Gdy Angela wróciła do domu, nikogo nie zastała. Postanowiła porozmawiać z Susan i Rydel. Napisała do nich SMSy czy mogą się spotkać. Odpisały ze tak i Rydel napisała żeby przyszły do niej. No więc gdy tylko Susan zjawiła się u Angeli to razem poszły do Rydel. Drzwi otworzył im Riker.
-Hej, jest Rydel? -zapytała Susan
-Tak, w salonie. Wchodzcie. -powiedział i wpuścił do domu dziewczyny.
Weszły do salonu gdzie siedziała Rydel, przywitały się i usiadły na kanapie.
-O czym chciałaś rozmawiac? -zapytała Rydel
-Dziś byłam z Rossem w kinie i na plaży -powiedziała. W tym samym czasie Ross wrócił do domu, zatrzymał się za ścianą gdy usłyszał Angelę.
-I jak było? Opowiadaj, znów cię pocałował? -pytała podekscytowana Susan z Rydel
-Nie -powiedziała i kilka łez spłyneło z jej policzka -Chodzi o to że go okłamałam, zniszczyłam sobie i jego życie
-Ale jak to? O co chodzi?
-No bo jak byliśmy na plaży to on powiedział że mnie kocha.
-To chyba dobrze?
-No właśnie nie, jak on to powiedział to ja...ja powiedziałam mu że ja nic do niego nie czuję
-Ale..-Susan próbowała coś powiedzieć ale nie dane jej to było
-Tak wiem, okłamałam go -powiedziała juz nie płacząc.
-Czemu to zrobiłaś?
-Bo przed tym wszystkim ucieklam od niego ale mnie złapał. Uciekłam ponieważ znów mówił że jestem piękna i bałam się że mnie pocałuje.
-To dlatego powiedziałaś że go nie kochasz by cię nie całował? -zapytała Susan -Angela co z tego ze cię całuje?
-Nie jesteśmy razem, a tak w ogóle wiecie że ja jestem przerazona i nie wiem co robic jak on chce mnie pocałowac.
-Tak wiemy, ale musisz mu powiedzieć prawdę-powiedziała Delly
-Ale co mu teraz powiem? Hej Ross, okłamałam cię. Ja tak naprawdę kocham cię do nieprzytomności?
-No ....-znów przerwano Susan ale tym razem przez Rossa.
-To prawda? Czemu od razu nie powiedziałas? Jak mogłas?? -powiedział podchodzac do niej. Angela z przerazeniem w oczach patrzyła na Rossa. Teraz czula sie jak jedna, zaklamana, glupia dziewczyna.
-No to Ross -powiedziała Rydel -Bierz ją do siebie, porazmawiajcie -mówila powoli do Rossa.
-Ja nie idę, ja idę do domu. Pa dziewczyny, spotkamy się jutro na mieście?
-Tak, jasne. Ale najpierw idziesz pogadac z Rossem
-Nie, ja z nką gadał nie będe!! -powiedzial Ross
-Chlopie, nie bądz baba-mówiła Susan, zabrała Angele na górę a Rydel Rossa ale nie inaczej niż siłą. Tylko dali się wyciągnąc na górę. Rydel zamknela ich w pokoju Rossa. Od razu było słychać mocne kopniecie Rossa w drzwi od pokoju.
- No to oni sobie tam pogadaja a ja też z wami mam do pogadania - mówiła do Susan z dziwną miną - Riker! Chodź tu!
- Ale co.. O Co Ci chodzi? - zapytała nic nie świadoma dziewczyna
- Chodzi o to jak nocowałyscie u nas - wyszeptal Riker, który bardzo szybko zjawił się obok dziewczyn.
- Och... No okej.
*tymczasem oczami Angeli*
Nie będę z nim gadać. Nie mam zamiaru. Usiadłam na łóżko chłopaka i patrzałam sie w okno. Przypomniało mi się, jak czekałam na niego w pokoju.
Cisza. Przez caly czas jest grobowa cisza.
- Czemu nie chcesz żebym cię całowal skoro twierdzisz, że też mnie kochasz? - zapytał cicho.
Nie odpowiedzialam.
- Zamierzasz mi odpowiedzieć? Bo jeśli nie to możemy wyjsc i udawać że jest okej.. - założył ręce na klatce piersiowej.
Spojrzałam na chłopaka. Widać, że oczekiwał odpowiedzi.
- Bo...
- No mów... - jest strasznie niecierpliwy.
- No bo w wieku 16 lat miałam takiego dobrego przyjaciela jak ty. Była bardzo podobna sytuacja. On mnie pocałował a po paru dniach wyznalismy sobie miłość. Byliśmy ze sobą może miesiąc... Potem on poznał inną dziewczynę, a ja poszłam w zapomnienie. Przez jedną rzecz straciłam osobę, której mogłam powiedzieć wszystko. Pomagała mi zawsze.. Myślałam, że był moim najlepszym przyjacielem. Dlatego skłamałam ci mówiąc, że cię nie kocham bo boję się, że sytuacja się powtórzy. Ross.. Ja nie chce cie stracić jak jego...
Chłopak przez chwilę nic nie odpowiedział.
- nie znałaś wtedy Susan?
- Wtedy jeszcze nie. - poprawiłam włosy jedną ręką.
Blondyn usiadł kolo mnie na łóżku.
- Nawet jeśli była by taka sytuacja, że byliśmy ze sobą ale ja bym znalazł kogoś innego to nigdy bym o tobie nie zapomniał. Nasze relacje na pewno by się nie zmieniły!
Chwycił mnie za rękę.
- Kocham cię i nic tego nie zmieni. Od samego początku podobałas mi się, a teraz moje uczucie do Ciebie jest pewne. Na pewno nie potraktowałbym cię jak ten twój przyjaciel. - skończył swój monolog i długo patrzył mi się w oczy.
- Tak to brzmi jakbyś chciał abyśmy byli razem - spuściłam głowę.
- Myślisz, że nie chce?
- No nie wiem...
- Angela, rozumiesz to, że ja cię kocham i chce z tobą być?
- Ja też cię kocham Ross - powiedziałam a chłopak promiennie się do mnie uśmiechnął.
- Więc... Zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał bardzo cicho.
Wyrwałam rękę z jego uścisku i spuściłam znowu głowę.
- nie. Przepraszam ale nie. - spojrzałam na niego. Uśmiech zszedł mu z twarzy. Szybko poprawił ręką włosy.
- Nie jestem gotowa, zeby mieć chłopaka. Wiem to żadne wytłumaczenie ale... No po prostu.
Znowu ta niezręczna cisza. Chłopak wstał, a ja tuż po nim.
- Przyjaciele? - zapytał z uśmiechem.
- Przyjaciele. - odwzajemniłam uśmiech. Chłopak wystawił rękę żebyśmy sobie ją podali ale ja to zignorowałam i mocno go przytulilam. Czułam że był zdziwiony ale od razu odwzajemnil uścisk.
- to co? Wychodzimy? - zapytał.
- jasne. - podeszłam do drzwi. - tylko gorzej jak będą z... - chciałam dokończyć ale się okazało, że przez caly czas były one otwarte. Następnie powolnym krokiem poszliśmy do salonu.
*oczami Rikera *
- No to mówcie ze szczegółami co się wtedy wydarzyło - mówiła moja siostra.
Susan w tym momencie zrobiła facepalma.
-Mówiłem ci już. - powiedziałem znudzony
- no tak ale tak ogólnie! A ja chce ze szczegółami!
- Czy ty rozumiesz, że ludzie chcą mieć trochę prywatności? Mam ci mówiąc każdy szczegół od wejścia do pokoju? Wszystko dokładnie? - mówiłem lekko zirytowany.
- Tak! - teraz ja zrobiłem facepalma.
- Ja ci to opowiem, żebyś dała spokój. Czyli tak. Zasnęłam na łóżku Rikera bo było mi zimno. Kiedy wchodził do pokoju coś spadło ... - przerwałem jej.
- książka.
- Spadła książka a ja się o obudziłam. Chciałam wyjść z pokoju żeby miał gdzie spać ale mnie zatrzymał no i tak doszło do naszego pierwszego pocałunku... Zadowolona? - też była zirytowana.
- Tak, już spokojnie. Czyli... Jesteście razem, tak? - znowu była tak uśmiechnięta.
- No... Nie. - odpowiedziałem poprawiając grzywkę. Tak naprawdę nikt nie wie, że kocham Susan... Mimo, że pewnie to widać.
- Yhym.. - pewnie myślała, że kłamie.
* w tym samym momencie, Ross*
-Choć Angela! Posłuchamy o czym gadają! - tak wiem, bardzo to dorosłe.
- no okej... - podeszlismy do drzwi. Pierwsze co usłyszeliśmy to głos Sus. Mówiła:
- tak doszło do ... - w tym momencie Angela Kichnęła. - pierwszego pocałunku...
Czyżby ona mówiła o nas? No bo ... Riker raczej nie całował się z nią... Tak! Na 100% chodzi o nas.
- słyszałaś? - zapytałem
- No tak. I co ?
- i co? Oni mówili o naszym pierwszym pocałunku!
- skąd wiesz? Może chodziło o Rikera i Susan. Ostatnio mi o czymś mówiła więc wiesz ... - jakoś się tym nie przejęła.
- nie obchodzi mnie to! Idziemy tam! - chwyciłem dziewczynę za rękę i weszliśmy do pokoju Rikera.
- Nie podoba mi się to, że rozmawiacie o naszych prywatnych sprawach! Co jak co ale takie rzeczy są naszymi prywatnymi... - powiedziałem z wyrzutem
-A tobie o co chodzi? - zapytała moja zdziwiona siostra
- No o co? Rozmawiacie o NASZYM pierwszym pocałunku! Miejcie choć trochę swojego życia a nie gadacie o czyimś. - na moją odpowiedź Rydel lekko się zaśmiała.
- zauważ, kochany bracie, ze cały świat nie kręci się wokół ciebie. Nie mówimy tu o twoim pocałunku ale o pocałunku twojego brata z Susan. - mówiła rozbawiona
- Waszym?
- Choć Ross, mówiłam ci że oni nie gadają o nas. - mówiła Angela śmiejąc sie.
- A ... To sorry - powiedziałem zrezygnowany i zacząłem wychodzić z pokoju.
- A ty gdzie? Zostań choć trochę! - krzyknął Rocky, który wchodził do pokoju razem z Ellingtonem.
- Dzwonił do mnie przed chwilą tata i powiedział mi, że mamy zorganizowana trasę po Europie! - krzyczał podekscytowany.
- To świetnie! - powiedział Riker
- Ale jest jedna rzecz... Przez którą już nie będziecie aż tak szczęśliwi. Otóż dziewczyny nie mogą jechać z nami... I nie będzie nas dwa miesiące. - Po tych słowach Angela popatrzala na mnie smutnymi oczami. Zauważyłem też, że przyjaciółka Angeli, posłała Rikerowi zaniepokojone spojrzenie, a w odpowiedzi on objął ją ramieniem.
- Dlaczego tak jest? Sam nie wiem.
Przez jedno zdanie cała radość z nas uszla... No... Tylko Rydel i Ellingtona byli dalej szczęśliwi.
- więc... Może żeby rozluźnić atmosferę to przejdziemy się na plażę? - zapytał Ratliff.
- No.. Czemu by nie. - odpowiedziała smutna Susan.
- to chodźcie - krzyknął Rocky
Wszyscy zaczęliśmy się pakowac. Dziewczyny szybko poszły po swoje rzeczy, a Rocky międzyczasie poszedł po Tesse. W 40 minut byliśmy gotowi. Po drodze wszyscy śmialiśmy się i ogólnie rozmawialiśmy. Kiedy byliśmy już na miejscu nie rozkladalismy kocow tylko poszliśmy w swoją stronę. Mianowicie Rocky poszedł z Tessa, Susan z Rikerem, a ja z Angela. Dołączyli do nas potem, Ellington i Rydel. Rozmawialiśmy o tej całej trasie. Dowiedzieliśmy się przy okazji w jakich krajach dokładnie będziemy. Po mimo wszystkiego ta trasa będzie świetna! Już to czuję. Większość naszego spaceru szliśmy w ciszy i podziwialiśmy zachód słońca.
-Chodź Angela! Idziemy pływać! - krzyknąła Rydel ciągnąć ją za rękę.
- No okej - powiedziała śmiejąc się. Ja wówczas zostałem sam z Ellingtonem. Chłopak jednak chwilę potem podbiegł do Rocky'ego bo ten go zawołał. Postanowiłem wróci tam gdzie zaczął się nas spacer. Pierwsze co dostrzegłem to Susan i Tesse siedzącą na piasku, a nie daleko od nich Rikera, który siedział na kamieniu wpatrując się w ocean. Postanowiłem usiąść koło niego.
- A ty co taki zamyślony ? - zapytałem
Nie otrzymałem odpowiedzi.
- Riker! - krzyknąłem szturchajac go
- Co? Sorry, zamyslilem się.
- o czym lub o kim tak myślisz? - zrobiłem brewki do niego.
Chłopak odwrócił głowę i spojrzał na dziewczyny, a potem na mnie.
- O niej? - chłopak w odpowiedzi tylko kiwal głową.
- No Riker, przyznaj się. Kochasz ją! Ja to po prostu czuję! - mówiłem na żarty.
- aż tak to widać? - zapytał zdziwiony
- Ale... Ty tak serio? Ja to tylko na żarty powiedziałem
- Ross, ja w takich sprawach nie żatruje.
- No to na co czekasz?
- Co? - ciągle był jakiś przegnebiony
- Podejdź do niej i powiedz co czujesz! Słyszałem, że się całowaliście. Od tego momentu jakoś bardziej się do ciebie klei. Zaryzykuj jak ja! Uwierz.. Nie będziesz żałował. - chciałem go zmotywować.
- Czekaj... Ty kochasz Angele? I nic mi nie powiedziałeś?
- Tak, kocham ją. Powiedziałem jej o tym. Nic się nie zmieniło, dalej się przyjaźnimy. Też powinieneś jej to powiedzieć - w tym samym momencie spojrzelismy na Susan, akurat patrzała się na nas. Kiedy dostrzegła nasze spojrzenie zarumieniła się.
- powiem jej... - chciałem już go wypchać z tego kamienia żeby podszedł do niej - w odpowiednim momencie.
Ugh.
Nagle podeszła do nas Rydel.
- może będziemy już wracać? Zimno się robi.
- Tak jasne - powiedział mój brat.
- zbieramy się! - krzyknęła.
Po chwili wszyscy już byliśmy w drodze. Tak samo jak w jak szliśmy, śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Ta droga była dłuższa gdyż nie spieszyło nam się do domów. Po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu. Odprowadzilismy dziewczyny do domu, a potem poszliśmy do swojego. Zostawiliśmy rzeczy w salonie, które tak naprawdę nie było potrzebne. Następnie każdy udał się do swojego pokoju. Kiedy już byłem w swoim pokoju. Założyłem słuchawki na uszy i usiadłem na parapecie patrząc się w niebo.
Tak. To był udany dzień.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam! Mam nadzieję, że podobał wam się ten rozdział :3
A! Mam jedną rzecz to powiedzenia! W filmie R5 all day all night (który był wczoraj XD) Rydel i Ellington przyznali się że są razem :333 ale to tak swoją drogą.
No więc... Milego dnia czy tam wieczoru XD
Supcio :* Czekam Nexta :)
OdpowiedzUsuń