sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 10

*Oczami Rockyego*
Szliśmy powoli w stronę domu Alexa i Angeli, nawet się cieszę bo jest odmiana, nie tylko ten motor Tobiasa. Denerwuje mnie już to że ciągle tam muszę chodzić, choć nie...nie muszę ale chodzę bo by strzelił focha a Ell byłby zły. Na szczęście już za tydzień wyścig, nawet nie za cały bo jest on w sobotę a jest..sobota.
-Rocky wchodzisz czy będziesz tak stał? -zapytał Ellington wchodząc do domu brunetki.
Nawet nie zauważyłem gdy tu doszliśmy, daleko nie ma ale blisko też.
- Tak, tak idę - weszliśmy wszyscy do domu i gdy nasze obuwie leżało już przy szafce w przedpokoju weszliśmy do salonu.
-Hej wszystkim - przywitałem się
-Hej Rocky - Angela podeszłą i ucałowała mój policzek, nie powiem zarumieniłem się lekko ale nic nie poczułem, za to Ross.. woho zazdrosny czy jak. Zacząłem się cicho śmiać.
-Gdzie Rydel? - zapytał Ellington
-Nie było jej tu - powiedział zdziwiony Alex
-Ale..UGH! - powiedział wkurzony brunet(Ell)
-A miała być?
-No tak, powiedziała że idzie do Ciebie, wyszła wcześniej z jakieś 5 minut przed nami - powiedział Riker
-Ale widziałeś że z Tobiasem wyszła - powiedziała z uśmiechem blondynka
-Dobra nie ważne - powiedział Ross - Niech robi co chce, to jej życie
-Jaki lekko duszny się zrobiłeś - powiedziała Angela
-Oj zamknij się - zaśmiał się na co ona wystawiła mu język.
Jak dzieci, jak dzieci.

*Oczami Tobiasa*
Szliśmy powoli już w stronę domu Angeli. Pewnie się zastanawiacie gdzie byliśmy, powiem wam..byliśmy w parku, tam mieliśmy się spotkać z gościem od spraw koncertu w parku. Z racji tego że mam w sobotę wyścig postanowiliśmy razem z Rydel że koncert będzie w piątek. Taką niespodziankę im chcemy zrobić. Ciągle ze sobą rozmawialiśmy na różne tematy, raz ciekawe a raz nie. Gdy weszliśmy już do domu Dashnerów. Przywitało nas nie miłe spotkanie.
-Gdzieście byli?!!! - wydarł się Riker wraz z Rockym
-W parku - powiedziała łagodnie Rydel
-Nie mogłaś nam od razu prawdy powiedzieć tylko musiałaś kłamać? -zapytał trochę spokojniej Riker
-Dobra, Riker spokojnie - uspokoiła go Sus
-Ej, nie ważne..chodźcie do stołu już podam wam jedzenie - powiedziała Angela
Wszyscy ruszyliśmy  do jadalnie gdzie czekał na nas pięknie urządzony stół. Czy gadam jak baba? Ogar chłopie!

*Oczami Angeli*
Gdy zjedliśmy kolację włożyłam je do zmywarki a sama udałam się do mych gości. Zasiadłam obok nich na kanapie i zaczęliśmy  coś oglądać. Nudne to było jak cholera dlatego wyłączyliśmy TV.
-Susan dlaczego wczoraj nie dałaś znaku życia? - zapytałam z wyrzutem ponieważ nie mogłam wytrzymać.
-Nie twoja sprawa - powiedziała, niby miłym głosem ale ja to odebrałam złośliwym
-Jak nie moja sprawa jak znikasz nie wiadomo gdzie a później nie dajesz o sobie znać..martwiłam się jak cholera a ty nic! - krzyknęłam  zdenerwowana
-Nie powinnaś, wątpię też w to że się martwiłaś gdy całymi dniami siedzisz z Rossem!
-Obwiniasz mnie za to że spedzam czas z przyjacielem? - zapytałam z kpiną
-A ja nie jestem twoją przyjaciółką?
-Jesteś ale ty spędzasz czas z moim bratem więc teraz mam tylko Rossa!
-Zabronisz?! - krzyknęła - Zazdrościsz bo ty nie masz chłopaka!
-Nie! Wolę go nie mieć by mieć prawdziwych przyjaciół! Ale takich nie mam, przepraszam mam tylko jednego! Rossa który zawsze ze mną jest..ty masz mnie w dupie za przeproszeniem! - powiedziałam i wybiegłam na górę. Jestem na nią wściekła. Obwinia mnie za to że spędzam czas z Rossem choć ona nie lepsza, ona tylko z Alexem. Nienawidzę jej!
-Angela możemy? - zapytał mnie ktoś zza drzwi
-Tak - powiedziałam już milej.
Popatrzyłam w stronę drzwi i zobaczyłam Alexa, Rydel i Rossa. Po kiego tu wszyscy przyleźli?
-Co chcecie - zapytałam
-Porozmawiać..
-Wszyscy?
-Tak..
-No to słucham- powiedziałam zrezygnowana
-Susan i Tobias już wyszli - powiedział Alex
-Nie obchodzi mnie to, a ty co? Czemu nie zatrzymałeś swojej dziewczyny? - powiedziałam z ironią w głosie
-Angela- skarcił mnie Ross
-Nie wtrącaj się!
-Angela do cholery! Nie wszystko będzie działo się wokół ciebie! Nie rozumiesz że ona ma swoje życie! - zapytał zdenerwowany Alex
-No ładnie, nawet własny brat cię obwinia - powiedziałam do siebie - Dobra Alex, rozumiem to ale póki nie byłeś z nią i nie zjawili się Lynchowie i Ell było dobrze, spędzałam zn ią czas.. chodziłyśmy na plaże a teraz nie mam nic.. nie odzywa się do mnie a to wszystko wasza wina! - wydarłam się na mojego brata
-Nie wierze w to! Nie wierze że obwiniasz nas za to co zrobiłaś! To był twój błąd a nas w to nie mieszaj! Jeśli chcesz to znikniemy z twego życia! - powiedziała głośniej Delly i wybiegła z domu.
-Fajnie!
-Przemyśl to wszystko i daj znać jak ci ulży siostrzyczko! - powiedział wrednie Alex i wyszedł
Zostałam tylko z Rossem. Popatrzyłam na niego a on pokiwał głową na znak że nie wierzy. Ale o co mu chodzi.
-Jeśli tak bardzo Ci przeszkadzałem trzeba było mówić.
-Ross ja...
-Nic nie mów - powiedział i wyszedł.
Teraz poczułam jak łzy zbierają się w mych oczach, jedno mrugnięcie, jedno ruszenie się z miejsca spowoduje że z mych oczu wypłynie faja smutku i żalu. Żalu do samej siebie, nie powinnam a jednak to zrobiłam. Jestem kretynką.

*Oczami Rossa*
Miałem ją za przyjaciółkę. A ona twierdzi że to przez nas wszystko się jej wali. Tylko że to nie prawda, jakoś inni cieszą się że się poznaliśmy i ja również bo naprawdę mi na niej zależy tylko jej na mnie nie. dyby to był sen to jak najszybciej chce się z niego wybudzić.
-Ross zejdź na dół - zawołała Dell. Zapomniałem powiedzieć że jesteśmy już w domu.
-Co jest?  -zapytałem gdy zobaczyłem wszystkich mieszkańców w salonie
-Przekładamy koncert na czwartek - powiedziała Delly
-A fani? kupili już bilety - powiedziałem
-Tym się nie przejmuj, wszystko jest załatwione
-Po co o przełożyliście?
-Ale to nie my to Delly
-No wiec po co go przełożyłaś?
-Bo w sobotę jest wyścig Tobiasa
-Na który i tak nie idziemy - powiedziałem
-Ja idę
-Rób co chcesz, mam już dość..idę spać!


##Czwartek##
*Oczami Angeli*
Od 4 dni nie miałam z nikim kontaktu, oprócz Alexa który się do mnie nie odzywał. Nawet rodzice się pytają co jest ale im nie powiem. Dziś jak codziennie od tego tygodnia chodzę do przedszkola. Fajnie tam jest, spędzanie czasu z dziećmi dobrze mi zrobiło. Jestem milsza i już nie jestem zła. Gdy dochodziłam do bramy przedszkola zderzyłam się z kimś.
-Bardzo pana przepraszam - powiedziałam spoglądając na wysokiego bruneta
-Nic nie szkodzi - powiedział - i mów mi Luke a nie pan..brzmi to umm..staro
-Wybacz..ja jestem Angela - uścisnęłam jego dłoń - Jesteś tatą Emily? -wskazałam na małą czterolatkę stojącą obok nas
-Nie..fujj.. proszę pani to jest mój wredny brat - wskazała dziewczynka. Jak na czterolatkę mówi ona strasznie wyraźnie.
-Wybacz - powiedziałam do bruneta
-Spoko
-No cóż Emily, jak wredny to choć idziemy już - powiedziałam wchodząc z dziewczynką do przedszkola
-Ej czekaj - zawołał za mną
-Co?
-Dasz mi twój numer? - zapytał
-Nie dawaj - zaśmiała się mała
-Emily, błagam bądź cicho - powiedział Luke do małego szkraba
-Umm.. zastanowię się - powiedziałam z bananem na twarzy i weszłam z małą do środka
-Dobrze zrobiłaś - szepnęła mi mała
-A to dlaczego?
-Bo będzie tu przychodził aż mu dasz, wtedy będzie mnie on odbierał a nie babcia - powiedziała
-A twoi rodzice?
-Oni też, ale teraz to będzie Luke
-No dobrze, idź już do dzieci ja zaraz wrócę
Czyżbym poznała nowego chłopaka który jest uparty jako osiołek? Myślę że tak.
-Panno Dashner - zawołała pani Karina
-Słucham - powiedziałam miło
- Ross dziś także nie przyjdzie - powiedziała - Mają koncert
-Jak to mają koncert - nic nie rozumiałam nic
-Nie wiedziałaś?
-Nie
-Mają koncert o 13:00 w klubie na rogu ulicy
-Aaa.. dobrze
Nie mogę na niego iść! Przecież się nie wyrobię, kończę o 12:30 do domu mam 10 minut, przebrać się kolejne 10 i dojście też. No nic, tak czy siak się do mnie nie odzywają wiec luz.

*Oczami Rossa*
Od samego rana wszyscy chodzą jak opętani to tylko koncert. Wpadłem na pomysł by przeprosić Angelę, nie wytrzymuję bez niej. Kończy o 12:30 więc mam 5 minut by tam dojechać. Jest 12:25. Szybko wybiegłem z domu i podjechałem do przedszkola. Zatrzymałem się na parkingu i obserwowałem drzwi by nie przeoczyć gdy wyjdzie. Nagle w drzwiach pojawił się jakiś brunet a obok niego Angela. Coś tam rozmawiali nagle on ją pocałował w policzek ale i tak dostałem niezłego nerwa. Postanowiłem zatem podsłuchać ich rozmowę. Uchyliłem lekko okno i teraz dokładnie słyszałem o czym rozmawiali.
-To dasz mi ten numer?
-Nie - uśmiechnęła się
-Czemu?
-Ponieważ wtedy nie będziesz odbierał Emily i nie będziemy się spotykać - powiedziała a mnie szlak trafił.
-Aaa.. ale wiesz, jakbyś mi dała numer to byśmy mogli się umówić
-Luke, Luke, Luke nie dam Ci.. teraz idź po Emily - powiedziała
-Choć ze mną - powiedział chwytając ja za rękę - odbierzemy ją i cię odprowadzę
-Nie musisz, poza tym się śpieszę
-Gdzie? - zaśmiał się
-Chciałam pogadać ze znajomą jeszcze
-Szkoda, jutro też cię tu zastanę?
-Tak
-To dobrze...więc pa - powiedział i dał jej całusa w policzek
Ja szybko odjechałem i wparowałem do domu. Z góry zawołał Riker
-Ross choć tu..szybko
Wybiegłem na górę i zobaczyłem Ella i Riker w pokoju Rikera
-Co jest?
-Pomóż mi, Ell jest przygnębiony i nie chce iść na koncert!
-Co jest stary?
-No bo Delly spotyka się z Tobiasem a no wiecie...ona mi się podoba
W tym momencie drzwi się uchyliły a w nich był(a)........


**********************************************************************************
Witam! xd Przychodzę z nudnym 10 rozdziałem! xd Następny zapewne od Zuzy więc no.. xd Ode mnie tyle.. miłego dnia, wieczoru czy czegoś tam.. xddd
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

3 komentarze:

  1. Nom... i przeczytałam wszystko :D Weszłam na waszego bloga niedawno, ale tak mnie wciągnęła ta historia, że czytanie kolejnych rozdziałów przychodziło mi bardzo lekko. Świetny blog, kawał dobrej roboty. Szczególnie podoba mi się to, że w waszym opowiadaniu wszyscy członkowie R5, że tak powiem: "Mają głos". Niektóre pisarki (jak ja xd) wybierają sobie swojego ulubionego członka i to na nim skupia się główna akcja. Tak jest u mnie na blogu :) Oczywiście inni też się pojawiają, ale nie tak często jak ten główny bohater. W moim przypadku jest to Ross i Riker. A wasz blog pod tym właśnie względem jest doskonale rozwinięty, co się chwali ;)
    Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg,
    Weronika <333
    P.s
    Zapraszam również do siebie:
    http://story-with-ross-lynch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yay! <3 jak miło dziękuję Ci bardzo :) Bardzo się cieszę że przypadł Ci do gustu :)

      Usuń