piątek, 22 maja 2015

Rozdział 24

*Oczami Rikera*
Wstałem dziś o 7:00, na twarzy gościł mi uśmiech a w środku radość. Tak, byłem szczęśliwy. Szybko wstałem i zabrawszy ubrania poszłem do łazienki. Gdy byłem gotowy zszedłem na dół. Wchodząc do kuchni zauważyłem że wszyscy już są.
-Siema rodzinko -powiedziałem
-No cześć
Usiadłem obok Rydel i Rockyego. Zacząłem jeść tosty które już czekały na moją osobe.
-Co macie dziś w planach?
-Zostaje w domu, musze go ogarnąć -powiedziała Delly.
-Ja i Ell idziemy do ogrodu,widzieliscie nasz basen? Musimy go wyczyscić -powiedział Rocky
-Ja nie wiem. Pomoge  chyba Delly-odpowiedział Ross
-A ty?-zapytała mnie Delly
-Nie wiem.
Po paru minutach wszysc rozeszliśmy się we własną stronę. Ja postanowiłem iść do Susan. Może już wstała.
Po 15 min doszedłem do domu Susan. Otworzyła mi jej mama, ponieważ Susan jeszcze spała. W sumie nie dziwie się. Ona lubi sobie pospać, ja też. Pani Fox zaprowadziła mnie do kuchni. Mówiła mi żebym szedł do Susan ale nie chciałem jej budzić więc Pani Fox zaproponowała mi kawe. Nie piłem jej przy śniadaniu więc teraz wypije.
-Jak po trasie koncertowej? -zapytała miło kobieta
-Fantastycznie. Było naprawde świetnie. Widzieliśmy się z Tobiasem.
-Wsomniał coś że się spotkaliście
-Tak
-Macie zaplanowany jakis koncert?
-Tak, za dwa tygodnie w clubie na Beverly Street. A później za miesiąc na urodziny Angeli. -powiedziałem
-Faktycznie. Angela ma niedługo urodziny.
Nagle w kuchni pojawiła się Susan. Była jeszcze w słodkiej piżamie w motylki. Ślicznie wyglądala.
-Cześć mamuś, cześć Riker -powiedziała ziewając. Chyba nie kontaktowała dobrze bo ledwo mówiła -Ej chwila...Riker?! Co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie
-Oh...-powiedziała, chwile stała ale później ruszyła w strone jej pokoju. Pewnie zorientowała się że jest w piżamie.
Po pół godziny zeszła na dół już w pełni gotowa. Czekając na nią postanowiłem że zabiore ją nad jezioro.

*Oczami Angeli*
Od 6:00 jestem na nogach. A przez kogo? Przez mojego durnego braciszka. Ten cymbał od rana łazi po domu i krzyczy że znalazł dom. Tak, razem z Izzy  chcą zamieszkać razem. Ślub za 2 miesiące mają więc myśle że za tydzień już będą u siebie w nowym domu. Eh..fajnie było jak jeszcze grał w football i codziennie oglądaliśmy filmy po szkole. Jak udawalismy ze jesteśmy chorzy bo do szkoły nie iść. A teraz? Teraz Alex będzie miał swoje życie. Czasy się zmieniają.
-Angela jadę do Izzy. Mama w sklepie a tata w pracy. -powiedział Alex wchodząc do mojego pokoju
-Okay
Postanowiłam iść do Susan. Napisałam do mamy że wychodze. No i ruszyłam. Gdy stałam przy drzwiach wyszli z domu Susan i Riker. Jest 8:45 a Sus nie śpi? Woah.
-No hej -powiedziałam zdziwiona
-Hej
-A wy gdzie idziecie? Myślałam że posiedzimy dziś razem.
-Sorry ale dziś nic z tego. Zabieram Susan nad jezioro -powiedział Riker
-Uu..randka. Słodko -zaśmiałam się
-W pewnym stopniu -odpowiedział
-No fajnie, ej jest Ross w domu?
-Chyba tak
-Super -powiedziałam i ruszyłam do Lynchów. -Papa
-Pa
Szłam w strone posiadłości sławnej grupki osób. Nie za ładna pogoda się robi. Zbliżają się chmury. Trudno. Gdy doszłam do domu nikt mi nie otwierał. Postanowiłam że zajrze do ogrodu. Otworzyłam furtke a w samym środku basenu stał Ell, Rocky i Ross.
-Hej, co wy robicie?
-Hej, czyścimy basen -odpowiedział Rocky
-Oookay. Delly jest?
-Tak, razem z Tessa sprzątają dom.
Weszłam do domu przez drzwi ogrodowe i ujrzałam Tesse i Rydel jak walczą z płynem do szyb. Hahaha. Świetnie do wygląda.
-Hej dziewczyny
-O hej Angela.
-Dajcie pomoge wam -wyrwałam im płyn z rąk i jedyne co zrobilam to przekręciłam korek. -Dziewczyny było ustawione na "stop" -zaśmiałam się
-Ojć
-Co wam jeszcze zostało?
-Kuchnia, jadalnia i okna w tych pomieszczeniach.
-To ja mogę posprzątać kuchnie -zaproponowałam.
-Dzięki wielkie.

*Oczami Tobiasa*
Jak fajnie że spotkałem Lynchów. Tęsknie za LA. Tam było fajnie. Tu tez jest ale tam mam bliskich. Tu mam tez fajną dobrze płatną prace. Eh..nie będe narzekał. Idę na obiad. Późny obiad. Otworzyłem drzwi od mojego mieszkania i wszedłem do środka. Skierowałem się od razu do kuchni gdzie z lodówki wyjołem wczorajszą zupe. Odgrzałem ją.
___
Po godzinie postanowiłem że pójdę do parku. Dziś mam wolne. Co z tego że chciałem mieć wolne gdy teraz strasznie się nudze. Wyszedłem z mieszkania i skierowałem się w wyznaczone przeze mnie miejsce. Gdy doszedłem do pierwszej z ławek usiadłem na niej. Dosiadła się do mnie pewna brunetka, około 20 lat dość wysoka. Ale nie była sama, byla z dzieckiem. Dziewczynka miała z 3-4 latka.
-Hej, możemy?
-Jasne
-Jestem Camila a to Tosia -przedstawiła się a później to małą
-Ja jestem Tobias
-Nie jestes polakiem c'nie?
-Imię zdradza prawda?
-Nie tylko, akcent. Akcent masz taki..umm..amerykanmński
-Jestem z LA.
-Farciarz. Zawsze chciałam mieszkać w LA
-Śliczne miasto ale gdy tam zamieszkasz zobaczysz że nic nadzwyczajnego.
-Mówisz? Hmm..może kiedys się przekonam
-Może

*Oczami Alexa*
Jak już dojechałem do Izzy wysiadłem z samochodu i szybko podszedłem do drzwi. Zadzwoniłem a po chwili w drzwiach pojawiła się złotowłosa.
-Hej kochanie -powiedziałem i ją przytuliłem.
-Hej, zapraszam -wskazała ręką na wnętrze domu.
-Jesteś sama?
-Tak
-Mam super wiadomość
-Słucham? Czekaj, chcesz coś do picia?
-Nie dzięki. No więc...znalazłem dom. Nie duży i nie daleko.
-A po co?
-No jak to po co? Żeby mieszkać
-A co z tym?
-Twoi rodzice są jeszcze młodzi. No może nie młodzi, ale w średnim wieku. Nie będziemy im głowy zawracać. Cena to 130 000$ nie drogo.
-Czy ja wiem. Kiedy można obejrzeć?
-Jutro o 14:00
-Okay

*Oczami Angeli*
Skończyłyśmy sprzątać ok. 12:00. Efekt końcowy cieszy. Postanowiłyśmy zrobić naleśniki. W końcu po tak męczącym ranku się należy. Tessa która sprawdziła co robią chłopaki poinformowała nas że puszczają wode do basenu. Wszystkie trzy zaczełyśmy robić posiłek. Delly ciasto, ja różne dodatki takie jak nutella, dżem itd. za to Tessa zajeła się sztućcami i talerzami.
-Może zjemy na tarasie? -zapytała Delly
-Czemu nie.
-To ja ci pomoge zanosić talerze itd. -powiedziałam do Tessy
-Dzięki.
Gdy wszystko było gotowe nawet naleśniki, zawołałyśmy chłopaków którzy skończyli z basenem. Delly rozdała każdemu po 3 naleśniki. Zaczeliśmy jeść najlepsze placuszki ever. Ja już przy pierwszym nie mogłam. Za słodko mi było.
-Smakuje? -zapytała Rydel
-Jeszcze pytasz kochanie -odpowiedział Ell cały w czekoladzie
-Ktoś  chce mojego naleśnika? -zapytałam odkładając talerz. -Już nie mogę dojeść.
Popatrzyłam na Rossa który kończył swoją porcje i przysunełam mu mój talerz. On się uśmiechnął i zaczął pałaszować.
-Ciekawe jak tam u Rikera i Susan
-Tak, coś czuje że będzie nowa para -zaśmiała się Tessa.
Nagle jej telefon zaczął dzwonić. Okazało się że to jej mama. Tessa ma wracać do domu pilnować Jackoba.
-Ej to przyprowadz go do nas. Posiedzimy razem -zaproponował Ellington
-Właśnie. -poparliśmy go.

*Oczami Susan*
Nad jeziorem jest cudownie. Zapach natury a nie spalin z samochodów. Kocham nature.
-Podoba Ci się? -zapytał mnie Rik stojąc za mną
-Tak, jest ślicznie
-Wiesz bo ja chcłem cię o coś zapytać-powiedział a moje serce przyśpieszyło
-Ale to później - i znowy zwolniło.
-Okay
-Przejdziemy się?
-Jasne, ej o czym rozmawiałeś z moją mamą?
-O trasie, najbliższycy koncertach itd.
-Męczyła cie?
-Haha, nie
-Trudno uwierzyć ale nich ci będzie.
...
Siedzimy w tym pięknym miejscu już ponad 3 godziny. Nie żałuje że tu przyjechałam, jak już mówiłam. Kocham nature.
-Dobra, powiesz mi to co miałeś powiedzieć?
-Aa..tak
-No więc...?
-Susan jak już wiesz...kocham cię..no i chciałem zapytać czy..-moja adrenalina się podnosi coraz wyrzej. Albo mi się wydaje albo za pare minut będę mieć chłopaka -czy ty..zechcesz, zgodzisz się -co mu jest? Ale się jąka
-Riker wysłów się.
-Susan będziesz moją dziewczyną? -zapytał na jednym tchu. Spodziewałam się tego ale jak to wypowiedział to odjeło mi mowe.
-Nie milcz tak. Powiedz coś
Ja dalej nic nie mówiłam. Szok. Nagle on wstał i zaczął odchodzić. Zrobiłam to samo ale ja za nim pobiegłam.  Stanełam przed nim tak że musiał się zatrzymać. Stanełam na palcach i zbliżyłam się do niego by wykonac czyn który tak bardzo chciałam. Pocałowałam go. Ten gest miał oznaczać "tak" i chyba zrozumiał bo się uśmiechnął przez pocałunek.

2 komentarze:

  1. Superkowe! Nareszcze Rik i Susan są razem! Ogólnie rodział bardzo GENIALNY :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka! Chciałabym cie zaprosić na swojego bloga! :) http://letsnotbealone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń