sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 17

K*oczami Angeli *
Ugh...  Akurat muszę spac w jego pokoju.  Nie no..  Lubię go.  Ale...  No po prostu nie chce aby powtórzyła mi się ta sytuacja.  Tak,  chodzi o pocałunek.  Swoją drogą,  zastanawia mnie o której wrócą.  Zastanawia mnie też jak tak będzie u Susan.  Bo mam wrażenie,  że podoba jej się Riker, no ale nie ważne. 
Teraz czekajac na chłopaka chodzę po jego pokoju i analizuje jego pokój.  W pewnym momencie zauważyłam,  że na jednej z półek leży ramka ze zdjęciem.  Bodajże jest to zdjęcie ich całej rodziny.  Podeszłam bliżej i wzięłam zdjęcie do rąk.  Jak byli mali to byli tacy słodcy!  Za zdjęciem leżał album ze zdjęciami.  Postanowiłam po chamsku sobie go wziąć i obejrzeć owe fotografie. Wszystkie były z dzieciństwa.  Widać,  że na każdy ich występie,  nawet w domu musieli mieć pamiątkę.  Uwielbiam taką sentymentalnosc.  Najbardziej przyglądałam się zdjęciom Rossa.  Na każdym zdjęciu był uśmiechnięty... z resztą jak każdy.  Gdy skończyłam przeglądać album odłożyłam go na miejsce i usiadłam na parapecie patrząc się w niebo. Czasem lubię tak patrzeć na gwiazdy.  Szkoda tylko,  że nie mam słuchawek.  Wtedy było by już idealnie. Po jak sądzę 10 minutach słyszałam jak ktoś wchodzi do mieszkania.  Za każdym razem gdy jedna osoba powiedziała coś głośno to druga go uciszala.  Smieszmie to trochę brzmiało. 
- Stary patrz!  Jak ona słodko śpi!  - slyszalam podekscytowany głos Rikera.
- Yhym.  To idź spać na kanapie żeby jej nie obudzić  - mówił zaspany  Ross.
- Pójdę tylko po słuchawki!
- Em..  Okej.  A ja idę spać,  dobranoc.  - powiedział i po chwili nacisnal na klamkę. Czy nie będzie to wyglądać dziwnie,  że czekam na niego w pokoju?  Że to tak specjalnie żeby jak wrócić zasnąć razem z nim?  Chyba tak.  Myśląc o tym zaczęłam biec na łóżko chłopaka.  Szybko się na nim położyłam i udawałam,  że śpię.  Po chwili chłopak wszedł do pokoju.  Czulam jak delikatnie siada na łóżko i powoli zdejmuje buty,  a następnie kurtkę.  Tak mi się zdaje.  Był chyba tak zmęczony,  że nie chciało mu sie przebierać tylko położył się w ciuchach kolo mnie.  Zaczął ręką jeździć po moim odsłoniętym ramieniu.  Momentalnie przeszły mnie ciarki.  Blondyn pomyslal pewnie,  że jest mi zimno bo po chwili poczułam na sobie ciepły koc.  Miło z jego strony.  Następnie chłopak położył się kolo mnie.  Zaczął bawić się moimi końcówkami włosów. Po paru minutach zaczęłam odpływac i serio zasnęłam.

* oczami Susan * (przed przyjściem chłopaków)
Powolnym krokiem kierowałam się do pokoju Rikera. Najchętniej poszłabym teraz do mojego domu.  Nie jest aż tak daleko więc...  Nie no. 
Gdy byłam już na górze zatrzymałam się przed paroma drzwiami i analizowalam który to jego pokój.  Byłam prawie pewna,  że jego drzwi są po prawej stronie ale jednak wolałabym pomyśleć.
- Pierwsze drzwi na lewo - odezwała się uśmiana Rydel.
- Dzięki
- wiesz jak śmiesznie wyglądałaś?  Takie małe zagubione dziecko !
- Oj daj spokój - powiedziałam i weszłam do pokoju.  Pierwsze co poczułam to fala zimna.  Chłopak przez cały czas miał otwarte okno.  Szybko do niego podeszłam i zamknęłam.  Gdy odwróciłam głowę w prawo dostrzegłam 2 gitary basowe. Nie wiem czemu ale przejechałam po czarnej gitarze palcem zostawiając przy tym odciski palców na instrumencie. Jakoś się tym nie przejęłam tylko usiadłam na łóżko blondyna. Po chwili wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeglądać instagrama.  Zobaczyłam jedno nowe zdjęcie Rikera.  Zaczęłam się jemu przyglądać,  następnie je polubiłam.  Patrzałam sie jeszcze chwilę i mimowolnie sie uśmiechnęłam. Schowalam telefon. Pomimo zamkniętego okna dalej było zimno.  Uznałam,  że skoro nie ma jeszcze Rikera to położyłam się na jego łóżko i mocno przykryłam kołdrą.  Od razu było lepiej.  Po paru minutach zasnęłam...
Obudził mnie dźwięk spadające jak sądzę książki i ciche przekleństwo. Szybko wstałam, a gdy zobaczyłam Rikera który patrzy na mnie przepraszajacym spojrzeniem od razu wstałam na równe nogi.
- Ja...  Ja przepraszam, nie chciałem cię obudzić.  To ta książka tak nag...  - przerwałam mu.
- Riker... Jest okej,  nie ma za co przepraszać.  - mówiłam z uśmiechem.
- i tak przepraszam - mówił poprawiając grzywkę. W odpowiedzi przewróciłam oczami.
Zaczęłam kierować się w stronę wyjścia z pokoju.  Wyminęłam chłopaka i kiedy już trzymałam klamkę, odezwał się.
- Ej..  Gdzie idziesz?  - zapytał niepewnym głosem.
- No...  Na kanape do salonu.
- Czemu?  Przecież możesz zostać - znowu poprawił wlosy.  Czy on to robi jak się denerwuje? 
- Nie no. Nie będę przeszkadzać idź spać,  dobranoc - mówiłam z uśmiechem naciskając na  klamkę.  Nagle poczułam dłoń blondyna na swoim nadgarstku.  Chyba chciał mnie lekko przysunac do siebie ale za mocno mnie pociągnął i byliśmy bardzo blisko siebie patrząc sobie w oczy.
- zostań - powiedział ze szczerym uśmiechem.
- zostanę - odwzajemnilam uśmiech. Chłopak zaczął delikatnie przybliżać swoją twraz do mojej.  Nie wiem czemu ale ja też zaczelan to robić. Kiedy dzieliło nas dosłownie parę milimetrów przestaliśmy się do siebie przybliżać.  Nie wiedziałam co robić więc powoli się odsuwac.  Riker momentalnie ujął moją twarz i delikatnie oraz czule mnie pocałował.  Bez wątpienia odwzajemnilam jego pocałunek. Był on dość krótki ale pełne uczucia.  Kiedy się od siebie oderwalismy spojrzelismy sobie w oczy,  a następnie  nie wiadomo czemu się przytulilismy.
- Nie...  Nie powinienem.  - powiedział jakajac się.  Nie odpowiedziałam mu.
Powolnym krokiem podeszłam do okna a chłopak ze mną.  Zaczął padać deszcz.
- wiesz co ? - odezwałam się
- Hm?  - bawił się końcówkami moich włosów.
- idę spać .
- Eh...  Ja też...
Położyłam się na łóżku tak samo jak wcześniej ale mniej się nakrywajac.
-Dobranoc - odezwał się
- Dobranoc.
Przez dłuższy okres czasu nie mogłam zasnąć.  Jednak gdy już zasypiałam poczułam rękę chłopaka,  który próbuje mnie objąć.  Nie stawiałam przy tym oporów.  Wręcz przysnęłam się,  żeby było mi ciepło.

*oczami Rydel * Rano
Rano obudził mnie zapach gofrów.  Czyżby Ross wziął się za gotowanie?  Bo jednak wątpię żeby Ellington wysilił się żeby gotować z rana.
Usiadłam na łóżko - nie było go. Czyżby to on ? No nie wierzę. Szybko wyszłam z pokoju z zeszłam po schodach.  Doznałam tam podwojego szoku. Ellington gotował razem z Rocky'm.  Coś się musiało wydarzyć.
-  A wy co tam z rana wstajecie i gotujecie?  - zapytam zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Z racji tego,  że jesteś moją dziewczyną to wypada by coś zrobić.  Rocky pomaga mi tylko dlatego, że Tessa jest o coś ma niego zła, a nie chce powiedzieć o co chodzi.  Uznaliśmy też że skoro robimy sniadanie to już dla wszystkich.  - mówił na jednym tchu.
W tej całej odpowiedzi po prostu go pocałowałam. 
- Skoro już tu jesteś to może obudź resztę. - powiedział Rocky
- Okej.
Szybko wybiegłam na górę.  Pierwszy pokój jaki odwiedziłam  był pokojem Rossa. O dziwo chłopak już nie spał tylko słuchal muzyki patrząc na Angele.
- Obudź ją i chodźcie na śniadanie - powiedziałam cicho żeby jej nie obudzić
Chłopka kiwal głową.
Następnym pokojem jest tam gdzie była Tessa.  Ona też już nie spała tylko czesala swoje włosy.
- chodź na śniadanie,  laska - powiedziałam się śmiejąc
- Tak,  już.
Ostatnim miejscem był pokój Rikera.  Weszłam tam najciszej. To co zobaczyłam było przeurocze.  Spali obejmując się.  Na pewno coś musiało się w nocy wydarzyć.  Nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam im zdjęcia.  Nie miałam pojęcia jak ich obudzić,  więc zadzwoniłam do brata. Gdy usłyszał dźwięk swojego dzwonka od razu wstał i szukał telefou. Ja wtedy się rozłączyłam.
- Nie miałam serca was budzić no ale... Obudź Susan i chodźcie na śniadanie
- tak, zaraz - powiedzil ziewajac.
-  A później wszystko mi opowiesz - Puscilam mu oczko.  Chłopak zdobił tzw brewki a ja wyszłam z pokoju.
Gdy zeszłam na dół wszyscy już byli.  Oczywiście nie licząc Rikera i Susan.
- Gdzie jest Riker?  - zapytał Ross
- Zaraz powinien zejść
Wszyscy śmiali się jedząc śniadanie. Mieliśmy tysiące tematów. Po 15 minutach zeszła zaspana Susan a za nią Riker.
- wystyglo wam - powiedział Ratliff
- to nic   - powiedziała moja przyjaciółka
Nasze sniadnie zleciało nam prawie godzinę. Tak naprawdę wcześniej zjedliśmy śniadanie ale się zagadalismy.
- to co?  Będziemy się zbierać?  -  zapytała brunetka 
- no już powoli tak.  - odpowiedziała Susan. Dziewczyny wstały,  a Tessa zaraz po nich.  W tym momencie zo a zobaczyłam smutną minę Rocky'ego. 
Dziewczyny zaczęły ubierać buty a następnie z każdym się pożegnaly.  Bez problemy przepuscilam Angele I Susan,  a Tessy nie wypuściłam.
- Co Ty robisz?  - zapytała
- nie wyjdziesz stąd dopóki nie powiesz o co chodzi.

*oczami Angeli *
-No dalej! Opowiadaj! Czuję, że coś się wydarzyło! - męczyłam Susan jak małe dziecko.
- daj spokój. Nic się nie wydarzyło!  - widziałam,  ze kłamie.  Ona nie umie kłamać.
- widzę,  że kłamiesz.  Mów. Dalej.
- Eh...  No było normalnie...  Wrócił pogadałam z nim..  No i..  Jeszcz...  No o to tyle  - mówiła z uśmiechem
- no i jeszcze co?!
- nic  - kłamała.
- Mów.
- pocałował mnie.  - powiedziała poważnie.
- Serio?  To świetnie!  Czyli jesteś z nim?  - byłam podekscytowana
- Serio.  Nie,  nie zapytał się.
- Och.. 
- dobra ja lecę ! - byłyśmy już koło naszych domów.
- okej Paa. 
No proszę..  Ja i tak coś jeszcze się dowiem.  Jak nie od niej to chociaż od Rydel.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam!  Mam nadzieję,  że ten rozdział nie jest za krótki,  pisałam go na telefonie XD za wszelkie błędy przepraszam!  Mam nadzieję,  że spodobał się wam  :33
To miłego dnia czy tam wieczoru XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz