mokrego na mojej twarzy. Nade mną stał Jacob ze szklanką w dłoni.
-Co jest? Dziewczyny ale miałam sen, to było okropne...w TV mówili że samolot....-i dokończyłam bo przerwała mi Susan
-To nie był sen.
-Jak to?
-Po prostu, samolot się rozbił ale nie wiadomo czy oni nim lecieli. Musimy zadzwonić.
Angela wybrała numer do Rydel ale ta nie odbierała, później do Rossa ale on też nie dawał znaku życia. Rozdzwoniła się tak pokolei do wszystkich ale nikt nie odbierał. To co dziewczyny teraz czuły przeszło wszelkie granice. Nie mogły się na niczym skupić. Były tak przejęte że na zauważyły jak 12 letni Jacob zniknął. Mały poszedł do siebie.
*************************************************************************************************************
Skończyłam, nie jest za bogaty ale....no. Następny sądze że niebawem, ale to nie zależy ode mnie. Myśle że dalsza część będzie ciekawa... mi się podoba. XD Życzę miłego dnia/wieczoru/nocy (w zależności kiedy czytasz )
Czytasz = Komentujesz

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 20

Nastał kolejny ciepły dzień w Los Angeles. Jest niedziela a cała rodzina Lynchów od 11:00 siedzi nad piosenkami i wybiera które mogą zaśpiewać. Jest ich wiele  i dlatego tak ciężko jest im wybrać. Są bardzo szczęśliwi z tego wyjazdu, ale też smutni. No bo kto by nie był smutny jak by nie widział przez 2 miesiące osoby którą kocha?
-To co, te 10 najnowszych -powiedział Rocky
-Tak
-Okay, to ja lece do Tessy -powiedział
-Znowu? Cały czas z nią siedzisz. -zamarkocili bracia. Chcieli coś porobić razem, pograć w gry jak dawniej ale nic z tego.
-Sorry chłopaki ale mamy tylko miesiąc.
-W sumie racja -powiedział Riker
-Jesteś gotowy? To ten moment? -nabijał się Ross
-Spadaj młody. -powiedział i wyszedł.
*Oczami Susan*
-Tobias!!!!!!!!!
-Co się drzesz? -powiedział wchodząc do kuchni
-Czemu nie powiedziałeś że wyjeżdżasz? Czemu muszę się od mamy dowiadywać?
-Kiedy miałem Ci powiedzieć? Cały dzień cię w domu nie ma.
-Wiesz co to telefon?
-Daj spokuj, już wiesz więc luz.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Dziś o 17:00 -powiedział mało słyszalnie
-Miałeś zamiar mi powiedzieć?
-Tak
-Jasne -powiedziałam rzucając ścierkę w kąt blatu. Wyszłam z kuchni i skierowałam się do pokoju. Dobrze że mama mi powiedziała tak to bym nie wiedziała nic. Ale czemu akurat Polska. Przecież pracy w Stanach jest masę. O mój Boże. Ile nerwów przez niego. Muszę z kimś pogadać. Zadzwonie do dziewczyn. Wybrałam numer najpierw do Angeli a później do Rydel z zapytaniem czy możemy się spotkać i porkzmawiać. Umówiłyśmy się w parku na 13:20. Mam jeszcze 30 minut. Ubrałam się i umalowałam tym razem lekko. Nie wiem co we mnie wstąpiło że jestem milsza, lekko się maluje, dużo rozmyślam. O jeny..moje życie się tak zmieniło od czasu gdy poznałam...Rikera. Nie wiem czemu ale czuję że od tego momentu w kawiarni, przed koncertem w Starbucks to wtedy chyba coś do niego poczułam, ale pewnie to było tak male uczucie bo bylam z Alexem. Właśnie Alex. Ciekawe co u niego, dawno go nie widziałam. O nie!! Mam 5 minut na dojście do parku. Ludzie no! Jakim cudem upłyneło tyle czasu?
Szybko ruszyłam w stronę parku, nawet biegiem. Gdy wchodziłam do parku zauważyłam na ławce niedaleko dziewczyny. Jak dobrze, już są.
-Hej -podbiegłam i się przywitałam
-Hej, co tam?
-Kiepsko, właśnie chcę z wami o tym porozmawiać.
-Zamieniamy się w słuch -powiedziała Rydel
-Tobias wyjezdża.
-Jak to? Gdzie? -zadała pytania zdziwiona Angela.
-Do Polski, znalazł prace i wyjeżdża.
-Na ile? Kiedy?
-Nie wiadomo na ile, to nie jest powiedziane. Wyjezdża dziś o 17:00. Gdyby nie mama to bym nic nie wiedziała -powiedzialam. W środku czułam smutek, żal. Dziś Tobias, za miesiąc Riker. Czyli moje życie się sypie? Co jeśli Riker tam kogoś znajdzie?
-Hmm..
-Nie wiem co powiedzieć -powiedziła Delly
-Nic nie mówcie. Przytulcie się -rozłożyłam ręce.
*Oczami Rydel*
Gdy sobie pogadałyśmy ruszyłyśmy do domu. Postanowiłyśmy iść do mnie, będziemy pływać w basenie czy coś. Przez całą droge się śmiałyśmy. Widać że nie tak trudno rozbawić Susan. Już tak nie jest smutna. To dobrze. Gdy dotarłyśmy do domu od progu było słychać chłopaków. Jak myśle grają na konsoli.
-Chłopaki może by tak ciszej -powiedziałam wchodząc z dziewczynami do salonu.
-Hej chłopaki -powiedziały dziewczyny
-Hej
-Tobias wyjeżdża dziś do Polski -powiedziałam
-Jak to? Po co?
-Do pracy. -odpowiedziała Susan
-Oh..
-My idziemy z dziewczynami popływać -powiedziałam.
-Mają strój?
-Rydel, stroju nie mamy -powiedziała Angela.
-Możecie bez, mi to nie przeszkadza -powiedział Ell za co dostał w tył głowy od Rydel.
-To idzcie po strój a ja zadzwonie po Tesse i Rockyego.
-Okay, będziemy za 10 minut.
-Zapytaj Alexa i Izzy czy wpadną -zaproponowała Delly
-Okay.
Gdy dziewczyny wyszły poszłam się przebrać i związać włosy w wysokiego koka. Wychodząc z pokoju natknęłam się na koszulkę, jak sądze Rikera. Tylko on ma pokój naprzeciwko mojego.
-Riker!!! -wydarłam się.w sekundę wszyscy chłopcy wyszli z pokoi w kąpielówkach. -A wy gdzie?
-Idziemy z wami pływać. Co chciałaś? -zapytał Riker
- Koszulka!
-Tak, sorry.
-Dobra, chodzcie. Ross zadzwoń po Rockyego ja idę naszykować szklanki i sok.
Wszyscy się rozeszli a ja poszłam przygotować to co miałam. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Otworze -krzyknął Ellington. Usłyszłam śmiech dziewczyn. To znaczy że już są.
-No siema -powiedziała Tessa wchodząc do kuchni. O też przyszli.
-Hej, gdzie Rocky?
-Poszedł się przebrać.
-Chodzcie, idziemy -powiedziałam biorąc tace ze szklankami.
Wyszłyśmy na dwór gdzie byli chłopcy. Jak można się domyślić już w basenie. Ich oczy skierowały się na nas tzn. na Angele i Susan, a czyje oczy? A Rossa i Rikera. No tak, nie widzieli ich w bikini dzisiaj. Hahaha...chłopaki. Nie żebym wolała dziewczyny ale nie dziwie się chłopakom. Ładne mają stroje. Tessa czerwone bikini, ja różowe w czarne paski, Susan błękitne a Angela kremowe.
-To co, opalamy się? -zapytalam głośniej by chłopaki słyszeli, znając życie wyjdą z basenu by później nas do niego wrzucić. Puściłam oczko do dziewczyn, chyba się domyśliły o co chodzi. Podeszlam blizej moich przyjaciółek.
-Nie zamykajcie całkiem oczu. Jak będziecie widziały że podchodzą wstancie i uciekajcie do garażu.
-Okay -zaśmiały się i położyły. Wszystkie zmrużyłyśmy oczy tak by bylo widac ze są zamknięte.
Chyba z 5 minut leżałyśmy i nic się nie działo ale gdy tylko otworzyłam oczy  zauważyłam że chłopaków nie ma. Zaczełam się rozglądać ale gdy tylko odwróciłam głowę w tył dostrzegłam chłopaków stojących tuż za nami.
-Dz-Dziewczyny -powiedziałam niepewnie
-Co? -zapytały otwierając oczy. -Ej gdzie chlopaki? -zapytała Susan. Wskazałam palcem za nas. Dziewczyny się obejrzały a chłopaki z chytrym uśmiechem popatrzyli na nas.
-Dziewczyny, teraz -powiedziałam i jak oparzone ruszyłyśmy do garażu. Chłopaki tuz za nami ale w pore zamknęłam drzwi. Dobrze że jest okno z tyłu. Co prawda mozna wyjść ale trzeba też z drzewa. To jest tak, wychodzisz przez okno prosto na drzewo a z drzewa na ziem. Nic trudnego.
-Dziewczyny, idziemy przez to okno. Tylko uwaga na drzewo, wejdziemy na nie prosto z okna i później z drzewa na ziem. Pójdziemy za krzakami, w ten sposób nas nie zobaczą. Obejdziemy ich od tyłu i wskoczymy im na "barana". Ja wiecie garaż jest obok basenu więc z łatwością okierujemy ich do wody. -wyszetałam.
-Okay
-Zaczynamy -powiedzialam i otworzyłam okno. Po koleji wychodziłyśmy z garażu i szłyśmy cicho za gęstymi krzakami.Wyszłyśmy zza krzaków i zobaczyłyśmy chłopaków którzy próbowali otworzyć drzwi. Wszyscy stali przy jednym zamku dłubiąc coś w nim. My po cichu do nich podeszłyśmy i wskoczyłyśmy na nich.
-Aaa -zaczeli krzyczeć. Jak dziewczyny. Zaczeli się ruszać, oglądac co to lub kto. My zaczełyśmy się śmiać. Oczywiscie kazda miala innego. Mozna sie domyślic która którego. Zaczełyśmy się ruszać na ich plecach a oni że są silniejsi to zdieli nas z nich. Mogłam to przewidzieć. No trudno.
-Jak wyszłyście?
-Okno..
-A, no tak. Skoro już tu jestescie..-zaczął Riker
-To..-mówił dalej Ellington
-Pora na coś...-mówił Rocky
-Mokrego! -dokończył Ross i na raz złapali nas wskakując z nami do wody. Cholera no.
Jednak nie są tacy ciemni. Mają w tych malych główkach trochę rozumu. No trudno.
-Ross, gdzie ta ręka? -wrzasneła Angela. Mh wybuchliśmy niepochamowanym śmiechem.
-O co Ci chodzi? Mam ją na twoim udzie -powiedział ale trochę nieśmiało
-No właśnie. -powiedziala odrzucając jego dłoń.
-Eh te dzieci -powiedział Riker
-Ty się nie odzywaj, sam trzymałeś Susan za pośladki -powiedziała Tessa. Riker i Susan się zarumienili a my znów zaczeliśmy się śmiać.
-No widzicie. A ja sobie mogę -powiedział Rocky tuląc Tesse.
-Nie, nie możesz skarbie -powiedziala.
*Oczami Susan*
Za 10 minut jedziemy z Tobiasem na lotnisko. To juz za nie całą godzine Tobias będzie w samolocie leciał do Polski. Smutno mi że mój jedyny brat wyjeżdża. To przykre.
-Susan, choć idziemy -powiedziała mama
-Już. -Delly mi pisala że przyjadą na lotnisko się pożegnać. Tobias coś wspomniał że Alex, Angela i Izzy nie przyjdą bo poszli na kolacje do rodziców Izzy, ale się pożegnał z nimi przed tem.
Ruszyliśmy w drogę na lotnisko. Strasznie teraz leci czas. Co minutę mam mniej czasu do spędzenia z bratem. Eh.. Dojechaliśmy na lotnisko, byli już wszyscy, nasi przyjaciele. Zaczeli się żeganć, mówić te miłe słówka, za każdym słowem więcej łez spływało po moich policzkach. Nadeszła kolej na mnie. Nie mogłam nic powiedzieć. Gula w moim gardle byla za duża.
-Nie płacz siostra -przytulił mnie mocno
-Będę za tobą tęsknić, bardzo -powiedziałam
-Ja za tobą też.
-Zadzwon jak będziesz na miejscu. -powiedziałam
-Dobrze, zadzwonie pierwsze do Ciebie.
-Okay
-Pasarzerowie samolotu do Polski proszeni na pokład. -powiedziala babka którą już od tej pory nie lubię.
-Ja idę, do zobaczenia -powiedział, pomachał i poszedł.
Zaczełam płakać, tak bardzo. Zonaczymy się, ja tk wiem ale żyć bez mojego braciszka będzie ciężko. 
-Skarbie choć już -powiedziała mama.
Wsiadłam do samochodu, zauważyłam że Lymchowie jeszcze są. Ale nie zwracając na nich więcej uwagi odjechalam do domu, bez Tobiasa.
-Córciu nie płacz. Tobias przyjedzie na święta -powiedziala mama
-Święta dopiero za 3 miesiące.
-Kochanie, nic nie zrobisz. On nie pojechał na wakacje tylko do pracy -powiedział tata. Reszte drogi się nie odezwalam. Bylam zła i smutna.
*Oczami Angeli*
Od 20 minut jesteśmy u rodziców Izzy, na kolacji. Są bardzo mili ale nurtuje mnie jedna rzecz, po co mnie tu przyciągneli. Po co ta kolacja? Coś się musiało wydarzyć. Już niedługo się dowiemy. Już zjedliśmy było naprawdę dobre. Nie jestem wybredna więc mi wszystko smakuje.
-Chcieliśmy wam coś powiedzieć -zaczął Alex.
Zapadła cisza, po czym zaczeli znów mówić.
-Jestem..jestem w ciąży -powiedziała Izzy
Teraz to dopiero cisza, nawet najcichszy szelest można było usłyszeć. Moja mama zbladła, Izzy mama prawie ze zemdlala. No ładnie. Ojciowie z surową miną patrzeli na nich a ja? Ja bylam zdziwiona, smutna, szczęśliwa i wszystko na jedno.
-Co? -zapytała mama
-Zostanę tatą -powiedział Alex.
Widac było że dziwnie się czuli nasi rodzice, teochę źli a trochę szczęśliwi. Ja żeby rozluźnić atmosfere zaczełam im gratulować. Szczerze powiedziwaszy to nic takiego się nie stało. Są pełnoletni. A ja będę ciocią. Nasi rodzice też raczyli się ruszyć i zaczeli im gratulowac. Moze nie byli za szczęśliwi ale trudno. Przejdzie im.
O 21:10 wróciliśmy do domu. Chyba rodzice nie są tacy źli bo rozmawiają z Alexem normalnie. Więc jest dobrze. Ciekawe jak rodzice Izzy, tego dowiem się jutro.
-Mamo idę się położyć już -powiedziałam gdy zdejmowaliśmy buty.
-Dobrze, dobranoc -powiedziała.
Wyszłam powoli po schodach do mojego pokoju. Gdy przekroczyłam jego próg momentalnie podbiegłam do łóżka i się położyłam. Długo to nie trwało bo musiałam się przebrać i umyć. Więc szybko poszłam to zrobic. Mineło 39 minut a ja byłam już gotowa do spania. Znów położyłam się do łóżka, nim się obejrzałam zasnełam.
*Oczami Rikera*
Wróciliśmy do domu o 20:45 byliśmy u rodziców. Tak postanowiliśmy ich odwiedzić. Tęskniliśmy za nimi. Przez cały czas myślałem jak tam u Susan, czy dalej płacze. Może zadzwonię do niej. Tak, zrobie to.
Wybrałem numer do dziewczyny i po paru sygnałach odebrala.
-Hej -przywitałem się z dziewczyną.
-Hej -odpowiedziala zaspanym głosem
-Obudziłem cię?
-Nie, ja tylko leżałam.
-Tak, jasne. Obudziłem Cię.
-No dobra, obudziłeś.
-Przepraszam
-Spoko, po co dzwonisz?
-Chciałem zapytac jak się trzymasz.
-Dobrze, nic mi nie jest.
-To dobrze.
-Riker, wybacz ale jestem zmęczona. Porozmawiamy jutro.
-Dobrze, nie ma sprawy. To ja przepraszam że cię obudziłem.
-Wybaczam. Dobranoc
-Dobranoc
Rozłączyliśmy się, odłożyłem telefon na stolik i poszedłem wziąć prysznic. Jak dobrze że jest  okay. Martwiłem się. Moze Ross ma racje. Powinienem z nią porozmawiać o uczuciach? Nie...głupi pomysł zwłaszcza że jedziemy w trasę. Eh.. jakie to życie jest trudne. No nic. Wyszedłem z lazienki i położylem się na łóżku. Z myślami głównie o Susan zasnąłem.
★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★
No hej. Jak tam życie? xD Napisałam 20 rozdział *-* Jak zwyklę nie najlepszy ale staram się. Następny myśle że niedługo :").....Co by tu...aaa..wiem..Miłego dnia/wieczoru/nocy =D Pozdrawiam ;3

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 19

Gdy Angela wróciła do domu, nikogo nie zastała. Postanowiła porozmawiać z Susan i Rydel. Napisała do nich SMSy czy mogą się spotkać. Odpisały ze tak i Rydel napisała żeby przyszły do niej. No więc gdy tylko Susan zjawiła się u Angeli to razem poszły do Rydel. Drzwi otworzył im Riker.
-Hej, jest Rydel? -zapytała Susan
-Tak, w salonie. Wchodzcie. -powiedział i wpuścił do domu dziewczyny. 
Weszły do salonu gdzie siedziała Rydel, przywitały  się i usiadły na kanapie.
-O czym chciałaś rozmawiac? -zapytała Rydel
-Dziś byłam z Rossem w kinie i na plaży -powiedziała. W tym samym czasie Ross wrócił do domu, zatrzymał się za ścianą gdy usłyszał Angelę.
-I jak było? Opowiadaj, znów cię pocałował? -pytała podekscytowana Susan z Rydel
-Nie -powiedziała i kilka łez spłyneło z jej policzka -Chodzi o to że go okłamałam, zniszczyłam sobie i jego życie
-Ale jak to? O co chodzi?
-No bo jak byliśmy na plaży to on powiedział że mnie kocha.
-To chyba dobrze?
-No właśnie nie, jak on to powiedział to ja...ja powiedziałam mu że ja nic do niego nie czuję
-Ale..-Susan próbowała coś powiedzieć ale nie dane jej to było
-Tak wiem, okłamałam go -powiedziała juz nie płacząc.
-Czemu to zrobiłaś?
-Bo przed tym wszystkim ucieklam od niego ale mnie złapał. Uciekłam ponieważ znów mówił że jestem piękna i bałam się że mnie pocałuje.
-To dlatego powiedziałaś że go nie kochasz by cię nie całował? -zapytała Susan -Angela co z tego ze cię całuje?
-Nie jesteśmy razem, a tak w ogóle wiecie że ja jestem przerazona i nie wiem co robic jak on chce mnie pocałowac.
-Tak wiemy, ale musisz mu powiedzieć prawdę-powiedziała Delly
-Ale co mu teraz powiem? Hej Ross, okłamałam cię. Ja tak naprawdę kocham cię do nieprzytomności?
-No ....-znów przerwano Susan ale tym razem przez Rossa.
-To prawda? Czemu od razu nie powiedziałas? Jak mogłas?? -powiedział podchodzac do niej. Angela z przerazeniem w oczach patrzyła na Rossa. Teraz czula sie jak jedna, zaklamana, glupia dziewczyna.
-No to Ross -powiedziała Rydel -Bierz ją do siebie, porazmawiajcie -mówila powoli do Rossa.
-Ja nie idę, ja idę do domu. Pa dziewczyny, spotkamy się jutro na mieście?
-Tak, jasne. Ale najpierw idziesz pogadac z Rossem
-Nie, ja z nką gadał nie będe!! -powiedzial Ross
-Chlopie, nie bądz baba-mówiła Susan, zabrała Angele na górę a Rydel Rossa ale nie inaczej niż siłą. Tylko  dali się wyciągnąc na górę. Rydel zamknela ich w pokoju Rossa.  Od razu było słychać mocne kopniecie Rossa w drzwi od pokoju.
- No to oni sobie tam pogadaja a ja też z wami mam do pogadania - mówiła do Susan z dziwną miną - Riker!  Chodź tu!
- Ale co..   O Co Ci chodzi?  - zapytała nic nie świadoma dziewczyna
- Chodzi o to jak nocowałyscie u nas - wyszeptal Riker, który bardzo szybko zjawił się obok dziewczyn.
- Och...  No okej.

*tymczasem oczami Angeli*
Nie będę z nim gadać.  Nie mam zamiaru.  Usiadłam na łóżko chłopaka i patrzałam sie w okno.  Przypomniało mi się,  jak czekałam na niego w pokoju.
Cisza. Przez caly czas jest grobowa cisza.
- Czemu nie chcesz żebym cię całowal skoro twierdzisz,  że też mnie kochasz?  - zapytał cicho.
Nie odpowiedzialam.
- Zamierzasz mi odpowiedzieć?  Bo jeśli nie to możemy wyjsc i udawać że jest okej..  - założył ręce na klatce piersiowej.
Spojrzałam na chłopaka.  Widać,  że oczekiwał odpowiedzi.
- Bo... 
- No mów...  - jest strasznie niecierpliwy.
- No bo w wieku 16 lat miałam takiego dobrego przyjaciela jak ty.  Była bardzo podobna sytuacja.  On mnie pocałował a po paru dniach wyznalismy sobie miłość. Byliśmy ze sobą może miesiąc...  Potem on poznał inną dziewczynę, a ja poszłam w zapomnienie.  Przez jedną rzecz straciłam osobę, której mogłam powiedzieć wszystko.  Pomagała mi zawsze..  Myślałam, że był moim najlepszym przyjacielem.  Dlatego skłamałam ci mówiąc,  że cię nie kocham bo boję się,  że sytuacja się powtórzy. Ross..  Ja nie  chce cie stracić jak jego...
Chłopak przez chwilę nic nie odpowiedział.
- nie znałaś wtedy Susan?
- Wtedy jeszcze nie.  - poprawiłam włosy jedną ręką.
Blondyn usiadł kolo mnie na łóżku.
- Nawet jeśli była by taka sytuacja,  że byliśmy ze sobą ale ja bym znalazł kogoś innego to nigdy bym o tobie nie zapomniał. Nasze relacje na pewno by się nie zmieniły! 
Chwycił mnie za rękę.
- Kocham cię i nic tego nie zmieni.  Od samego początku podobałas mi się, a teraz moje uczucie do Ciebie jest pewne. Na pewno nie potraktowałbym cię jak ten twój przyjaciel.  - skończył swój monolog i długo patrzył mi się w oczy.
- Tak to brzmi jakbyś chciał abyśmy byli razem  - spuściłam głowę.
- Myślisz,  że nie chce?
- No nie wiem...
- Angela,  rozumiesz to, że ja cię kocham i chce z tobą być?
- Ja też cię kocham Ross  - powiedziałam a chłopak promiennie się do mnie uśmiechnął.
- Więc... Zostaniesz moją dziewczyną?  - zapytał bardzo cicho.
Wyrwałam rękę z jego uścisku i spuściłam znowu głowę.
- nie.  Przepraszam ale nie.  - spojrzałam na niego.  Uśmiech zszedł mu z twarzy.  Szybko poprawił ręką włosy.
- Nie jestem gotowa,  zeby mieć chłopaka.  Wiem to żadne wytłumaczenie ale...  No po prostu. 
Znowu ta niezręczna cisza. Chłopak wstał,  a ja tuż po nim.
- Przyjaciele?  - zapytał z uśmiechem.
- Przyjaciele. - odwzajemniłam uśmiech. Chłopak wystawił rękę żebyśmy sobie ją podali ale ja to zignorowałam i mocno go przytulilam.  Czułam że był zdziwiony ale od razu odwzajemnil uścisk.
- to co?  Wychodzimy?  - zapytał.
- jasne.  - podeszłam do drzwi.  - tylko gorzej jak będą z...   - chciałam dokończyć ale się okazało, że przez caly czas były one otwarte.  Następnie powolnym krokiem poszliśmy do salonu.

*oczami Rikera *
- No to mówcie ze szczegółami co się wtedy wydarzyło - mówiła moja siostra.
Susan w tym momencie zrobiła facepalma.
-Mówiłem ci już. - powiedziałem znudzony
- no tak ale tak ogólnie!  A ja chce ze szczegółami! 
- Czy ty rozumiesz,  że ludzie chcą mieć trochę prywatności? Mam ci mówiąc każdy szczegół od wejścia do pokoju? Wszystko dokładnie? - mówiłem lekko zirytowany.
- Tak!  - teraz ja zrobiłem facepalma.
- Ja ci to opowiem,  żebyś dała spokój.  Czyli tak.  Zasnęłam na łóżku Rikera bo było mi zimno. Kiedy wchodził do pokoju coś spadło ... - przerwałem jej.
- książka.
- Spadła książka a ja się o obudziłam. Chciałam wyjść z pokoju żeby miał gdzie spać ale mnie zatrzymał no i tak doszło do naszego pierwszego pocałunku...  Zadowolona?  - też była zirytowana.
- Tak, już spokojnie. Czyli...  Jesteście razem,  tak?  - znowu była tak uśmiechnięta.
- No... Nie.  - odpowiedziałem poprawiając grzywkę.  Tak naprawdę nikt nie wie,  że kocham Susan...  Mimo,  że pewnie to widać. 
- Yhym..   - pewnie myślała,  że kłamie.

* w tym samym momencie,  Ross*
-Choć Angela!  Posłuchamy o czym gadają! - tak wiem,  bardzo to dorosłe.
- no okej...  - podeszlismy do drzwi. Pierwsze co usłyszeliśmy to głos Sus. Mówiła:
- tak doszło do ... - w tym momencie Angela Kichnęła. -  pierwszego pocałunku... 
Czyżby ona mówiła o nas?  No bo ... Riker raczej nie całował się z nią...  Tak! Na 100% chodzi o nas.
- słyszałaś?  - zapytałem
- No tak.  I co ?
- i co?  Oni mówili o naszym pierwszym pocałunku! 
- skąd wiesz?  Może chodziło o Rikera i Susan. Ostatnio mi o czymś mówiła więc wiesz ... - jakoś się tym nie przejęła.
- nie obchodzi mnie to!  Idziemy tam!  - chwyciłem dziewczynę za rękę i weszliśmy do pokoju Rikera. 
- Nie podoba mi się to,  że rozmawiacie o naszych prywatnych sprawach!  Co jak co ale takie rzeczy są naszymi prywatnymi... - powiedziałem z wyrzutem
-A tobie o co chodzi?  - zapytała moja zdziwiona siostra
- No o co?  Rozmawiacie o NASZYM pierwszym pocałunku! Miejcie choć trochę swojego życia a nie gadacie o czyimś. - na moją odpowiedź Rydel lekko się zaśmiała.
- zauważ,  kochany bracie, ze cały świat nie kręci się wokół ciebie. Nie mówimy tu o twoim pocałunku ale o pocałunku twojego brata z Susan.  - mówiła rozbawiona
- Waszym? 
- Choć Ross, mówiłam ci że oni nie gadają o nas.  - mówiła Angela śmiejąc sie.
- A ... To sorry  - powiedziałem zrezygnowany i zacząłem wychodzić z pokoju.
- A ty gdzie?  Zostań choć trochę!  - krzyknął Rocky, który wchodził do pokoju razem z Ellingtonem.
- Dzwonił do mnie przed chwilą tata i powiedział mi,  że mamy zorganizowana trasę po Europie!  - krzyczał podekscytowany.
- To świetnie!  - powiedział Riker
- Ale jest jedna rzecz... Przez którą już nie będziecie aż tak szczęśliwi. Otóż dziewczyny nie mogą jechać z nami...  I nie będzie nas dwa miesiące.  - Po tych słowach Angela popatrzala na mnie smutnymi oczami.  Zauważyłem też, że przyjaciółka Angeli,  posłała Rikerowi zaniepokojone spojrzenie,  a w odpowiedzi on objął ją ramieniem.
- Dlaczego tak jest? Sam nie wiem. 
Przez jedno zdanie cała radość z nas uszla... No... Tylko Rydel i Ellingtona byli dalej szczęśliwi. 
- więc...  Może żeby rozluźnić atmosferę to przejdziemy się na plażę?  - zapytał Ratliff.
- No..  Czemu by nie.  - odpowiedziała smutna Susan.
- to chodźcie - krzyknął Rocky
Wszyscy zaczęliśmy się pakowac.  Dziewczyny szybko poszły po swoje rzeczy, a Rocky międzyczasie poszedł po Tesse.  W 40 minut byliśmy gotowi.  Po drodze wszyscy śmialiśmy się i ogólnie rozmawialiśmy. Kiedy byliśmy już na miejscu nie rozkladalismy kocow tylko poszliśmy w swoją stronę.  Mianowicie Rocky poszedł z Tessa,  Susan z Rikerem,  a ja z Angela.  Dołączyli do nas potem, Ellington i Rydel. Rozmawialiśmy o tej całej trasie.  Dowiedzieliśmy się przy okazji w jakich krajach dokładnie będziemy.  Po mimo wszystkiego ta trasa będzie świetna!  Już to czuję. Większość naszego spaceru szliśmy w ciszy i podziwialiśmy zachód słońca.
-Chodź Angela!  Idziemy pływać!  - krzyknąła Rydel ciągnąć ją za rękę.
- No okej - powiedziała śmiejąc się. Ja wówczas zostałem sam z Ellingtonem. Chłopak jednak chwilę potem podbiegł do Rocky'ego bo ten go zawołał.  Postanowiłem wróci tam gdzie zaczął się nas spacer. Pierwsze co dostrzegłem to Susan i Tesse siedzącą na piasku, a nie daleko od nich Rikera,  który siedział na kamieniu wpatrując się w ocean. Postanowiłem usiąść koło niego.
- A ty co taki zamyślony ? - zapytałem
Nie otrzymałem odpowiedzi.
- Riker!  - krzyknąłem szturchajac go
- Co?  Sorry,  zamyslilem się.
- o czym lub o kim tak myślisz?  - zrobiłem brewki do niego.
Chłopak odwrócił głowę i spojrzał na dziewczyny, a potem na mnie.
- O niej?  - chłopak w odpowiedzi tylko kiwal głową.
- No Riker,  przyznaj się. Kochasz ją!  Ja to po prostu czuję!  - mówiłem na żarty.
- aż tak to widać?  - zapytał zdziwiony
- Ale... Ty tak serio? Ja to tylko na żarty powiedziałem 
- Ross,  ja w takich sprawach nie żatruje.
- No to na co czekasz? 
- Co? - ciągle był jakiś przegnebiony
- Podejdź do niej i powiedz co czujesz! Słyszałem, że się całowaliście.  Od tego momentu jakoś bardziej się do ciebie klei. Zaryzykuj jak ja!  Uwierz..  Nie będziesz żałował. - chciałem go zmotywować.
- Czekaj...  Ty kochasz Angele?  I nic mi nie powiedziałeś? 
- Tak,  kocham ją.  Powiedziałem jej o tym.  Nic się nie zmieniło,  dalej się przyjaźnimy.  Też powinieneś jej to powiedzieć  - w tym samym momencie spojrzelismy na Susan,  akurat patrzała się na nas.  Kiedy dostrzegła nasze spojrzenie zarumieniła się.
- powiem jej...  - chciałem już go wypchać z tego kamienia żeby podszedł do niej - w odpowiednim momencie. 
Ugh.
Nagle podeszła do nas Rydel.
- może będziemy już wracać?  Zimno się robi.
- Tak jasne - powiedział mój brat.
- zbieramy się!  - krzyknęła.
Po chwili wszyscy już byliśmy w drodze.  Tak samo jak w jak szliśmy,  śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Ta droga była dłuższa gdyż nie spieszyło nam się do domów. Po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu.  Odprowadzilismy dziewczyny do domu,  a potem poszliśmy do swojego. Zostawiliśmy rzeczy w salonie,  które tak naprawdę nie było potrzebne. Następnie każdy udał się do swojego pokoju. Kiedy już byłem w swoim pokoju.  Założyłem słuchawki na uszy i usiadłem na parapecie patrząc się w niebo.
Tak.  To był udany dzień.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam!  Mam nadzieję,  że podobał wam się ten rozdział  :3
A!  Mam jedną rzecz to powiedzenia!  W filmie R5 all day all night (który był wczoraj XD)  Rydel i Ellington przyznali się że są razem :333 ale to tak swoją drogą.
No więc...  Milego dnia czy tam wieczoru XD

niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 18

*Oczami Rydel*
Gdy dziewczyny wyszły, ja zaprowadziłam Tesse do jadalni gdzie byli chłopcy. Rocky ze zdziwioną miną siedział na krześle ale nic się nie odezwał.
-Tessa, powiesz dlaczego jesteś zła na Rockyego?
-To jest sprawa pomiędzy nami.
-Tess, choćbyście to samo między sobą obgadali to i tak wyciągnę od któregoś z was więc śmiał mów.
-Chodzi o to że Rocky nie chciał mnie posłuchać by więcej na tej imprezie u Susan nie pił...
-A to o to chodzi.
-Nie przerywaj. No i wolał iść chlać do chłopaków niż zostać z własną dziewczyną - powiedziała patrząc na Rockyego.
-Serio tylko tyle? - zapytał Ell
-A czego się spodziewałeś? -zapytła
-Wy to jesteście dziwne jednak - powiedział Ell i wyszedł.
Po kilku minutach Rocky wziął Tesse ze sobą i chyba wyszli. Pewnie się pogodzić. Hmm..co by tu dziś zrobić? Nie mam bladego pojęcia.
-Kochanie - powiedział Ell wchodząc do kuchni
-Co?
-Jedziemy dziś do moich rodziców na obiad? -zapytał.
O możemy jechać, dawno ich nie widziałam. Ciekawe co u nich słychać.
-Jasne, możemy jechać - uśmiechnęłam się
-Super to za 20 minut jedziemy
-Co? Ale ja nie zdążę.
-Musisz.

*Oczami Tobiasa*
Kurde, jak im to powiedzieć. Przecież nie wiadomo czy mnie puszczą. W sumie jestem pełnoletni ale znając moich rodziców to wątpię. Ale z drugiej strony chcę tm jechać do pracy, nawet znalazłem. Ale no... nie wiem... Ciężko będzie.
Zszedłem na dół gdzie akurat moi rodzice ubierali się by wyjść do pracy.
-Mamo, tato czekajcie. - powiedziałem - muszę wam coś powiedzieć.
-Słuchamy
-Jadę do Polski. Znalazłem tam dobrze płatną pracę. Związaną z motocyklami. Nigdzie takiej nie ma. - powiedziałem
-Ale jesteś pewien? No bo tu też taka może być. - powiedział tata
-Tak, jestem pewien. Zdaję sobie sprawę z tego że tu też są takie prace ale ja bym chciał tam jechać. - powiedziałem
-Jesteś pełnoletni, więc no..ja się zgadzam pod warunkiem że będziesz na każde święta i będziesz się z nami kontaktował - powiedziała mama
-No, w sumie ja też. - powiedziałtata
-Dobrze, dziś jadę kupić bilet z Alexem - powiedziałem i wbiegłem na górę.

*Oczami Alexa*
Dzisiaj idę do Izzy i ma mi powiedzieć co robiła w tej aptece. Muszę wiedzieć czy ona jest w ciąży czy nie. To jest cholernie ważne a ona nic nie mówi. Albo..idę teraz, nie mogę się doczekać.
Wyszedłem z domu informując Angelę że wychodzę. Wziąłem samochód i ruszyłem do  Izzy.
Po niecałych 15 minutach byłem u niej. Wyszedłem z samochodu i ruszyłem w stronę domu.
Drzwi otworzyła mi jej mama. Przywitałem się z kobietą i poprosiłem cz mogę iść do Izzy. Kobieta mnie wpuściła a ja poszedłem do Izzy. Zapukałem do drzwi a w odpowiedzi usłyszałem proszę. Wszedłem do pokoju i ujrzałem Izzy która siedziała na łóżku ale gdy mnie zobaczyła rozpłakała się.
-Izzy, kochanie co jest? -zapytałem podchodząc
-Jestem...jestem w ciąży - powiedziała
-To świetnie, bardzo się cieszę - powiedziałem przytulając ją.
-Nie jesteś zły?
-Nie, czemu bym miał być?
-Bo jesteś młody i zostaniesz tatą?
-Kochanie, nie jestem zły. Ja się bardzo cieszę - powiedziałem całując ją w usta.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale, chcesz tego dziecka? - zapytałem
-Tak, nie mogę go usunąć - powiedziała głaszcząc brzuch.
-No widzisz. Naszym rodzicom powiemy w niedziele na kolacji. Ślub też można wziąć to nie problem.
-Tak
Czy mi się wydaje czy Izzy się boi. Może boi się że sobie nie poradzi. Ale przecież ja jej pomogę. Ona nie będzie sama.

 *Oczami Rossa*
Skoro wszyscy gdzieś wybywają to i ja. Pójdę sobie do kina, właśnie wyszedł film "Szybcy i wściekli 7" mam okazję obejrzeć. Może z Rikerem pójdę. On chyba nigdzie nie idzie.
-Riker, idziesz ze mną do kina? -zapytałem wchodząc do jego pokoju.
-Nie, nie mam czasu.
-Co robisz z tą gitarą?
-Pisze piosenkę, nowy hit będziemy mieć?
-Nie dla zespołu baranie. Dla Susan
-Uuu... Dobra, nie przeszkadzam.
Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do wyjścia. Szedłem powoli ulicą, akurat kino było blisko więc szedłem na piechotę. Gdy mijałem dom Angeli ujrzałem jak wychodzi z domu.
-Hej-przywitałem się
Ona szybko podbiegła do mnie i także się przywitała.
-Gdzie idziesz? -zapytałem
-Na spacer, a ty?
-Do kina.
-Sam, uuu...co za szczęściara?
-Sam. No chyba że chcesz być tą szczęściarą i pójdziesz ze mną -zaśmiałem się
-Chętnie.
Ruszyliśmy w drogę do kina. Zleciała nam niesamowicie, a to dlatego że dużo rozmawialiśmy na ciekawe tematy. Gdy weszliśmy do kina, kupiliśmy bilety i weszliśmy na salę. Było masę ludzi. Ale film świetny.
Przez cały czas trwania filmu byliśmy wpatrzeni w ekran jak w jakąś drogą błyszczącą rzecz.
Po zakończeniu wyszliśmy z kina, było już grubo po 19:00 słońce już zachodziło idealny moment by iść na plaże. No właśnie, plaża. Zabiorę ją na plaże. Nic nie mówiąc brunetce, skierowałem się w stronę plaży ona nic nie mówiąc szła za mną. Pewnie się domyśliła gdzie chce iść ale kit. Gdy doszliśmy, zdjeliśmy buty i zaczeliśmy stąpać po ciepłym piasku. Na plazy było już pusto. Więc było pięknie.
-Riker pisze dla Susan piosenkę.
-Aww..jak słodko
-Tak-popatrzyłem na nią. W tle zachodzącego słońca była taka piękna.
-Usiądziemy? -zapytała speszona
-Tak, jasne.
-Piękny widok, mogłabym patrzeć wiecznie. -zaśmiała się
-Ja też -powiedziałem nie odrywającod niej wzroku-Nigdzie nie ma tego piękna.
-Zachód słońca jest wszędzie głupku-zaczeła się śmiać. Kocham jej śmiech. Kocham ją całą.
-Ja nie mówię o zachodzie. -nagle przestała i spojrzała na mnie.
-Tylko?
-O Ciebie.
-Ross...-no i wstała, to posiedzieliśmy - ja....muszę iść...-powiedziała i szybkim krokiem ruszyła w stronę wyjścia
-Zaczekaj. -powiedziałem za nią, podbiegłem truchtem ale gdy miałem złapać ją za nadgarstem zwinnie go wzieła i zaczeła biec. O nie! Nikt nie odejdzie bez wyjaśnienia od Rossa Lyncha. Ruszyłem za nią. Ale ona szybko biega. Ale ją złapałem. Chwyciłem ją w pasie i odwróciłem w moją stronę. Ujrzałem na jej policzkach łzy.
-Co się dzieje? Czemu płaczesz? Co ja zrobiłem nie tak? -panująca cisza z jej strony mnie tak dobija ze cholera -odpowiesz?!
-Nic!!
-To czemu uciekasz?
-Nie zrozumiesz!
-Wcale, mów!
-Nie! Weź mnie póść.- oczywiście nie zrobiłem tego, mogę powiedzieć że nawet mocniej ją chwyciłem
-Jak do cholery można póścić ze swych ręcy cały swój świat?
-Co?! Przestań majaczyć i mnie póśc! -krzykneła
-Ja majacze? Ja majacze? Przepraszam bardzo ale co mam ci powiedziec? Na słowa, podobasz mi się. Uciekniesz i się popłaczesz. -powiedziałem luzując uścisk.
-To się nie odzywaj wcale, zapomnij o mnie. -powiedziała
O co jej chodzi, najpierw wszystko ładnie, kino, przyjaźń a teraz się rzuca, płacze i każe mi o niej zapomnieć?
-Jak mam zapomnieć?! No jak?!!-powiedziałem ciupkę głośniej niż powinienem.
-Normalnie.
-Tylko że dla twojej wiadomości nie da się zapomnieć osoby którą się tak cholerni kocha. -no i znowu płacze. Co to jest. Co ja nie tak gadam?
-Co znowu? Co złego zrobiłem lub powiedziałem?
-Ty mnie kochasz!(?)! -to bylo pytanie czy stwierdzienie bo nie czaję
-Tak kocham.
-To mamy problem
-Czemu?
-Bo ja ciebie nie. -powiedziała a mi jak by wbito nóż w serce. Póściłem ją, ona się rozpłakała i odeszła.







sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 17

K*oczami Angeli *
Ugh...  Akurat muszę spac w jego pokoju.  Nie no..  Lubię go.  Ale...  No po prostu nie chce aby powtórzyła mi się ta sytuacja.  Tak,  chodzi o pocałunek.  Swoją drogą,  zastanawia mnie o której wrócą.  Zastanawia mnie też jak tak będzie u Susan.  Bo mam wrażenie,  że podoba jej się Riker, no ale nie ważne. 
Teraz czekajac na chłopaka chodzę po jego pokoju i analizuje jego pokój.  W pewnym momencie zauważyłam,  że na jednej z półek leży ramka ze zdjęciem.  Bodajże jest to zdjęcie ich całej rodziny.  Podeszłam bliżej i wzięłam zdjęcie do rąk.  Jak byli mali to byli tacy słodcy!  Za zdjęciem leżał album ze zdjęciami.  Postanowiłam po chamsku sobie go wziąć i obejrzeć owe fotografie. Wszystkie były z dzieciństwa.  Widać,  że na każdy ich występie,  nawet w domu musieli mieć pamiątkę.  Uwielbiam taką sentymentalnosc.  Najbardziej przyglądałam się zdjęciom Rossa.  Na każdym zdjęciu był uśmiechnięty... z resztą jak każdy.  Gdy skończyłam przeglądać album odłożyłam go na miejsce i usiadłam na parapecie patrząc się w niebo. Czasem lubię tak patrzeć na gwiazdy.  Szkoda tylko,  że nie mam słuchawek.  Wtedy było by już idealnie. Po jak sądzę 10 minutach słyszałam jak ktoś wchodzi do mieszkania.  Za każdym razem gdy jedna osoba powiedziała coś głośno to druga go uciszala.  Smieszmie to trochę brzmiało. 
- Stary patrz!  Jak ona słodko śpi!  - slyszalam podekscytowany głos Rikera.
- Yhym.  To idź spać na kanapie żeby jej nie obudzić  - mówił zaspany  Ross.
- Pójdę tylko po słuchawki!
- Em..  Okej.  A ja idę spać,  dobranoc.  - powiedział i po chwili nacisnal na klamkę. Czy nie będzie to wyglądać dziwnie,  że czekam na niego w pokoju?  Że to tak specjalnie żeby jak wrócić zasnąć razem z nim?  Chyba tak.  Myśląc o tym zaczęłam biec na łóżko chłopaka.  Szybko się na nim położyłam i udawałam,  że śpię.  Po chwili chłopak wszedł do pokoju.  Czulam jak delikatnie siada na łóżko i powoli zdejmuje buty,  a następnie kurtkę.  Tak mi się zdaje.  Był chyba tak zmęczony,  że nie chciało mu sie przebierać tylko położył się w ciuchach kolo mnie.  Zaczął ręką jeździć po moim odsłoniętym ramieniu.  Momentalnie przeszły mnie ciarki.  Blondyn pomyslal pewnie,  że jest mi zimno bo po chwili poczułam na sobie ciepły koc.  Miło z jego strony.  Następnie chłopak położył się kolo mnie.  Zaczął bawić się moimi końcówkami włosów. Po paru minutach zaczęłam odpływac i serio zasnęłam.

* oczami Susan * (przed przyjściem chłopaków)
Powolnym krokiem kierowałam się do pokoju Rikera. Najchętniej poszłabym teraz do mojego domu.  Nie jest aż tak daleko więc...  Nie no. 
Gdy byłam już na górze zatrzymałam się przed paroma drzwiami i analizowalam który to jego pokój.  Byłam prawie pewna,  że jego drzwi są po prawej stronie ale jednak wolałabym pomyśleć.
- Pierwsze drzwi na lewo - odezwała się uśmiana Rydel.
- Dzięki
- wiesz jak śmiesznie wyglądałaś?  Takie małe zagubione dziecko !
- Oj daj spokój - powiedziałam i weszłam do pokoju.  Pierwsze co poczułam to fala zimna.  Chłopak przez cały czas miał otwarte okno.  Szybko do niego podeszłam i zamknęłam.  Gdy odwróciłam głowę w prawo dostrzegłam 2 gitary basowe. Nie wiem czemu ale przejechałam po czarnej gitarze palcem zostawiając przy tym odciski palców na instrumencie. Jakoś się tym nie przejęłam tylko usiadłam na łóżko blondyna. Po chwili wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeglądać instagrama.  Zobaczyłam jedno nowe zdjęcie Rikera.  Zaczęłam się jemu przyglądać,  następnie je polubiłam.  Patrzałam sie jeszcze chwilę i mimowolnie sie uśmiechnęłam. Schowalam telefon. Pomimo zamkniętego okna dalej było zimno.  Uznałam,  że skoro nie ma jeszcze Rikera to położyłam się na jego łóżko i mocno przykryłam kołdrą.  Od razu było lepiej.  Po paru minutach zasnęłam...
Obudził mnie dźwięk spadające jak sądzę książki i ciche przekleństwo. Szybko wstałam, a gdy zobaczyłam Rikera który patrzy na mnie przepraszajacym spojrzeniem od razu wstałam na równe nogi.
- Ja...  Ja przepraszam, nie chciałem cię obudzić.  To ta książka tak nag...  - przerwałam mu.
- Riker... Jest okej,  nie ma za co przepraszać.  - mówiłam z uśmiechem.
- i tak przepraszam - mówił poprawiając grzywkę. W odpowiedzi przewróciłam oczami.
Zaczęłam kierować się w stronę wyjścia z pokoju.  Wyminęłam chłopaka i kiedy już trzymałam klamkę, odezwał się.
- Ej..  Gdzie idziesz?  - zapytał niepewnym głosem.
- No...  Na kanape do salonu.
- Czemu?  Przecież możesz zostać - znowu poprawił wlosy.  Czy on to robi jak się denerwuje? 
- Nie no. Nie będę przeszkadzać idź spać,  dobranoc - mówiłam z uśmiechem naciskając na  klamkę.  Nagle poczułam dłoń blondyna na swoim nadgarstku.  Chyba chciał mnie lekko przysunac do siebie ale za mocno mnie pociągnął i byliśmy bardzo blisko siebie patrząc sobie w oczy.
- zostań - powiedział ze szczerym uśmiechem.
- zostanę - odwzajemnilam uśmiech. Chłopak zaczął delikatnie przybliżać swoją twraz do mojej.  Nie wiem czemu ale ja też zaczelan to robić. Kiedy dzieliło nas dosłownie parę milimetrów przestaliśmy się do siebie przybliżać.  Nie wiedziałam co robić więc powoli się odsuwac.  Riker momentalnie ujął moją twarz i delikatnie oraz czule mnie pocałował.  Bez wątpienia odwzajemnilam jego pocałunek. Był on dość krótki ale pełne uczucia.  Kiedy się od siebie oderwalismy spojrzelismy sobie w oczy,  a następnie  nie wiadomo czemu się przytulilismy.
- Nie...  Nie powinienem.  - powiedział jakajac się.  Nie odpowiedziałam mu.
Powolnym krokiem podeszłam do okna a chłopak ze mną.  Zaczął padać deszcz.
- wiesz co ? - odezwałam się
- Hm?  - bawił się końcówkami moich włosów.
- idę spać .
- Eh...  Ja też...
Położyłam się na łóżku tak samo jak wcześniej ale mniej się nakrywajac.
-Dobranoc - odezwał się
- Dobranoc.
Przez dłuższy okres czasu nie mogłam zasnąć.  Jednak gdy już zasypiałam poczułam rękę chłopaka,  który próbuje mnie objąć.  Nie stawiałam przy tym oporów.  Wręcz przysnęłam się,  żeby było mi ciepło.

*oczami Rydel * Rano
Rano obudził mnie zapach gofrów.  Czyżby Ross wziął się za gotowanie?  Bo jednak wątpię żeby Ellington wysilił się żeby gotować z rana.
Usiadłam na łóżko - nie było go. Czyżby to on ? No nie wierzę. Szybko wyszłam z pokoju z zeszłam po schodach.  Doznałam tam podwojego szoku. Ellington gotował razem z Rocky'm.  Coś się musiało wydarzyć.
-  A wy co tam z rana wstajecie i gotujecie?  - zapytam zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Z racji tego,  że jesteś moją dziewczyną to wypada by coś zrobić.  Rocky pomaga mi tylko dlatego, że Tessa jest o coś ma niego zła, a nie chce powiedzieć o co chodzi.  Uznaliśmy też że skoro robimy sniadanie to już dla wszystkich.  - mówił na jednym tchu.
W tej całej odpowiedzi po prostu go pocałowałam. 
- Skoro już tu jesteś to może obudź resztę. - powiedział Rocky
- Okej.
Szybko wybiegłam na górę.  Pierwszy pokój jaki odwiedziłam  był pokojem Rossa. O dziwo chłopak już nie spał tylko słuchal muzyki patrząc na Angele.
- Obudź ją i chodźcie na śniadanie - powiedziałam cicho żeby jej nie obudzić
Chłopka kiwal głową.
Następnym pokojem jest tam gdzie była Tessa.  Ona też już nie spała tylko czesala swoje włosy.
- chodź na śniadanie,  laska - powiedziałam się śmiejąc
- Tak,  już.
Ostatnim miejscem był pokój Rikera.  Weszłam tam najciszej. To co zobaczyłam było przeurocze.  Spali obejmując się.  Na pewno coś musiało się w nocy wydarzyć.  Nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam im zdjęcia.  Nie miałam pojęcia jak ich obudzić,  więc zadzwoniłam do brata. Gdy usłyszał dźwięk swojego dzwonka od razu wstał i szukał telefou. Ja wtedy się rozłączyłam.
- Nie miałam serca was budzić no ale... Obudź Susan i chodźcie na śniadanie
- tak, zaraz - powiedzil ziewajac.
-  A później wszystko mi opowiesz - Puscilam mu oczko.  Chłopak zdobił tzw brewki a ja wyszłam z pokoju.
Gdy zeszłam na dół wszyscy już byli.  Oczywiście nie licząc Rikera i Susan.
- Gdzie jest Riker?  - zapytał Ross
- Zaraz powinien zejść
Wszyscy śmiali się jedząc śniadanie. Mieliśmy tysiące tematów. Po 15 minutach zeszła zaspana Susan a za nią Riker.
- wystyglo wam - powiedział Ratliff
- to nic   - powiedziała moja przyjaciółka
Nasze sniadnie zleciało nam prawie godzinę. Tak naprawdę wcześniej zjedliśmy śniadanie ale się zagadalismy.
- to co?  Będziemy się zbierać?  -  zapytała brunetka 
- no już powoli tak.  - odpowiedziała Susan. Dziewczyny wstały,  a Tessa zaraz po nich.  W tym momencie zo a zobaczyłam smutną minę Rocky'ego. 
Dziewczyny zaczęły ubierać buty a następnie z każdym się pożegnaly.  Bez problemy przepuscilam Angele I Susan,  a Tessy nie wypuściłam.
- Co Ty robisz?  - zapytała
- nie wyjdziesz stąd dopóki nie powiesz o co chodzi.

*oczami Angeli *
-No dalej! Opowiadaj! Czuję, że coś się wydarzyło! - męczyłam Susan jak małe dziecko.
- daj spokój. Nic się nie wydarzyło!  - widziałam,  ze kłamie.  Ona nie umie kłamać.
- widzę,  że kłamiesz.  Mów. Dalej.
- Eh...  No było normalnie...  Wrócił pogadałam z nim..  No i..  Jeszcz...  No o to tyle  - mówiła z uśmiechem
- no i jeszcze co?!
- nic  - kłamała.
- Mów.
- pocałował mnie.  - powiedziała poważnie.
- Serio?  To świetnie!  Czyli jesteś z nim?  - byłam podekscytowana
- Serio.  Nie,  nie zapytał się.
- Och.. 
- dobra ja lecę ! - byłyśmy już koło naszych domów.
- okej Paa. 
No proszę..  Ja i tak coś jeszcze się dowiem.  Jak nie od niej to chociaż od Rydel.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam!  Mam nadzieję,  że ten rozdział nie jest za krótki,  pisałam go na telefonie XD za wszelkie błędy przepraszam!  Mam nadzieję,  że spodobał się wam  :33
To miłego dnia czy tam wieczoru XD

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 16


#Miesiąc później#
To właśnie dziś jest impreza u Susan i Tobiasa. Od 19:00 są już wszyscy ci którzy mieli przyjść. Nie zapraszali dużo osób. Może z 50-70 ale nie więcej. Od dobrej godziny już większa część imprezowiczuw zdołała się nieźle napić. Alex i Izzy od paru minut mają totalny odlot. Ale co z tego? Dalej idą się bawić. Tessa i Rocky właśnie sprzeczają się o to czy Rocky może dalej pić czy nie. Wyszło na Rockyego, dalej pije. Tessa złapała takiego nerwa że przywaliła Rockyemu w łeb na co on się fochną i poszedł do Tobiego, Rikera, Ellingtona i Rossa. Tessa z agresją w oczach poszła poszukać dziewczyn. Okazało się że siedziały przy stole lekko podpite. Lecz nie za dużo bo normalnie kontaktowały.
-Dziewczyny, na przyszłość. Jedna wódka dla 5 chłopaków to maks. Widziałyście Rockyego? Upił się jak cholera. Jak ja z nim do domu dojdę?
-Tessa spokojnie, wy zostajecie u mnie. Przygotowałam pokoje dla was.
Gdy wszyscy tak świetnie się bwaili Alex i Izzy wyszli na górę kierując się do pokoju rodziców Susan i Tobiasa. Nic nie wiedząc, zaczeli  robić swoje aż doszło do wiecie czego.
...
//Następny dzień//
Przyjaciele rodzeństwa Fox po wczorajszej imprezie zostali u nich na noc. O 01:00 zaczeli się rozchodzić, z racji tego iż Susan nie piła to powoli zaczeła sprzątać bałagan. Tak nabrała energi że o 03:00 skończyła zostawiając dom w pięknym stopniu czystości.
Jest godzina 12:00 a na dół zaczynają się schodzić imprezowicze. Nieźle wczoraj zabalowali to fakt ale są młodzi.
Najlepsza reakcja była Izzy i Alexa po przebjdzeniu. Izzy zebrało na wymioty, bo przecież alkohol i no to tam..to nie za dobre połączenie. Za to Alex był w szoku, nie docierało do niego że on jej to zrobił. Nie był za wrażliwym chłopakiem ale szkoda mu się zrobiło Izzy.
-Izzy, ja przepraszam. Byłem pijany i...-nie dane mu było dokończyć bo rudowłosa dziewczyna mu przerwała
-Alex spokojnie, nie mam ci tego za złe. Też byłam pijana i to nie był pierwszy raz.
Alex nic nie odpowiedzial tylko przytulił dziewczynę. Później ubrali się j zeszli na dół. Będąc już na dole wszyscy zaczeli jeść przygotowane przez Susan tosty.
-Ale mnie boli głowa. -zanarzekał Rocky
-Żeby tylko ciebie-powiedzieli chłopcy
-Słabe głowy macie. Nam prawie że nic nie ma -zaśmiała się Angela
-Ta? Ile wypiłaś? - zapytał Ellington
-3 drinki
-Nie odzywaj się, my po 5 + czystą.
Tak o to przebiegła ich rozmowa w czasie śniadania. Po śniadaniu wszyscy rozeszli się do swoich domów.
*Oczami Rockyego*
Czemu Tessa się do mnie nie odzywa? Co się wczoraj stało? Ckekawe co zrobiłem. Musze się dowkedzieć. Umm.. Zadzwonie do niej.
-Halo?
-Hey Tessa
-Czego?!
-Co się stało? Czemu jesteś taka nie miła?
-Nie pamiętasz? Oh szkoda.
-Masz zamiar być taka dzisiaj?
-...
-Tessa!
-Czego?!
-Odpowiesz?
-Nie. Pa
-Te..- nie dokończyłem bo dziewczyna się rozłączyła.
Cholera jasna. Z dziewczynami nie można się dogadać. Mam to w nosie, jak będzie chciała to mi powie co jest nie tak.
...
*Oczami Alexa*
Dalej to do mnie nie dociera. Noc. Muszę przestać o tym myśleć. Musze się czymś zająć.
-Alex!!-zawołała mama z kuchni
-Co? - powiedziałem wchodząc do pomieszczenia
-Pójdziesz do sklepu?
-Angela nie może?
-Nie, ona obiera ziemniaki
-No dobra, co kupić?
-Tam masz karteczkę, a tu pieniądze-mama wręczyła mi pieniądze. Ja ubrałem buty i wyszedłem z domu. Gdy stąpałem powoli po ziemi zauważyłem że z apteki niedaleko wychodzi Izzy. Miałem już do niej podbiec ale mój telefon zaczął dzwonoć. Wyjąłem go z kieszeni i odebrałem okazało się że to Ellington.
-Siema stary
-No cześć, co tam?
-Idziesz z nami dziś na mecz hokeja?
-Z nami czyli?
-Ja, Riker, Ross, Rocky, Tobias
-Chętnie, o której?
-19:00
-Okay, wpadnę do was.
-To do później
-Cześć Ell
Rozłączyłem się i ruszyłem w dalszą drogę do sklepu.

*Oczami Rydel*
Skoro chłopaki idą na mecz to ja będę sama w domu? Albo....już wiem, zaproszę dziewczyny na noc. Chłopaki i tak pewnie około 24:00 wrócą więc czemu nie. Cbwyciłam za telefon i każdej dziewczynie napisałam by przyszła na noc. Tylko Izzy nie przyjdzie bo się rozchorowała biedna. No nic trudno.
...
Wybiła godzina 19:30 i na reszcie nie ma chłopaków. Oni już wyszli teraz tylko czekać na Tesse, Susan i Angele. Najlepsze w tym wszystkim jest to że chłopaki nic o nocowaniu nie wiedzą i  będą zaskoczeni jak zobaczą dziewczyny w swoich łóżkach.
Gdy dziewczyny już przyszły zaczełyśmy oglądać film, jeść przekąski itd. ogółem skończyłyśmy o 23:00 więc postanowiłyśmy trochę poplotkować i iść spać.
-To co gdzie idziemy spać? -zapytała Tessa
-Gdzie chcecie. Wszystkie pokoje wolne oprócz mojego -powiedziałam
-To ja wezme Rockyego -powiedziała Tessa
-A właśnie, dalej sie z nim nie pogodziłaś?
-Nie, on nawet nie wie o co jestem zła-zaśmiała się
-I dobrze, niech wie że ma się pilnować.
-Tak.
-Delly, mogę spać u Rikera? -zapytała Susan lekko zmieszana
-Jasne
-Uuu...-zaśmiały się Angela z Tessą
-No co?
-Nic, nic
-Angela ty się nie śmiej, został ci pokój Rossa -powiedziała Tessa
-Ale jest jeszcze Ell
-Ty myślisz że wpuszczę cię do pokoju mojego chłopaka?-zaśmiałam się
-Hahaha, w sumie mozesz
-W życiu. Idziesz do Rossa
-Mogę na kanapie? Błagam was. Ja nie chce być sama w jego pokoju zwłaszcza jak przyjdzie.
-Czemu? Nigdy nie narzekałaś
-Nie narzekałam póki mnie nie pocałował.-powiedziała, ale chyba zdała sobie sprawdęmz tego że za dużo.
-Że co zrobił?
-Pocałował mnie....dwa razy.
-Nareszcie!-wrzasnełyśmy w tym samym momencie. -Hahaha
-Czemu nareszcie?
-Podobasz mu się, ej a chciał z tobą pogadać po pocałunku?
-No tak.
-Chce ci coś waznego w takim razie powoedzieć. Coś związanego z tobą, na pewno-powiedziałam.
-No widzisz, boje się tej rozmowy. -powiedziała
-Dziewczyno, ty to masz problemy -zaśmiała się Susan
-Taaak.
-Nie, idziesz spać do niego. Nie będę później słuchała jak cię plecy bolą.
-No dobra...raz się żyje.
-Hahah, okay, okay teraz...idziemy spać. -powoedziałam.
Wszystkie ruszyłyśmy do pokoi gdzie od razu klapnełyśmy do łóżek.
***************************************************************************************************************
Skończony rozdział 16 xD Eh.. :D no to tyle...miłego czytania :))