sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 22

*oczami Angeli *
Nie.  To nie może być prawda.  Nie.  Każda dziewczyna jest zaniepokojona.  Boję się o nich.  Zajebiście się o nich boję! Nie wyobrażam sobie żebym nagle mogla ich wszystkich stracić. 
- A co jeśli to prawda ? - odezwała się zaniepokojona Susan gapiac się w okno.
- To nie może być prawda  - oznajmilam
Zauważyłam też w pewnym momencie Tessie zaczęły spływać pojedyncze łzy.  Jednak żadna z nas nie zareagowała na to.  Każda była zbyt roztrzesiona.

*narrator *
Wówczas kiedy dziewczyny były przestraszone, całe R5 bawiło się w najlepsze.  Tak naprawdę przez pomysł Rocky'ego nikt nie odebrał telefonu.  No bo skoro to pierwszy dzień to ustalił aby wyciszyć telefon i mieć wszystko głęboko gdzieś... Szkoda tylko że najpierw zapomnieli do nich zadzwonić.  Gdy tak spacerowali po Polsce,  (tak sa w Polsce ) zglodnieli. Nie jedli nic od czasu kiedy wylecieli a jednak trochę czasu minęło. Weszli do pierwszej lepszej knajpki.  Zajęli stolik i zaczęli przeglądać menu. Nie chcieli eksperymentować z polskim jedzeniem.  Zamówili hamburgery z frytkami.  Bardzo podobało im się w tej knajpie.  Gdy usłyszeli wyraźnie jakieś polskie słowo to próbowali je powtórzyć. Oczywiście nie wychodziło im więc cała sytuacja wyszła dość śmiesznie.  W pewnym momencie Riker postanowił sprawdzić telefon czy ktoś do niego nie dzwonił.  Ku jego zaskoczeniu miałam z 17 nieodebranych połączeń i parę wiadomości.  Czuł,  że coś musiało się stać. 
- Czekajcie..  Zaraz wrócę idę na chwilę na zewnątrz  - powiedział wstając gapiac się w telefon
- Po co?  - zapytał Rocky
- Susan, Angela i Tessa do mnie dzwoniły i to nie raz. - w tym momencie doczytywal SMS od Sus  - więc obawiam się że coś się stało
- co mogło się stać ? - zapytał Ross
Podnosił głowę i spojrzał na nich
- W wiadomościach było że jakiś samolot spadł i myślą że my tam byliśmy.  Raczej będzie lepiej jak do niej zadzwonię.
- Dobra tam!  Zadzwonisz jak zjemy.  Jedzenie już idzie. - powiedział Rocky
Chłopak spojrzał na Rydel.
- Napisze tylko SMS...
Rocky wyrwał mu telefon
- Jaki mieliśmy układ...?  Zero telefonów! Maniaku jeden!
Chłopak usiadł a w tym momencie kelnerka podała im ich jedzenie.  Nie wiadomo czemu ale podczas jedzenia ciągle się śmiali.  Ludzie się na nich dziwnie patrzyli ale oni mieli to gdzieś. Przesiedzieli tam dobre 3 godziny.  Każdy już zapomniał żeby zadzwonić do dziewczyn.  Kiedy po woli już zamykali lokal to byli zmuszeni go opuścić.  Nie byli z tego powodu zadowoleni no ale cóż... Nie chciało im się już dłużej chodzić więc udali się do swojego hotelu. Mieli wynajete 2 pokoje.  Delly poszła już spać do swojego pokoju,  Rocky z Ellen poszli zapewnie się napić do baru a Ross i Riker zostali w swoim pokoju i gadali.
- Riker!  - nagle zerwał się Ross
- Co?  - zapytał spokojnie
- zapomnieliśmy o jeden bardzo ważnej sprawie ! Mieliśmy zadzwonić do dziewczyn.  Pewnie strasznie się denerwują.  - Blondyn gdy tylko to usłyszał to gwałtownie zerwał się na równe nogi i poszedł do łazienki.

* oczami Rossa *
Nie powinniśmy wyłączyć dźwięku w telefonie.  To był głupi pomysł.  Teraz Angela się martwi.  Najlepiej jak zadzwonię do niej od razu.

-Halo?-ktoś odebrał po drugiej stronie. Zakładam ze to Angela, przeciez ja wlasnie do niej dzwonie.
-Hej -przywitałem się
-Ross?! Ross to ty?-krzyczala, no nie jest źle. Gardełko to ona posiada.
-Tak, a kto inny? -zaśmiałem się
-Ty kretynie jeden!! Jak mogłeś nie zadzwonić? Ja od zmyslow odchodze a ty na luzie po kraju chodzisz? Poczekaj, niech tylko cie zobacze to golymi rekoma udusze!!!
-Tez za tobą tęsknie skarbie.
-Skarbie?! Ross do cholery ja sie martwilam ze ty w tym...samolocie, ze ty tam byles i ....ze wiecej cie nie zobacze. Jak mogles nie zadzwonic co? -zaczela panikowac
-Ej, spokojnie. Zyje, jestem  caly i zdrowy. Nie martw sie o mnie. Jesli cos bedzie nie tak zadzwonie.
-Tak samo jak po wyladowaniu w Polsce?! -Nie, ja naprawde przepraszam. Obiecuje ze od tej pory bede dzwonil
-Trzymam cie za slowo. Tak bardzo sir martwilam
-Chyba  chcialas powiedziec "tak bardzo się matwilam i tak bardzo  cię kocham"
-Jesli to sprawi ze bedziesz czul sie lepiej i będziesz dzwonil to tak
-Mowie ze będe dzwonil.
-Oby
-Na pewno...przeciez ja tez tesknie, nawet bardzo.
-Aww...-rozczulila się
-Slodkie wiem, ja jestem slodszy ale sprobujesz dopiero za dwa miesiace
-Hahaha, jasne. Nie moge sie doczekac -powiedziala z sarkazmem
-No tak
-Ehee...
-Dobra, musze konczyc. Rocky przylazl.
-Szkoda, zadzwon jutro
-Zadzwonie. -odpowiedzialem
-Pa
-Paaaa...
Mialem juz przycisnąc czerwoną słuchawkę gdy uslyszalem jeszcze ciche "kocham cie" i "piii"

*oczami Rikera*
Totalnie zapomniałem do niej zadwonic..   Szybko wyciągnąłem telefon z kieszeni i szukałem jej kontaktu.  Przez chwilę zastanawiałem się czy to jest dobry pomysł,  jednak jest dość spora różnica czasu. E tam, zadzwonię do niej.

- Śpisz?  - tak,  bardzo fajny początek rozmowy
- Yhym...  - była zaspana
- a dobra to ja zadwonie rano..
- nie!  Czekaj!  Riker?!  To Ty? - teraz dopiero się przebudziła
- Tak to ja.
- Jezu Co Ty takiego robiłeś że nie mogłeś telefonu odebrać?
- mieliśmy wyciszony.  To był pomysł Rocky'ego.  Kompletnie zapomniałem żeby do was zadzwonić jak wyladuje.  Przepraszam
- Nie przepraszaj,  rozumiem.  Najbardziej się cieszę,  że wam nic nie jest.  Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś się wam stało...  Gdybyś coś Tobie się stało..  - zaakcentowala słowo "tobie "
- Spokojnie,  nic nam się nie stało  - jakoś sam nie wiem czemu uśmiechnąłem się.
- i masz dzwonić do mnie codziennie! - zaśmiała się
- obiecuję  !
- dobra,  ja idę spać bo jestem zmęczona
- Spooko,  Dobranoc Susan
- Dobranoc Riker.

*oczami Ellington *
Kiedy wróciłam z Rockym do naszych pokoi starałem się być jak najciszej,  zeby nie obudzić śpiącej Rydel.  Spala tak uroczo.  Przytulała się do poduszki i leżała na prawym boku.  Jako,  że była cała odkryta,  postanowiłam ją nakryć.  Następnie usiadłem na krawędzi łóżka i zacząłem zdejmować buty.  Kiedy wstałem ujrzałem dziewczynę, miała już otwarte oczy.
- Przepraszam,  nie chciałem Cię obudzić  - podeszlem do niej i pocałowałem w czoło.
- To nic  - ziewała - pogadajmy
- o czym chcesz gadać?  - usiadłem obok niej
- ogólnie.  O zespole,  moich braciach o nas - pocałowała mnie w policzek.
- No okej...  To co o zespole?
- myślisz,  że ta trasa to byl dobry pomysł? 
- tak,  każdemu dobrze zrobi taki wyjazd. 
Położyłem się koło dziewczyny a ona położyła głowę na moim torsie.
- pogadajmy o Rossie.  - stwierdziła po prawej przerwie.
- Po co?  - byłem zaskoczony
- Tak po prostu.  Każdego możemy obgadać.  - powiedziała z uśmiechem.
- no okej...  To co chcesz o nim mówić? 
- Myślisz,  że on kocha Angele? 
- no pewnie.  Jestem tego prawie pewny!  Tak samo, ze Riker czuję coś do Susan. 
- o nim to zaraz.  Teraz o Rossie  - zaśmiała się.
- Ale co tu dużo mówić?  W niektórych sytuacjach po prostu widać,  że Ross jest o nią zazdrosny.  Widać,  że ją kocha.  Możliwe,  że ona go też.  Nie wiem. Tak samo nie wiem czy jej to powiedział,  ale znając go to bardzo możliwe.  W sumie było by fajnie jakby byli razem.  Co może za niedługo się stać, wiesz jaki on jest.
- tak wiem.  To prawda mogą być razem.  Nawet bym obstawiała że wtedy jak wrócimy z trasy lub trochę po tym czasie. - To co..  Teraz Riker?  - zaśmiałem się
- Tak.  Myślę tak o nim i o Susan.  Widać,  że on ją kocha.  Nie zdziwiłabym się sczerze mówiąc jakby ona go też.  Ale Riker w przeciwieństwie do Rossa będzie czekać  " na ten idealny moment " ale najczęściej jest tak,  że kiedy chce powiedzieć już to danej dziewczynie to ona już kogoś ma.  - wzięła głęboki oddech
- Martwisz się o niego?
- Troszkę.
- to może mu pomożemy!  Powiemy coś tu i ówdzie.  Pobawimy się w swatanie.  Zobaczysz...  - przerwała mi
- Nie.  Zawsze się irytował jak chciałam mu pomóc.  Chce żeby teraz sam zrobił krok do przodu, jeśli tego nie wykorzysta to może naprawdę dużo stracić. 
- Masz rację.
- O Rocky'm nie ma co dużo mówić.  Ma Tesse i jest szczęśliwy, a Ryland ma Savannah.  Widzisz...  Nawet najmłodszy ma dziewczyn, a najstarszy nie...
- jeszcze. - spojrzałem na nią robiąc brewki
- ale serio...  Nie pomagaj mu tym razem.  No chyba, że o to poprosi.
- no okej, Okej.
- Ja idę spać dalej.  Dobranoc - powiedziała i odwróciła się do mnie tyłem.
- Dobranoc  - powiedziałem i pocałowałem ja w policzek, a następnie poszedłem spac.

*narrator *
Po paru chwilach wszyscy już spali. W pewnym momencie Riker zaczął mówić imię dziewczyny,  która mu się podoba.  Tak,  mowa tu O Susan.  Powiedział je może dwa razy bardzo cicho ale to starczyło żeby obudzić Rossa.  W pokoju co prawda był jeszcze Rocky ale chłopak ma tak mocny sen,  że go nie obudził. Ross usiadł na łóżku i patrzał się na swojego brata.  Po chwili klepnal go w ramie,  co spowodowało że obrócił się na bok i przestał mówić przez sen.  Najmłodszy z zespołu zaczął się już irytować tym, ze jego brat nie chce powiedzieć co czuję do swojej przyjaciółki więc wymyślił pewien plan o którym dowiecie się rano...

* oczami Rossa  *
Wstałem rano koło  10, dobra to już nie tak rano.  Zobaczyłem, że w pokoju jest tylko Riker który zakładał buty.
-A Ty gdzie idziesz?  - zapytałem zaspany
- Idziemy na śniadanie  - powiedział dość smutny.  Natychmiast wstałem z łóżka kiedy chciał wychodzić.
- Czekaj,  czekaj... 
- Hm?  - nawet na mnie nie spojrzał tylko wkładał sluchawki do kieszeni.
- Może o tym nie wiesz,  ale...  Przez sen mówiłeś jedno imię,  dodam,  że damskie imię.  Imię Twojej przyjaciółki.  Domyślasz się o kogo mi chodzi? 
- Tak.  Serio mówiłem? - był zaskoczony
- TaK.  Kiedy zamierzasz jej to powiedzieć?  Czy chcesz jak zwykle zwlekać? 
- Pewnie tak i będzie jak zwykle.
- No to patrz..  Dzisiaj po śniadaniu idziemy na miasto i kogoś Ci znajdziemy  - mówiłem uśmiechając się.
- Nie Ross..  - zaczął sprawdzać cos na telefonie. 
- Riker...  Skoro nie chcesz jej mówić to chce wybić Ci ją z głowy i znaleźć kogoś innego...  - w tym momencie usiadłem na łóżko i zacząłem umierać skarpetki. Blondyn dziwnie się na mnie spojrzal i odłożył odblokowany telefon 
- Yhym, okej.  Jak się Ubierzesz to chodź na śniadanie.  - wyszedł z pokoju zadawajac telefon który był dalej włączony.  Postanowiłam skorzystać z okazji i przejrzeć go sobie.  Oczywiście zacząłem czytać SMS. Akurat w tym momencie dostał SMS od Sus "Heej,  co tam u Ciebie?  " postanowiłam przeczytać sobie ich SMS.  Gdy skończyłen to odłożyłam jego telefon i zacząłem się dalej ubrać. Kiedy chciałem zejść na dół to wziąłem telefon Rikera po drodze.
- Dostałeś wiadomość.  - powiedziałem podając telefon. 
- o dzięki.  -od razu odebrał żeby go przeczytać.
Ja natomiast z resztą jedzenia jedliśmy śniadanie.  Rocky skończył najszybciej.
- idę do pokoju.  Umówiłem się xd Tessa na Skype.
- To jak Riker,  idziemy?  - zapytałem brata - Tia... Idziemy - nic nikomu nie mówiąc po prostu wyszliśmy. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam xdd
Mam nadzieję,  że podoba wam się ten rozdział  :") nie czytałam go więc za wszelkie błędy przepraszam.
Miłego dnia / wieczoru :3 XD

3 komentarze:

  1. Rozdział super. Kocham.
    Jezu... ja kiedys zamorduje Rockyego za te jego durne pomysly.. laski się tak martwią, a oni szaldją w najlepsze 😂😂😭Kto pozwolił Delly i Ellingtonowi ludzi obgadywac? JA Jak o kims innym cos powiem to w leb dostaje.. To nie fair. Oni na luziku a ja sie kryc musze
    /MARTYNA/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tsaa... nie ma to jak Rocky i te jego zwariowane pomysły :) No, teraz ciekawe czy Riker znajdzie kogoś zamias Susan, ale wg mnie oni pasują do siebie... <33 dlaje nie znaudzam tylko Weny życzę i czekam na Naxta :*
    Daria ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, kiedy next??

    OdpowiedzUsuń