wtorek, 4 sierpnia 2015

Rozdział 32

*Oczami Susan*
Wczorajsza noc była super. Nazbieraliśmy mase słodyczy. Zjedliśmy większą połowe i powiem szczerze.....zaraz zwymiotuje. Jest mi tak cholernie słodko. Obiecuje że do następnej niedzieli nie zjem ani jednego cukierka.
-Susan, wstawaj już.-powiedział Tobi. -Dziś z Camilą na zakupy idziecie.
Faktycznie. Zapomniałam.
-Będę za 20 min.

*Oczami Angeli*
Dziś idę z rodzicami do szpitala. Odwiedzimy Izzy i Dominica. Chłopiec jest bardzo podobny do Alexa, mała kruszynka. Taki kochany. W przyszłości też chce takie kochane dziecko mieć.
Za dwa dni Susan ma urodziny.
Pasowałoby coś zrobić. Muszę pogadać o tym z Rikerem. Moim zdaniem impreza jest oklepana. Pasowało by coś innego.
...
#Dwa dni później#
Od dwóch dni nie widziałam się z Rossem, jestem ciągle u Izzy i Alexa. Praktycznie widziałam się tylko z Rikerem. My tylko złożymy jej życzenia i prezenty damy a Riker zabiera ją na kolacje.
Właśnie idę do Susan z prezentem. Chcę jej złożyć zyczenia z samego rana. Kupiłam jej, jej ulubione perfumy i śliczną pudrową niebieską torebkę. Sama bym taką chciała.
Drzwi otworzyłam mi jej mama. Wpóściła mnie do środka i przekazała że Susan jest w salonie.
-Hej -przywitałam się z dziewczyną
-O hej Angela.
-Sus, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, spełnienia wszystkich marzeń i przede wszystkim zdrowia, żebyś tam z Rikerem wytrzymała.
-Aww..dziękuję.
-Masz to dla ciebie. -dziewczyna wyjeła torebkę i perfumy
-O matulo. Moje ulubione.
-Wiem.
-Dziękuję bardzo.
-Napijesz się czegoś?
-Nie, przepraszam ale muszę lecieć. Nie widziałam się z Rossem od dwóch dni.
-No właśnie coś Rydel mówiła że Ross troszku zły że nie masz czasu.
-Serio?
-Mhm..
-Kurde, no nic.
-Pa..miłego dnia.
-Do zobaczenia. -przytuliłam dziewczyne i wyszłam z domu.

*Oczami Susan*
Od wyjścia Angeli na okrągło otrzymuje SMSy z życzeniami. Od Tobiego i Camili dostałam super prezent. Prześliczną sukienkę. Od Rikera dostałam SMSa bym za 20 min była gotowa. No więc ubrałam się w tą sukienkę i sandałki na płaskiej podeszfie.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi, jak się okazało był to Riker.
-Tobi wychdzę,  nie wiem kiedy wróce.
-Okay, pa.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w strone samochodu Rikera.
-Gdzie jedziemy?
-Zobaczysz.
-Powiedz.
-Nie.
-Ugh..no dobra.
*30 min później*
Jak się okazało Riker zabrał mnie do restauracji. Byliśmy w niej sami. Stół udekorowany był na czerwono a na srodku stały dwie duże świece, nastrój ogółem romantyczny. Kelnerka podała nam nasze ulubione i słynne spaghetti. Smakowało mi.
Gdy skończyliśmy jeść, Riker do mnie podszedł. Uklęknął przede mną i zapytał.
-Susan Fox czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?- zamurowało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć.
-Riker...ja..tak. -pierscionek który wyjął Riker znalazł się na moim palcu po czym pocałowaliśmy się.
-Wszystkiego najlepszego kochanie -powiedział i mocno mnie przytulił.
-Dziękuję.