Strony

czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział 26

#Następny dzień# *Oczami Rossa*
Wstałem dziś wcześniej niż Angela.
Dziewczyna smacznie obok mnie spała aż trudno jej nie pocałować. Pocałowałem ją ale w policzek. Po cichu wyszedłem z pokoju nawet nie ubierając spodni. Postanowiłem zrobić jej śniadanie a dokładniej to jajecznice. Zacząłem smarzyć jajka. Po niecałych 15 minutach skończyłem przyżądzać posiłek i kladąc na tacy zaniosłem do pokoju. Angela jeszcze spała. Odłożyłem tace na stolik i usiadłem na krawędzi łóżka. Odgarnąłem jej włosy z policzków i pogłaskałem ją po nim. Później zacząłem ją szturchać w bok by się obudziła.
-Wstawaj.
-Jeszcze 5 minut.
-O nie! Wstawaj. Ja nie po to robiłem śniadanie by miało wystygnąć.
-Śniadanie? Jest 7:00 daj jeszcze te 5 minut Ross.
-Nie.
-No dobra. -podniosła się a ja jej podałem talerz z jajecznicą.
...
-Dziękuję za śniadanie. -powiedziała a ja się uśmiechnąłem.
-O której wracamy?
-O 12:00 wyjedziemy. Będziemy w domu na 14:00-15:00
-Okay. Pójdziemy jeszcze na spacer. Tu jest tak pięknie.
-Jasne. Ubieraj się.

*Oczami Susan*
Każdy po wczorajszej imprezie ma kaca. No oprócz Izzy która jest już prawie w 5 miesiącu i Delly która wszystkiego pilnowała.
-Pokażemy wa filmik jak wróci Ross i Angela.
-Jaki filmik?
-Z wczorajszej imprezy.
-Susan my sobie pogadamy tylko niech Angela dojedzie -powiedziała Delly
O co jej chodzi? Hmm..no nic.
Podeszłam do stolika na którym była woda, zabrałam szklanke i cała zawartość wylałam do moich ust.
-Chodzcie na dwór, przewietrzycie się -powiedziała Izzy zchodząc z kolan Alexa. Wyszliśmy na dwór i doznaliśmy szoku. Jeszcze 2 minuty temu było słońce a teraz pada. Ee..co tu się dzieje?!
-Alex, boli mnie brzuch -powiedziala Izzy
-Bardzo?
-Nie bardzo ale boli. Coś jakby mnie uciskało w środku.
-Alex zabierzmy ją do szpitala -powiedziała Rydel
-Okay.
-Ja prowadze, na pewno masz wódke we krwi -powidziała
Po paru minutach Rydel,Alex i Izzy odjechali a my postanowiliśmy zrobic cos do jedzenia.

*Oczami Angeli*
Szliśmy wolno tą samą drogą co wczoraj. Tu jest tak pięknie rano. Co ja gadam jest zawsze pięknie. Chciałabym kiedyś zamieszkać w takim miejscu, bawić się z dziećmi nad jeziorem, chodzić z nimi do lasu. Spojrzałam na Rossa który szedł ze spuszczoną głową.
-Ross, coś się stało?
-Nie.
-Na pewno?
-Tak-czemu on nie podnosi głowy. Przecież jeszcze nie tak dawno był uśmiechnięty i w ogóle. Chwyciłam jego dłoń. Ona spojrzał na nasze splecione palce ale nie zareagował. Zatrzymałam się, on zrobił to samo i spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Powiedz co się stało.
-Mówie że nic. Co miało się stać?
-Jesteś smutny. Ross tu jest pięknie w takim miejscu nie wypada się smucić.
Pogłaskałam go po policzku lekko się uśmiechając. On się tylko do mnie zbliżył i przytulił.
-Kocham Cię -powiedział
Odwzajemniłam przytulasa i się uśmiechnełam
-Idzidmy dalej? -zapytałam
-Jasne.
Szliśmy dalej ale tym razem ze splecionymi palcami.
-Ross mam pytanie.
-Tak?
-Kiedy macie jakiś koncert?
-Nie wiem.
-A okay.
Jutro są moje urodziny i myślałam że....ee na co ja licze.
-Ale...idziemy jutro do wesołego miasteczka.
-Fajnie macie -zaśmiałam się.
-Idziesz z nami. Wszyscy idą. Nie wiem jak z Izzy i Alexem.
-Czyli tylko 8 osób?
-9 RyRy się wprowadził.
-Serio? Nie wiedzialam.
-Tak. Popływamy? -zapytał
-Tak tylko choć się przebrać.
Nawet nie zauważyłam jak Ross mnie wziął na ręce i zaczął biec w strone jeziora.
-Ross, będe mokra. -krzyczałam na chłopaka. On jednak nie reagował i wskoczył do jeziora.
Gdy wynurzyłam się z wody ujrzałam Rossa śmiejącego się ze mnie.
-Osz ty!-walłam go pięścią, to znaczy próbowałam walnąć go w ramie ale złapał moje ręce i przyciągną do siebie. Byliśmy blisko, zbyt blisko jak dla mnie.
-Przepraszam ale nie mogłem się doczekać aż to zrobie
-Czyli to miałeś w planach?
-Owszem.
-Ej no, dziękuje bardzo. To dla ciebie żarty a ja cierpie -powiedziałam śmiejąc się.
-Eh..tak jakby. Choć idziemy się przebrać. W tej chwili, właśnie teraz gdy patrze mu w oczy poczułam silne uczucie które jest nie do opisania. Mam ochote go pocałować.
...
*Oczami Rossa*
Po 20 min doszliśmy do domku. Szybko weszliśmy do środka i wbiegliśmy na góre. Otworzyłem jej drzwi do sypialni. Weszliśmy ja je zamknąłem, jak się odwróciłem by iść po ciuchy wpadłem na brunetkę. Stała tuż za mną.
-Umm...coś się stało?
Ona nic nie odpowiedziała tylko wbiła się w moje wargi. Nie powiem, byłem zdziwiony tym gestem ale odwzajemniłem pocałunek. Położyła mi ręce na szyje a ja moje umieściłem na jej biodrach. Pchnąłem ją lekko w strone łóżka. Już mieliśmy się położyć ale ona odwróciła się tak że to ja wylądowałem na łóżku a ona na mnie. Znów zaczeła mnie całować. To jest wspaniałe uczucie jak to ona tego chce. Ja też ale to ona zaczeła. Nagle się od siebie oderwaliśmy.
-Ross, przepraszam nie powinnam. Nawet nie jesteśmy parą a ja tak od razu...-mówiła a ja jej przerwałem.
-Możemy nią zostać.
-Wątpie...-powiedziała
-Nie wątp w realne rzeczy. Pogadamy o tym jak wrócimy? Najlepiej pojutrze bo jutro nie mogę.
-Okay, ale ja przepraszam. -Nic nie odpowiedziałem tylko ją pocałowałem. Później poszliśmy się przebrać.
O 12:00 wyjechalismy z nad jeziora. Szkoda bo jest tu pięknie. Ale trzeba wrócić do rzeczywistości.

*Oczami Rikera*
O 14:00 w naszym domu było słychać krzyki. Jak w horrorze. Przerażony zbiegłem na dół gdzie dostrzegłem Rossa, Angele, Susan i Rockyego. Co oni tu robią?
-Co się dzieje?
-witamy się
-Ja krzyki słyszałem.
-Nie ważne. O 15:00 Alex, Izzy i Delly mają wrócić ze szpitala wiec obejrzymy filmik
-Ze szpitala?! -wrzasneła Delly
-Tak, Izzy bolał brzuch więc pojechali -wytłumaczył Ellington.
-Oh..

*Wieczorem*
*oczami Rydel*
Wszyscy zebraliśmy się u Izzy ponieważ lekarz kazał jej odpoczywac. W zasadzie to tylko dziecko się poruszyło ale Izz jest osłabiona i dlatego ból może się powtarzać.
Włączyliśmy film który wczoraj raze z Izzy nagrałyśmy. Zaczeło się spoko, fajnie i w ogóle, ale...najlepszy był koniec. Otórz na nagraniu byli Riker i Susan którzy się całowali. Wszyscy jednym ruchem głowy spojrzeliśmy na pare.
-Możecie nam to wytłumaczyć?-zapytałam
-No bo my...no jesteśmy..-jąkała się Susan
-parą-dokończył Riker
-Czemu nic nie mówiliście?-zapytał Ell
-Chcieliśmy zapobiec pytań
-Tego się nie ominie nigdy -powiedział  Rocky
-Eh...
-no nic, gratulacje. A tak przy okazji. Jak Angela..jak było nad jeziorem?-zapytał Ell.
Ross i Angela spojrzeli na sobie z minami "co im powiemy?" No to się musiało dziać. Heh..
-Nic, fajnie było.
-Dobra bo uwierze. -powiedzieliśmy.
-Nie musicie.
...
O 20 każdy rozszedł się do domów. Fajnie spędziliśmy czas ale trzeba było się zbierać. Gdy wchodziłam do pokoju dostałam SMSa od Alexa.
"Jutro urodziny Angeli. Przyjdź o 13:00 do mnie. Urządzamy imprezę. Mam prośbe. Możecie zagrać jakies piosenki?"
Po chwili odpisywałam na SMSa.
"Jasne. Załatwione"
Później odłożyłam telefon i poszłam spac.
**********************************************************************************
Heyaaa...jak tam życie? Jest i 26 rozdział...komentujcie.
5 komentarzy - kolejny rozdział ;)

4 komentarze:

  1. Super :) czekam na next!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, jak zawsze ;D chcę szybko następny. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bomba ;) Czekam nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. A to co ?? Same anonimy komentuja. Suprciowy rozdzial :*

    OdpowiedzUsuń