sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 7

Przez dłuższy czas mieliśmy normalną rozmowę. Jednak Sus dziwnie się jakoś zachowywała. Po drodze śmialiśmy się i gadaliśmy praktycznie o niczym.
- No to .. miałeś jakiś powód żeby iść na spacer ze mną ? - zapytała zatrzymując się w miejscu
- Nie .. no w sumie tak. Tak, miałem - dziewczyna podniosła jedną brew
- No to o co chodzi ? - była ciekawa
- Susan bo chodzi o to, że...że ty mi się...no.. podobasz - powiedziałem lecz po chwili zdałem sobie sprawę że może nie powinienem tego robić.
- Alex... - nie pozwoliłem jej dokończyć, szczerze bałem się tego co teraz powie. Tobias mówił że poznała 4 chłopaków na koncercie a co jeśli się zakochała?
-Wiesz co, zapomnij, nie było tu niczego dobrze? - zapytałem
-Alex jak mam zapomnieć tego co mi powiedziałeś zwłaszcza że ja odwzajemniam to uczucie! - krzyknęła. Ja stanąłem jak wryty. Ja jej się podobam?! O matulu. Nie wierze.
-Serio?
-Serio Alex - powiedziała z niepewnym uśmiechem. Co ja mam teraz zrobić? Nagle dostałem SMSa od Tobiasa? Czego on chce, zwłaszcza w tym momencie. "Pocałuj ją głąbie xd". Uśmiechnąłem się do komórki i rozglądnąłem za drzewem zobaczyłem Tobiasa z wielkim uśmiechem. Zdziwiłem się nie powiem, inny koleś to by mi przywalił za pocałowanie jego siostry a on mi pomaga. Hmm.. no co mi tam. Przybliżyłem się do Susan, ująłem jej twarz w me dłonie i musnąłem lekko jej usta. Po chwili odsunąłem się od nie.
- Ja przepraszam - powiedziałem, nie mogłem odczytać z jej oczu co teraz myśli dlatego się bałem.
Ona nic nie odpowiedziała tylko wbiła się w moje usta. Dziwne uczucie przeleciało przez moje ciało, ale przyjemne. Oczywiście odwzajemniłem jej gest bo jak że inaczej. Gdy się od siebie oderwaliśmy popatrzyliśmy sobie w oczy, uśmiechnąłem się do niej.
-Susan, zostaniesz moją dziewczyną? - zapytałem po chwili
-Tak - powiedziała spokojnie i miło. Przytuliłem ją, nawet za mocno.
-Alex, dusisz - powiedziała ze śmiechem
-Wybacz

*Narrator*
W czasie gdy Alex i Susan szli przez park z splecionymi palcami Angela siedziała w pokoju i rozmawiała z Rydel na skype (dobrze napisałam? - Angela xoxo ). Zaś chłopaki grali na konsoli w salonie. Niektórzy wiele razy przegrali, mówiąc niektórzy na myśli mam Rossa. Nie mógł się skupić dlatego postanowił iść pogadać z Rydel, mimo iż Rydel jest na niego zła to rozumie ją i myśli że ma rację. Wyszedł powoli po schodach i skierował się do pokoju siostry. Otworzył drzwi i zobaczył że Delly siedzi przy biurku.
-Możemy pogadać? - zapytał nie zwracając uwagi na włączony laptop
-O czym? - zapytała Delly patrząc to na Rossa to monitor na którym widniała Angela.
-O tej wczorajszej sprawie z Angelą - powiedział gdy dalej nie wiedział z Angela to wszystko słyszy
-Okay, mów - Delly zrobiła to specjalnie, chciała bowiem by Angela to słyszała, słyszała co Ross mówi.  Mrugnęła do niej a Angela tak jakby załapała o co chodzi i przekazała tym samym ze będzie siedziała cicho.
- No bo ja zdałem sobie sprawę że źle zrobiłem, napisałem do niej że źle zrobiłem ale ona nie odpisała. Martwię się czy mi wybaczy. - powiedział trochę załamany
-Ross zależy Ci na niej?
-Tak, bardzo... nie chcę jej stracić, nie chce by nasza przyjaźń się już zakończyła zwłaszcza iż znamy się tak krótko.
-Rozumiem, ja też przepraszam że tak wczoraj na Ciebie nawrzeszczałam
-Nie masz za co, może to dobrze bo zrozumiałem to wszystko
-Mam taki pomysł, może pójdziesz  do niej i wszystko jej wyjaśnisz?
-A co jeśli mnie nie będzie chciała widzieć?
-Uwierz mi że będzie - zaśmiała się
-Skąd możesz to wiedzieć?
-Angela powiedz mu - powiedziała dziewczyna odwracając monitor w stronę Rossa. Gdy Ross zobaczył Angelę myślał że spali isę ze wstydu, on tu właśnie żali się przed siostrą a słyszy to jego przyjaciółka.
-Ross, przyjdziesz? - zapytała Angela
-Umm..nie wiem - powiedział i wyszedł
- Nie przejmuj się, przyjdzie - zaśmiała się Rydel

*Oczami Rikera*
 Ta gra staje się już nudna, naprawdę. Już 10 raz Ellington wygrywa a ja i Rocky nic. Bez przesady, rozumiem wygrać raz czy dwa ale nie dziesięć. Może bym poszedł na spacer, oderwał się od tej całej gry. Może zaproszę Susan na spacer. Skoro pomogła mi się spakować to może pójdzie też ze mną na spacer. Zadzwoniłem do niej ale nie odebrała, spróbuję jeszcze raz. Znowu nic. No nic trudno. Choć nie, też nie idę na spacer, idę popływać w basenie. Gdy wchodziłem po schodach na górę zobaczyłem Delly zbiegającą na dół.
-Chłopaki, ubierać się..idziemy do Tobiasa i Susan - powiedziała
-Okay - nie musiała mi drugi raz powtarzać. Wybiegłem się przebrać i po chwili znów byłem gotowy.
##10 min. później##
Staliśmy przed drzwiami  Foxów i czekaliśmy aż ktoś nam otworzy. Długo czekać nie musieliśmy bo w drzwiach pojawił się Tobias.
-Hej - przywitał się z nami a my mu odpowiedzieliśmy. Wpuścił nas do środka i zaprowadził do salonu gdzie siedział Alex.
-Siema stary - przywitał się Rocky
-Cześć
- Gdzie Susan? - zapytał Ellington
- Na górze z Angelą, zaraz przyjdą - powiedział Tobias
- Okay, to co będziemy robić? - zapytał radośnie Ellington
- Nie wiem, dziewczyny coś wymyśliły ale nie chcą powiedzieć - zamarudził Alex
- Już się boję - zaśmiałem się

*Oczami Angeli*
Słyszałam że Lynchowie i Ell już przyszli. Zaczęłyśmy szybciej pakować aparat, apteczkę, prowiant który wyniosłyśmy przed przyjściem reszty. Ubrań nie bierzemy bo jedziemy na jeden dzień. No właśnie nie wiecie gdzie jedziemy, to nic... przekonacie się później. Spakowałyśmy niewielką walizkę i zbiegłyśmy na dół. Odstawiłam walizkę przy drzwiach i wbiegłam do salonu. Byli wszyscy to dobrze.
-No wiec o co chodzi? - zapytał Tobias
- Ale z czym? -zapytała Susan
-Miałyście coś przyszykować - powiedział
-A no tak, no wiec ubierajcie się, jedziemy nad jezioro - powiedziała
-Ale w pobliżu nie ma jeziora, no takiego prawdziwego fajnego- powiedział Ellington
- Jedziemy w góry, tam jest małe jezioro... Alex wie gdzie bo byliśmy tam z rodzicami - powiedziała Angela
- Jak ja tam pojadę z tą nogą? - zapytał Alex
-Normalnie skarbie - powiedziała Susan
- Ominęło  mnie coś? - zapytałam patrząc na mojego brata
-Nie.. - powiedział ale widziałam że kłamie
-Nie wnikam, prędzej czy później się dowiem
##3h później##
Dojechaliśmy na miejsce jakieś 20 minut temu, teraz musimy iść 20 minut.. nawet 30 bo Alex nie da rady tak szybko. Niestety nie ma tu dojazdu. Ellington i Rocky niosą walizkę. W nagrodę zabrałam dla nich dużo żelków. Na pewno się ucieszą.
-Dale jeszcze? - jęczał Ross. Nie odpowiedziałam mu, nie wiem czy chce tego z moich ust. Reszta też nie dlatego podniosłam głowę do góry. Ona patrzył na mnie. Czyli chce bym mu odpowiedziała? Chyba tak.
-Mnie się pytasz? - zapytałam
-Tak
-Jeszcze z 15 minut
- Ugh! nogi mnie bolą.
-Nie marudź, patrz na Alexa - powiedział Rocky

*Oczami Rossa*
Do jeziora doszliśmy po niecałych 30 min. nogi mnie bolą jak nie wiem. Dobrze że sobie odpocznę. Rozłożyliśmy koc i położyliśmy się na nim, oczywiście nie wszyscy Ell i Rocky zaczęli jeść żelki i chodzić wokół drzewa, palanty.
-Głodny jestem, co macie dobrego? - zapytał Tobi
- Wzięłyśmy słodycze i kanapki - powiedziała Angela
- Z czym są kanapki?
- Z serem, szynką i ogórkiem świeżym
- To daj - zaśmiał się
Każdy wziął kanapki i zaczął jeść tylko ja nie miałem ochoty, marzyłem teraz o chwili odpoczynku z zamkniętymi oczami i podmuchem wiatru. Tak właśnie było.
-Ross nie jesz? -zapytał Ellington
-Nie, dzięki
Leżałem dość długo gdy oni jedli i rozmawiali. Tak sobie myślę czy nie przeprosić Angeli za tą agresję, przecież ona tego specjalnie nie zrobiła. A co jeśli mi nie wybaczy, jest moją przyjaciółką i trochę mi się podoba ale nie tak żebym z nią był.
-Kto idzie ze mną na spacer? - usłyszałem dziewczęcy głos a gdy otworzyłem oczy ujrzałem Sus.
-Ja idę - powiedział Alex, jak on z tą nogą da rady chodzić? Nie rozumiem go.
Poza tym co oni tak razem? Cały dzisiejszy dzień tylko razem. Ej a co jeśli są parą? O nie.. nie wierzę. Mogę się mylić ale wiecie to podejrzane.
-Idziemy na mostek? - zapytała Angela
-Jaki mostek? -zadała pytanie Rydel
-Tak jest taki mostek - wskazała palcem w miejsce gdzie się ona znajdował
-A Susan i Alex? -zapytał Rocky
-Hmm..
-Pójdę po nich - powiedział Riker
-Wiesz gdzie? -zapytałem
-Tak


*Oczami Alexa*
Szedłem z Sus już jakiś czas, daleko nie poszliśmy ale ze względu iż moja noga nie jest w dobrym stanie szliśmy powoli.Ale narzekać nie będę w końcu idę z dziewczyną mojego życia.
-Fajnie tu - powiedziała chwytając mnie za rękę
-Prawda? Gdy byłem mały jeździłem tu z Angelą i rodzicami, bawiłem się z nią w tym lasku gdy rodzice pływali w jeziorze- na samo wspomnienie się zaśmiałem. Brakuje mi ich, ciągle są w pracy do domu wracają o 01:00 w nocy a wyjeżdżają o 05:00. Nie widzimy ich praktycznie wcale.
-Właśnie Angela, powiemy jej? -zapytała Sus
-Musimy?
-Alex, to moja przyjaciółka a twoja siostra - powiedziała
 - No dobrze, powiemy jej ale jutro dobrze?
-A reszcie? Przecież i tak się dowiedzą
-Susan, jutro..
-Wszystko jutro? -powiedziała trochę zła
-A kiedy?
-Dziś
-Na pewno? To nie zbyt dobry pomysł
-Czemu?
-Bo nie, dobra nie ważne..
-Alex..okay, powiemy jutro ale z samego rana
-Dobrze
-Pocałujesz mnie? - zapytała stając w miejscu. Bez chwili namysłu ująłem jej twarz i ją pocałowałem. Można powiedzieć że całowaliśmy się bardzo długo lecz nie za długo bo brakowało nam tlenu.
-Alex? Susan? - powiedział ktoś za mną. Odwróciłem się i ujrzałem Rikera. Co on tu robi?
-Riker? - zapytałem - Co tu robisz?
-Przyszedłem po was - powiedział. Widziałem w jego oczach, smutek, zazdrość, gniew? Tak gniew.. ale czemu?

*Oczami Angeli*
Gdy Riker, Alex i Susan doszli do nas ruszyliśmy na mostek. Było on dosyć długi wydawał się być remontowany bo nie ma już tych szpar w deseczkach. Ale nic nie zmieni tego jak tu wspaniale nawet nowoczesny mostek.
-Długo tu będziemy? -zapytał Ellington
-Nie wiem, jak chcecie możemy już iść - powiedziała Susan
-Ja chcę tu jeszcze zostać - powiedział Ross
-Ale jest już 18:00 zimno się robi - powiedział Tobi
-To wy możecie iść - powiedział - Mamy i tak 2 samochody więc jeden mi zostawcie - powiedział patrząc w wodę
-Jak chcesz, zostawimy ci jeszcze bagaże bo inaczej się nie pomieścimy w jednym samochodzie mimo iż jest to bus ale  bus 7 osobowy to bagażnik ma mały - powiedział Rocky
-Dobrze
-Ja zostanę z Rossem - powiedziałam. Nie chciałam by został sam nie wiadomo kto tu jeszcze jest.
-Okay, zadzwońcie jak będziecie się zbierać
-Dobra
Pozbierali się i poszli a ja zostałam z Rossem, przysiadłam się do niego na mostku i patrzyłam na niego. Był zamyślony, smutny. Chyba wiem co jest powodem ale nie chcę by był tak ja naprawdę nie mam mu tego za złe.
-Ross co się stało? -zapytałam ale odpowiedzi nie uzyskałam. Spytałam drugi raz ale też nic. Wstałam i odeszłam od niego kawałek bowiem nie chciałam na niego nawrzeszczeć za to że się nie odzywa. Odwróciłam się i za sobą ujrzałam Rossa był blisko, strasznie blisko.
-Umm.. Ross? - zapytałam gdy przybliżał się coraz bardziej
-Przepraszam, przepraszam że się uniosłem - powiedział przytulając mnie
-Ross, ja nie mam ci tego za złe, miałeś prawo się zdenerwować bo obiecałam że przyjdę a przyszłam na sam koniec
- Byłaś na samym końcu? -zapytał zdziwiony
-Tak stałam za drzewem bo tylko tam było miejsce
-Tak cię przepraszam - powiedział jeszcze raz
-Ross.. spokojnie - uśmiechnęłam się 


*********************************************************************************
Heya misie, jak nowy rok? Przychodzę z kolejnym rozdziałem mojego autorstwa czyli wypocinami. Rozdział taki sobie bo pomysłu nie mam choć nic nowego. Następny rozdział prawdopodobnie od Zuzy xD więc będzie dobrze xdd Pozdrawiam  ;**

2 komentarze:

  1. Zapraszamy do dodania bloga w serwisie zBLOGowani! Mamy już ponad 4900 blogów z 22 kategorii.
    Należy założyć konto jako bloger i w 2 krokach dodać bloga do serwisu. Nasz robot sam pobiera aktualne wpisy i prezentuje je tysiącom użytkowników którzy codziennie korzystają ze zBLOGowanych. Dla blogera to korzyść w postaci nowych czytelników i większego ruchu na blogu. Zapraszamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę super. Zaczęłam go dzisiaj czytać i powiem że się wciągnęłam. Czekam na next. Oby był szybko. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń