poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 5

~~Oczami Rossa~~
Już po 5 minutach zatrzymałem się przy jakiejś restauracji. Z wyglądu dość ładna, nie wiem jak jedzenie ale myślę że też dobre będzie. Razem z Angelą zajęliśmy miejsce przy oknie. Siedzieliśmy na miękkich fotelach koloru beżowego.
-Co chcesz? - zapytałem oglądając kartę dań
-Nie wiem, a ty?
- Może naleśniki z bananem i czekoladą?
-Zbyt słodkie - marudziła
-Umm... a z owocami i bitą śmietaną?
-Tak, to może być - powiedziała
-Okay, to ja idę zamówić - wstałem i już zamierzałem odchodzić ale sobie coś przypomniałem - Co chcesz do picia?
-Wodę
-Okay

~~Oczami Susan~~
Szłam z Rikerem dość dłuższy czas bo do Starbucks nie było tak blisko. Gdy już doszliśmy Riker otworzył mi drzwi i wpuścił mnie do środka, za ladą stała Delly która ledwo dawała sobie radę.
-Hej Delly, zaraz przyjdę tylko pójdę po fartuch - powiedziałam gdy dziewczyna wydawała resztę jakiejś dziewczynie. Szybko założyłam fartuch i pobiegłam do Delly. Gdzie do diaska podziewa się reszta kelnerek? Jest tylko jedna Olivia i dwójka chłopaków na zapleczu. dy kolejki ubywało a my miałysmy szansę chwilkę odpocząć zjawił się Tobias z jego kolegą Lukasem i Rockym? Co Rocky robi z moim bratem? Hmm...
-Hej - przywitali się
-A wy to od kiedy razem? - zapytałam patrząc na Rockyego i Tobiasa
- W jakim sensie?
- No przecież wy się ledwo znacie a ja was widzę razem - powiedziałam
-Susan, Susan przecież my tylko tak sobie, tzn. spotkałem Rockyego przed wejściem
-Okay, nie wnikam dalej
-Riker mam takie pytanie, czmeu siedzisz tu caluteńki dzień?  -zapytała Rydel
-Nie wiem, chyba z nudów - powiedział
-Okay, któa godzina? - zapytałą
-15:00 - powiedziałam i się aż zdziwiłam
-Okay, zamykamy
Gdy pozamykałam z Delly cały Starbucks wszyscy razem poszliśmy do mnie gdzie obejrzeliśmy parę filmów. Później miałam że zrobię kolacje ale zadzwonił telefon, był to mianowicie od Olivi tej kelnerki ze Starbucks, skąd ona ma mój numer
J- Słucham?
O- Susan, Starbucks się pali!
J- Że co? Przestań ,nie czas na żarty
O-Ja nie żartuję, chłopaki w kuchni zapomnieli wyłączyć piekarnika i się nagrzał.. aż za bardzo
J - I co teraz?
O- Szef dzwonił by jutro przyjść pod już spalony Starbucks
J - Okay
O-Do jutra
-J-Pa
Poszłam do salonu i przekazałam nowinę reszcie. Byłam bardzo zszokowana, nie dość że USA Shop remontują to jeszcze Starbucks się spali. Masakra. Trzeba przekazać to Angeli, ale lepiej będzie jak zrobię to dy wrócą.

~~Oczami Rydel~~
Nie wierzę. Pracowałam tam jeden dzień i już poszło wszystko z dymem. Co teraz? Tzn. ja z tym problemu nie mam bo to nie moja praca ale co z Angelą. Może uda jej się  znaleźć jakąś pracę, ale nie wiem. Gdzie my teraz będziemy koncerty grać? Faktycznie, kurde zapomniałam w sobotę czyli za trzy dni gramy koncert w parku. Trzeba zrobić próbę gdy Ross wróci. Myślę że w nocy się zjawi ale nie jestem pewna. Fajnie że Angela poprosiła go by z nią pojechał, to taki słodkie, mimo iż to przyjaciele to i tak urocze.

~~Oczami Rikera~~
Hmm.. ale nudy, co by tu zrobić, co by tu zrobić. W zasadzie to nic bo nie jestem u siebie ale może na spacer pójdę. Pójdę z Susan! Genialny pomysł.
-Sus idziemy na spacer? - zapytałem cicho by inni nie usłyszeli
-Jasne, czemu nie - powiedziała z uśmiechem na twarzy
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do parku, całkiem w innym kierunku niż Starbucks jakoś nie mieliśmy ochoty patrzeć na Starbucks, chociaż to co z niego zostało.
-Może pójdziemy jutro do kina, wieczorem? - zapytałem choć nie wiem czemu to zrobiłem 
-Dobrze, chętnie - powiedziała> nie sądziłem że się zgodzi
-Ciesze się
-Jaki proponujesz film? Rodzaj filmu
- To zależy od ciebie, ja lubię horrory
-Ja też - powiedziała uśmiechnięta
Szliśmy kawałek w ciszy dy zobaczyłem budkę z lodami. Nagle przyszła mi na nie ochota. Zwłaszcza na jagodowe.
-Masz ochotę na lody?
-Tak
-To chodź - zaciągnąłem ją do budki z lodami gdzie ja wziąłem sobie jagodowe a ona śmietankowe.

~~Oczami Rossa~~
Zostało nam jeszcze 10 minut i znajdziemy się przy hotelu gdzie jest Alex. Kątem oka ujrzałem że Angela śpi. Tak słodko spała. Aww... kochana. STOP! Ross skup się na drodze. O widzę już ten hotel, a jednak nie 10 min. czary czy co?
-Angela - powiedziałem szturchając ją w ramie - Angela - powiedziałem głośniej
-Co?
-Jesteśmy - powiedziałem wjeżdżając na parking
-Jak dobrze - rozciągnęła się jak kot. Ja ja zacząłem się śmiać
-Co? - powiedziała z uśmiechem
-Kotek - powiedziałem do niej
-Co proszę? - wybuchła śmiechem, chyba nie rozumiała o co mi chodzi. Co ja gadam na pewno nie zrozumiała.
-Rozciągasz się jak kotek
- Aaa.. - powiedziała i wybuchał jeszcze większym śmiechem. wysiadłem z samochodu i poszedłem otworzyć jej drzwi. Ona podziękowała i już po chwili szliśmy do hotelu. Weszliśmy do recepcji i zapytaliśmy czy znajduje się w niem Alex, okazało się że tak i że jest na pierwszym piętrze pokój 25. Udaliśmy się tam w pośpiechu i już po chwili pukaliśmy w jego drzwi. Alex wyłonił się z pokoju a na ustach Aneli widniał szerkoi uśmiech.
-Alex, co ty zrobiłeś? Grać nie umiesz? - zaśmiała się
-Bardzo śmieszne, gdzie rodzice?
-Przyjechałam tylko z Rossem, rodzice nie mogli przyjechać
- A Susan? - zapytał
-Czemu się o nią pytasz? - zapytała robiąc brewki
-Hahaha - zaśmiałem się
-Stary, zakochałeś się? - zapytałem. Alexa traktowałem jak przyjaciela mimo iż nie znam o tak dobrze jak Aneli to jest całkiem spoko.
-Nie, ja po prostu.. nie ważne - powiedział
-Taa.. opowiesz mi dy będziemy w domu - zaśmiałem się
-Chłopaki, też chce wiedzieć
- Siostra, w życiu się nie dowiesz - zakpił
-Rossy mi powie prawda? - zrobiła maślane oczka które niestety na mnie nie działają
-Wybacz, ale nie to sprawa moja i Alexa
- Wypchajcie się - wystawiała nam język a my się zaśmialiśmy. Zabraliśmy bagaż Alexa i wyszliśmy z hotelu. 

##Trzy dni później##
~~Oczami Rockyego~~
Stoimy na scenie, dopiero jest próba ale i tak na scenie. Za godzinę mamy mieć tu koncert, tu to znaczy w parku. Rodzice wynajęli nam przenośną scenę. Przećwiczyliśmy już wszystkie piosenki jakie mamy zaplanowane na dzisiejszy koncert. Teraz musimy jeszcze iść za scenę by nastroić gitary bo przez próbę mogły się poluzować. Zeszliśmy ze sceny, tzn. tylko ja i Delly bo reszta już tam była. Własśnie sobie spokojnie siedzą z Susan i Tobiasem. Chwila a gdzie Angela i Alex.
-Gdzie Angela i Alex? - zapytałem
-Alex nie przyjdzie bo ma złamaną nogę a Angela nie wiem - powiedziała Susan
-Ale mówiłaś że zaraz się zjawi - powiedział Ross
-No..tak.. jakbym..no kłamała.. nie odzywała się do mnie od wczoraj dy wróciła
-Hmm... zadzwonię do niej - powiedział Ross
No to klops, Ross zacznie się martwić czemu nie przyszła choć podobno obiecała mu wczoraj że się zjawi. Nie rozumiem ich o co tyle szumu to tylko dziewczyna, taka jak każda inna.
dy skończyłem stroić gitary za pomocą Rikera zjawił się Ross.
-Przyjdzie? - zapytał Tobias
-Nie odbiera, dzwoniłem do jej domu ale nic. Alex także nie odbiera - powiedział płaczliwym głosem
-Ross, za 10 minut wychodzimy na scenę, nie martw się może przyjdzie - pocieszał go Ellington
-Nie wiem - powiedział i usiadł na krzesełku

~~Oczami Alexa~~
Że co? Starbucks się spalił? Nie wierze w to. Czemu mi Angela nie powiedziała wczoraj tak jak rodzicom? Gdzie teraz będzie pracowała? Może zatrudni się do sklepu Sus? Nie wiem, wiem jedno, że muszę jej pomóc, w końcu wiele razy ona mi pomagała ja jej tyle co nic. Nawet kasę mi pożyczała.
-Angela co teraz zrobisz? - zapytałem
 - Muszę szukać pracy, nie chcę by rodzice mnie utrzymywali bo muszą sami dużo wydać na dom, jedzenie itd. - powiedziała
- Idziesz na koncert o 18:00?
- Nie wiem, muszę coś szukać
- Okay, ale wiesz że mogą się martwić czemu cię nie ma.. mówiłaś im że przyjdziesz
-Alex wiem, ale nie mam pracy.. muszę coś szukać - powiedziała a ja zamilkłem.
- Która odzina? - zapytała
-16:00
-To ja idę do mnie się na chwilę zdrzemnąć jestem zmęczona
-Dobrze
Angela wyszła a ja biorąc kulę do mych dłoni poszedłem do kuchni po żelki i cole. Wróciłem z colą i żelkami i postanowiłem coś pooglądać.

~~Oczami Angeli~~ ##19:20##
Obudziłam się i zajrzałam za okno, było już trochę ciemno. Postanowiłam popatrzeć na zegarek bo coś mi nie pasowało. Wzięłam w dłonie komórkę i spojrzałam. 20 nieodebranych połączeń od Rossa, 10 wiadomości między innymi :"Gdzie jesteś?" " Przyjdziesz na koncert?" "Myślałem że będzie tak fajnie". O cholera.. koncert!! Zaspałam. Czemu mnie Alex nie obudził? Szybko się przebrałam i zbiegłam na dół
-Alex czemu mnie nie obudziłeś? Zaspałam na koncert
- Mówiłaś że nie wiesz czy idziesz
-Cholera.. Ja lecę może jeszcze zdążę.
Wybiegłam z domu i pędem ruszyłam do parku. Już po 10 minutach byłam na miejscu. Zobaczyłam że kończą grać piosenkę "Smile" Dlatego zaczekałam tuż za jakimś drzewem gdzie było jedyne miejsce, mimo iż ich nie widziałam to bardzo dobrze słyszałam.
-Dziękujemy za wspaniały koncert, było naprawdę miło.. teraz dla chętnych rozdajemy autografy - powiedział Rocky i zeszli ze sceny by zaraz po tym rozdać autografy. Ludzi było mnóstwo  dlatego zeszło im z tym aż do 20:00. Gdy tłum już prawie zniknął i wszyscy poszli za kulisy  no prawie wszyscy Ross miał jeszcze z 30 osób. Postanowiłam iść się z nimi przywitać i przeprosić że nie było mnie na całym koncercie. Powiedziałam im wszystko i usłyszałam że dzwoni mi telefon była to mama. Poszłam odebrać tak że nawet oni nie słyszeli mojej rozmowy.
-Halo?
-Gdzie jesteś?
-Na koncercie R5, wrócę później nie martw się - powiedziałam
-Dobrze ale uważaj na sibie
-Dobrze mamuś.. pa
Rozłączyłam się i poszłam do nich zobaczyłam że Ross już wrócił i chodzi w kółko trzymając telefon przy uchu
-Nie odbiera - powiedział
-Do kogo dzwonisz? - zapytała Susan
-Do Angeli - powiedział. Hmm.. po co do mnie dzwoni?
- Ross.. - powiedziałam cicho
- Angela?
...
C.D.N
*********************************************************************************
To znowu ja, z kolejnym rozdziałem. Miałam wenę więc jednego dnia przedstawiam wam dwa rozdziały. Jak tam mija czas spamowania na urodzinki Rossa? Mi już się nie chce ale spamuje dalej. xddd Cóż mogę więcej powiedzieć..hmm.. Miłego czytania.












1 komentarz: