piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 6

Rozłączyłam się i poszłam do nich zobaczyłam że Ross już wrócił i chodzi w kółko trzymając telefon przy uchu
-Nie odbiera - powiedział
-Do kogo dzwonisz? - zapytała Susan
-Do Angeli - powiedział. Hmm.. po co do mnie dzwoni?
- Ross.. - powiedziałam cicho
- Angela?
- No tak to ja - powiedziałam z uśmiechem. Ross nagle schował telefon do kieszeni. Jego mina definitywnie nie była zadowolona.
- O... jesteś - mówił bardzo poważnie
- Coś się stało ?- zapytałam zakłopotana
- Hm.. Czekałem na ciebie przez koncert. Nic się nie stało...
- Ross, bardzo cie przepraszam, po prostu przysnęłam no i.. się nie obudziłam na godzinę koncertu. - mówiłam smutna
- Ale mogłaś chociaż telefon odebrać albo coś - widziałam, że jest wkurzony
- Ross, daj jej spokój - wtrąciła się Sus
- Yhym, jasne. Wszystko jest dobrze - powiedział i odszedł.
- Co mu się stało ? - zapytałam wszystkich
- No.. po prostu cały koncert na ciebie czekał, wszędzie się rozglądał za tobą - powiedział tym razem Riker

*Oczami Susan*
Dobra, co jak co ale Ross przesadził. Każdemu może się zdarzyć takie coś. Za bardzo "panikuje". Przez niego teraz Angela jest smutna.
- Angela, uśmiechnij się to nie twoja wina - próbowałam pocieszyć przyjaciółkę
- No właśnie, przejdzie mu - poparła mnie Rydel
- To jest moja wina, przepraszam was ale idę się przejść - powiedziała i poszła. Było mi jej szkoda.
- No to co.. pakujemy się już ? - zapytał Rocky
- Przydało by się - powiedział znudzony Ellington
- Pomogę wam - powiedziałam i zaczęliśmy się pakować. Akurat kiedy chciałam pomóc Rydel to podszedł do niej Ell. Zaczęłam się rozglądać. Riker pakował gitarę Rossa, więc postanowiłam spakować Rikerowi jego sprzęt. Kiedy miałam ową gitarę w rękach blondyn również ją chwycił.
- Daj, poradzę sobie - powiedział i uśmiechnął się
- Nie. - powiedziałam i wymusiłam uśmiech
- No daj, nie bądź uparta - widziałam, że kątem oka każdy się na nas patrzy
- Nie. Ty skończ pakować gitarę Rossa, a ja spakuje twoją. Będzie szybciej
- Em.. tylko wiesz, ja już jego gitarę spakowałem i chciałbym swoją - spojrzałam się do tyłu
- Pff... - powiedziałam i puściłam gitarę - Człowiek chce pomóc to nie - powiedziałam z uśmiechem
- No daj spokój - odwróciłam się i na żarty wytknęłam mu język.
- Jak dzieci... - odezwała się Delly
Kiedy wszyscy się spakowali weszli do samochodu. Tym razem Riker prowadził
- Zawieść cie do domu czy idziesz do nas ? - zapytał blondyn patrząc się w lusterku prosto na mnie
- W sumie to możesz mnie za..... - chciałam dokończyć ale przerwała mi Rydel
- Do nas ! - krzyknęła
- I kto tu się zachowuje jak dziecko ? - zapytałam patrząc na nią
- Dalej wy ! - znowu krzyknęła. Przewróciłam oczami i odwróciłam swój wzrok na szybę
- Jakby ktoś chciał  wiedzieć to tu jestem - powiedział Ross machając rękami
-No przecież widzimy - mówił Rocky
Droga powrotna  była długa. Dłuższa niż wcześniej. Każdy gdy chciał coś powiedzieć to praktycznie krzyczał. Nie wiem czemu oraz nie wiem czym byłam tak zmęczona, że pomimo hałasu zaczęłam zasypiać.

*Oczami Rydel*
- Nie! To nie jej wina ! To Ty na nią tak naskoczyłeś ! - krzyczałam do Rossa. Każdy nagle stanął przeciw mnie.
- Nie Rydel ! To tez jej ! Ross miał prawo się zdenerwować ! - Tym razem udzielił się Ellington
- Zamknijcie się ! Zaraz gwałtownie zahamuje i widzę, że nikt nie zapiął pasów - przemówił dotąd liczący Riker. Momentalnie spojrzałam na Sus, która zasnęła
- Nie ! - krzyknęłam piskliwie
- Susan zasnęła i ona też nie jest zapięta - powiedziałam i Riker się odwrócił - A.. w sumie rób jak chcesz - specjalnie tak dokończyłam
- Nie no, żartowałem
- Yhym, jasne.... - odezwał się Ross
- Dobra wysiadać, jesteśmy na miejscu !! - tym razem krzyknęłam tak głośno, że obudziłam Sus
- Co Ty się tak drzesz ? - zapytała niczego świadoma
- Jesteśmy na miejscu - dziewczyna wzięła głęboki oddech i wyszła z samochodu.
Wszyscy wzięli swoje instrumenty i udali się w stronę domu. W związku z tym, iż ja miałam klucze wszyscy musieli na mnie czekać. W ogóle się  ie spieszyłam. Byłam troszkę na nich zła, lecz mam zamiar pociągnąć tą rozmowę dalej w domu. Kiedy doszłam (Zboczuchy - Zuz Kaa xd) do drzwi na spokojnie otworzyłam drzwi i jako pierwsza weszłam. Każdy oprócz mnie i Sus poszedł do góry odłożyć swoje rzeczy.
- Mam do ciebie pytanie. - Mówiłam z wielkim entuzjazmem
- Tak?
- Czy twoim zdaniem Ross nie potrzebnie naskoczył na Angelę ?- dziewczyna przewróciła oczyma
- Tak ale męczycie już tą sprawę. Było minęło - wzruszyła ramionami i poszła usiąść na kanapę
- Jeżeli będzie kłótnia to.. - Ross mi przerwał - Ja wszystko słyszę !
- Tak - dziewczyna wiedziała o co mi chodzi
Kiedy wszyscy zeszli na dół i usiedli na kanapie Ross i ja chcieliśmy zacząć w tym samym momencie temat. Byłam ciekawa o co chodzi więc ucichłam.
- Słyszałem, że Rydel chcę zacząć kłótnie więc w takim razie nie stawiam oporów - powiedział i wstał
- Kto jest za mną niech powstanie - powiedział dumny. Chwilę później wstali wszyscy chłopacy.
- W takim razie Susan jest ze mną! - krzyknęłam !
- No naprawdę... Duże masz poparcie - Powiedział lekceważąco Rocky
- No bo to jest chore, że czepiacie się takiego czegoś! Zaspała i tyle ! Ross się wkurzyła ale bez przesady ! Nie jest jakąś księżniczką ! Zachował się pewnie gorzej niż kiedykolwiek .... np Susan ! - Tak, wybuchłam
- Ale co ja? - Była zdezorientowana. - Dobra, macie swój problem ja się nie chce do niego mieszać więc idę - powiedziałam wstając
- No Susan - Wstałam za nią
- No co? Kłócicie się, ja ci powiedziałam co o tym sądzę i jestem tam teraz zbędna. Paa - powiedziała i wyszła. Jak ona mogła...

*Oczami Angeli*
Szłam sobie spokojnie w stronę mojego domu. Dobra, to była trochę moja wina no ale bez przesady żeby się tak drzeć. Nie muszę być ustawiona pod niego. Dobra, przyjaźnimy się ale jednak bez przesady. Po chwili dostałam SMS jego autorem był Ross.. "Przepraszam, za bardzo się uniosłem". Zignorowałam to i szłam dalej przyspieszając tempa. Chciałam być jak najszybciej w domu. Miałam ochotę z kimś porozmawiać. Susan pewnie jest u Lynchów więc pogadam trochę z Alexem. Kiedy wchodziłam już do domu to zauważyłam jak Alex gdzieś szykuje się do wyjścia.
- Gdzie ty idziesz ?
- Do Tobiasa. To, że mam nogę w gipsie nie oznacza, że mam kisić się w domu
- A bo wiesz... chciałam z tobą pogadać.
- No trudno, masz innych znajomych - powiedział i wyszedł. Czasem jest taki wkurzający... No nic poszłam do salonu i włączyłam telewizję. Właśnie leciał jakiś film więc postanowiłam go obejrzeć.

*Oczami Alexa*
Czyli tak, mam do Tobiasa sprawę. Tak, powoli zdaje mi się, że może podobać mi się Susan. Idę z tym do mojego przyjaciela bo nie chcę mówić tego mojej siostrze. Na pewno by od razu powiedziała to Susan a tego na razie bym nie chciał. Nie miałem długiej drogi i pomimo gipsu szybko doszedłem do miejsca. Od razu przywitał mnie Tobi.
- Jesteś sam ? - od razu tak na wejściu
- No znaczy Sus tylko jeszcze nie ma... - mówił podnosząc jedną brew do góry.
- Chodź na górę... jeśli dasz radę - kontynuował
 - Spoko, dam - powiedział i zacząłem spokojnie iść po schodach. Po chwili byliśmy już w jego pokoju.
- No to.. o czym chciałeś pogadać ?
- No bo tego no... Chodzi o twoją siostrę... - mówiłem niepewnie
- O Susan? Co podoba Ci się ? - zapytał i zaczął się śmiać.
Przytaknąłem
- Niee... Serio? - Był zdziwiony
- No tak ! - niemal krzyknąłem 
- No dobra, spokojnie... Ale czemu ona? Przecież to .. to.. Susan. Ten jej kolczyk - tu pokazywał na swoje usta - i w ogóle ten jej charakter... Żartujesz sobie - mówił z dziwną miną
- Kolczyka zawsze można wyjąć ... - przerwał mi
- Yhym.. jej to powiedz...
- Tobias ja nie żartuje - mówiłem bardzo poważnie
- No dobra.. Ale czemu mi to mówisz? Po prostu do niej zadzwoń i gdzieś się z nią umów
- Bo jesteś moim przyjacielem i.. nie...
 - Czemu nie? - irytowałem już go
- No bo podoba ci się. Nie chcesz jej tego powiedzieć. Na koncercie poznała 4 chłopaków. Zawsze któryś z nim może być szybszy.
- Wiesz co ... masz rację.. Dzięki - powiedziałem i wyszedłem z jego pokoju. Powoli zszedłem ze schodów i kierowałem się do wyjścia. Będąc już na werandzie minąłem się z Susan. Nic mi nie powiedziała
- Hej Susan - powiedziałem gwałtownie się obracając
- O hej - powiedziała ciepłym głosem
- No bo tego słuchaj... masz ochotę przejść się do parku? - zapytałem niepewnie
- Chcesz iść z tym gipsem ?
- Oj nie jest tak źle
- Spoko - powiedziała i się uśmiechnęła. Po chwili kierowaliśmy się w stronę lasu.
Przez dłuższy czas mieliśmy normalną rozmowę. Jednak Sus dziwnie się jakoś zachowywała. Po drodze śmialiśmy się i gadaliśmy praktycznie o niczym.
- No to .. miałeś jakiś powód żeby iśc na spacer ze mną ? - zapytała zatrzymując się w miejscu
- Nie .. no w sumie tak. Tak, miałem - dziewczyna podniosła jedną brew
- No to o co chodzi ? - była ciekawa
- Susan bo chodzi o to, że...

Ciąg dalszy nastąpi  
Witam witam ;3 tym razem ja pisze rozdział XD mam nadzieję, że wam się podoba ^^ następny rozdział napisze Angelika albo ja.. zobaczy się jeszcze xdd
Także tego miłego dnia albo dobranoc xdd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz