czwartek, 3 września 2015

Rozdział 33

*oczami Angeli *
Wczoraj w końcu od dwóch dni spotkałam się z Rossem.  Tęskniłam już za nim.  Szczerze mówiąc nie robiliśmy nic specjalnego tylko oglądalismy filmy i gadaliśmy ze sobą.  Brakowało mi tego mimo że to tylko  2 dni. Obecnie siedzę u Rossa na łóżku i przyglądam mu się jak śpi.  Tak,  spałam dzisiaj u nich.  Postanowiłam że zejdę na dół,  może ktoś już nie będzie spał.  Po cichu wyszłam z jego pokoju i kierowałam się ku kuchni.  Na szczęście oraz ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam tam Rikera,  który siedział przy blacie bawiąc się jajecznica i przeglądając coś na telefonie, klasyk.
- Hej  - nie otrzymałam odpowiedzi.  Chwile potem zauważyłam że miał on słuchawki na uszach.  Nic dziwnego że mnie nie słyszał.  Postanowiłam że zdejmę mu jedną słuchawkę.  Podeszłam do niego i po prostu ja zdjęłam.  Chłopak spojrzał na mnie ze złą miną ale potem się uśmiechnął.
- Czemu nie śpisz?  Jest  6:32. - odezwał się
- Chciałam zapytać o to samo.
- Byłem pierwszy.
- Po prostu już się wyspałam a on dalej śpi, a Ty czemu nie śpisz?
- A...  Tak jakoś - poprawil swoje włosy. 
- Jak było wczoraj? 
- A dobrze, nawet bardzo - uśmiechnął się do mnie.
- Sugerujesz coś?  - podniosłam jedną brew do góry.
- Nie. Po prostu było bardzo miło i ... Sympatycznie. - czuję że coś ukrywał.
- A co robiliście?
- No...  Byliśmy w tej restauracji,  potem byliśmy na spacerze.
- Coś tam się wydarzyło?
- o co ci chodzi? 
- mi?  O nic.  Po prostu czuję ze nie mówisz mi Wszystkiego. 
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć.
- Zaraz zadzwonię po Susan to razem sobie pogadamy.
- A Rob Ty co chcesz,  pewnie ja o obudzisz.  - powiedział po czym poszedł na górę.  Ja natomiast usiadłam na blacie kuchennym i zadzwoniłam do dziewczyny.

* rozmowa telefoniczna *
- Haalo... - chyba ja obudziłam.
- Śpisz?
- Już nie, co chcesz?
- A nic,  może chcesz przyjsc do Lynchow?
- Ugh...  Daj mi chwilę.

* koniec rozmowy telefonicznej *

Po rozmowie usiadłam na miejscu Rikera i jego telefon który był zablokowany.  Postawilam zanieść mu go na górę. Wzięłam go i szłam do celu.
Zapukałam. Od razu otworzył mi drzwi.
- Dwie sprawy.  Zostawiłeś telefon - podałam mu go - a druga to to,  ze Twoja dziewczyna zaraz przyjdzie.
- A to zawolaj mnie jak bedzie i dzieki.
Następna rzeczą jaką była to udanie się do pokoju Rossa i ubrania moich ciuchów z których niestety nie miałam na zmianę.  Kiedy skonczylam się ubierać dziewczyna nie pukając weszla do mieszkania.  Kiedy chciałam do niej podejść widziałam jsk Riker mnie wyprzedził i od razu z uśmiechem mocno przytulil się na przywitanie. Sus stała na palcach żeby mogła dosięgnąć.  To było urocze. 
- Hej  ! - ze mną tez przywitała się przytulając. - to możemy pójdziemy do kuchni, zrobię kawy. 
- Jasne  - miała jeszcze trochę zachrypniety głos.  Kiedy byliśmy w kuchni od razu wstawiłam wodę na kawę a oni zajęli już miejsca.  Oczywiście obok siebie.  Po paru minutach kawa była gotowa.
- Dzieki - podziekowali.  Na początku była cisza.  Nagle kiedy Susan chwycila swój kubek zauważyłam że na jej palcu widnieje śliczny pierścionek.  Czyżby to się wczoraj stalo? Patrzyłam się na jej rękę a dziewczyna nie wiedziała o co chodzi.
- Podaj mi rękę - mówiłam. Sus chciała dać drugą. - Nie tą.
- Coś nie tak?- chwyciłam jej rękę i starannie oglądałam pierścionek
- śliczny
- dziękuję.
- skąd go masz?  - widziałam jak  kątem oka dziewczyna patrzy na Rikera a on kiwnal głową na tak.
- Od Rikera. - to potwierdziło moje przypuszczenia.
- Z jakieś okazji?
- Zareczylismy się wczoraj.  - mimo ze tego się spodziewałam to i tak byłam zaskoczona.  Oczywiście pozytywnie.
- Serio ? Gratulacje  ! - uscisnelam ich po kolei. Nagle do pokoju weszła reszta.
-A co wy się tak z rana przytulacie? - zapytał Rocky
- a bo..  - sus kopnęła mnie w kostkę - tak po prostu
- Ukrywacie coś.  - odezwała się Rydel- dowiem się o co chodzi. Riker..
- No co? - odezwał się wspomniany
- No mi nie powiesz ?
- Wszyscy dowiecie się w swoim czasie o co chodzi. - w odpowiedzi usłyszałam prychniecie Rydel.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Ross
- Miałem w planach abyśmy jakis film obejrzeli a później poszli na kręgielnie.- odezwal się Rocky
- Jestem za  ! - krzyknęła Susan.
- A co robimy na sniadanie? - zadał pytanie Ell
- Ja jakoś głodny nie jestem,  nie wiem jak wy - odezwał się Riker.  Reszta też przyznała że głodna nie jest.
- To jaki film włączamy?  - zapytała Susan podchodzac do telewizora. Sięgnęła na półkę z filmami. - może Madhouse?
- O tak!  - krzyknęłam. Po chwili Rocky zaczął włączać film, a Sus i Riker poszli zrobić popcorn.  Po paru minutach byli z trzema miskami. Jak zawsze usiedliśmy parami i łatwo się domyślić kto z kim.  Mimo że jest to horror nie jest jakoś aż tak straszny.  Strasznie mi się podobał.  Miał coś w sobie. Końcówka była zaskakująca. 
- Okej.. Jest  14. Co teraz?  - zapytała Sus. - Może pójdziemy już?  - odezwał się Rocky. Każdy bez słowa wstał. Po drodze każdy mówił kto z kim wygra. Jednakże ja i Susan jakoś specjalnie grać nie umiemy to nie odzwyalysmy sie  w tym temacie. Po chwili byliśmy na miejscu.
- Najpierw jemy pizze i gramy czy na odwrót?  - każdy dziwnie spojrzal na Rydel.  - no proszę was, znając was na pewno coś tu zjemy.
- Najpierw gra potem jedzenie. -odezwał się Riker. Rocky poszedł rezerwować dla nas tory, a reszta poszła po specjalnie buty.  Po chwili wszystko było gotowe.
- No to kto pierwszy? - Rydel już wybierała kulę.
- Możesz Ty - powiedziałam.  Dziewczyna bardzo przykładala się do gry.  Oczywiście wszystkie kręgle strącila.  Potem wszystko szło już szybko. Kiedy była moja kolei, a Ross zauważył, ze nie idzie mi najlepiej podszedł do mnie.
- Pozwolisz.  - chwycił moją rękę i pomógł mi "trafić". Przy jego pomocy od razu był strike. 
- dziękuję! - krzyknęłam i pocałowałam go.  Po skończonej grze kiedy wygrał Rocky i Ell poszliśmy na pizze.  Zamówiliśmy dwie hawajskie. Długo nie czekaliśmy na nasze zamówienie. Kiedy mieliśmy jedzenie przed sobą każdy od razu rzucił się na kawałek.  Między czasie śmialiśmy się i gadaliśmy.  Przez cały czas widziałam jak Riker mówił coś do Susan a ona mówiła "za chwilę " albo kiwal głowa. Po chwili oboje wstali.
- Mamy wam coś do powiedzenia.  - Odezwała się Susan
- No w końcu  ! - odezwała się Rydel.
- Susan i ja będziemy brać ślub. - dokończył Riker. Rydel stała z otwartą buzią a potem rzuciła się na gratulacje tak jak reszta oraz przez cały czas oglądała pierścionek.  Po chwili kontynuowalismy jedzenie pizzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz