Strony

czwartek, 10 września 2015

Rozdział 34

Po powrocie do domu razem z Rossem poszliśmy do niego a reszta została w salonie.
-Więc...-mówiłam
-Więc co?
-Może..a nie ważne -uśmiechnełam się i położyłam na łóżku Rossa. Musze przyznać że jego poduszka jest strasznie miękka. Ja w domu takich nie mam.
Ross podszedł do łóżka i spojrzał na mnie. Później położył się obok. Odwróciłam głowe by spojrzeć na jego twarz. Patrzył na mnie z uśmiechem.
-Coś nie tak?
-Ciii -uśmiechnął się. Po chwili jednak mnie pocałował. Oddałam pocałunek. Ross powoli przesówał się w moją strone tak że leżał na mnie. Ciagle mnie całował a ja nie byłam w stanie zaprzeczyć.
-Angela...kocham cię -piwiedział podnosząc lekko koniec mojej koszulki.
-Ja ciebie też -włożyłam moje ręce na jego szyje, czym przyliżyłam jego twarz do mojej. Pocałowaliśmy się. Ross coraz bardziej próbował pozbyć się ze mnie ubrań. Moja koszulka leżała już na podłodze. Ja nie wiedziałam co robić. Czy chce tego czy nie.
Postanowiłam że zrobie to. Zżuciłam z niego koszulke i czule pocałiwałam.
Ręka Rossa powędrowała na moje plecy gdzie było zapięcie od stanika. Nagle do pokoju wpadli Susan, Rydel, Tessa, Riker i Ellington. Ross ze mnie zszedł i jednym ruchem ręki zakrył mnie kołdrą, a sam ubrał koszulke.
-Dla waszej wiadomości puka się!!-warknął
-Przepraszamy ale chcieliśmy zapytać czy idzieci z nami do ogrodu, będziemy pływać, siedzieć itd. -powiedziała Rydel
-Yy..t-tak zaraz przyjdziemy.-powiedziałam zawstydzona.
Nasi przyjaciele wyszli a ja odkryłam się i chciałam wstać ale poczułam że mam luźno stanik.
-Odpięty -zaśmiał się Ross widząc moja mine. Chwyciłam dwie końcówki zapięć, chciałam zapiąć ale Ross chwycił moje ręce i dał do przodu, znów położył się na mnie całując mnie i tym razem zdiął ze mnie stanik.
-Ej, co robisz?
-Nic nie mów. -zaczął kierować się w dół. Dotknął ustami moich piersi. Poczułam nieziemskie uczucie.
-Ross, to strasznie przyjemne ale nie. Choć idziemy do nich.
Ross choć niezadowolony to podał mi stanik i koszulke.
Po paru minutach byliśmy na dole. Wszyscy dziwnie się na nas patrzyli. To było denerwujace.
-No to co pływamy.-piwiedział Ell. Wszyscy prócz mnie i Delly wskoczyli do basenu.
-A wy czemu nie idziecie?-zapytał Rocky
-Ja nie mam stroju a Delly nie wiem -zaśmiałam się
-Choć tu -powiedział Ross
-Nie, znając życie pociagniesz mnie i wpadne do basenu.
-Yy nie?
-Yy tak.

*Miesiąc później*
*Oczami Susan*
Kto by pomyślał że ja. Dziewczyna z kolczykiem, słuchająca rapu zakocha się w blondynie tworzącego muzyke rodzaju pop. Świat jednak ma wiele niespodzianek. Tak strasznie go kocham i nie wiem jakie by było życie bez niego.
-Susan, ruszaj się. -poganiały mnie dziewczyny. Idziemy właśnie do pizzeri gdzie miałyśmy się spotkać z chłopakami. Mają przygotowany jakiś plan zajęć na dzisiejszy dzień. Boje się co będziemy robić.
Parę minut później siedziałyśmy w pizzeri gdzie byli chłopcy.
-No więc tak. Pierwsza rzecz. -zaczął Ellington -Idziemy do wesołego miasteczka.
-Wesołe miasteczko? Po to ściągaliście nas do pizzeri by powiedzieć że do wesołego miasteczka idziemy? -zapytałam
-Daj dokończyć -powiedział Riker. -Później idziemy na plaże gdzie rozpalimy ognisko
-Okay. Jest godzina 15:00. Na 16:00 będziemy w wesołym miasteczku a o 19:00 idziemy na plaże. -powiedział Ross.

*godzine później*
Od 20 min jesteśmy w wesołym miasteczku. Jak się z tym czuje? Hmm...jest dziwnie. Chłopcy tak to zorganizowali że o mało nie wypadliśmy z karuzeli. Riker dał jakiś taki dziwny sygnał do Pana który zajmuje się karuzelą by zatrzymał ją. Akurat w tym momencie gdy Delly i Ell siedzieli bokiem. To chore. Nawet nie chce myśleć co będzie dalej.
-To ostatni raz gdy organizujecie wypad do wesołego miasteczka -powiedziała Angela.
-Oj nie marudź kochanie-powiedział Ross całując ją w policzek.

*Parę godzin później*
*Oczami Rydel*
W 100% pewności mogę powiedzieć że to najgorszy wypad do wesołego miasteczka. Myślałam że zwymiotuje na tych karuzelach. Kocham karuzele ale jak nie kręcą się jak gdyby nie miały przestać. Zjadłam tyle owadów. Blee..
-Riker czy wy w końcu rozpalicie to ognisko? -zapytała wkurzona Tessa. No tak. Chłopaki nie mogą rozpalić ogniska.
-Wstyd chłopcy, wstyd -zaśmiałam się.
-Sama tego nie rozpalisz -powiedział Rocky
-Przesuń się-powiedziałam. Chwyciłam za pudełko z zapałkami które trzyma Ell, zapaliłam jedną zapałke i podłożyłam do kartki papieru i do drzewa. Powstał ogień a chłopcom szczęki opadły.
-No nie źle. Delly jedna zapałką rozpaliła ogień a wy jednym pudełkiem nie mogliście-zaśmiała się Sus.
-Dells kochanie, jesteś mistrzem -przytulił mnie Ell
-No raczej -zaśmiałam się. -A wy co tak szepczecie?-zapytałam Angele i Rossa którzy się uśmiechają i coś mówią.
-Nie nic -powiedział Ross
-Młody chce mieć wolną chate dziś wieczorem -powiedział Rocky.
-Czyżby nasza kochana para chciała dokończyć to co było bodajże miesiąć może półtorej temu? -powiedziała Tessa
-Przestańcie dobra -powiedziała Angela z uśmiechem od ucha to ucha.
-Trafiony. No wiesz ty co? Przed ślubem? -powiedziałam
-Przepraszam bardzo ale czy wy nie macie o czym rozmawiać tylko o naszych współżyciach?-zapytał Ross.
-Braciszku ale to jest ciekawe-zaśmiał się Riker za co dostał łokciem od Susan.
-Koniec tego tematu. Mam pytanie, kiedy macie koncert?-zapytała Susan
-Nie wiemy jeszcze.
...
-My idziemy na spacer -powiedział Ross ciągnąc za sobą Angele.
-Okay -odpowiedziałam.

*Oczami Angeli*
-Ross nie cjągnij mnie tak -zaśmiałam się. -Nie widać nas już.
-Nie chce by nas widzieli tak?
-To co ty chcesz ze mną zrobić?-zapytałam
-Jak myślisz?-mruknął do mojego ucha i dotknął końca mojej bluzki podnosząc ją lekko.
-Jesteśmy na plaży.
-To nie problem -pocałował mnie i przyciągą do siebie bardzo blisko.
Można powiedzieć że czułam jego przyjaciela.
Oddałam pocałunek, chciałam się oderwać ale mi nie pozwolił.
-Jeszcze nie -powiedział i jeszcze raz mnie pocałował.
-Ross dość. -zaśmiałam się
-No weź. -powiedział dotykając mojego tyłka
-No co?
-Nic -zaczął całować moją szyje.
-Opanuj się, jesteśmy na plaży.
-Ugh..no dobra. Fajnie. -powiedział zły. A niech się pozłości.
...
Gdy doszliśmy do ogniska Delly zaproponowała grę w butelke. Każdy z chęcią przyznał jej racje. Dziewczyna wyjeła butelke.
-Ja zaczynam-powiedział Rocky i zakręcił butelką. Wypadło na Rikera.
-Pytanie.
-Ile razy wpadł ci telefon w wychodek?
-Umm..3-4 razy.
Serio? Co on na tym telefonie w toalecie robi? Teraz wypadło na Tesse.
-Wyzwanie. Kocham wyzwania.
-Dobra...yy..zrób szpagat-zaśmiał się Rik.
-Chcesz żebym nogi połamała?!
-Dobra sorry, uderz Rockyego!
-Przeginasz Lynch!-warknela ale uderzyla swojego chłopaka. Gdy Tessa zakręciła wypadło na Rossa.
-Pytanie.
-Czemu jesteś taki zły?
-Tak po prostu. -ja się zaśmiałam a on prychnął. Ross zakręcił i wypadło na Ella.
-Pytanie.
-Ile razy współżyłeś ż moją siostrą?
-Ross!! -krzykneła Rydel
-Też cię kocham. No mów Ell.
-Wiele razy prawda skarbie -uśmiechnął się Ell i pocałował Dells w policzek.
Gdy Ell zakręcił wypadło na mnie.
-Wyzwanie.
-Podejdź do tamtego bruneta i go pocałuj.-Ell wskazał palcem na przystojnego bruneta.
-Mm..z chęcią -zaśmiałam się zerkając na Rossa. Był zły, bardzo zły.
-Serio zrobisz to?-zapytały dziewczyny. Puściłam im oczko na znak że nie ale powiedziałam co innego.
-Oczywiście. Takie moje wyzwanie. -wstanełam z kocyka i szłam w strone bruneta. Byłam dość daleko od reszty gdy usłyszałam że ktoś krzyczy imię mojego chłopaka.
-Ross!!! Zaczekaj!!
Widziałam że chłopak kieruje się w moją strone i serio nie jest zadowolony.
-Coś się stało?
-Jeszcze pytasz?!! Jeśli go pocałujesz to możesz zapomnieć o mnie. Ze mną całować się nie chcesz a z jakimś gościem tak.
-Uspokój się. -popatrzył na mnie zły i odszedł. Stałam tak chwile patrząc jak chłopak kieruje się w stronę zachodniej plaży gdzie jest mało osób. Biegłam za nim.
-Ross zaczekaj.
-Co? -zapytał ale szedł dalej.
-Zaczekaj mówie!
-Ross się zatrzymał a ja podbiegłam do niego. Chwile stałam próbując złapać powietrzem.
-Czy ty serio myślałeś że ja go pocałuje?
-A nie? Twoje słowa i wyraz twarzy mówiły że ty go chcesz zjeść! -krzyknął. Rozglądnełam się czy ktos nie patrzy bo cicho to on nie mówi. Z oddali widziałam jak patrzą tylko nasi przyjaciele.
-Idiota. -powiedziałam
-Coś ty powiedziała?
-To co słyszałeś.
-Fajnie. -ruszył z miejsca i szedł dalej.
-Zaczekaj no.
-Odczep się. -pobiegłam za nim, pociąnełam go za ręke odwracając tym samym w moją strone. Wbiłam się mocno w jego usta i dość długo go całowałam.
-Jeszcze raz będziesz zły o takie bzdury to zobaczysz -powiedziałam w jego usta.
-Jak mam nie być zły?
-Po prostu.

*Oczami Susan*
-Ell masz szczęście że się teraz całują. Jeśli by się pokłócili to ty byś się całował ale z ziemią -powiedziała Delly
-Oj no błagam.
Para do nas wróciła za to koleja odeszła. Tessa i Rocky poszli do dziewczyny. Ciekawe co ich tak pognało.
-No to co? Pogodzeni?- zapytał Riker obejmują  mnie.
-Nie. Oczekuje przeprosin -powiedział Ross
-Marzysz. -zaśmiała się brunetka.
-Żebyś wiedziała.
-Okaaay?
-Jesteście zabawni. -powiedział Ell
-Ej wracamy już?- zapytałam
-Tak.
Po 20 min byliśmy już w domu. Każdy w swoim domu. Na samą myśl o dzisiejszyn dniu chce mi się śmiać. Było fajnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz