Strony

czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 27

*oczami Rossa *
Jutro są urodziny Angeli,  więc wypadałoby coś przygotować.  Chce aby te urodziny zapamiętała jak najdłużej.  Muszę coś wykombinować razem z Susan i Rydel aby tak się stało.
- Rydeeeel...?  - zatrzymałem przechodząca siostrę
- Jeśli chodzi o urodziny to mamy jutro przyjść do nich o 13, Alex do mnie napisał że coś przygotujemy.
- A Oki.  - w tym momencie wszedł Riker
- Jutro mamy koncert.
- O której?  - zapytałem
- Jakoś...  O 14, znowu w Starbucks.
- Trochę kiepsko... - mówiłem pod nosem.
- Rydel,  czekaj !
- Hm?
-Mam do Ciebie pytanie.  No bo...  Jutro mamy być u nich o 13 i przygotować imprezę, a o 14:30 mamy koncert to jak to ogarniemy?
- Normalnie. Ja im pomogę,  a wy pojedziecie na próbę i koncert.  Jak wrócisz z Angela, bo mam nadzieję że tam będzie to wtedy pójdziesz do niej i będzie niespodzianka  ! - Delly mówiła to z wielkim entuzjazmem
- Em..  Wszystko okej tylko.. Z tego planu wynika, że Cię na koncercie nie będzie z wiesz?  - przeczesałem włosy ręką.
- Masz rację...  To...  Ja pojadę z Susan do Angeli ale najpierw ją zabierzesz.  Wy pojedziecie razen z nią na próbę a ja do  14 sie z tym wszystkim ogarnę i do was przyjdę.  A reszta planu będzie taka sama. 
- Jak coś to Angela już wie,  Susan jej powidziała.  - wtrącił Riker
- Ale zaraz...  O niespodziance czy koncercie
- O koncercie - powiedział i wyszedł z pokoju grzebiac coś w telefonie
- No to praktycznie wszystko jest załatwione oprócz zapewne prezentu,  prawda? - zapytała
- Tak.  Ale to kupię rano,  wiem co jej dam. - powiedziałem i też wyszedłem.  Udałem się do swojego pokoju.  Nie mogę doczekać się jutra.

Od rana od razu bylo zamieszanie.  Mamy bardzo dużo na głowie.  Już dawno byłem ubrany oraz zjadłem śniadanie.  Teraz jesten w samochodzie i jadę do sklepu jubilerskiego po prezent.  Postanowiłem kupić jej naszyjnik z małym serduszkiem.  Kiedyś Rydel miała podobny i jej się spodobał. Dlatego ten prezent będzie idealny.  Po drodze kupiłem jeszcze dla niej czerowne róże. Kupiłem jeszcze ładne opakowanie prezentowe żeby to jakoś ładnie wyglądało.  Po skończonych zakupach udałem się do domu.  Prezent dałem do szuflady w swoim biurku. a róże włożyłem do wazonu z wodą i dałem je do pokoju mojej siostry.  Jak coś to będzie pretekst że dostała je od Ellingtona. Jest już  12:30 więc postanowiłem podejść już po Angele. Jak pomyślałem to tak zrobiłem,  a już po chwili byłem pod jej domem.  Od razu zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Otworzył mi Alex.  Gdy tylko mnie zobaczył to od razu się uśmiechnął i zawołał dziewczynę.  Była ona ubrana w różową zwiewna sukienkę i włosy miała spięte w luźnego koka.
- Hej - powidziałem i ją przytuliłem - wygldasz ślicznie
- Dziękuje  - uśmiechnęła się.
- Pozwolisz że już pojedziemy - powiedziałem i otworzyłem drzwi samochodowe. 
- Jasne - posiedziała i wsiadła. Droga tak naprawdę nie jest długa.
- Gdzie będzie ten koncert?  - zapytała
- Znowu w Starbucks.
- Zawsze to miejsce będzie mi się bardzo dobrze kojarzyć  - mówiła z uśmiechem
- Mi również  - spojrzałem na nią.  - możesz już wysiadać,  jesteśmy na miejscu.  Angela nic nie powiedziała tylko wyszła.
Kiedy już byliśmy w kawiarni to widziałem cały zespół oprócz Rydel.  Było już tam parę osób aby być na naszej próbie.  Po chwili zaczęła się ona. Angela zajęła miejsce przy najbliższym stoliku i ciągle robiła coś na telefonie.  Podczas próby jedna dziewczyna przykuła moją uwagę.  Była dość niska blondynka, miała na sobie naszą koszulkę i ciągle się na mnie gapiła. Jednak starałam się ją ignorować.  Po godzinie zaczęliśmy się szykować do koncertu,  a Rydel była już o 14:15 na miejscu więc praktycznie mogliśmy zaczynać.  Zrobiliśmy jeszcze krótką próbę i zaczęliśmy koncert.  Widziałem że wszystkie osoby które stały znakomicie się bawiły,  a Angela odłożyła telefon ale patrzała się na nas z wielkim uśmiechem. Każdy bawił się znakomicie,  mam nadzieję.  Zagraliśmy najnowsze piosenki z naszej płyty. Po jakiś 2 godzinach koncert się skończył,  a my zeszliśmy ze sceny. Kiedy zeszliśmy to Ell,  Rocky i Riker pakowali instrumenty,  Rydel zadzwoniła do Susan ze zaraz będziemy a ja robiłem zdjęcia z fankami. Kiedy podeszła do mnie blond dziewczyna,  która wcześniej się na mnie patrzała spojrzała mi prosto w oczy i po prostu pocałowała.  Byłem strasznie zdziwiony ale od razu ją odepchnąć. Riker patrzyl się na mnie pytajacym spojrzeniem,  a Angela stała za mną z łzami w oczach.
- Angela....
- Nie Ross..  - mówiła
- Ale o Co Ci chodzi?  Sam ją pocałowałem?  Ja jej nawet nie znam  !
- Zawsze możesz tylko tak mówić...
- Angela..  Riker może Ci nawet to potwierdzić,  widział to  !
- Teraz nagle każdy będzie Cię całowal "przypadkowo"?
- Jeny...  Widać że jesteś starsznie zazdrosna.. 
- Ja?  Pff..  Ja nie jestem zazdrosna  !
-Teraz to będzie taka dziecinna kłótnia? Daj sobie spokój.  To co się stało to się nie odstanie. Chodź,  mam dla ciebie niespodziankę.  - chwyciłem ją za rękę a ona przewróciła oczami.  Następnie pojechaliśmy do jej domu.  Dziewczyna nie była jakoś zachwycona.
- Em...  Serio? Jesteśmy przy moim domu... 
- Czekaj...  - podszedłem do dziewczyny i zakrylem jej oczy. Powoli kierowalem się do drzwi.  Następnie powoli otworzyłem drzwi i odkryłem jej oczy. Nagle wszyscy w jednym momencie krzyknęli "Wszystkiego najlepszego  !" a Angela była strasznie zdziwiona
- Dziękuję  ! Kocham was  ! - krzyknęła i zaczęła wszystkich przytulać.  Oczywiście zapomniała o mnie. Cała impreza zaczęła się dość szybko po naszym przyjściu.  Muzyka była dość głośna oraz lał się alkohol.  Po jakiś dwóch godzinach Rydel przyniosła tort.  Był on czekoladowy.  Angeli nie schodził uśmiech z twarzy.  Wszyscy zaczęliśmy śpiewać jej sto lat.
- Pomyśl życzenie  ! - krzyknęła Susan.  Dziewczyna po chwili zdmuchnela świeczki.  Każdy wziął po kawałku, a nawet niektórzy po dokladce. Po torcie zaczęli tańczyć.  Tak naprawdę tylko ja nie tańczyłem.  Każdy miał swoją parę.  Po paru godzinach każdy był już trochę napity.  Stałem teraz koło Angeli opierając o ścianę.  Czasem zamieniliśmy parę zdań. 
-A Angela  ! Zapomniałem Ci to dać - powiedziałem i wziąłem prezent. Podałem jej prezent.  Dziewczyna była zdziwiona ale bardzo pozytywnie. 
- Ojej...  Urocze - uśmiechnęła się.  - możesz mi go założyć?
- Oczywiście  - dziewczyna odwróciła się a ja jej założyłem.  Następnie nieśmiało się do mnie przytuliła a potem wróciła do poprzedniej pozycji.  Po chwili podszedł lekko pijany Rocky który się potknął
Los tak chciał ze poprzez potknięcie pocałował dziewczynę.  Nie chciał nawet tego kończyć.  Postanowiłem od razu wyjść na taras.  Za plecami słyszałem wołanie ale nie reagowałem.
- Ross...  Teraz Ty jesteś zazdrosny?
- Ja?  Nie...  Jest wszystko okej  !
- Jasne..  Wiesz że jest on napity i nie zrobił tego specjalnie
- Ale...
- Przynajmniej wiesz jak ja się czułam kiedy ta dziewczyna cię pocałowała  !
- Więc rozumiesz,  ktoś inny całuje osobę którą.. 
- Kochasz - powiedzieliśmy w tym samym momencie. 
- Może jednak możemy spróbować?  - dziewczyna spojrzała mi prosto w oczy. - zgadzasz się?
Pokiwala nieśmiało głową.  Ja natomiast ją pocałowałem. 
- Moje życzenie wlasnie się spełniło.  - mówiła z szerokim uśmiechem .

1 komentarz:

  1. Nareszcie Ross i Angela są razem! Kocham Cie za ten rozdział, po prostu SUPERR!!

    OdpowiedzUsuń