poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 4

~~Oczami Angeli~~
Wstałam dzisiaj o 08:00, gdy podniosłam się do pozycji siedzącej zauważyłam że nie byłam w mym królestwie, powoli przypomniałam sobie co wczoraj robiłam i gdzie byłam. W zasadzie to nie piłam żadnego alkoholu ale jak to ja mam krótką pamięć. Gdy zorientowałam się iż jestem w pokoju Rossa zastanowiłam się gdzie on jest. Może poszedł do łazienki a może do kuchni kto to wie. Ja postanowiłam zejść na dół, może Delly już nie śpi. Wygramoliłam się z pod pierzyny i zakładając me wczorajsze ubrania a odstawiając koszulkę Rossa wyszłam na korytarz i zeszłam powoli po schodach. Gdy wchodziłam do kuchni tak jak myślałam zastałam Rossa ale nie był sam był z Delly.
-Dzień dobry - powiedziałam i przytuliłam Delly a do Rossa się tylko uśmiechnęłam, nie wiem dlaczego ale nie miałam odwagi by go przytulić. Wiem, wiem poznałam go wczoraj lepiej i nazwać go przyjacielem mogę ale się wstydziłam.
-Cześć, jak się spało? - zapytała Delly z uśmieszkiem na ustach. Co ona ma na myśli?
-Wspaniale, prawda Rossa - zaśmiałam się, chciałam zobaczyć tylko reakcję Delly
-Powiedziałeś jej? - zapytała Rossa a mnie zaskoczyła. Niby co miał mi powiedzieć?
-Co? - zapytał nic nie rozumiejąc - Przecież ona wie że ją lubię i chce się z nią zaprzyjaźnić - powiedział na luzie
- Serio? Ale fajnie. - podskoczyła Delly
- Oj nie przesadzaj, to tylko przyjaźń - powiedziałam pewna siebie - Która godzina?
- 08:34 - powiedział ktoś za mną. Jak się okazało była to Susan
- Hej Sus, idziesz dziś do pracy?
- Nie, jest jakiś remont i prawdopodobnie do pracy idę dopiero za tydzień - powiedziała. Ale ma farta dziewczyna, też bym tak chciała
- Fajnie masz, Ryd nie obrazisz się jak już pójdę? No wiesz do pracy mam na 10:00
-Nie no coś ty, spokojnie.. szkoda że nie zostaniesz na śniadanie ale się nie obrażę skarbie - powiedziała
-To dobrze, może wpadniecie do mnie do pracy?
-Jasne, wpadniemy
...
Gdy wchodziłam już do mojego domu usłyszałam głos moich rodziców. Chyba się kłócili bo na spokojną rozmowę to nie wyglądało.
-Co się dzieje? - zapytałam
-Angela, ty nie miałaś być u przyjaciół?
-Już wróciłam - powiedziałam - Powiecie mi w końcu co się dzieje?
- Usiądź - powiedział tata - No więc tak, Alex dzisiaj miał turniej w Denver z samego rana. Dlatego iż się nie wyspał bo wczoraj późno wrócił miał kontuzję a mianowicie złamał nogę dlatego nie może grać w football przez około 3 miesiące
- To dlatego się kłócicie? - zapytałam nic nie rozumiejąc. Owszem przejęłam się tum iż mój brat złamał nogę, ale nie rozumiałam czemu się kłócą
-My się nie kłócimy tylko z tych nerwów troszkę głośniej mówimy do siebie
-Powiedzmy że wam wierzę - powiedziałam - Kiedy przywiozą Alexa
-Właśnie w tym problem iż oni nie mogę go przywieść bo jadą na drugi turniej do Nowego Yorku a że ja nie mogę wziąć wolnego w pracy to ja po niego nie dam rady jechać. Wiesz że mama nie ma prawa jazdy.
- No tak, ja też nie mam ale wiem kto może jechać i jak się uda to pojedziemy po niego do Denver a nie do Nowego Yorku - powiedziałam zachwycona - Tylko muszę wziąć wolny dzień w pracy
-Okay.. a kto to? - zapytała mama
-Przekonasz się już niedługo - powiedziałam z bananem na twarzy
Wyleciałam po schodach na górę i zadzwoniłam do szefa z prośbą o o wolne.. pomyślałam sobie że wezmę więcej tego wolnego bo mi się przyda. Niestety gdy powiedziałam że chce trzy dni wolnego szef się nie zgodził ale wpadłam na świetny pomysł. A mianowicie że może mnie zastąpić Delly. Myślę że się zgodzi.  Gdy wszystko załatwiłam wybiegłam z domu informując rodziców że idę do Lynchów a później jadę po Alexa do Denver. Doszłam do białych drzwi moich przyjaciół i zapukałam. Otworzył mi Rocky
-Hej Rocky jest Delly i Ross? - zapytałam szybko
-Hej, tak Ross jest w salonie a Delly u góry w pokoju - powiedział wpuszczając mnie do środka. Wiem że to tak nie ładnie biegać po czyimś domu ale miałam mało czas zwłaszcza że mama kazała Alexowi czekać nas w hotelu w którym się zatrzymali. Niestety reszta drużyny podobno już odjechała więc musiałam szybko do niego jechać. Wleciałam do salonu i bez jakiegokolwiek przywitania z Rossem chwyciłam go za rękę i ciągnęłam do pokoju Delly
-Też cię miło widzieć- powiedział gdy byliśmy na schodach
-Tak, tak.. szybciej - powiedziałam
Weszliśmy do pokoju Delly gdzie siedziała z wszystkimi oprócz Rylanda
-Cześć, Delly mam sprawdę - powiedziałam na jednym tchu
-Słucham
Zaczęłam opowiadać im o zdarzeniu z Alexem a oni tylko siedzieli i słuchali. 
-No więc chciałam cię Delly prosić czy byś mnie nie zastąpiła w pracy na te trzy dni jak co to poproszę też Sus czy by Ci nie pomogła
- Spoko, z wielką chęcią cię zastąpię nie martw się, ale Susan by mi się przydała
-Okay to zadzwonię do niej - powiedziałam - teraz ty Ross.. mam wielką prośbę, taką ogromną.. najwa..- chciałam dokończyć ale nie dane mi to było
-Do rzeczy Angela - zaśmiał się
-Pojedziesz ze mną po Alexa, błagam cię
-Jasne, kiedy?
-Już - powiedziałam
-Co?
-To samo - zaśmiałam się
-Okay, poczekaj tu na mnie ja tylko wezmę kluczyli i portfel

~~Oczami Susan~~
Co za rozkosz..mmmm... naleśniki + gorąca kąpiel, cudo. Relaks i tylko relaks. Gdy już się skończyła moja bajka, powycierałam się do ręcznika i ubrałam w czyste ubrania. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół to salonu, może coś obejrzę.
-Tobias co oglądasz? -zapytałam gdy ujrzałam mojego brata przed TV.
-Nie wiem, coś nudnego - powiedział
-Hmm.. okay, co dziś robisz?
-Może pójdę do warsztatu bo coś mi się motor popsuł ale później to nie wiem a co?
-Nic, chciałam spędzić z tobą trochę czasu - powiedziałam
-Przecież możemy, wieczorem jak chcesz... możemy iść pojeździć na motorach
-Tobias.. mnie to nie kręci, ja chcę coś porobić co ty i ja lubimy, nie wiem np. możemy pooglądać filmy, ale ja nie chcę motorów - powiedziałam podirytowana
-Okay, okay
Wtem usłyszałam dźwięk mego telefonu. Na wyświetlaczu widniał napis "Rydel" odebrałam.
J(Ja) - Hey Delly
R(Rydel) - Hey Sus, przyjdziesz do Starbucks ? Zastępuję przez trzy dni Angelę więc pomyślałam czy byś mi nie pomogła skoro masz wolnę.
J- Mogę przyjść ale opowiesz dlaczego ją zastępujesz - zaśmiałam się
R- Okay
J- Będę za 20 minut
I się rozłączyłam. Wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam znów do salonu.
-Tobias wychodzę
-Okay
-Do wieczora -powiedziałam i wyszłam z domu
Szłam powoli w stronę Starbucks gdy zobaczyłam Rikera który rozmawia z jakąś dziewczyną. Nie powiem po wczorajszym nocowaniu u nich, nie jest mi obojętny. Mimo iż Alex też jest niczego sobie to Riker tak samo. Mogłabym powiedzieć że obaj mi się podobają. Dlatego gdy go teraz tak widzę rozmawiającym z inna coś tak jakbym była zazdrosna. Postanowiłam podejść do nich. Nawet jeśli bym miała powiedzieć tylko "Cześć"
-Cześć Riker - powiedziałam
-Susan - powiedział - Hej, co tu robisz?
-Idę do Starbucks, pomóc Delly
-O to fajnie, bo ja też tam idę - powiedział z wielkim bananem na twarzy
-Ciesze się, to widzimy się na miejscu? - zapytałam
-A nie idziemy tam razem? - zapytał
-No nie wiem, nie chcę wam przerywać - powiedziałam patrząc na brunetkę obok lekko się do niej uśmiechnęłam choć w środku byłam troszkę złą że  ona z nim gada. Odwzajemniła gest, nie powiem zdziwiłam się  bo myślałam że będzie zał że im przerwałam.
-Nie przerwałaś, tak już mieliśmy kończyć - powiedziała brunetka - Do zobaczenia - powiedziała i odeszła
-Fajna - powiedziałam
-Tak, to jest moja kuzynka Lori - powiedział a mi jakimś dziwnym sposobem ulżyło? Tak to dobre słowo

~~Oczami Rossa~~
Wyjechaliśmy z domu o 11:00 jedziemy już dobre 2 godziny (w zasadzie to nie wiem ile się do Denver jedzie więc dam że 4-5h  - Angela xoxo ). Widziałem jak Angela ciągle coś pisze w komórce. Raz patrzyła przed siebie drugi raz w komórkę. Pewnie się martwiła o Alexa.
- Co się dzieje? - zapytałem
-Nic, po prostu nie mogę się doczekać kiedy dojedziemy - powiedziała
-Jeszcze około 3 godziny
-Czemu tak długo?
- A ile chciałaś? - zaśmiałem się
-Jeju.. - powiedziała zrezygnowana
-Uspokój się, przecież Alex nie ma 5 lat.. poza tym jest w hotelu nic mu nie będzie - powiedziałem
-No tak ale jestem już zmęczona, nogi mnie bolą
-Zatrzymać się? Jak chcesz to możemy jechać coś zjeść, niedaleko powinna być restauracja
-Okay...
*********************************************************************************
Siema misie, jak tam po świętach? Nareszcie zaczął padać śnieg. *--* Yay! xdd Co do rozdziału jak zawsze nudny w moim wykonaniu xd Ale co tam :D Wiem że miał być rozdział dopiero po Nowym Roku 10 stycznia ale pozmieniały mi się plany. Życzę miłego czytania i udanego Sylvka xdd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz