poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 5

~~Oczami Rossa~~
Już po 5 minutach zatrzymałem się przy jakiejś restauracji. Z wyglądu dość ładna, nie wiem jak jedzenie ale myślę że też dobre będzie. Razem z Angelą zajęliśmy miejsce przy oknie. Siedzieliśmy na miękkich fotelach koloru beżowego.
-Co chcesz? - zapytałem oglądając kartę dań
-Nie wiem, a ty?
- Może naleśniki z bananem i czekoladą?
-Zbyt słodkie - marudziła
-Umm... a z owocami i bitą śmietaną?
-Tak, to może być - powiedziała
-Okay, to ja idę zamówić - wstałem i już zamierzałem odchodzić ale sobie coś przypomniałem - Co chcesz do picia?
-Wodę
-Okay

~~Oczami Susan~~
Szłam z Rikerem dość dłuższy czas bo do Starbucks nie było tak blisko. Gdy już doszliśmy Riker otworzył mi drzwi i wpuścił mnie do środka, za ladą stała Delly która ledwo dawała sobie radę.
-Hej Delly, zaraz przyjdę tylko pójdę po fartuch - powiedziałam gdy dziewczyna wydawała resztę jakiejś dziewczynie. Szybko założyłam fartuch i pobiegłam do Delly. Gdzie do diaska podziewa się reszta kelnerek? Jest tylko jedna Olivia i dwójka chłopaków na zapleczu. dy kolejki ubywało a my miałysmy szansę chwilkę odpocząć zjawił się Tobias z jego kolegą Lukasem i Rockym? Co Rocky robi z moim bratem? Hmm...
-Hej - przywitali się
-A wy to od kiedy razem? - zapytałam patrząc na Rockyego i Tobiasa
- W jakim sensie?
- No przecież wy się ledwo znacie a ja was widzę razem - powiedziałam
-Susan, Susan przecież my tylko tak sobie, tzn. spotkałem Rockyego przed wejściem
-Okay, nie wnikam dalej
-Riker mam takie pytanie, czmeu siedzisz tu caluteńki dzień?  -zapytała Rydel
-Nie wiem, chyba z nudów - powiedział
-Okay, któa godzina? - zapytałą
-15:00 - powiedziałam i się aż zdziwiłam
-Okay, zamykamy
Gdy pozamykałam z Delly cały Starbucks wszyscy razem poszliśmy do mnie gdzie obejrzeliśmy parę filmów. Później miałam że zrobię kolacje ale zadzwonił telefon, był to mianowicie od Olivi tej kelnerki ze Starbucks, skąd ona ma mój numer
J- Słucham?
O- Susan, Starbucks się pali!
J- Że co? Przestań ,nie czas na żarty
O-Ja nie żartuję, chłopaki w kuchni zapomnieli wyłączyć piekarnika i się nagrzał.. aż za bardzo
J - I co teraz?
O- Szef dzwonił by jutro przyjść pod już spalony Starbucks
J - Okay
O-Do jutra
-J-Pa
Poszłam do salonu i przekazałam nowinę reszcie. Byłam bardzo zszokowana, nie dość że USA Shop remontują to jeszcze Starbucks się spali. Masakra. Trzeba przekazać to Angeli, ale lepiej będzie jak zrobię to dy wrócą.

~~Oczami Rydel~~
Nie wierzę. Pracowałam tam jeden dzień i już poszło wszystko z dymem. Co teraz? Tzn. ja z tym problemu nie mam bo to nie moja praca ale co z Angelą. Może uda jej się  znaleźć jakąś pracę, ale nie wiem. Gdzie my teraz będziemy koncerty grać? Faktycznie, kurde zapomniałam w sobotę czyli za trzy dni gramy koncert w parku. Trzeba zrobić próbę gdy Ross wróci. Myślę że w nocy się zjawi ale nie jestem pewna. Fajnie że Angela poprosiła go by z nią pojechał, to taki słodkie, mimo iż to przyjaciele to i tak urocze.

~~Oczami Rikera~~
Hmm.. ale nudy, co by tu zrobić, co by tu zrobić. W zasadzie to nic bo nie jestem u siebie ale może na spacer pójdę. Pójdę z Susan! Genialny pomysł.
-Sus idziemy na spacer? - zapytałem cicho by inni nie usłyszeli
-Jasne, czemu nie - powiedziała z uśmiechem na twarzy
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do parku, całkiem w innym kierunku niż Starbucks jakoś nie mieliśmy ochoty patrzeć na Starbucks, chociaż to co z niego zostało.
-Może pójdziemy jutro do kina, wieczorem? - zapytałem choć nie wiem czemu to zrobiłem 
-Dobrze, chętnie - powiedziała> nie sądziłem że się zgodzi
-Ciesze się
-Jaki proponujesz film? Rodzaj filmu
- To zależy od ciebie, ja lubię horrory
-Ja też - powiedziała uśmiechnięta
Szliśmy kawałek w ciszy dy zobaczyłem budkę z lodami. Nagle przyszła mi na nie ochota. Zwłaszcza na jagodowe.
-Masz ochotę na lody?
-Tak
-To chodź - zaciągnąłem ją do budki z lodami gdzie ja wziąłem sobie jagodowe a ona śmietankowe.

~~Oczami Rossa~~
Zostało nam jeszcze 10 minut i znajdziemy się przy hotelu gdzie jest Alex. Kątem oka ujrzałem że Angela śpi. Tak słodko spała. Aww... kochana. STOP! Ross skup się na drodze. O widzę już ten hotel, a jednak nie 10 min. czary czy co?
-Angela - powiedziałem szturchając ją w ramie - Angela - powiedziałem głośniej
-Co?
-Jesteśmy - powiedziałem wjeżdżając na parking
-Jak dobrze - rozciągnęła się jak kot. Ja ja zacząłem się śmiać
-Co? - powiedziała z uśmiechem
-Kotek - powiedziałem do niej
-Co proszę? - wybuchła śmiechem, chyba nie rozumiała o co mi chodzi. Co ja gadam na pewno nie zrozumiała.
-Rozciągasz się jak kotek
- Aaa.. - powiedziała i wybuchał jeszcze większym śmiechem. wysiadłem z samochodu i poszedłem otworzyć jej drzwi. Ona podziękowała i już po chwili szliśmy do hotelu. Weszliśmy do recepcji i zapytaliśmy czy znajduje się w niem Alex, okazało się że tak i że jest na pierwszym piętrze pokój 25. Udaliśmy się tam w pośpiechu i już po chwili pukaliśmy w jego drzwi. Alex wyłonił się z pokoju a na ustach Aneli widniał szerkoi uśmiech.
-Alex, co ty zrobiłeś? Grać nie umiesz? - zaśmiała się
-Bardzo śmieszne, gdzie rodzice?
-Przyjechałam tylko z Rossem, rodzice nie mogli przyjechać
- A Susan? - zapytał
-Czemu się o nią pytasz? - zapytała robiąc brewki
-Hahaha - zaśmiałem się
-Stary, zakochałeś się? - zapytałem. Alexa traktowałem jak przyjaciela mimo iż nie znam o tak dobrze jak Aneli to jest całkiem spoko.
-Nie, ja po prostu.. nie ważne - powiedział
-Taa.. opowiesz mi dy będziemy w domu - zaśmiałem się
-Chłopaki, też chce wiedzieć
- Siostra, w życiu się nie dowiesz - zakpił
-Rossy mi powie prawda? - zrobiła maślane oczka które niestety na mnie nie działają
-Wybacz, ale nie to sprawa moja i Alexa
- Wypchajcie się - wystawiała nam język a my się zaśmialiśmy. Zabraliśmy bagaż Alexa i wyszliśmy z hotelu. 

##Trzy dni później##
~~Oczami Rockyego~~
Stoimy na scenie, dopiero jest próba ale i tak na scenie. Za godzinę mamy mieć tu koncert, tu to znaczy w parku. Rodzice wynajęli nam przenośną scenę. Przećwiczyliśmy już wszystkie piosenki jakie mamy zaplanowane na dzisiejszy koncert. Teraz musimy jeszcze iść za scenę by nastroić gitary bo przez próbę mogły się poluzować. Zeszliśmy ze sceny, tzn. tylko ja i Delly bo reszta już tam była. Własśnie sobie spokojnie siedzą z Susan i Tobiasem. Chwila a gdzie Angela i Alex.
-Gdzie Angela i Alex? - zapytałem
-Alex nie przyjdzie bo ma złamaną nogę a Angela nie wiem - powiedziała Susan
-Ale mówiłaś że zaraz się zjawi - powiedział Ross
-No..tak.. jakbym..no kłamała.. nie odzywała się do mnie od wczoraj dy wróciła
-Hmm... zadzwonię do niej - powiedział Ross
No to klops, Ross zacznie się martwić czemu nie przyszła choć podobno obiecała mu wczoraj że się zjawi. Nie rozumiem ich o co tyle szumu to tylko dziewczyna, taka jak każda inna.
dy skończyłem stroić gitary za pomocą Rikera zjawił się Ross.
-Przyjdzie? - zapytał Tobias
-Nie odbiera, dzwoniłem do jej domu ale nic. Alex także nie odbiera - powiedział płaczliwym głosem
-Ross, za 10 minut wychodzimy na scenę, nie martw się może przyjdzie - pocieszał go Ellington
-Nie wiem - powiedział i usiadł na krzesełku

~~Oczami Alexa~~
Że co? Starbucks się spalił? Nie wierze w to. Czemu mi Angela nie powiedziała wczoraj tak jak rodzicom? Gdzie teraz będzie pracowała? Może zatrudni się do sklepu Sus? Nie wiem, wiem jedno, że muszę jej pomóc, w końcu wiele razy ona mi pomagała ja jej tyle co nic. Nawet kasę mi pożyczała.
-Angela co teraz zrobisz? - zapytałem
 - Muszę szukać pracy, nie chcę by rodzice mnie utrzymywali bo muszą sami dużo wydać na dom, jedzenie itd. - powiedziała
- Idziesz na koncert o 18:00?
- Nie wiem, muszę coś szukać
- Okay, ale wiesz że mogą się martwić czemu cię nie ma.. mówiłaś im że przyjdziesz
-Alex wiem, ale nie mam pracy.. muszę coś szukać - powiedziała a ja zamilkłem.
- Która odzina? - zapytała
-16:00
-To ja idę do mnie się na chwilę zdrzemnąć jestem zmęczona
-Dobrze
Angela wyszła a ja biorąc kulę do mych dłoni poszedłem do kuchni po żelki i cole. Wróciłem z colą i żelkami i postanowiłem coś pooglądać.

~~Oczami Angeli~~ ##19:20##
Obudziłam się i zajrzałam za okno, było już trochę ciemno. Postanowiłam popatrzeć na zegarek bo coś mi nie pasowało. Wzięłam w dłonie komórkę i spojrzałam. 20 nieodebranych połączeń od Rossa, 10 wiadomości między innymi :"Gdzie jesteś?" " Przyjdziesz na koncert?" "Myślałem że będzie tak fajnie". O cholera.. koncert!! Zaspałam. Czemu mnie Alex nie obudził? Szybko się przebrałam i zbiegłam na dół
-Alex czemu mnie nie obudziłeś? Zaspałam na koncert
- Mówiłaś że nie wiesz czy idziesz
-Cholera.. Ja lecę może jeszcze zdążę.
Wybiegłam z domu i pędem ruszyłam do parku. Już po 10 minutach byłam na miejscu. Zobaczyłam że kończą grać piosenkę "Smile" Dlatego zaczekałam tuż za jakimś drzewem gdzie było jedyne miejsce, mimo iż ich nie widziałam to bardzo dobrze słyszałam.
-Dziękujemy za wspaniały koncert, było naprawdę miło.. teraz dla chętnych rozdajemy autografy - powiedział Rocky i zeszli ze sceny by zaraz po tym rozdać autografy. Ludzi było mnóstwo  dlatego zeszło im z tym aż do 20:00. Gdy tłum już prawie zniknął i wszyscy poszli za kulisy  no prawie wszyscy Ross miał jeszcze z 30 osób. Postanowiłam iść się z nimi przywitać i przeprosić że nie było mnie na całym koncercie. Powiedziałam im wszystko i usłyszałam że dzwoni mi telefon była to mama. Poszłam odebrać tak że nawet oni nie słyszeli mojej rozmowy.
-Halo?
-Gdzie jesteś?
-Na koncercie R5, wrócę później nie martw się - powiedziałam
-Dobrze ale uważaj na sibie
-Dobrze mamuś.. pa
Rozłączyłam się i poszłam do nich zobaczyłam że Ross już wrócił i chodzi w kółko trzymając telefon przy uchu
-Nie odbiera - powiedział
-Do kogo dzwonisz? - zapytała Susan
-Do Angeli - powiedział. Hmm.. po co do mnie dzwoni?
- Ross.. - powiedziałam cicho
- Angela?
...
C.D.N
*********************************************************************************
To znowu ja, z kolejnym rozdziałem. Miałam wenę więc jednego dnia przedstawiam wam dwa rozdziały. Jak tam mija czas spamowania na urodzinki Rossa? Mi już się nie chce ale spamuje dalej. xddd Cóż mogę więcej powiedzieć..hmm.. Miłego czytania.












Rozdział 4

~~Oczami Angeli~~
Wstałam dzisiaj o 08:00, gdy podniosłam się do pozycji siedzącej zauważyłam że nie byłam w mym królestwie, powoli przypomniałam sobie co wczoraj robiłam i gdzie byłam. W zasadzie to nie piłam żadnego alkoholu ale jak to ja mam krótką pamięć. Gdy zorientowałam się iż jestem w pokoju Rossa zastanowiłam się gdzie on jest. Może poszedł do łazienki a może do kuchni kto to wie. Ja postanowiłam zejść na dół, może Delly już nie śpi. Wygramoliłam się z pod pierzyny i zakładając me wczorajsze ubrania a odstawiając koszulkę Rossa wyszłam na korytarz i zeszłam powoli po schodach. Gdy wchodziłam do kuchni tak jak myślałam zastałam Rossa ale nie był sam był z Delly.
-Dzień dobry - powiedziałam i przytuliłam Delly a do Rossa się tylko uśmiechnęłam, nie wiem dlaczego ale nie miałam odwagi by go przytulić. Wiem, wiem poznałam go wczoraj lepiej i nazwać go przyjacielem mogę ale się wstydziłam.
-Cześć, jak się spało? - zapytała Delly z uśmieszkiem na ustach. Co ona ma na myśli?
-Wspaniale, prawda Rossa - zaśmiałam się, chciałam zobaczyć tylko reakcję Delly
-Powiedziałeś jej? - zapytała Rossa a mnie zaskoczyła. Niby co miał mi powiedzieć?
-Co? - zapytał nic nie rozumiejąc - Przecież ona wie że ją lubię i chce się z nią zaprzyjaźnić - powiedział na luzie
- Serio? Ale fajnie. - podskoczyła Delly
- Oj nie przesadzaj, to tylko przyjaźń - powiedziałam pewna siebie - Która godzina?
- 08:34 - powiedział ktoś za mną. Jak się okazało była to Susan
- Hej Sus, idziesz dziś do pracy?
- Nie, jest jakiś remont i prawdopodobnie do pracy idę dopiero za tydzień - powiedziała. Ale ma farta dziewczyna, też bym tak chciała
- Fajnie masz, Ryd nie obrazisz się jak już pójdę? No wiesz do pracy mam na 10:00
-Nie no coś ty, spokojnie.. szkoda że nie zostaniesz na śniadanie ale się nie obrażę skarbie - powiedziała
-To dobrze, może wpadniecie do mnie do pracy?
-Jasne, wpadniemy
...
Gdy wchodziłam już do mojego domu usłyszałam głos moich rodziców. Chyba się kłócili bo na spokojną rozmowę to nie wyglądało.
-Co się dzieje? - zapytałam
-Angela, ty nie miałaś być u przyjaciół?
-Już wróciłam - powiedziałam - Powiecie mi w końcu co się dzieje?
- Usiądź - powiedział tata - No więc tak, Alex dzisiaj miał turniej w Denver z samego rana. Dlatego iż się nie wyspał bo wczoraj późno wrócił miał kontuzję a mianowicie złamał nogę dlatego nie może grać w football przez około 3 miesiące
- To dlatego się kłócicie? - zapytałam nic nie rozumiejąc. Owszem przejęłam się tum iż mój brat złamał nogę, ale nie rozumiałam czemu się kłócą
-My się nie kłócimy tylko z tych nerwów troszkę głośniej mówimy do siebie
-Powiedzmy że wam wierzę - powiedziałam - Kiedy przywiozą Alexa
-Właśnie w tym problem iż oni nie mogę go przywieść bo jadą na drugi turniej do Nowego Yorku a że ja nie mogę wziąć wolnego w pracy to ja po niego nie dam rady jechać. Wiesz że mama nie ma prawa jazdy.
- No tak, ja też nie mam ale wiem kto może jechać i jak się uda to pojedziemy po niego do Denver a nie do Nowego Yorku - powiedziałam zachwycona - Tylko muszę wziąć wolny dzień w pracy
-Okay.. a kto to? - zapytała mama
-Przekonasz się już niedługo - powiedziałam z bananem na twarzy
Wyleciałam po schodach na górę i zadzwoniłam do szefa z prośbą o o wolne.. pomyślałam sobie że wezmę więcej tego wolnego bo mi się przyda. Niestety gdy powiedziałam że chce trzy dni wolnego szef się nie zgodził ale wpadłam na świetny pomysł. A mianowicie że może mnie zastąpić Delly. Myślę że się zgodzi.  Gdy wszystko załatwiłam wybiegłam z domu informując rodziców że idę do Lynchów a później jadę po Alexa do Denver. Doszłam do białych drzwi moich przyjaciół i zapukałam. Otworzył mi Rocky
-Hej Rocky jest Delly i Ross? - zapytałam szybko
-Hej, tak Ross jest w salonie a Delly u góry w pokoju - powiedział wpuszczając mnie do środka. Wiem że to tak nie ładnie biegać po czyimś domu ale miałam mało czas zwłaszcza że mama kazała Alexowi czekać nas w hotelu w którym się zatrzymali. Niestety reszta drużyny podobno już odjechała więc musiałam szybko do niego jechać. Wleciałam do salonu i bez jakiegokolwiek przywitania z Rossem chwyciłam go za rękę i ciągnęłam do pokoju Delly
-Też cię miło widzieć- powiedział gdy byliśmy na schodach
-Tak, tak.. szybciej - powiedziałam
Weszliśmy do pokoju Delly gdzie siedziała z wszystkimi oprócz Rylanda
-Cześć, Delly mam sprawdę - powiedziałam na jednym tchu
-Słucham
Zaczęłam opowiadać im o zdarzeniu z Alexem a oni tylko siedzieli i słuchali. 
-No więc chciałam cię Delly prosić czy byś mnie nie zastąpiła w pracy na te trzy dni jak co to poproszę też Sus czy by Ci nie pomogła
- Spoko, z wielką chęcią cię zastąpię nie martw się, ale Susan by mi się przydała
-Okay to zadzwonię do niej - powiedziałam - teraz ty Ross.. mam wielką prośbę, taką ogromną.. najwa..- chciałam dokończyć ale nie dane mi to było
-Do rzeczy Angela - zaśmiał się
-Pojedziesz ze mną po Alexa, błagam cię
-Jasne, kiedy?
-Już - powiedziałam
-Co?
-To samo - zaśmiałam się
-Okay, poczekaj tu na mnie ja tylko wezmę kluczyli i portfel

~~Oczami Susan~~
Co za rozkosz..mmmm... naleśniki + gorąca kąpiel, cudo. Relaks i tylko relaks. Gdy już się skończyła moja bajka, powycierałam się do ręcznika i ubrałam w czyste ubrania. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół to salonu, może coś obejrzę.
-Tobias co oglądasz? -zapytałam gdy ujrzałam mojego brata przed TV.
-Nie wiem, coś nudnego - powiedział
-Hmm.. okay, co dziś robisz?
-Może pójdę do warsztatu bo coś mi się motor popsuł ale później to nie wiem a co?
-Nic, chciałam spędzić z tobą trochę czasu - powiedziałam
-Przecież możemy, wieczorem jak chcesz... możemy iść pojeździć na motorach
-Tobias.. mnie to nie kręci, ja chcę coś porobić co ty i ja lubimy, nie wiem np. możemy pooglądać filmy, ale ja nie chcę motorów - powiedziałam podirytowana
-Okay, okay
Wtem usłyszałam dźwięk mego telefonu. Na wyświetlaczu widniał napis "Rydel" odebrałam.
J(Ja) - Hey Delly
R(Rydel) - Hey Sus, przyjdziesz do Starbucks ? Zastępuję przez trzy dni Angelę więc pomyślałam czy byś mi nie pomogła skoro masz wolnę.
J- Mogę przyjść ale opowiesz dlaczego ją zastępujesz - zaśmiałam się
R- Okay
J- Będę za 20 minut
I się rozłączyłam. Wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam znów do salonu.
-Tobias wychodzę
-Okay
-Do wieczora -powiedziałam i wyszłam z domu
Szłam powoli w stronę Starbucks gdy zobaczyłam Rikera który rozmawia z jakąś dziewczyną. Nie powiem po wczorajszym nocowaniu u nich, nie jest mi obojętny. Mimo iż Alex też jest niczego sobie to Riker tak samo. Mogłabym powiedzieć że obaj mi się podobają. Dlatego gdy go teraz tak widzę rozmawiającym z inna coś tak jakbym była zazdrosna. Postanowiłam podejść do nich. Nawet jeśli bym miała powiedzieć tylko "Cześć"
-Cześć Riker - powiedziałam
-Susan - powiedział - Hej, co tu robisz?
-Idę do Starbucks, pomóc Delly
-O to fajnie, bo ja też tam idę - powiedział z wielkim bananem na twarzy
-Ciesze się, to widzimy się na miejscu? - zapytałam
-A nie idziemy tam razem? - zapytał
-No nie wiem, nie chcę wam przerywać - powiedziałam patrząc na brunetkę obok lekko się do niej uśmiechnęłam choć w środku byłam troszkę złą że  ona z nim gada. Odwzajemniła gest, nie powiem zdziwiłam się  bo myślałam że będzie zał że im przerwałam.
-Nie przerwałaś, tak już mieliśmy kończyć - powiedziała brunetka - Do zobaczenia - powiedziała i odeszła
-Fajna - powiedziałam
-Tak, to jest moja kuzynka Lori - powiedział a mi jakimś dziwnym sposobem ulżyło? Tak to dobre słowo

~~Oczami Rossa~~
Wyjechaliśmy z domu o 11:00 jedziemy już dobre 2 godziny (w zasadzie to nie wiem ile się do Denver jedzie więc dam że 4-5h  - Angela xoxo ). Widziałem jak Angela ciągle coś pisze w komórce. Raz patrzyła przed siebie drugi raz w komórkę. Pewnie się martwiła o Alexa.
- Co się dzieje? - zapytałem
-Nic, po prostu nie mogę się doczekać kiedy dojedziemy - powiedziała
-Jeszcze około 3 godziny
-Czemu tak długo?
- A ile chciałaś? - zaśmiałem się
-Jeju.. - powiedziała zrezygnowana
-Uspokój się, przecież Alex nie ma 5 lat.. poza tym jest w hotelu nic mu nie będzie - powiedziałem
-No tak ale jestem już zmęczona, nogi mnie bolą
-Zatrzymać się? Jak chcesz to możemy jechać coś zjeść, niedaleko powinna być restauracja
-Okay...
*********************************************************************************
Siema misie, jak tam po świętach? Nareszcie zaczął padać śnieg. *--* Yay! xdd Co do rozdziału jak zawsze nudny w moim wykonaniu xd Ale co tam :D Wiem że miał być rozdział dopiero po Nowym Roku 10 stycznia ale pozmieniały mi się plany. Życzę miłego czytania i udanego Sylvka xdd

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdzaił 3

~~Oczami Rydel~~
Idę do Susan, tzn. do pracy Susan. Dziewczyny miały tam na mnie czekać. Ciekawe czy się zgodzą iść do nas i zostać na noc. Chciałabym bo Ross by coś w końcu zjadł i nie wzdychał tyle. Coś mi się zdaje że dzięki poznaniu dziewczyn zmieni się całe dotychczasowe życie. Weszłam do USA Shop i już od drzwi zobaczyłam dziewczyny. Susan jeszcze obsłużyła klientkę.
-Hej dziewczyny - przywitałam się
-Hej Rydel
- To co gotowe na zakupy? - zaśmiałam się
-Owszem, później może przyjechać po nas mój brat - powiedziała Angela
-Super, może zechcecie zostać u nas na noc? No wiecie taka noc filmowa. Moi rodzice jadą do dziadków.
-Ja chętnie, zwłaszcza że Alex jedzie jutro na turniej i nie ma go tydzień. Rodzice będą mieć wolne od dzieci- zaśmiał się Angela
-Szkoda - powiedziała Susan
-Czemu? Nie dasz rady iść? - zapytałam
-Nie o to chodzi, iść dam radę tylko szkoda że Alexa nie będzie
- Czemu? - zapytałam wraz z Angelą
-Ale nie powiecie nikomu? - zapytała
-Susan, proszę cię.. nie ufasz nam?
-Ufam
-To gadaj
- Później, najpierw chodźcie - powiedziała i wyciągnęła nas ze sklepu
Ruszyłyśmy do centrum handlowego i pozwiedzałyśmy wiele sklepów i  obkupiłysmy  się na dwa miesiące. Warto było. Nadchodzi godzina 19:00 na dworze jest już całkiem ciemno. Idziemy do mojego domu na noc filmową. Myślę że będzie fajnie. Niestety brat Angeli po nas nie przyjechał ponieważ musiał wyjechać wcześniej. Ale to nic bo daleko nie mam.
-Powiesz nam w końcu czemu szkoda? - zapytałam
-Co?
- No czemu szkoda że Alex wyjechał - zaśmiałam się
- No bo on mi się troszkę podoba
-Serio? Mój brat? Fuuu
- Angela, nie przesadzaj on jest słodki - powiedziała Susan
- Nie ważne, dziewczyny wchodzimy - zaśmiałam się i otworzyłam drzwi do domu. Wyjątkowo cicho, pewnie znów graj na konsoli. Weszłyśmy do salonu i nie myliłam się cała 4 włącznie z Ellem grali na konsoli, tylko Rossa nie było.
-Chłopaki a gdzie Ross?
-W pokoju muzycznym
- Mogę do niego iść? Chcę posłuchać jak gra - powiedziała Angela
-Jasne, korytarzem prosto i na lewo
-Dzięki

~~Oczami Rossa~~
Grałem sobie nową piosenkę "Smile" na gitarze  gdy do pokoju wpadła Angela. Co ona tu robi? Miała być na zakupach z dziewczynami.
-Hej, przeszkadzam? - zapytała
-Nie, a ty nie miałaś być z dziewczynami na zakupach?
- Już wróciłyśmy, mogę z Tobą posiedzieć?
-Oczywiście
-Chciałabym cię lepiej poznać, opowiesz coś o sobie? -zapytała
-Tak, ale choć do mojego pokoju- powiedziałem i zaciągnąłem  ją do mego królestwa. Gdy dotarliśmy posadziłem ją na  łóżku a sam usiadłem obok niej.
- To co? Opowiesz coś?
- Tak, imię znasz, mam 19 lat, jak już wiesz gram w R5, interesuję się muzyką, lubię też sport najbardziej hokej, nie mam szczęścia do dziewczyn, jestem romantykiem to mogę powiedzieć no wiesz tak ja siebie opisuję
-Mamy wiele wspólnego - powiedziała - np. muzyka, też się nią interesuje, lubię hokej, ni mam szczęścia do chłopaków, romantyczką bym siebie nie nazwała ale za to uwielbiam romantyków lecz mam 18 lat
-Faktycznie wiele, chciałbym być twoim przyjacielem - powiedziałem bez zastanowienia i chyba zrobiłem błąd
-Ja też, możemy nimi zostać tylko musimy sobie ufać i nie kłamać, być otwartymi dla siebie dobrze?
-Jasne
-W takim razie przyjacielu idziemy na maraton filmowy -zaśmiała się
-Choć, a jeszcze jedno poszłabyś ze mną jutro na spacer? Taki przyjacielski spacer - zapytałem
-Chętnie, przyjdź po mnie do pracy o 15:00 - powiedziała
 ...
~~Oczami Susan~~
Od dłuższego czasu siedzimy i oglądamy jakieś nudne filmy. Lecz co mi do tego jak nie mogę się skupić. Ciągle myślę o Alexie i teraz nawet i o Rikerze, gdy tak na niego patrzę wydaje mi się bardzo przystojny, ten jego uśmiech. Matko czy mi się podoba Alex i Riker jednocześnie?
-Dziewczyny może coś zrobimy do jedzenia? Głodna jestem - powiedziała Delly
-Ja z chęcią Ci pomogę - powiedziałyśmy równocześnie z Angelą
-To chodźcie - powiedziała
-Mogę wam pomóc? -zapytał Ross
-Tak, przyda się więcej rąk
Weszłyśmy do kuchni i postanowiłyśmy zrobić naleśniki. Z racji tego iż każdy je lubi to postanowiliśmy przydzielić po 3 dla każdego. Ja z Delly robiłyśmy ciasto a Ross i Angela dekorowali. Naprawdę świetnie im to wychodziło.

~~Oczami Ellingtona~~
Tak,tak,tak,tak,taaaak idą robić papu. Skoro Delly poszła do kuchni to na pewno będzie coś pysznego. Tak poza tym to bym coś porobił a nie tylko oglądał. Za nudne są teraz te filmy.
-Co ten Ross dziś taki szczęśliwy, dopiero odkąd przyszły dziewczyny - zaśmiał się RyRy
-Nie wiem, może się coś wydarzyło - powiedział Riker
-Możliwe, zapytamy się go jutro - powiedział Rocky
- Może byśmy się wybrali jutro na plażę? - zaproponowałem
- Czemu nie? Długo już nas tam nie było
- Chłopaki chodźcie jeść - krzyknął ktoś z kuchni
My ruszyliśmy do jadalni gdzie czekali już na nas z naleśnikami. W trymiga zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy wcinać naszą kolację.
-Co robimy później? -zapytał Rocky
-Ja to bym się położył - powiedział Ross
-Ty byś tylko spał - marudził Ryland
-Nie marudź, mogę robić co chcę - zaśmiał się
-Mi to jest obojętnie, tylko gdzie ja spać będę? -zapytałem
-Właśnie, musimy zrobić losowanie - powiedziała Delly
-Ja robię karteczki - krzyknął Rocky
Rocky pobiegł po nożyczki, długopis i karteczki a gdy wrócił zaczął na nich coś pisać.
-Z racji tego iż do nas przyszli tylko Ellington, Angela i Susan to na dwóch karteczkach będzie napisane sam/sama - powiedział Rocky.
Cóż za inteligencja. Hahaha, mój mały przyjaciel taki mądry. Jestem z niego dumny.
-Okay, losujemy - powiedziałem zachwycony
-Ja pierwszy - powiedział Ryland
-Wylosowałem....sam/sama - powiedział uradowany
-To teraz ja - powiedziała Delly
- Wylosowałam...umm... Ellingtona - powiedziała. C-co? Że ja mam z nią spać? W jednym pokoju?.........Bomba!
-Kto teraz? - zapytał Riker
-Mogę ja - powiedział Rocky - Wylosowałem...sam/sama..super
- To teraz któryś z was - powiedziała Susan
-Ty pierwszy - powiedział Ross do Rikera
Blondyn zaczął losować, po chwili wyjął małą karteczkę i przeczytał
-Mam Susan - powiedział, widziałem w jego oczach małe iskierki, czyżby Riker się zakochał?
-To mi została Angela - powiedział Ross
...
~~Oczami Rossa~~
Gdy pozmywałem naczynia, wszedłem na górę gdzie była już Angela. Kazałem jej tam iść i wziąć  jakąś moją koszulkę na noc, no przecież w ciuchach spałą nie będzie, choć mogłem jej kazać od Delly coś wziąć ale to bez różnicy. Wszedłem do mojego pokoju i zobaczyłem jak Angela przygląda się moim fotografią na ścianie.
-Co tak patrzysz? - zapytałem wyjmując telefon z kieszeni i odkładając na półkę
-To ty? -wskazała na małego chłopca obok dziewczynki
- Tak, byłem wtedy z Delly
Postanowiłem rozłożyć materac na którym dziś przenocuje. Wyjąłem go z pod łóżka i zacząłem nadmuchiwać powietrza.
-Co robisz? - zapytała mnie brunetka
-Rozkładam sobie materac
-Po co?
-A na czym będę spał?
-Ty chciałeś spać na ziemi? Chyba śnisz, śpisz w łóżku, jeśli ci przeszkadzam to ja mogę spać na materacu - powiedziała stanowczo dziewczyna
-Nie, na pewno nie będziesz spać na materacu.. w takim razie śpisz ze mną na łóżku
...
Pogadaliśmy chwilkę, lepiej się poznaliśmy. Pomyślałem sobie że mogę jej zaufać i jestem w 100% pewny że dochowa tajemnicy, pomoże mi. Mogę ją nazwać prawdziwą przyjaciółką.


~~Wiem, wiem rozdziały nie są za długie ale to się może zmieni. Next prawdopodobnie dopiero po nowym roku, mam zawalony termin aż do 10.01..masakra jakaś. Może jeszcze Zuza napisze rozdział więc ciut wcześniej się może pojawić ale to tylko zależy od niej. Jeśli Zuza nie napisze to z mojej strony rozdział pojawi się dopiero 10.01 Tak więc Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku <333 ~~















































niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 2

 - Dziękujemy wam za wspaniały koncert!- Krzyknął jak zawsze Rik. Zeszliśmy ze sceny, rozdzialiśmy parę autografów.  Poczekaliśmy, aż tłum zacznie maleć. Mieliśmy plan, aby pogadać z tymi dziewczynami. po paru minutach zaczęliśmy do nich podchodzić. Tak się bałem że moje ręce trzęsły się jak galareta. Jak palnę coś głupiego to co wtedy? Ja nie wiem co mam zrobić. Gdy wszyscy zebrani na koncercie już wyszli z Starbucks, mogliśmy w spokoju do nich dotrzeć co dla reszty było w porządku  tylko dla mnie nie.
-Byliście świetni - powiedziały dziewczyny - bardzo się nam podobało prawda chłopaki?  -zapytała Susan
- Tak, super było - odpowiedzieli
- Dzięki, miło to usłyszeć prawda Ross - powiedział troszkę zły Riker
- Tak - powiedziałem ledwo przytomny, te jej oczy. No co ja zrobię?
- Właśnie, coś ty się tak mylił młody? - zapytał ze śmeichem Tobias
-Tobias daj spokój, zdarza się - powiedziała Susan
- Ross po prostu nie mógł się skupić za dużo dziewczyn - zaśmiał się Ellington
- Tak, za dużo.. zawsze tak jest?  -zapytała angela
-Tak
-Współczuję
Reszta sobie jeszcze pogadała tylko ja nie wiedziałem co gadać, byłem strasznie spięty. Co się ze mną dzieje. Nigdy mi się to nie zdarzyło. Pierwszy raz mam taki mętlik w głowie i to przez dziewczynę.

~~Oczami Susan~~
Przez cały koncert słyszałam tylko wrzaski dziewczyn, pomiędzy to piosenkę. Tam się siedzieć nie dało. Nie to że brzydko grają bo to nie prawda tylko wadą koncertu były te laski. W dodatku ta wpadka, sorry wpadki. Masakra ale mam dziś pecha. W dodatku teraz się zachciało wszystkim rozmawiać. Super, to nic.. tylko później do domu wrócę.
-Wy tu  obie pracujecie?  -zapytała Rydel
-Nie, ja tutaj nie pracuje, ja pracuję w USA Shop
-Kocham ten sklep, jutro tam wpadnę - powiedziała uradowana Rydel
- Najlepsze jest to że można zamówić koszulkę na której samemu można malować, ja kocham malować - powiedziałam
Tak zeszło nam dosyć długo, nie powiem jak na początku pragnęłam iśćdo domu tak teraz zostałabym jeszcze dłużej. Okazało się że mamy wiele wspólnego. Ja z dziewczynami jutro po pracy idziemy na zakupy i to nie do USA Shop. Tylko ogólnie. Okazało się też że R5 mieszka nie daleko centrum Los Angeles to jakieś 15 minut od Starbucks. Teraz, teraz idę z Alexem do domu, niestety na nogach ponieważ zespół sobie pojechał a Tobias na motocyklu chyba do sklepu ale pewna nie jestem a Angela musiała zostać posprzątać. Chciałam jej pomóc no ale cóż uparta jest.
-Susan
-Co?
-Co jesteś taka zamyślona? Przez cały koncert przygnębiona. Co jest?
- Nic, ja po porostu...nic
- Susan - popatrzył mi prosto w oczy - Powiedz co się stało
- Nic, naprawdę - powiedziałam - poza tym przepraszam
- Za co?
- Za to że na Ciebie wpadłam, to przez Angelę mogła mi nie brać komórki
- Susan.. przestań - powiedział rozbawiony - przecież to tylko wypadek

~~Oczami Rydel~~
Ale było super, jeszcze nigdy tak się nie bawiłam. Mimo iż Ross się mylił to i tak było the best. Szczególnie gdy poznaliśmy się z dziewczynami i tymi chłopakami. Polubiłam ich, są zabawni. Susan z kolczykiem, przerażające ale jej to pasuje. Najlepsze jest to że mam koleżanki.. tak, tak nie jestem sama, ciągle chłopaki a teraz.. YAY!.. dziewczyny. Nie żeby co, żebym była no wiecie.. co to, to nie.. ja po prostu się cieszę. 
- Delly pożycz samochód - powiedział Ross
- Po co Ci? - zapytałam
- Zostawiłem telefon w Starbucks - powiedział. Hmm... coś czuję że ściemnia ale co tam.
- Są w salonie na półeczce
-Okay, Dzięki - powiedział i wybiegł z mego królestwa.
Muszę isć spać bo jutro czeka mnie wspaniały dzień i muszę być wypoczęta.

~~Oczami Angeli~~
Właśnie zamykałam sklep gdy zobaczyłam jakiegoś typa kręcącego się przy skrzyżowaniu. Ja właśnie w tamtą stronę mam iść. A jeśli on mi coś zrobi? Ja się boję.. muszę wejść do środka i zadzwonić po tatę. Szybko chwyciłam za klamkę i weszłam do środka, już miałam wykręcić numer do taty gdy ktoś wszedł do środka. Z przerażeniem odwróciłam się do drzwi i na szczęści zobaczyłam Rossa. Już myślałam że to ten typ ze skrzyżowania. Tak właściwie co on tu robi?
- Co ty tu robisz?
- Zostawiłem telefon i przyjechałem po niego, myślałem że mogę już nikogo nie zastać ale mam szczęście - zaśmiał się
- Telefon? Umm.. gdzieś go tu widziałam.. o wiem, na scenie za głośnikiem leżał później przeniosłam go za ladę - powiedziałam i szłam w kierunku lady. Gdy weszłam za ladę rzeczywiście tam był. Podałam chłopakowi komórkę.
- A ty tu jeszcze zostajesz? - zapytał
- Nie, zadzwonię po tatę by po mnie przyjechał
- Nie dzwoń, odwiozę cię
-Serio?
-Serio
-Bardzo Ci dziękuję - powiedziałam i go przytuliłam. Coś mam wrażenie że zaprzyjaźnię się z R5.

##Następny dzień##
~~Oczami Susan~~
Obudziłam się o 08:00 sama? Nie. Budzik? Nie. Tobias? Tak. Mój wredny braciszek mnie obudził. Ja mu dam. Tak dobrze mi się spało, śnił mi się Alex, było jak w raju. Mogłabym dłużej o nim śnić o tym przystojniaku gdyby nie Tobias. Co za typ, bez uczuć. Wstałam z łóżka i zabrałam z szafy niebieską koszulę i czarne rurki do tego niebieskie trampki, zabrałam po drodze bieliznę i wkroczyłam w świat czystości. Po 10 minutach wyszłam i schodząc po schodach usłyszałam rozmowę rodziców i Tobiasa.Gadali o jakichś tam zawodach na które Tobias nie jedzie czy coś.
-Dzień dobry - powiedziałam wchodząc w głąb kuchni
-Dzień Dobry, na co masz ochotę?
- Na coś szybkiego, o 10:00 zaczynam pracę a do Angeli jeszcze muszę wpaść, zapomniałam jej oddać ostatnio książki
- Ty i książka? hahahaha a to dobre - zaśmiał się Tobias
- W przeciwieństwie do Ciebie, czytam i w jakiś tam sposób się kształcę ty tylko patrzysz w motocykle a i tak pożytku z tego nie masz - i tu go zgasiłam, Tobias nie lubi gdy mówimy że nic z tych motocyklów nie ma. Wie że mamy rację, tata mówi by szedł z nim do firmy, w sensie Tobi szedłby tylko pakować towar a tata do papierków ale nasz Tobi zawsze wszechwiedzący się sprzeciwia.
-Mamuś ja już lecę - powiedziałam biorąc torebkę - Miłego dnia
- Miłego dnia skarbie
Szłam troszkę szybciej niż zazwyczaj bo chciałam porozmawiać z Angelą, a mianowicie o Alexie.
Gdy doszłam zobaczyłam że Angela obsługuje paru klientów dlatego gdy weszłam do środka zaczekałam przy ladzie. Dobrze że inne kelnerki jej pomogły bo by się nie wyrobiła i byśmy nie pogadały teraz.
- Hej Sus - przywitała się
-Hej, jak tam?
-Masakra.. John się zwolnił bo zamieszkał z jego dziewczyną na stałe i już nie wraca. Wszystko przeszło na mnie, bo te kelnerki są nie wykształcone czy coś - powiedziała złą - bez przesady, ja dobrej szkoły nie skończyłam i  mam być zastępcą szefa.
-Powinnaś się cieszyć a nie - zaśmiałam się
-Może i masz rację ale na razie jestem zła
- A przyniosłam ci książkę, tą co mi pożyczyłaś - podałam książkę dziewczynie
-Ciekawa?
- Bardzo
-A ty nie spóźnisz się do pracy? - zapytała
- Która godzina?
- 09:05
-Nie, mam na 10:00
-Okay - powiedziała - Gotowa na zakupy z Rydel?
-Tak - powiedziałam
Chyba nie jestem w stanie teraz powiedzieć Angeli o moich uczuciach do jej brata.

~~Oczami Rossa~~
 Już od dobrych 10 minutach jem tą jajecznice, mam już prawie zimną. Nie mam ochoty na nic. Od spotkania Angeli jestem dziwny, nawet Ryland mi to rano powiedział gdy prawie spadłem ze schodów.
-Ross, jedz to - powiedział tata
-Nie jestem głodny - powiedziałem odstawiając talerz na bok
- Co ci jest? - zapytała mama - Chory jesteś?
- Chyba na głowę - wtrącił Rocky
- Hahaha, dobre brat - powiedzieli chłopaki
- Możliwe, ale nic wam do tego - powiedziałem i poszedłem na górę. Słyszałem jak ktoś biegnie za mną. To była Delly.
-Ej co jest?
- Nic
-Na pewno?
-Tak
-Idę dziś z dziewczynami na zakupy może zaproszę ich na noc? Co ty na to?
- Jak chcesz, mi to bez różnicy
- Okay, czyli zaproszę... Riker Ci mówił że za miesiąc mamy koncert w parku? - zapytała
-Tak
-To dobrze.. Teraz posprzątaj tu bo jak któraś z dziewczyn będzie miał au Ciebie przenocować to się przerazi - zaśmiała się
Delly wyszła a ja zostałem sam. Sam ze swoimi myślami o Angeli. Podoba mi się ona, myślę że to zauroczenie a może miłość od pierwszego wejrzenia. Nie wiem, wiem jedno.. muszę się z nią zaprzyjaźnić.

~~Heya.. jak tam? Kto przeczytał wspaniały pierwszy rozdział? Oczywiście napisany przez Zuzę xdd Ja życzę wam miłego czytania ;** ~~



















Rozdział 1

-Angelaa wstawaj dalej! - Ooo jak słodko, mój kochany braciszek wkroczył mi do pokoju i od razu się drze.
- Czego ty znowu ode mnie chcesz?! - Tak, była zbulwersowana
- Zejdź na śniadanie i jedziesz do pracy bo się spóźnisz - powiedział i trzasną drzwiami.Tak jak to zawsze robi. Powoli zaczęłam otwierać swe oczy, gdyż wcześniej miałam je zamknięte. Pierwsze co to oślepiły mnie promienie słoneczne. Zaczęłam się obracać po łóżku aby zakryć oczy. Skutkiem było tego, iż spadłam z łóżka.
- Cudownie, uwielbiam spadać z łóżka - Powiedziałam ironicznie sama do siebie. Czy to jest normalne ?
Dobra, nie ważne. Podeszłam do komody z ciuchami, chwyciłam czerwoną koszule oraz czarne leginsy. Po drodze zgarnęłam jeszcze bieliznę i szybkim krokiem poszłam do łazienki. Szybko się ubrałam i wzięłam się za włosy. Przeczesałam je parę  razy zakładając w pośpiechu buty wyszłam z pokoju. Pospiesznym krokiem zeszłam na dół.
- Widzę, że panienka już raczyła wstać. - mówiła tak jakoś dziwnie moja mama.
- Yhym...Jak widać wstałam- usiadłam i zaczęłam jeśc kanapki, które były na stole. Nagle słyszałam, że ktoś do mnie biegnie.\
- Zo-staw to jest mo-je!- Jak myślicie, kto to? Tak... to mój w pełni normalny braciszek.
- Uspokój się i tak już wychodzę. - powiedziałam wstając. Chwyciłam swój telefon i wyszłam z domu nie żegnając się. Nie miałam daleko do swojej pracy. Starbucks nie jest tak daleko. Zawsze po drodze widuje Susan - moją przyjaciółkę, lecz nie dzisiaj. Będą  prawie na miejscu spojrzałam na zegarek i była dopiero 8:15, a ja mam o pracy na 30. Postanowiłam zatem wstąpić do sklepu USA Shop, gdzie pracuje Sus. /Wchodząc od razu zauważyłam ją na kasie jak kogoś obsługiwała. Podeszłam cicho bliżej, aby  z nią pogadać.
- To będzie 59.99 - mówiła znudzona - Dziękuje i zapraszam ponownie - dokończyłam
- No Siema- Mówiłam i od razu skrzyżowałam ręce na piersi.
- Co takiego zrobiłam- spojrzała na mnie rozbawionym wzrokiem.\
- Nie poczekałaś na mnie.
- Ja, w przeciwieństwie do ciebie miałam dzisiaj na 8. /Lepiej leć, gdyż zaraz się spóźnisz.- powiedziała odchodząc. Faktycznie, była już 8:25. Pospiesznym krokiem poszłam do swojej pracy. Pierwszy co dostrzegłam to w ciekawy sposób urządzoną knajpę. No tak, dzisiaj jest koncert R5 u nas. Pomyslałam i po chwili pacnęłam się w czoło.
- Dobrze się czujesz ? - uslyszalam jedna z kelnerek.
- Tak, znakomicie\\
- To super, lecz  idź już pracować a nie stoisz tu jakbyś pierwszy raz to miejsce widziała.
Wymieniłyśmy sobie wredne spojrzenie i poszłam od razu "Za  ladę". Dzisiaj dzień mi się strasznie dłużył. Było parę klientów (Jakkolwiek to nie zabrzmiało xd - Zuuuuza xd ). Jeszcze jak na razie nie ma tak dużo człeków. Ruch będzie dopiero na koncercie. Taak, 90% ich występu to będę przyjmować zamówienia lub podawać różne rzeczy. Jeszcze do tego nie  będę nic widzieć, gdyż za moim szczęściem będzie stać tam mnóstwo ludzi.
- Angela. - usłyszałam dość głośne warknięcie
- Nie strasz mnie tak ! - To była Susan\
- No sorry patrzysz się praktycznie w nicość. - powiedziała i usiadła naprzeciwko mnie podpierając sobie głowę tak jak samo jak ja. Patrzałam się na nią a ona na mnie.
-Kiedy ty sobie w końcu tego kolczyka wyjmiesz? Straszysz nim nic więcej. - mówiłam z uśmiechem. Dziewczyna chyba jednak się lekko załamała.
- Serio jest tak źle? Mam go już długo i każdego dnia ktoś mi to mówi. Moi rodzice, Tobias i jeszcze ty. Tylko w pracy mi jeszcze tego nie mówią. - mówiła ze smutną miną.
- No serio... poznasz jakiegoś fajnego chłopaka i będzie się ciebie bać przez niego.
- No to trudno, będzie musiał go zaakceptować. Tak w ogóle to przyjdzie Alex na koncert? Bo Tobias chce przyjść a jak go nie będzie to będe musiała z nim wszędzie chodzić. - przewróciłam oczami
- Mówiłam ci, że tak
- A to super. A tak w ogóle to o której się zaczyna to wszystko ?
-Ogólnie to o 18, lecz godzinę wcześniej mają jeszcze próbę. Która jest ?
- Jest.... 16?! Strasznie szybko dzisiaj dzień mija.- powiedziała a ja szybko wstałam i poszłam umyć wszystkie stoły. Myłam jeszcze podłogi. Miedzy czasie ktoś włączył cicho muzykę, Tym ktosiem była moja przyjaciółka. Lekko się uśmiechnęłam i sprzątałam dalej. W pewnym momencie muzyka ucichła. Wszystkie oczy pracowników + sus były wpatrzona w drzwi. Nie było żadnych innych osób gdyż gdy zespół przyjedzie podobno muszą mieć spokojną próbę. Można wywnioskować, że drzwi są zamknięte. W pewnej chwili pojawiło się 5 osób z instrumentami. Trzeba było im otworzyć drzwi, lecz każdy był zajęty. Nagle Susan biegła do drzwi. W pewnym momencie dziewczyna poślizgnęła się na mokrej podłodze i wylądowała na tyłku. Było jej tak wstyd,że zakryła twarz w dłonie i nic się nie ruszała. Kiedy chciałam iść to zauważyłam, że ktoś w obsługi otworzył im drzwi i od razu wrócił o pracy, widać nie był zachwycony. A Susan jak siedziała, tak siedziała. Wchodząc było ich śmiechy. Dziewczyna przysunęła się do ściany i dalej nie odsłaniała twarzy.
- Witajcie, mamy dzisiaj u was zagrać, jesteśmy R5. Dokładnie toja jestem Rydel, to jest Riker, Rocky. Ross i Ellington. - mówiła z uśmiechem,a następnie odłożyli sprzęt. Jeden blondyn patrzał się na mnie,a drugi nawet podobny podszedł do Sus i wyciągnął do niej rękę. Dziewczyna niepewnie ją chwyciła, a następnie wstała. Nawet nie spojrzała się na chłopaka, tylko o razu do mnie podeszła. Jednakże blondyn był szybszy.
- Hej, jak ci na imię - zapytał, a ja widziała zrezygnowana przyjaciółkę, która usiadła jak najdalej mogla i pisała do kogoś SMS
- Angela, a ty.... - myslałam
-Ross - przerwał mi
-  Miło poznać - powiedziałam miło
- Mi równiez - powiedział i słodko się uśmiechnał.
- Ross! Chodź na próbę - krzyknęła Rydel.  Ross tylko wstał i nic nie powiedział. Odwróciłam sie do tyłu  i ujrzałam Susan, która siedziała sama i coś pisała na tel.
Postanowiłam do niej podejść
- Tobias i Alex zaraz będą - mówiła i gapiła się w telefon. /Postanowiłam szybkim ruchem jej go wyrwać.
- Oddaj mi mój telefon !! - krzyknęła i pomimo próby każdy się na nią spojrzał
- To mnie złap ! - zaczęłam biec, moim pomysłem było uciec z knajpy. Akurat przez drzwi przechodził mój brat, mi udało sie go wyminąć, lecz jednak dziewczynie się nie udało i wpadła w ramiona Alexa. Szybko  jednak odskoczyła i poszło usiąść za ladą. Siedziała tam przez dłuższą chwilę.
- Co ci ? Czemu tu siedzisz? - zapytałam ciekawa
- Ciągle robię sobie jakiś przypał. Lepiej będzie jak pójdę - mówiła smutna
- Nie! Zostań - powiedziałam i sie usmiechnęlam.\

* Oczami Rossa*
 - Ross! Skup się  ! - Krzyczał do mnie Riker
- Kiedy nie mogę, ta sytuacja jest śmieszna - starszy brat do mnie podszedł - Też mnie to bawi ale nie wypada - powiedział z usmiechem
- Za 10... a nie... 5 minut jest występ, osoby juz wchodzą ogarnijcie się - krzyknela siostra. Nic nie powiedziałem tylko szukałem wzrokiem Angeli. Nie powiem - wpadła mi w oko. Po paru minutach poszukiwań znalazłem ją. Siedziała za ladą razem z ta dziewczyna i dwoma chłopakami.
- To zaczynam - wyszeptał Riker - tylko się skup !\-dokończył. Zaczęliśmy nowa piosenką Smile. Nie wiem co się ze mną dzieje, ciaglę się mylę. Każdy zdążył juz to zobaczyc. Najstarszy brat posyłał mi złowrogie spojrzenie.Ignorowałem to. Ta dziewczyna tak na mnie działa.
Koncert juz prawie dobiega końca. Angela prawie nigdy na mnie nie spojrzała. Ja natomiast ciągle sie myliłem.
- Dziękujemy wam za wspaniały koncert!- Krzyknął jak zawsze Rik. Zeszliśmy ze sceny, rozdzialiśmy parę autografów.  Poczekaliśmy, aż tłum zacznie maleć. Mieliśmy plan, aby pogadać z tymi dziewczynami. po paru minutach zaczęliśmy do nich podchodzić.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`

Hyhyhy Skończyłam pisać rozdział ^^ mam nadzieje, że wam sie spodobał xdd Nastepny rozdział będzie pisać Angelika ;33 A teraz to ja się z wami żegnam ^^
Do napisania ;**
. \


















































Prolog

Hey, nazywam się Angela Dashner i wraz z bratem i rodzicami od dwóch miesięcy mieszkam w Los Angeles. Gdyby nie mój braciszek to nie wiadomo czy bym tu kiedyś mieszkała. To dzięki niemu się tu znajduję, myślicie pewnie czemu tak jest. To ja wam powiem, Alex gra w drużynie footballowej nie jest ona bardzo znana ale troszeczkę. Codziennie dojeżdżał na treningi aż z Beverly Hills. Tak, tak pochodzę z Beverly Hills. Powiem tak, było mu ciężko jak i rodzicom dawać na bilety dlatego postanowili się tu przeprowadzić. Nie narzekam na to miejsce jest wręcz wspaniale. Od miesiąca pracuję w znanej knajpie Starbucks i od miesiąca przyjaźnie się z Susan, Susan Fox która pracuje w USA Shop obok Starbucks. Codziennie się spotykamy. Bardzo ją polubiłam nie tylko dlatego że jest wspaniała ale też dlatego że wkurza mojego brata, a czym? A tym że ciągle mu dokucza. Naprawdę kochana jest.  Wczoraj spędziłysmy super dzień. Co z tego że u mnie w pracy przygotowując salę do koncertu niejakich R5. Nie słyszałam w życiu o takim zespole ale już dziś wieczorem się przekonam co to za zespół. Niestety muszę wziąć zmianę Johna ponieważ wyjechał na miesiąc do swojej dziewczyny. No nic, ciesze się bo nie będę sama, przyjdzie Alex i Susan.. będzie fajnie. Myślę że ten wieczór zapamiętam do końca życia. Tak coś czuję.

~~Witajcie, przychodzę do Was z nowym opowiadaniem. Myślę że się spodoba. Rozdział prawdopodobnie niebawem, może nawet dziś w nocy xd No wiecie wena i te sprawy xdd No wiec tak, życzę miłego czytania i błagam Was komentujcie, nawet nie wiecie ile to daje energii by pisać dalej. Pozdrawiam~~