wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 31

Ciągle byłam ciekawa o co chodzilo Rossowi.  Dopiero było ledwo po  8... Żeby zabić czas postanowiłam zacząc się ogarniać.  Na dzisiaj wybrałam trochę za dużą koszule w czerwoną kratę.  Czarne rurki a do tego botki na obcasie. Mamy już wrzesień także jest trochę chłodniej.  Postanowiłam ubrać parę swoich bransoletek, które kiedyś dostałam a do tego długi naszynij ze srebrnym kluczem.  Włosy związałam w koka. Był on w artystycznym nieładzie. Ostatnią rzeczą jaką zrobiłam był makijaz. Zrobiłam sobie dość mocne kreski.  Do tego jasny fluid oraz czerwona szminka.  Miałam ochote żeby dzisiaj się tak ubrać.  Gotowa wyszłam z łazienki. Wzięłam swój telefon w celu sprawdzenia godziny.  Była  8:42. Chowałam go to kieszeni i poszłam na dół do kuchni.  Bylam sama w domu.  Rodzice pojechali do pracy,  a Alex siedział ciągle u Izzy.  Nic dziwnego.  Podeszłam do lodówki.  Było tam pusto. Wypadałoby zrobic zakupy...  No nic.  Na blacie w misce były jabłka.  Postanowiłam wziąć jedno z nich i usiąść na blacie.  Kiedy się nim zajadałam dostałam SMS od Delly. 
"podobno Ross gdzieś Cię wyciąga o 13. Chodź do nas.  Nie ma go,  a co będziesz sama siedzieć."
Nic na niego nie odpisałam tylko wyrzuciłam ogryzek i udałam się do Lynchow. Drogą nie zajęła mi dużo czasu.  Kiedy byłam pod ich drzwiami otworzyła mi Rydel.  Wchodząc w głąb pokoju zauważyłam Tesse i Rylanda. Rozglądając się dalej ujrzałam Rikera który głaskał włosy Susan,  a dziewczyna spała na jego kolanach.  Miała na sobie czarne rurki i tego samego koloru trampki.  Biała bluzę przekładana przez głowę.  Kaptur miała założony na głowie. Dłonie jej były schowane głęboko w bluzę. Przez chwilę ich analizowalam.
- Pogodzili się?  - zapytałam szeptem do blondynki.
- Z tego co wiem to nie.  Po prostu Susan przyszła wcześniej i mówiła że się nie wyspała.  To Rocky razem z  Rossem wymyślili że to taki "zakład " że Riker ma tak przekonać Sus żeby się położyła na jego kolanach - mówiła również szeptem.
- Ile to trwało?
- Prawie godzinę. 
- Już miałam nadzieję 
- A jak tam z Tobą i Rossem? Pogodzeni?
- Nie do końca...  Ciekawi mnie co on kombinuje...
- Ja wiem.  Mam nadzieję że Ci się spodoba.  Postaral się.  - mówiła z wielkim uśmiechem.
- Zobaczy się.
Była godzina  10:30 nie mieliśmy co robić więc włączyłysmy film. Na samym początku było za głośno i obudziłysmy Susan.  Kiedy nas ujrzała przywitała się z nami i dołączyła do oglądania dalej nie ściągając białego kaptura.  Chciała usiąść koło nas ale nie było miejsca także zostało jej tylko koło Rikera.  Chłopakowi to się podobało ale dziewczynie nie.  Wybrałyśmy Lśnienie.  Wszystkim bardzo się podobało ale dla mnie ten film był po prostu słaby.  Niby horror, a wcale nie straszny.  Po obejrzeniu filmu spojrzałam na mojego kapturzyste. Nie zauważyła albo nie poczuła,  że Riker położył rękę na jej ramieniu i próbował ją do siebie przytulić. Teraz już wiem czemu miała kaptur. Chciała uniknąć z nim kontaktu wzrokowego.
- Niedługo Halloween  ! Co będziemy wtedy robić?  - zapytał Riker.  W tym momencie Susan dostrzegła jego rekę i się odsunęła. 
- Za ponad miesiąc.  A tak w ogóle to są dwie opcje.  Siedzimy w domu oglądając film albo chodzimy po domach.  - odezwała się Rydel
- Chodzimy po domach  ! Będziemy przebrani  ! Otak,  uwielbiam halloween  ! - krzyknął podekscytowana Sus.
- Okej. Jeszcze pogadamy z resztą. 
Nagle Ross wszedł do mieszkania razem z Rockym.
- O, już jestes.  Idziemy ? - zapytał Drapiac się po karku.
- No.. Okej..  - mówiłam niechętnie, a następnie wstałam z miejsca.  W tym samym momencie Riker poszedł do góry.  Już mnie ciekawi co Ross zaplanował...

*oczami Rydel*
Po chwili kiedy Angela wyszła, Riker zaraz po nim tylko do swojego pokoju.  Przeprosiłam Susan i poszłam za bratem. - Co Ty robisz?  - zapytałam
- To coś złego że poszedłem do swojego pokoju ?
- Chodzi o Sus?  - usiadłam na łóżku, a chłopak na parapecie.
- Aż tak to widać?
-Ehe..
- Staram się jakoś ją odzyskać...  Ciągle mnie odpycha jakby się zraziła. Nie traktuje mnie jak wcześniej...  Lepiej chyba będzie jak odpuszczę sobie i znajdę sobie kogoś innego.
- Oj nie.  Daj jej czasu.  Może obawia się że znowu tak będzie.  Tak naprawdę wasza kłótnia nie była jakimś wielkim powodem. A na pewno sobie jej nie odpuszczaj.  Potem będziesz żałował.
Chłopak nic nie mówił.
- Musisz znaleźć idealny moment i sytuacje.. 
- Jaką na przykład? 
- widziałeś jak się tym halloween cieszyla? Wtedy może. Mozezz coś przygotować i będzie dobrze,  zaufaj mi. 
Chłopak się uśmiechnął i podziękowal. Chwile jeszcze z nim gadałam. No dobra,  dłuższą chwilę.  Postanowiłam zejść na dół.  Nikogo nie było.  Zapomniałam o niej  ! Na stole była karteczka
"jak już przestaniesz z nim gadać to daj mi znać. Spotkamy się;) "
Szybko wyjrzalam przez okno. Zauważyłam Susan,  aczkolwiek już tyłem.  Szła spokojnym krokiem ze swoim kapturem na głowie. Jednak po chwili podszedł do niej jakis chłopak.  Przytulili się a chłopak zaczął nią kręcić, tak,  że spadl jej kaptur z głowy.

*oczami Susan*
Kiedy wyszłam od Lynchow kierowałam się do parku,  chciałam tam się przejść,  pomyśleć. Nagle zauważylam Lucasa, mojego byłego chłopaka.  Chodziliśmy jeszcze przed tym nim poznałam R5. Zerwaliśmy bo wyjechał, a on nie uznaje związków na odległość.
- Lucas?  - zapytałam zdziwiona
- Hej Sus - lekko się uśmiechnął,  a następnie sie do mnie przytulił.  W pewnym momencie zaczął mną "kręcić " a mi spadł kaptur. 
- tęskniłem - szepnął dalej mnie obejmując
- ja też.
Nastała niezręczna cisza 
- no...  To jak tam u ciebie?  - zapytał
- Dobrze,  nawet dobrze. A u Ciebie? 
- też dobrze. Znowu przeprowadzam się do LA.
- serio ? To fajnie  ! - mówiłam z uśmiechem.
- a co dzisiaj robisz?
- spotkam się z przyjaciółką,  a co?
- A myślałam że się spotkac.
- Przecież możesz z nami..
- Nie.  Chciałem z Tobą,  wiesz tak sam na sam - uśmiechnął sie.
- to chodź,  przejdziemy się teraz do parku Nie czekałam na odpowiedź tylko ruszyliśmy. Spojrzałam jeszcze do za siebie na dom Lynchow. Nagle dostrzegłam Rikera który patrzy centralnie na nas.  Teraz ja patrzyłam na niego.  Po chwili chłopak odwrócił się w przeciwną stronę,  założył kaptur i szedł ze spuszczona głowa. Zrobiłam tak samo z kapturem. Po tym Lucas dziwnie się na mnie spojrzał.
- Po ci ten kaptur?
- lubię go nosić. 
Przez całą drogę śmialiśmy się i rozmawialismy. Kiedy byliśmy już w parku usiedliśmy na jedną z ławek, a chłopak zdjął mi kaptur.
- chce mieć z tobą kontakt wzrokowy.
- okej.
- mam Ci coś do powiedzenia. - mówił poważnie
- Słucham.
- Od kąd wyjechałem ciągle o tobie myślałem.  Czasami na parę dni przejeżdżalem tu i widziałem Cię nie raz z jednym blondynem. No nie ważne. Byłem zazdrosny...  Susan ja cię dalej kocham. - na ostatnie zdanie chwycił moją dłoń i patrzył ni się głęboko w oczy. Spojrzałam e jego duże i mocno niebieskie oczy.  Nie czułam tego co kiedyś.  To uczucie najzwyczajniej odeszło. Nagle chłopak zaczął się do mnie przybliżac a mnie sparaliżowalo. Nie chciałam tego.  W ostatniej chwili odsunelam głowę.
- Lucas...  Ja...  Ja już nie czuję do ciebie tego co przed twoim wyjazdem.  Przykro mi.
- Ale daj mi szansę  !
- Nie Lucas. 
- Masz kogoś, tak?
Posłałam mu pytając spojrzenie
- Tak?
- To skomplikowane...
- Jestes z kim albo nie. Krótka piłka. 
Przez chwilę biłam się z myślami.  Gdybym powiedziała że nie,  chłopak nie dał by mi spokoju,  a jak powiem że tak to...  Tez go nie da ale będzie odpuszczał.
- mamy jakby "przerwe"...
- Czyli zerwaliście - chłopak wstał a ja zaraz po nim.  Chciałam odejść ale on chwycił mnie za nadgarstek i przywarl do najbliższego drzewa. Zaczął się do mnie przybliżać a ja kręciłam głową na wszystkie strony.  Nagle jedna ręka ujął moją twarz, a nastepnie mnie pocałował.  Nie odwzajemniłam jego gestu.  Probowalam mu się wyrwać. Kątem oka zauważyłam Rydel,  która zaczęła do mnie podchodzić.  Nagle chłopak oderwal się ode mnie,  a ja z całej siły uderzyłam go w policzek.  Chciałam uciec od niego niestety od razu chwycił mój nadgarstek
- Puść mnie ! - krzyknęłam łamliwym głosem. 
- jeszcze będzie moja.  - po tych słowach mnie puścił. Od razu podbiegam zapłakana do przyjaciółki i się do niej przytuliłam. Następnie z dziewczyną szlysmy do jej domu.  Po drodze spotkaliśmy Rikera który byl zdziwiony co się stało.  Rydel opowiedziała mu co się stało, a chłopak przytulil się do mnie i powidziała że wszystko będzie dobrze...

*oczami Angeli *
Chodzimy już z Rossem od paru minut. Międzyczasie dał mi dużą piękną róże.  Dowiedziałam się,  że idziemy do kina na komedie romantyczna. Nie pamiętam dokładnego tytułu ale było miło.  Nie raz Ross próbował chwycić mnie za rękę.  Po którymś razie uległam mu i trzymaliśmy się za ręce.  Po 2 godzinach wyszliśmy z kina.  Idąc w nieznanym mi kierunku Ross chwycił mnie za rękę.  Tym razem w ogóle nie protestowalam gdyż bylo ciemno, a wtedy czułam się bezpieczniej.
- Ross,  zostawiłam róże w kinie.  - mówiłam cicho.
- To nic.  Kupię Ci nową.  - w pewnym momencie zauważylismy kobietę która szła z koszem dużych róż.  Podeszła do Rossa i za darmo oddała mu jedną i się do niego uśmiechnęła. Ross od razu mi ją wręczył i pocałowal mnie w policzek. Lekko się zarumieniła i chciałam schować je we wlosach.
- nie chowaj rumiency.  - uśmiechnął się i odgarnal mi włosy.  - ślicznie w nich wyglądasz.
Nastała cisza.
- idziemy dalej?
- jasne - chłopak wyciągnął rękę a ja ją chwyciłam.  Co chwilę zerkalam na nasze splecione ręce. To chwila była cudowna.  Już zapomniałam że byłam na niego zła.  Teraz liczyła się tylko ta chwila.  Liczył się dla mnie tylko on. Nagle chłopak wyrwał mnie z moich zamyślen i zasłonił mi oczy.
- Jestes gotowa?
- tak - w tym momencie chłopaka odsłonił mi oczy. Byliśmy nad jeziorem.  Wszędzie było pełno świec.  Na trawie,  przy drozce i na mostku. 
- podoba Ci się? 
- Ross...  Tu jest pięknie - od razu się do niego przytuliłam.  Chłopak odzywajemnil uścisk.
- A teraz idziemy na kolację przy świecach.  - powiedział i chwycił mnie za rękę. Dostrzegłam małą altanke w której były świeczki,  stolik,  krzesła i oczywiście jedzenie.  Od razu usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.  Na talerzach było spaghetti.
- Ross to jsst pyszne !
- Przyznam,  że teraz pomogła mi Rydel.
- i Tak pyszne. 
Po 20 minutach skończyłyśmy jeść. Siedzieliśmy jeszcze przy stole i gadaliśmy.  W pewnym momencie Ross podszedł do mnie i wyciągnął do mnie rękę
- mogę prosić do tańca?
- Tak bez muzyki?  - byłam zdziwiona
- To bez znaczenia.
Promiennie się do niego uśmiechnęłam i podałam mu rękę. Zaczęłam tańczyć wolnego z Rossem.  Chciałam by ta chwila trwała wiecznie.  Czułam się cudownie w jego ramionach.  Wcale nie przeszkadzalo mi to że nie było muzyki.
- idziemy na mostek?
- pewnie - znowu chłopak prowadził mnie za rękę.  Po chwili byliśmy na mostku.  świeczki dodawały uroku tego miejsca.  To jest cudownie.  Nagle Ross zaczął przytulać mnie od tyłu. Wtulilam się w niego.
- Już nie jestes na mnie zła?  - odwrócił mnie do siebie żebym byla przodem.
Nastepnie oparł swoje czoło o moje. 
- nie - wpatrywałam się w jego piwne oczy.  W pewnym momencie zaczęliśmy się do siebie przybliżać.  Chłopak pocałował mnie. Nie stawiałam przy tym oporu.  Położyłan ręce na jego karku,  a on na moich biodrach. Nasz pocałunek zaczął być coraz bardziej odważny.  Byłam na 100% pewna,  że go kocham. 

*miesiąc później,  narrator *
Wszyscy razem siedzieli u Lynchow w domu.  Dodam, że Tobias też tam był razem z Camilą.  Rydellington przytulali się na kanapie tak samo Jak Ross i Angela.  Rocky i Tessa grali w łapki.  Tobias i Camila rozmawiali z Rydel i Ellingtonem. Alex i Izzy rozmawiali o dziecku.  Wybrali już imię dla chłopca. Będzie mial na imię Dominic.  Riker i Susan siedzieli na jednej kanapie tylko,  że oboje siedzieli w telefonach.  Jak to Riker uznaje tkwią w "Friendzone". Co nie podoba się blondynowi. Zatrzymali się w jednym miejscu,  mianowicie na bardzo dobrej przyjaźni. Dziewczyna narazie nie chce nic więcej przeciwnie do chłopaka.  On czeka tylko na jutrzejszy dzień.  Wtedy jsst halloween.  Chce coś wymyślić żeby Susan znowu bardziej się do niego przekonała.  Nie miał nic w planach,  wolał żeby to wyszło spontanicznie. Natomiast dziewczyna ciągle byłam zdenerwowana gdyż Lucas dzwonił do niej oraz pisał SMS.  Nie ma pojęcia skąd on ma jej numer.  Nikt o tym nie wie bo nie chciała nikomu mówić. Nagle do mieszkania ktoś pukał. Susan wiedziała kto to więc od razu poszła je otworzyć.  Nie wpuściła go do domu tylko rozmawiali na zewnątrz.  Każdy się zainspirował o co chodzi. Zwłaszcza Riker.  On wstał i podszedł do drzwi gdy tylko usłyszał krzyki dziewczyny.  Riker podszedł do wizjera i patrzył co się dzieje. Kiedy Lucas krzyczał na nią a następnie uderzył ją w twarz,  blondyn nie wytrzymal. Wciągnął dziewczynę do mieszkania potem mocno ją przytulił.  Gdy wrócił wygarnąć Lucasowi już go nie było.  Riker wytłumaczyl każdemu co się przed chwilą stalo. Najbardziej wkurzył się Tobias. W końcu ktoś krzywdzi jego siostre.

*oczami Susan *
- Riker, możemy pogadać?  - zapytam nieśmiało.
- Tak, jasne.  Chodź do mojego pokoju. 
Udaliśmy się do jego pokoju.  Od razu usiedliśmy naprzeciwko siebie na łóżku. Zaczęłam przewijać od początku SMS od Lucasa i podałam telefon Rikerowi.  Ten ze zdziwieniem zaczął czytać SMS. 
- czemu nic nie mówiłaś?  - oddał mi telefon
- Nie wiem,  bałam się..
- Czego? Pomogłbym ci - usiadł bliżej mnie
- Ale...
- Susan,  jego zachowanie nie jest normalne.  Narzuca Ci że będziecie razem,  jeszcze w takim dziwny sposób.
Nie odezwałam się.
- Sus...  Przyjaźnimy się.  Mi zawsze mozesz powiedzieć takie rzeczy.  Masz pewność ze Ci pomogę.  No...  Chyba że mi nie ufasz...
- Ufam Ci !
- No właśnie.  Nie przejmuj się tym dupkiem,  chociaż jutro.  Jutro jest halloween więc będziemy świetnie się bawić
- dziękuję  - powiedziałam i mocno go przytuliłam.  Chłopak odwzajemnil gest. 
- Susan,  Riker  ! - zawołała Rydel
Od razu zeszliśmy na dół. 
- jedziemy do szpitala, Izzy zaczyna rodzić  !
Od razu zbieglismy po schodach i udaliśmy się do samochodu.  Alex ciągle uspokajal Izzy.  Po chwili byliśmy w szpitalu.  Dziewczynę od razu wzięli na sale a my czekaliśmy przed.  Wszyscy zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się.  Po jakiś dwóch godzinach wyszedł lekarz.  Alex od razu wstał.
- Gratulacje,  ma pan syna - powidzial i się uśmiechnął.  - może pan do niej wejść. 
- A może ktoś ze mną? 
- Tylko  3 osoby na raz
Po tych słowach Alex wybrał mnie i Angele. 
Po wejściu pierwsze co zobaczyłam to zmęczona Izzy i małego uroczego chłopczyka,  który od czasu do czasu popłakiwal. Po chwili Alex miał go ma swoich rękach i patrzył się na niego jak w obrazek.
- Cześć Dominic - mówił z uśmiechem i przeslodzonym głosem.  Chłopczyk się rozpłakał a Alex oddał go z wielkimi oczami do dziewczyny. 
Razem z Angela po jakimś czasie musieliśmy wyjść żeby weszły inne osoby.  Każdy był zachwycony małym.  Po paru godzinach wróciliśmy do domu oczywiscie bez Alexa.

* oczami Rydel *
- Jutro jak wiecie,  zwłaszcza Susan wie jest halloween.  Więc będziemy robić coś specjalnego? - zapytałam
- będziemy chodzić po domach  ! - krzyknęła Susan
- My nie będziemy chodzić - odezwał się Ross obejmując Angele
- A Ty Rocky?  - wspomniany chłopak spojrzał sie na Tesse.
- My będziemy 
- Ellington?
- Jak Ty Idziesz to i ja tez.
- Tak ogólnie,  skoro wy nie idziecie - Riker pokazał na Rossa i Angele.  - to co będziecie robić.
- Będziemy tutaj siedzieć. - odezwał się.
- a będziemy robić jakąś imprezę?  - zapytałam.
- Skoro oni będą w domu to po chodzeniu będziemy oglądać horrory jedząc to co ubieramy?  - zaproponowal najstarszy 
Każdy po kolei się zgodził.
- Na którą mamy się "zebrać" - zapytała Susan 
- na 18.

*Następnego dnia *
Dzisiaj o dziwo obudziłam się o 12. Późno jak na mnie. Zapewne spałabym dłużej ale obudził mnie hałas składającego garnka.  Od razu się zerwałam z łóżka i zeszłam na dół.  Pierwsze co zobaczyłam to mojego najstarszego brata który podnosil garnek.
- Nie chciałem cię obudzić.  Każdy jeszcze śpi i chciałem zrobic sniadanie.
- Chodź,  siadaj - usiadłam przy stole. - masz jakiś plan co do dzisiaj? 
- Szczerze mówiąc to.
- Pomogę Ci. Najpierw dowiedz się w co się przebiera a potem przebierz. Następnie miałam pomysł abyśmy jak już wyjdziemy to po pewnym czasie się rozejdziemy i ty z nią Pójdziesz,  a potem co bedzie dalej to Ty zadecydujesz. A i nie zmarnuj tego.
- Nie zmarnuje - mówił z uśmiechem.
- albo wiesz co?  Ja do niej zadzwonię.

* rozmowa telefoniczna *
- halo?
- Hej !
- No hej
- Mam pytanie. Za co się przebierasz?
- Jeffa
- Jeffa?
- Tak,  Jeff the killer.  A co?
- Nic tak pytam.
- okej.  A Rydel!  Pomożesz mi zrobić makijaż?
- Jasne
- ok.  Będę niedługo.

* koniec rozmowy *
- Lec przebrać się za Jeffa  !
- Ale jak śniadanie zjem No i je zrobię
- Lec na górę na je zrobię. - chłopak poszedł na górę bez słowa. Ja zaczęłam się za robienie tostów.  Kiedy skończyłam wszyscy przyszli na dół o dziwo już ubrani.  Każdy miał typowo halloweenowy ubiór.
- Ja jeszcze będę miał makijaż  ! - krzyknął Ell. Po śniadaniu każdy poszedł do swojego pokoju a ja musiałam sprzątać. Nagle do naszego domu ktoś wbił.
- Rydel mam nadzieję że Ci się to uda ! - krzyknęła Susan.
- Ja tez. A teraz mi pomóż  ! - dziewczyna podeszła do mnie i obie zaczęliśmy myć naczynia.
- Sus, to Twoje przebranie?
- Tak - mówiła dumna.  Miała na sobie czarne rurki, czarne trampki i białą bluze z kapturem.
- Tylko ja nie mam pojęcia w co ja się przebiorę.
- To chodź idziemy do twojego pokoju  ! - dziewczyna wyszła z kuchni. Po drodze spotkała Rikera, który byl ubrany tak samo jak ona.  Dokładnie zmierzyła go wzrokiem i on tak samo.
- Jeszcze uśmiech i będziesz jak Jeff - odezwała się
- Ty też
- a tak w ogóle to Hej - mówiła z uśmiechem i przytuliła się z nim na przywitanie. Pptem pobiegła na górę. 
- Szukaj czarnych kosmetyków.  A ja poszukam czarnych ciuchów.  - otworzyła moją szafę i wyciągnęła z niej czarne rurki i czarne trampki.
- Em..  A masz jakiej koszulki ? Czarne?
- Nie,  znaczy są w brudzie.
- będzie Ci przeszkadzac męska koszulka?
- Jak to nie Rockyego to nie.  A i Ell ma czarne z kotami Jak coś.

* oczami Rikera *
Siedziałem sobie spokojnie w kuchni robiąc coś w telefonie.  Nagle do kuchni wpadła Susan.
- mam pytanie i prośbę.  - mówiła siadając naprzeciwko mnie
- Hm? - odłożyłem telefon.
- Masz jakąś czarną bluzę z kosciotrupem lub coś tego typu?
- mam czarną z rękami szkieletów które pokazują środkowy palec. 
- I prośba czy byś mógł pozyczyc ją Rydel?
- jasne.  -Wstałem i kierowalem się do mojego pokoju. Kiedy byliśmy na miejscu dziewczyna usiadła przy biurku i przeglądała jakiś zeszyt.  Ja natomiast podszedłem do szafy i wyciągnąłem koszulkę. 
- Twoje piosenki?  - zapytała patrząc na mnie.
- Tak.
- Fajne,  nawet bardzo.  - podałem jej koszulkę a dziewczyna podziekowala a potem wyszła.

*oczami Susan *
- mam dla Ciebie koszulkę.  - mówiłam z uśmiechem  - a Tsraz idź się przebrac. Po chwili dziewczyna była w czarnych rurkach i koszulce swojego brata.  Na nogach miała czarne trampki.
- siadaj,  pomaluje Cię.  - pierwsze co zrobiłam nałożyłam fluid żeby jej cera wydawała się jaśniejsza.  Następnie pomalowałam jej oczy kredka do oczu i zrobiłam kreski. Pomalowalam jej mocno rzęsy i nałożyłam prawie że fioletową szminkę.  Dziewczyna spojrzała w lusterko i była pod wrażeniem.
- wiesz...  Miałam taki okres że się tak malowałam więc wiesz.  - zamknęłam szminke. - ubierz jeszcze dużo czarnych bransoletek i chokera. Tylko mi nie mów że nie masz czarnych bransoletek. 
- W tyn rzecz.
- Pożyczę wam  - odezwał się Riker który stał na progu.  Po chwili trzymał w ręku pek czarnych bransoletek.
- Teraz ja Ci zrobię, siadaj.  - pokazałam dziewczynie zdjęcie na co się lekko zdziwiła.  Po chwili mój makijaż był gotowy.  Riker też poprosił żeby mu zrobić bo też przebrał się za Jeffa.  Nie zajęło to dużo czasu. Po chwili zeszliśmy na dół.  Kazdy był już na dole.  Godzina była  18. Nagle spojrzałam szybko na Tesse i do niej podeszłam.  Szybko zmierzyłam ja wzrokiem.
- Ticci toby  ...- mówiłam cicho.
- Jeff the killer...  - ten moment był piękny. Po chwili zaczęliśmy się śmiać.  Pożegnaliśmy się z Rossem i Angela i ruszyliśmy w końcu po cukierki !
- mam pomsyl  ! Żeby uzbierać więcej podzielimy się na grupy. - odezwała się Rydel. Chciałam zaproponować żebym byla z Tessa bo to by świetnie wyglądalo ale Ryd mnie wyprzedziła 
- Rocky i Tessa,  Ell i ja,  no i Sus i Riker.  - mówiła z uśmiechem.  - widzimy się tutaj za dwie godziny.
Każdy poszedł w swoją stronę.
- To..  Gdzie idziemy?  - zapytał.
- No.. Przed siebie.  - chłopak się nic nie odezwał.  Co chwilę kolo nas przechodziły jakieś dzieci. Ich miny były przerażone.  Razen z chłopakiem założyłam kaptur dla lepszego efektu. Nagle podbiegam do jednego z domów i zapukalam.
- Cukierek albo psikus  ! - starałam się mówić dość psychicznym tonem.
- Jestes  Jeffem  ! - zaśmiał się.  A po chwili dał mi garść cukierków i wyszedł.
- widzisz tak to się robi.  - następnym razem podeszlismy razen do większego domku.  Zadzwoniłam dzwonkiem a kiedy drzwi się otworzyły to zdaliśmy standardowe pytanie. W odpowiedzi dzieciak zatrzasnal nam drzwi.  Chłopak chciał odejść ale ja Narysowlam kredą znak slendera na jego drzwiach i poszłam.  Następnie podeszlismy do domu gdzie była impreza.  Zrobiliśmy to za trzeba i drzwi otworzyła nam 3 ludzi z uśmiechami.
Zdaliśmy pytanie. Tylko zamiast "psikus " chłopak wyciągnął niby zakrwawiony nóż z kieszeni i miał psychiczne spojrzenie.
- patrzcie  ! Dwa Jeffy nas odwiedzily. Większość ludzi podeszła do drzwi a następnie dali nas dość sporo cukierków.  Następny celem był oddalony dom.
- R.. Riker...  Ja tam nie chce iść - mówiłam chwytając go za ramię.
- spokojnie z nic Ci się nie stanie.  - spojrzałam na niego i podniosłam jedną brew.  Podeszlismy do drzwi.  Chłopak zapukał.  Nawet nie zdążyłam zadać pytania gdyż osoba będąca w domu krzyknęła
- znowu wy?! Ja wan dam  ! Tylko zebracie nic więcej nie robicie ! - Riker złapał moją rękę i zaczęliśmy uciekać.  mężczyzna biegł za nami tylko miał jeszcze mały nóż. 
- dopadnę was i zrobię ten uśmiech na stałe  ! - w tym momencie Riker pociągnął mnie w jeden z zakrętów i kazał przeskoczyć przez płot.  Na szczęście starszej osobie się nie udało i zaczął odchodzić krzycząc.  Zaczęłam głośno oddychać tak samo jak i chłopak.  Po chwili zauważyłam że nasze ręce dalej są złączone.  Spojrzałam na nie i kiedy chciałam ją puścić blondyn odwrócił się do mnie przodem i złapał drugą rękę. 
- Susan...  Musze Ci coś powiedzieć. 
Zapadła chwilowa cisza. 
- Od czasu kiedy zerwaliśmy ciągle myślałem jak do Ciebie wrócić.  Żebyś znowu się do mnie przekonała,  żebyś przestała mnie odtrącac. W pewnym momencie kiedy widziałem cię z Lucasem ro chciałem się poddać  - w tym momencie zdjął kaptur z mojej głowy i poprawił mi z uśmiechem kosmyk włosów który spadł mi na oko. - brakuje mi naszej bliskości.  Kiedy mogłem cię pocałować kiedy chce, kiedy mogłem cię objąć Albo dać ci komplement bez żadnych zbędnych komentarzy. Sus,  kocham cię jak nikogo innego.  Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie 
Nie wiedziałam co na to  odpowiedzieć.  Bez zastanowienia wbiłam sie w usta chłopaka.  Był zdziwiony ale oddał mój pocałunek.  Położył swoje rece na moich biodrach a ja jedna rękę na jego szyi a druga wplotlam w jego włosy.  Teraz do mnie doszło Jak za nin tęskniłam.  Kocham go ponad zycie. Nagle chłopak oderwał się ode mnie.
- Susan,  czy zostaniesz moją dziewczyną?  Znowu?  - dodał z uśmiechem.
- Tak - znowu go pocałowałam. Teraz już krócej.  Po chwili spojrzałam na zegarek.  Była  20 więc poszlisny w stronę domu.  Chłopak po drodze mnie objął i pocałował w czoło.  Z daleka widziałam szczery uśmiech Rydel. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz