Strony

sobota, 23 maja 2015

Rozdział 25

Kolejny wieczór,  a mój humor coraz lepszy. Jedna osoba odmieniła całe moje życie. Dalej chodze z Susan przy jeziorze tyle,  że trzymając się za rękę, dziewczyna jeszcze położyła głowę na moim ramieniu. Szliśmy tak w ciszy. Nie potrzebowalismy się odzywać. Nagle jednak Sus przerwała ciszę.
- Powiemy im?  - zapytała nieśmiało
- Ale o czym - stanęła przede mną trzymając mnie za dwie ręce.
- O tym że jesteśmy razem.
- Jeśli chcesz to możemy powiedzieć,  a je...  - przerwała mi.
- Może jeszcze im nie mówmy?  - zapytała z nadzieją.
- Jeśli nie chcesz to nie ma sprawy.  - Dziewczyna w odpowiedzi się do mnie przytuliła,  a ja Odwzajemnilem uścisk. - wracamy?
- Tak. - powiedziała i znowu chwyciła mnie za rękę. Znowu nastała cisza. Teraz była ona dłuższa bo to jezioro jest dość daleko od domu. Tak swoją drogą była już  ok 22. Dziewczynie zrobiło się chłodno,  ale nie chciałam mojej bluzy.  Kiedy już byliśmy dość blisko odezwalem się.
- Zróbmy jutro impreze
- Hm...  To w sumie nie głupi pomysł - oparła się plecami o swoje drzwi wejściowe.
- Serio?
- No tak.  Można zrobić u was...  Albo u mnie.  Coś się wymyśli będzie fajnie.
- To jutro się zgadamy. - powiedziałem i podszedłem do niej bliżej. Susan wiedziała o co mi chodzi.  Kiedy byłem już naprawdę blisko to położyłem swoje ręce na jej biodrach, a ona swoje ręce na mojej szyi. Po chwili nasze usta złożyły się w pocałunek.  Był on czuły i pełen uczucia.  Nagle dziewczyna gwałtownie się ode mnie oderwała.
- Myślałam,  że to ktoś od Ciebie  - powiedziała śmiejąc się. Odwróciłem się i ujrzałem wysokiego bruneta. - Dobra,  to ja lecę.  Dziękuję i dobranoc
- Doobranoc  - powiedziałem i udałem się do mojego domu.

- Mamy pomysł!  - krzyknąłem ledwo co wchodząc do domu.
- Jaki?  - zapytał Ross
- Miałem taki pomysł razem z Susan abyśmy zrobili imprezę  !
- Gdzie?  - zapytała Rydel
- Nie wiem jeszcze...  Albo u nas..  Albo u niej.
- Chyba lepiej u nas.  - powiedział Rocky wchodząc do salonu.
- Mnie i Angeli nie będzie - powiedział znudzony Ross
- Czemu?
- Jadę z nią nad jezioro.  Chciałem właśnie to mówić ale ty wpadłeś. A tak w ogóle...  Chodź zaraz do pokoju. - w odpowiedzi pytająco na niego spojrzałem.
- Ale będziemy mogli wam tam pomóc w przygotowaniu - dokończył
- W sumie to nie głupi pomysł.  - powiedziała Rydel. - to wy idźcie pogadać a my idziemy spać.
Nic nie powiedzieliśmy tylko udaliśmy się na górę tym razem do pokoju Rossa. On wszedł pierwszy. Kiedy już tam byłem to usiadłem na parapecie,  a on na łóżko.
- To...  O Co chodzi?
- "Miałem taki pomysł RAZEM Z SUSAN... " - zacytowal.  - Czy ja o czymś nie wiem?
- W sensie? - udawałem ze jest jak dawniej.
- No w jakim...?
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi.  Mieliśmy dzisiaj przyjacielskie spotkanie.  A teraz wybacz,  idę spać.  - nie czekałem na jego odpowiedź tylko po prostu wyszedłem z jego pokoju i kierowalem się do swojego.  Pierwsze co zrobiłem to położyłem się na łóżko,  napisałem SMS do Susan "dobranoc :3 " i zasnąłem nawet się nie przebierajac.

*Perspektywa Ellingtona*
Obudziłem się dzisiaj wyjątkowo wcześnie. Była około  6:45 co mnie bardzo zdziwiło.  Kolejną rzeczą dziwną było to że obudziłem się w pokoju Rydel ale jej nie było. Wątpię żeby spała tu co miejsce nie było "uleżane". Postanowiłem zejść na dół.  Idąc przez pokój Rydel zauważyłem w lustrze ze zasnąłem w ciuchach.  Ten poranek jest już dość dziwny...  Kiedy dotarłem do salonu ujrzałem Delly śpiąca na kanapie.  Miała na sobie ubrany szlafrok, dodam że różowy. Była przykryta kocem.  Tak słodko się nim owinęła. Przez chwilę się na nią patrzyłem i podszedłem na górę do pokoju się ogarnąć. Pierwsze co zrobiłem to poszedłem się wykąpać.  Następnie ubrałem świeże ciuchy. Mianowicie czarne rurki, biały t-shirt z nadrukiem, a na to czerwoną koszule w kratę.  Po wykonanych czynnościach poszedłem do kuchni aby zrobić sniadnie.  Z powodu,  iż wszyscy śpią uznałem że będzie to miły gest.  Postanowiłem zrobić danie, które wychodzi mi najlepiej - omlety. Szybko wziąłem potrzebne produkty i od razu wziąłem się do pracy.  Nie zajmowało mi to dużo czasu, mianowicie około godzinę. Kiedy skończyłem nałożyłem jedzenie na talerze. Ku mojemu zdziwieniu nagle pokazała się Delly. Stała z rękami na piersi z uroczym uśmiechem.
- Daj..  Pomogę Ci zanieść. - powiedziała i wzięła dwa talerze.  Podczas wymijania mnie dala mi szybki pocałunek u usta. Kiedy postawiliśmy wszystkie talerze na stole dziewczyna poszła obudzić resztę, a ja szybko posprzątałem kuchnie.
Po chwili wszyscy byliśmy przy stole jedząc posiłek.
- Mmm...  Rydel to jest pyszne!  - powiedział Ross 
- Dziękuję - odezwalem się
- Jesteś Rydel?  - zapytał blondyn.
- Nie, ale ja to zrobiłem.  - powiedziałem poważnie.
- A to sorry...
Reszta siedziała ledwo przytomna.  Reszta, mianowicie Rocky i Riker.  Rocky to już prawie zasypiał, a Riker grzebał tylko w talerzu.
- Coś się stało?  - zapytałem.
Nie zareagował.
- Riker  !
- Co? 
- Coś się stało? 
- Nie...  - powiedział i wstał biorąc swój talerz.
- Dobra,  ja idę po Angele i pojedźmy na zakupy.  - powiedział Ross. - Paa! 
Pożegnał się i wyszedł.

* Perspektywa Angeli*
Siedziałam sobie spokojnie na łóżku grając na telefonie w Flappy bird. Jeszcze wcześniej pisałam z Susan i się dowiedziałam, że robią dzisiaj imprezę. Akurat dzisiaj jadę z Rossem nad jezioro na cały dzień.  Z tego co wiem zostajemy tam na noc.  Nawet  lepiej.  Nie mam ochoty na żadne imprezy, a nad jeziorem możemy sobie na spokojnie pogadać.  Mam tylko jeden plan!  Z tego,  że Izzy nie będzie pić to pożyczę jej moja mała kamerę i poproszę aby wszystko nagrała.  Chociaż... Z tego co wiem to ma swoją.  Nie chce aby coś ciekawego mnie ominęło.  W pewnym momencie kiedy mój wynik był już dosyć wysoki to przegrałam i rzuciłam telefonem w drzwi. Niespodziewanie akurat do mojego pokoju wszedł Ross. Był trochę zdziwiony.
- O...  Dzięki - powiedział podnosząc mój telefon.
- No przepraszam  ! Wkurzyłam się!  - wyrwałam mu telefon
- Na co?
- Na grę!  Flappy Birds!  - mówiłam głosem małego dziecka.
- Yhm...  A teraz chodź do sklepu - powiedział ciągnąć mnir za rękę.
Chwile późnej byliśmy już w samochodzie, a następnie udaliśmy się do najbliższego sklepu.
- To co kupujemy ? - zapytałam
- Jakieś rzeczy na imprezę i wypadałoby coś na nasz wyjazd.
- No tak.  To co na imprezę?
- Myślałem o jakiś przekąskach... - przerwałam mu.
- i alkoholu ? - mówiłam z uśmiechem
- no tak,  nie oszukujmy się.
Gdy tylko to powiedział, ja chwyciłam za koszyk i poszłam na dział z alkoholem.  Chwyciłam paręnaście piw. Starałam się wybrać jakieś dobre. Kiedy zobaczyłam Rossa trzymał trzy butelki alkoholu
- Nie przeszdzasz? 
- Nie  - powiedział z dużym uśmiechem. Następnie poszliśmy na chipsy oraz paluszki. Wzięliśmy po parę paczek. Następnie wzięliśmy jakieś picie oraz też jakieś przekąski ale to już na nad jezioro.  Po chwili udaliśmy się do kasy.  Kiedy Ross płacił za zakupy ja pakowałam rzeczy do osobnych toreb żeby nie pomylić które jest kogo.
- To co teraz robimy ?
- Teraz jedziemy do mnie żebym mógł to odstawić i szykujemy się nad jezioro - powiedział i objął mnie ramieniem. Nic się nie odezwałam tylko wsiadłam do samochodu.

- która jest do nich?- zapytał jak już byliśmy pod jego domem.
- No na prawdę trudno się domyślić... - Chłopak pokazał mi język.
Na spokojnie weszliśmy do domu i położyłam zakupy na stół.  Kiedy weszłam dostrzegłam Izzy.  Od razu do niej pobiegłam i dogadałam się co do mojego planu. Dziewczyna bez problemu się zgodziła. Kiedy już wychodziliśmy każdy się z nami pożegnał i życzył miłej zabawy. Mam nadzieję, że tak będzie.
Następnie poszliśmy na chwilę do mojego domu w celu wzięcia toreb. Zostawiłam je w salonie więc nie zajęło mi to dużo czasu.  Po chwili byliśmy już w samochodzie Rossa.
- Gotowa?  - zapytał z uśmiechem
- Owszem - też się uśmiechnęłam.  - masz plany co będziemy robić?
- Em..  Nie.  Ale coś się wymyśli.
- No okej - mówiłam ciągle z uśmiechem.
Byliśmy na miejscu po dwóch godzinach.
Kiedy wysiedliśmy to od razu wzięliśmy nasze torby i zanieślimy je do domku.  Całe to miejsce było piękne.  Domek był od razu przy jeziorze.  Wszędzie było pięknie i zielono.
- I jak ? Podoba Ci się?  - zapytał
- Tak!  Tu jest pięknie - mówiłam ciągle się rozglądając - to co robimy?
- Wziąłem parę gier planszowych.  Jak chcesz to możemy sobie pograć
- Okej! Ale nie w domku,  lepiej przy jeziorze.
- No tak.  To Ty weź koc,  a ja wybiorę jakąś grę.
Nic nie powiedziałam tylko od razu poszłam po koc i wybrałam idealne miejsce.  Chwile po mnie przyszedl Ross z grą Monopoli.
- Oryginalne - powiedziałam śmiejąc się.
- No co...  Idź i wybierz inną! 
- Ja żartuje,  jest okej - podeszłam do niego i pocałowałam go lekko w policzek.  Chłopak się uśmiechnął. - gramy?
- Tak.
Cała gra zajmuje dość długo czasu,  ale ja uwielbiam.  Graliśmy dwie godziny
- Ha!  Wygrałem!  - krzyknął.
- Ale... Jak to? 
- No normalnie.  Pogódź się z przegraną!
- Nie!  Zagrajmy jeszcze raz!  - krzyknęłam śmiejąc się
- Serio?  Ta gra zajęła nam 2 godziny.  Chcesz tylko grać? 
- Nie no.  Żartuje.
- To dobrze.  Chodź,  przejdziemy się.  - powiedział i chwycił mnie za rękę.
- Okej...  Ale mnie puść.  - wyrwałam swoją rękę.
Szliśmy koło jeziora.  Było pięknie bo był zachód słońca.  Wyglądało to przepięknie jak promienie słoneczne odbijały się od tafli wody.  Aż się zatrzymałam żeby obejrzeć zachód.
- Widzisz...  Wiedziałem gdzie cię zabrać - powiedział Ross przytulając mnie od tyłu.  - Przepiękne.  Zostańmy tu trochę.
- Jasne - mówił ciągle do mnie przytulony. Nagle Ross zaczął mi się przyglądać.  Również na niego spojrzałam.  Chłopak zaczął delikatnie przybliżać swoją twraz do mojej.  Ja stałam w miejscu i nic nie robiłam.  Kiedy prawie się pocałowalismy zadzwonił telefon Rossa.  Od razu się ode mnie odsunął i odebrał.  Gadał wyjątkowo krótko.
- Kto dzwonił - zapytałam
- Rocky.  Chciał zadzwonić do Tessy ale się pomylił. - mówił patrząc na telefon  - Ugh.
- Och...  Dobra chłodno już.  Chodź do domku.  - powiedziałam a chłopak chwycił mnie za rękę.  Tym razem nie protestowałam.

*W tym samym czasie.  Perspektywa Rydel *
- Przychodzi ktoś jeszcze?  - zapytałam, Rikera.
- Z tego co wiem to ma być jeszcze Tessa, ale pewnie Rocky kogoś jeszcze zaprosił więc wiesz...
- Rocky!  Kto jeszcze przyjdzie?  - zapytałam
- Tessa, Savannah,  Brandon - rozejrzał się...  - No i Susan.
- A właśnie. Dobra,  dzięki.
Po paru minutach wszyscy już byli.  Na początku planowane było tylko nasze towarzystwo,  ale oczywiście Rocky z Rylandem uznali,  że będzie nudno więc zaprosili jeszcze parę osób.  Mieli w sumie rację.  Na stołach było dużo alkoholu. Dlatego też,  że większość jeszcze przyniosła więc było dużo.  Cała impreza była na dole,  ale oczywiście były osoby które chciały wejść na górę.  Jednakże od razu z Izzy ich przepędzałyśmy.  Postanowiłam,  że nie będę pić dużo.  Jedynie jeden albo dwa drinki.  Izzy nie mogła pić,  więc trzymałam się teraz z nią. Gadałyśmy i analizowałyśmy co kto robi. O dziwo Susan ciągle trzymała się z Rikerem.  Powiedziałam o tym Izzy,  ale ona powiedziała,  że przecież są przyjaciółmi no to nic dziwnego że ze sobą gadają.  Przez chwilę chciałyśmy zadzwonić do Rossa i zapytać jak się bawi,  ale uznałysmy że jak to Ross może się wkurzyć. Rozmawiałyśmy jeszcze o związku Izzy oraz moim.  Długo tak gadałyśmy.  Kiedy impreza zaczęła się rozkręcać,  mianowicie było coraz głośniej, urządzali jakies konkursy z piciem,  Izzy powiedziała mi o planie Angeli.  Od razu ruszyłyśmy z kamerą.  Po kryjomu nagrywałyśmy moich braci,  potem "każdego po kolei". Zostałyśmy przepychane oraz co chwilę ktoś proponował nam alkohol. Po chwili poszłyśmy na górę. Nic dziwnego że na schodach siedziały osoby które się całowały.  Nikogo z tych osób nie znałam.  Nagle ujrzałyśmy dwie osoby, które całowały się przy drzwiach Rikera.  Przez chwilę myślałam,  że to on ale nie mogłam. Rozpoznać drugiej osoby dlatego że bylo tam ciemno,  a nie chciałam go włączać.  Troszkę się przybliżylam żeby dostrzec kto to.  Przez chwilę miałam wrażenie, że to Susan. Nagle  chłopak spojrzał się na mnie,  a następnie dziewczyna.  Szybkim ruchem weszli do pokoju mojego brata żeby ich nie nagrywać.  Miałan rację.  Była to Susan i Riker. 
- Widziałaś ? - zapytałam
- No oczywiście. Ross podejrzewał podobno że są razem.
- I mi nic nie powiedział...
Nagrywałyśmy dalej,  ale już nic ciekawego nie było, więc skończyłyśmy nagrywać.  W obecnej chwili stałyśmy na schodach patrząc się na całą sytuację. 
- Poradzą sobie?  - zapytała Izzy.
- Tak. Raczej tak.  - spojrzałam na nią.  - chodź,  idziemy spać. 
- Pokażemy im wszystko jutro?
- Oj tak,  będzie fajnie.  - powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.  Ja poszłam spać na małą kanapę,  a dziewczyna na moje łóżko.

1 komentarz: